Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
@ ms.wygnaniec: A ktoś zna Tarskiego osobiście?
A w ogóle to najlepsze jest rozwiązanie: https://excathedra.pl/discussion/4360/piffko-excathedralne#latest
Oczywiście, że znamy,
(S)tarski to pierwszy w literaturze polskiej archetypiczny przykład redpilowskiej Mrocznej Tridy, który jako notoryczny flirciarz, kobieciarz, uwodziciel. utracjusz, hazardzista, hucpiarz i fanfaron stanowi cichy obiekt westchnień hipergamicznej Izabeli Łęckiej (emablowanej przez Wokulskiego) oraz jest kochankiem Eweliny Janockiej zamężnej z beta-bankomatem nieszczęsnym hrabią Dalskim.
Zarówno Wokulski i jak i Dalski doświadczają RedPill Rage w wyniku czego poświęcają się dobroczynności i nauce.
Samego Tarskiego nie ale znam dosyć dobrze całkiem wielu ludzi, którzy znali Tarskiego. Umarł w roku 1983 i dość aktywnie współpracował z Polakami.
Godnie.
Jakoś tak podskórnie czuję, że jeśli jeden profesor mówi:
-- Gwara śląska nie jest językiem i dlatego nie można jej uznać za język.
a drugi profesor z kolei twierdzi:
-- Gwara śląska nie jest językiem i dlatego trzeba ją uznać za język.
to raczej warto ufać temu pierwszemu.
To jest ocena prosta, oparta o podstawowe zasady logiki, tej ściśle rozumianej. W przypadku oceny czy badacze zdrowia mają rację czy nie, to już nie wystarcza.
W ogóle z tym fenomenem zwanym forumnem frondy i następstwami to jest tak, że nie trzeba spotykać kogoś w realu. Owszem, piffko jest bardzo przyjemne, ale czy nie więcej dowiemy się przez 20 lat obcowania dzień w dzień? Wielu z wasz jest mi bliższych, niż większość osób poznanych F2F. Ani np. nigdy dłoni nie ucałowałem a szczerze ją miłuję.
+1000
Pozostaje tylko z szacunkiem się podpisać. Dodałbym tylko, ze w tzw. realu coraz trudniej niestety spotkać ludzi, z którymi można by np. sensownie porozmawiać o Wierze (efekt ogólnego spadku religijności)
Ja kumam, o co Koledze biega, ale w dziedzinie dyskutowania na tematy wszelakie ta rada nie zdaje się na wiele, ponieważ nawet jeżeli znamy interlokutora i wierzymy w jego prawdomówność, to skąd czerpie wiedzę onże? Prawdopodobnie z książek i artykułów autorów, których nie poznał. Tak czy inaczej zdajemy się na zaufanie i na bazie doświadczeń osobistych oceniamy wypowiedź od 1 do 10, na skali pieprzenia trzy po trzy.
Nie wiem jak inni ale ja poznałem prawie wszystkich autorów książek i artykułów, z których się uczyłem, może na trzech czy czterech nie zdarzyło mi się natknąć. A była to w znacznym stopniu matematyka, więc jeśli zrozumiem dowód, to już nie mówimy o argumencie z autorytetu, jest tak, jakbym to ja sam ową zasadę odkrył.
Kowid mocno nadwerężył wszystkie te zasady, przynajmniej jak o mnie idzie, mnie jest trudno obcować z ludźmi mocno nie integralnymi, ale wiadomo że im lepiej kogoś znamy tym lepiej.
No dobrze, a ja w zaokrągleniu nie znam nikogo z autorów książek, które czytam, więc mnie ta rada jest do niczego. Jeżeli czytam np. Ratzingera, to czy mogę przyjmować jego elukubracje z zaufaniem, czy też najlepiej dać sobie w ogóle spokój? A jeżeli może być on autorytetem, to na jakiej podstawie? Ja rozumiem, że Kulega jest uprzywilejowany, ale zwykły człowień też musi się jakoś poruszać w świecie.
Zdrowy rozum, kolego, zdrowy rozum. To podstawa wszelkiego rozumienia. Przypominam też, że mówimy tylko o jednym rodzaju argumentacji: argumencie z autorytetu. To zresztą najsłabszy rodzaj argumentu. Jeśli powiedzą koledze, że Wisła płynie przez Kraków, i będąc w Krakowie zauważy szeroką rzekę nazywaną tam Wisłą, to już nie musi się zastanawiać, czy źródło tej rewelacji zdradza żonę czy nie.
Wiedzę książkową, też trzeba weryfikować. Nie chodzi nawet o to, że autor umyślnie chce wprowadzić w błąd, ale zwyczajnie nie musi się na wszystkim znać. Czytałem bardzo ciekawe książki, gdzie jednak zdarzały się dosyć bzdurne rzeczy gdy autor wykraczał poza swoją działkę. Bardzo dobre stare książki, gdzie część wiedzy stała się nieaktualna, ale pewne zjawiska były wytłumaczone w najbardziej przejrzysty sposób. Bardzo ciekawe książki, gdzie śmierć autora odebrała możliwość dopisania dalszych tomów, czy wydania poprawionego wydania. Bardzo dobre książki pełne błędów ale ciekawie opisujące zagadnienia, z oryginalnym podejściem, gdzie wydawca dał mi do zrozumienia, że nie ma sensu przesyłać poprawek, bo prawa do Książki są podzielone na zbyt dużą liczbę osób i oni już tego wydawać nie będą w wersji poprawionej ( wydanie w 100 egzemplarzach hehe ). Wreszcie Książki gdzie wydawnictwo miało pełne prawo do Książki i wydało drugą poprawioną wersję książki ( doszło 150 stron ). Pod nazwiskiem autora bez jego wiedzy.
Swego czasu ulubionym zajęciem moim i KM było przeglądanie podręczników Gnoja i podkreślanie błędów. Było tego trochę.
Wiele razy było to opisane, 'gmach wiedzy' przypomina miasteczko wczesnego średniowiecza, gdzie pożar co jakiś czas dewastował znaczną część budynków i były one 'odbudowywane' lub zastępowane czymś innym. Tak samo jest w nauce.
Co najśmieszniejsze, to przy uznaniu kryteriów Poppera odnośnie teorii naukowej (Logika odkrycia Naukowego) większość współczesnych modnych kierunków wylatuje to działu publicystyka.
Tak ale były i takie kwiatki jak fotogram kormorana z podpisem „praptak”. To było dawno i już prawie nic nie pamiętam lecz wiele błędów było naprawdę kompromitujących.
Ukraińskie Trzy Misie przejęły zakład w Kaliszu aby go zamknąć:
Źródło
Co za niespodzianka...
Robi się poważnie.
Weber na spotkaniu z wyborcami powiedział dużo więcej, że cały zielony ład to było takie sprawdzanie ile społeczeństwo zniesie.
A to i tak są dość liberalne kryteria...
W każdym razie Popper (a poprzednio tzw. neopozytywiści) pisali raczej jak być w nauce powinno. Ale to Kuhn napisał jak jest, ujął to w bardzo podobny sposób. Jedna różnica, w sumie nie mam zdania czy istotna, Kuhn takie pożary opisywał co kilkaset lat, obecnie one są co kilka.
Najlepsze rozpoznanie to tzw. rozpoznanie bojem. Szczególnie ulubiony modus operandi u braci Moskali
z braćmi Moskalami to jednak lepiej zastosować wiedzę z wieloletnich doświadczeń pokoleniowych - gdy w rozpoznaniu bojem utwierdzasz się w przekonaniu, że trafiłeś na tego dobrego ruska, który, zakładasz, musi istnieć, to po siarczystych pocałunkach i innych zapewnieniach , dobry rusek ruszy by na ciebie donieść gdzie nada.
Może się okazać, że tego oczekujesz lub się z tym liczysz - wtedy spoko. Jeśli nie, to przekonasz się, że trzeba było słuchać starszych.
Dużo z Moskalami współpracowałem i chcę powiedzieć, że już na tym etapie miałem tego dosyć. Nie znosiłem tej ich nieszczerej serdeczności, tego klejenia się, tego picia wódki, tego zwierzania się z rzeczy, których bym wolał nie usłyszeć. Dużo bardziej mi odpowiadała angielska powściągliwość.
A wiecie, że Niemcy się zachowują podobnie jak Moskale? Też są mili, serdeczni i otwarci. I też człowieka od tego mdli.
Jak pisał jeden Rosjanin carski urzędnik - żadna nacja nie rusyfikuje się tak chętnie, szybko, bezproblemowo i głęboko co Niemcy.
Nie, z tego co wiem to różni Niemcy nadwołżańscy etc się nie asymilowali, dopiero Stalin ich wykończył.
Niemcy natomiast byli współtwórcami i w znacznej części zarządzali imperium rosyjskim.
Od carów, którzy od czasów Katarzyny II byli de facto etnicznymi Niemcami , poprzez rolę jakichś baronów bałtyckich, tabuny przemysłowców, inżynierów etc.
Właśnie ich miał na myśli ten urzędnik,
Pytanie tylko kto kogo tam asymilował.
imperjum musi pozwolić drugim nacjom na kariery zawodowe finansowe i urzędnicze
przykładem Brytyjczycy, którzy pozwalali na awanse , do pewnego poziomu, np
https://pl.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Disraeli
a i karjery Polaków w imperjach rozbierających nie są trudne do znalezienia
Totalni dostali furii z powodu treści publikowaych na wp.pl, właściwie to dlaczego wp to robi, instynkt samozachowawczy?