Przejdź do treści
Ex Cathedra

Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!

Władzia

Rozpoczęty przez trep5 komentarzy308 wizyt

Przepraszam, gdyż zapewne ten temat był już szeroko omawiany, ja jednak nie wiem, w którym wątku. W razie czego można usunąć.

Jakiś czas temu widziałem w telewizorze, jak pewien znany konstytucjonalista (taki sympatyczny, pucołowaty, z farbowanymi włosami z odrostami) opowiadał anegdotę o chińskim cesarzu, który zlecił sporządzenie bardzo dokładnej mapy. Wykonawcy obawiając się gniewu cesarza zrobili mapę najdokładniejszą, jak się da, czyli 1:1. Była ona oczywiście nieużyteczna.
-- I tak samo jest z prawem - przekonywał dany konstytucjonalista.

No, ja oczywiście fersztejen, ale tak sobie wczoraj rozmyślałem. SCOTUS nie tak dawno zawyrokował ostatnio w paru ciekawych sprawach - jedna dotyczyła możliwości bezkarnego mordowania niewinnych ludzi, druga udziału mężczyzn jako kobiet w zawodach kobiet. Obydwa wyroki tutejszej społeczności zapewne bardzo się podobają. Ale dlaczego takie zapadły? Ano dlatego, że nastąpiła kumulacja i dwoje akurat czerwonych sędziów z dziewięcioosobowego składu kopnęło w kalendarz w czasie kadencji Trumpa i ten mógł powołać dwoje relatywnie młodych ludzi z rigczem.

Ale jak to? Czy faktycznie interpretacja jednej i tej samej litery prawa może zależeć diametralnie od poglądów politycznych sędziów? Jeśli tak, to znaczy, że władza ustawodawcza nie ma najmniejszego sensu, że sędziowie stanowią obie władze: ustawodawczą i sądowniczą.

Nie pisano na forumnie, ale niedawno skazano Barbarę Pielę, Michała Rachonia i jakiegoś kierownika programu przez Rachonia prowadzonego na karę po kilkadziesiąt tysi (przekazane na konto wiadomo kogo), choć tamci zgłaszali ponoć sprawę wcześniej, parę razy, i byli za każdym razem wysyłani na drzewko. * Jak mniemam, przez ten czas nie nastąpiła żadna nowelizacja, więc to samo prawo było raz powodem do odrzucenia zgłoszenia - innym zaś razem do jego przyjęcia.

Rozpatrywałem to również w ten sposób, że posiadając uczciwość intelektualną można (może nie bezwarunkowo i nie każdy) jeden i ten sam problem oceniać tylko w jeden sposób a powyższy problem wynika tylko z faktu, że czerwone świnie nie mają wstydu - wtedy jednak: czy nie można się jakoś zabezpieczyć przed dopuszczeniem takich ludzi do wyrokowania.

  • Wiem - z polskiego poletka przykłady można by mnożyć, a gdyby nie mechanizmy utrwalające polski system sądowniczy i PiS mogłyby przez 8 lat nieco "swoich" sędziów wprowadzić, byłoby ich jeszcze więcej.

Komentarze

  • Spytaj abp Gądeckiego.

  • To się bierze z faktu, że w wielu państwach, w tym w Tenkraju, zaprowadzono "sądownictwo konstytucyjne". Sąd konstytucyjny, wbrew nazwie, jest organem, za pomocą którego oligarchia uniemożliwia ludowi robienia tego, co chce lud.

    W kwestii "dóbr osobistych", bo o to jak podejrzewam chodzi w sprawie Rachonia, mamy zaś do czynienia z dosyć pojemnymi pojęciami, z których każdy sędzia może wyciągnąć wnioski dość mocno dowolne. Taryfikatora nie ma, więc może przywalić sztraf 5.000 zł, ale może i bez kozery pińcet tyśków, nikt mu nie zabroni.

    Najlepsza jest kwestia pozaustawowego dobra osobistego, jakim jest "kult osoby zmarłej". Przykładowo, napiszę że zmarły X (nazwisko zmienione), to był łotr, szubrawiec, a do tego pisowiec. Jeżeli Y (nazwisko zmienione), będący wnukiem pana X, stwierdzi że godzi to w jego dobro w postaci kultu i dobrej pamięci po dziadku, to:

    a) sąd uzna, że naruszyłem dobro osobiste Ygreka i przywali mi sztraf;
    b) sąd uzna, że dobro osobiste jest osobiste, więc nie jest przechodnie i niech się Y odwali.

    Kilka lat temu, w odstępie paru miesięcy, Sąd Najwyższy wydał wyroki w obu tych wariantach. Także tak.

  • Ok, cofam z wątku sprawę p. Rachonia. Wciąż.

  • Jeden psoferor prawa hamerykańskiego połczał mię, że z jego mądrości wynika, że w każdym systemie państwowym musi być jakiś taki punkt, który ma władzę najwyższą, której nie można podskoczyć. W USA, powiadał, takim punktem jest Sąd Najwyższy. U nas, jak podejrzewam, TSUE.

  • @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Jeden psoferor prawa hamerykańskiego połczał mię, że z jego mądrości wynika, że w każdym systemie państwowym musi być jakiś taki punkt, który ma władzę najwyższą, której nie można podskoczyć. W USA, powiadał, takim punktem jest Sąd Najwyższy. U nas, jak podejrzewam, TSUE.

    ...u nas tj. w PL? Bo poza PL to chyba tylko w NL

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.