Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Koleżanka z GB słuchała parę dni temu kazania wspomnianego kardynała i gromił on zacofanych rodaków, że są nieufni. Nie ufają SV2, nie ufają synodowi, nie ufają akukumenizmowi, nie ufają itd itp.
tatarskie nasienie
o muzułłmannach?
Sam tak mam.
Jak ufać koleżkom, którzy właśnie uruchamiają dialog z masonerią? Żebyż jeszcze z reptilianami albo przynajmniej iluminatami...
Nie ufają SV2, nie ufają synodowi, nie ufają akukumenizmowi, nie ufają masonom, nie ufają itd itp.
A przypominam, że (o czym chyba po sąsiedzku było pisane) zapraszany przez kardynała (za pierwszym razem chyba jeszcze przez arcybiskupa) na rekolekcje dla księży czeski ksiądz nauczał, że Kościół nie ma monopolu na Prawdę i oprócz Prawdy jest jeszcze Błąd i nie można go marginalizować, bo on też ma prawo współistnieć.
W ogóle, zaufanie to trudna sprawa.
Komu miałbym ufać i dlaczego? Którykolwiek zasłużył na jakikolwiek poziom zaufania? Bo nosi śmieszne łachy?
Co więcej, pytanie — po co miałbym komukolwiek ufać? Jaka celowość?
Pytania mnożą się jak podmioty, którym ciemny katolik nie ufa.
Bo na tym opiera się życie społeczne. Nie ma zaufania jest społeczny atomizm w stylu Mikkego. Bbaa, nawet ci (a zwłaszcza te) co zaufali Mikkemu, nieźle się na tym przewieźli.
W jakim sensie "nie ufać"?
Nie opierać swojej wiary i nadziei na ludziach i ich zdolnościach rozumiejąc trzeźwo, że są omylnymi, słabymi grzesznikami? Czy też nie ufać Chrystusowi, który tym słabym ludziom wręczył klucze, oparł nas na Skale papieża (swoją mocą, nie papieża) i dał nam Kościół będący jednością z Nim, byśmy w pełnym zaufaniu Bogu nakazującemu wierne i pełne nadziei posłuszeństwo Kościołowi współbudowali ów Kościół ku zbawieniu?
Nie opierać swojej wiary na tym, że fakt, że Chrystus ludziom wręczył klucze, oparł na Skale papieża i dał Kościół będący jednością z Nim, by w pełnym zaufaniu Bogu nakazującemu wierne i pełne nadziei posłuszeństwo Kościołowi współbudowali ów Kościół ku zbawieniu, przekłada się w jakikolwiek sposób na owych ludzi postępowanie.
Zdanie podrzędnie złożone o skomplikowanej strukturze, która została jednak wymuszona kwiecistością pytania. Ja już pogodziłem się z tym, że mowa nasza nie jest tak-tak, nie-nie i generalnie jest co nadto. Ciągle jednak się będę się upierać, by choć pytania były: tak-tak, nie-nie, by tego co nadto w nich nie było.
Cóż począć, skoro zwięzłość zbyt często prowadzi do nieporozumień. Stąd mam nawyk "dowyjaśniać", bo wolę już irytować nadmiarem. Pytanie jest bowiem retoryczne. Zakładam, że my to wszystko wiemy, tylko czasem dobrze jest, by coś ponownie wybrzmiało dla przypomnienia.
A jednak coś było na rzeczy z tym co nadto jest i skąd owo nadto pochodzi, gdyż kwiecistość rozmywa aspekt praktyczny zagadnienia i wynosi w rejony duszoczypacielnej za to pozbawionej treści poezji. A kiedyś mnie uczono, że niebezpiecznie jest się modlić na górskich przełęczach i wysokich wieżach, że modlitwa lepiej się udaje w dolinach i dla pewności najpierw należy się mocno zaprzeć oboma kolanami w ziemię. Nawet jest opowiadanie Chestertona z tym motywem.
Coś w tym jest. Na przyszłość ewentualną nadmiarowość postaram się odzierać z kwiecia (jeśli nie zapomnę). A powyższe przeformułuję:
Zawsze podobała mi się ta jednoznaczność.
Trafiłem ja na blisko wiekową księgę dowcipów a tam takie kwiatki:
Dobre, nie znałem.
Bardzo dobre! (Nie znałem.)
A że używam darmowego portalu X do aplołdingu zdjęć, by je wkleić na forumnie, to i te dwa powyższe tam zamieściłem. Mimo, że już się tam nie udzielam, to zostały zauważone i skomentowane. Wśród komentów był i taki:
Czyli to w sumie pewne uproszczenie, że jezuita papieżem został.
Towarzystwo Jezusowe. Tylko to pierwsze czy to ostatnie?
I to jest, niestety, doskonałe pytanie!
A wracając do tematu wywątka, to zmiana w epidiaskopie powoduje śmiertelny strach przed wypowiedziami, może da się o tym na piwie porozmawiać.
I co, i co?
Do momentu mojego wyjścia (około 21) nie wszystkie wątki udało się poruszyć.
Ale nie ma co poruszać, bo wilcze oczy Bergolia maja efekt mrożący, zwłaszcza dla tak ubabranej grupy zawodowej jak biskupi.
Wszystko wskazuje, że to nie Warszawa Marysia, tylko opcja pierwotna powrotu do Krakowa, reszta jest pełna niedopowiedzeń.
Myślicie, że znany bezbożnik z Watykanu nietzschem już was nie zaskoczy?
Aż tu nagle!!!
Czytaj więcej na https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-papiez-franciszek-zdecydowal-chodzi-o-zjawiska-nadprzyrodzon,nId,7516859#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Czy nie ma to czasem znamion abdykacji Urzędu Nauczycielskiego Kościoła z coraz to nowych obszarów: oceny moralnej, dogmatycznej, a teraz nadnaturalnego charakteru zjawisk?
Raczej centralizacja a nie abdykacja. Niby synodalność, demokracja a tu papa-dyktator. Tak trza żyć.
No, nie. Również Stolica Apostolska ma przestać orzekać.