Idiotka.
Każdy kraj popiera swoje.
Teraz w Kanadzie bardzo popularne się zrobiło czytanie naklejek skąd produkt pochodzi. Biega o to, żeby nie kupować amerykańskiego, ze względu na sankcje. Rząd namawia do kupywania produktów kanadyjskich, Trump wzywa do kupowania hamerykańskich.
To normalne.
Tak samo jak bojkot.
Pamiętam jak żabojady jebły se bąbkie nuklearne na Francuskie Polonezję w 95-tem to wszyskie kanadyjskie, bezdomne "winos" zbojkotowały Cabernety, Merloty i Chardonnaye i od razu przerzuciły się na Molsona Canadian czy innego Labattsa, hehe.
Ja na ten przykład kupuję tylko Luksusową a nie jakiegoś pedalskiego Absoluta. Zaopatruję się, na ile mogie, w produkta z Polski oraz podpieram polskie biznesy.
Jabłońska Anka to patriotka, lojalna własnemu krajowi, więc niby zrozumiałe.
Wszyscy się pchali, żeby cuś opylić Babci.
Od Żydów, jeszcze sprzed okupacji do przywozicieli z Zachodu gum "Donaldów", aż do nielegalnych łowców karpi, jak w gumiakach po spuszczeniu wody w raszyńskich stawach przed świętami dostarczali miotające się w bagnach niedobitki. A były to najlepsze okazy, bo młode i głupie, co nie uciekły podczas spuszczania wody.
Ile mamy kilometrów linii kolejowych? Wiadomo ile. Wysadzenie kawałka toru nie jest zatem zbytnim wyzwaniem. Pod względem technicznym nie jest to żadne wyzwanie, trzeba mieć tylko materiał wybuchowy o co nie trudno w kraju przyfrontowym. Porozmawiajmy zatem o tym, co było oczywiste od początku: granica z Białorusią była nieszczelna, odbywał się tam przemyt, również ludzi. Ale np. papierosów też. Przeloty na niskiej wysokości, wyładowanie czy nawet zrzucenia towaru i wio z powrotem. Zwalczanei tego procederu było trudne i wymagało nakładów. Podkreślam to słowo: nakłady, bo się będzie powtarzać wielokrotnie. Podobnie było i jest z radarami, Jak już pisałem nie ma możliwości zapobieżenia ostrzałowi naszego terytorium zza granicy. Jakiś gościu z kałachem se stanie za granicą i zacznie se szczelać. Podobnie jest z dronami/rakietami: taka rakieta może se wlecieć i przy sprzyjających warunkach dolecieć do Bydgoszczy i nie ma żadnej rady na to. A wlot na kilka kilometrów to w ogóle.
Jeśli weźmiecie pod uwagę wszelakie zamachy, które ktoś robił gdziekolwiek na świecie to u nas wchodzi to jak w masło. Głównie dlatego, że nikt ich nie przeprowadza. Gdybyśmy mieli lokalną IRA, albo Hamas, albo coś to by jakieś procedury były wprowadzone. A tak to tylko jak zostawisz bagaż na lotnisku to się może coś stać. Mamy tu metody takie, jak wrzucanie bomby do śmietników.
I jeśli minister Błaszczak wychodzi na konferencję i mówi, że jesteśmy zabezpieczeni i w ogóle to staje się zakładnikiem Putina i przypadku. Putin może skompromitować te tezy w dogodnie wybranym przez siebie momencie. A przypadek to wiadomo, przypadkowo coś pójdzie nie tak.
Widzimy jak to działa: wysadzili metr toru kolejowego na linii kolejowej Warszawa – Lublin. Okoliczni mieszkańcy zgłosili wybuch na Policji. Przyjechał radiowóz, ale po ciemku nie znajdą przecież wysadzonej szyny. No to pojechali. Pociągi jeździły tamtędy jeszcze przez całą noc, Maszynista zauważył wyrwany tor w niedzielę rano. O sprawie informowała telewizja Republika jako pierwsza. Jakiś biegły ocenił, że materiał wybuchowy został zastosowany. Z istotnych informacji: Tusk się wściekł i zatrzymali jakiś losowych leszczy, których trzeba było puścić. Jakiś inny geniusz obstawił albo chciał obstawić całą linię kolejową wojskiem. Dla czytelników Szwejka taki rozwój wydarzeń nie jest zaskoczeniem.
Tymczasem wiedza o wysadzaniu pociągów jest u nas dość powszechna. Można zastosować ładunek wybuchowy na odpalarkę elektryczną. Można zastosować taki na nacisk, mina taka. Można lontem odpalać. Można w końcu rozkręcić tory na jakimś większym odcinku i pociąg też się wykolei. Teraz ci idioci będą ścigać ludzi za takie wpisy a to jest wiedza z lektur szkolnych (Kamienie na Szaniec?) i filmów. W Klosie wysadzali pociąg? W Najdłuższej Wojnie Nowoczesnej Europy był zamach na pociąg. Zabezpieczenia stosowane przez Niemców były następujące: dodawali przed lokomotywą platformy z balastem, żeby detonowały minę. Puszczali specjalne patrole kolejowe w celu zwiadu. Itp. Były to rozwiązania o ograniczonej skuteczności.
I pojawia się teraz pytanie co w związku z tym? Ano nic nie można zrobić, więc pisowce podjeły pseudodziałania pozorowane, czyli zakaz fotografowania rodem z PRL, idiotyczny w swej najgłębszej naturze. Dezinformowali społeczeństwo co do natury, skali, złożoności problemu. Kupili natomiast sterowce obserwacyjne, co ma sens. Totalne zaś są za i nie ma o czym mówić. Czemu propaganda reżimowa powtarzała narrację o Ukraińcach? Przewrotność ich jest przerażając: wykorzystują nieuznawanie przez nas Ługańska i Doniecka do obciążenia Ukrainy.
Zabezpieczenie torów jest natomiast teoretycznie możliwe, ale wymaga takich nakładów sił, środków, ludzi, sprzętu że jest nierealne. Dlatego podejmują działania pozorowane, bo nie ma możliwości realnych.
Jest kilka spraw, poruszę nie po, nomen omen, kolei:
@Smok_Eustachy powiedział(a):
(...)
Zabezpieczenie torów jest natomiast teoretycznie możliwe, ale wymaga takich nakładów sił, środków, ludzi, sprzętu że jest nierealne. Dlatego podejmują działania pozorowane, bo nie ma możliwości realnych.
Zabezpieczenie przed ingerencją tak. Monitorowanie skutków już nie. Gdzieś między rokiem 1930 a 1935 w Skarżysku - Kamiennej opracowano prosty sposób kontrolowania ciągłości linii kolejowych w ważnych węzłach komunikacyjnych:
Na kluczowych odcinkach pod główką szyn biegł cienki, izolowany kabel taki jak telefoniczny, przez który płynął niewielki prąd. W przypadku przerwania obwodu - np. przy zerwaniu szyn - było to sygnalizowane w centralce. Głównym wyzwaniem technicznym było podobno takie zaczepienie kabla, żeby dywersanci nie mogli go "zmostkować". Od tego czasu upłyneło prawie 100 lat. Technika - zwłąszcza elektronika poszła bardzo do przodu więc zrobienie taniego systemu podobnego monitoringu na kluczowych odcinkach nie powinno być wielkim wyzwaniem. Ale po prostu nikt o tym nie myśli - łatwiej zrobić pokazówkę z 10 tys. osób biegających po torach.
@Smok_Eustachy powiedział(a):
(...)
I pojawia się teraz pytanie co w związku z tym? Ano nic nie można zrobić, więc pisowce podjeły pseudodziałania pozorowane, czyli zakaz fotografowania rodem z PRL, idiotyczny w swej najgłębszej naturze. (...)
No właśnie nie do końca. To przepisy obowiązujące przed wprowadzeniem tego zakazu były mega idiotyczne.
W uproszczeniu - rozporządzenie ministra MSWiA określało, że zakaz fotografowania dotyczy obiektów spełniających określone kryteria dotyczace także ich funkcji. To było wystawianie na widelcu ważnych obiektów. Np. jeżeli na stacji trafo we wsi wisiała tabliczka "zakaz fotografowania" to była to informacje, że nie jest to po prostu jeszcze jeden transformator, ale np. element zasilania aparatowni łączności wojskowej.
Osoby szydzące z obecnego zakazu często powołują się na informacje, że przecież i tak wszystko widać w google.maps lub google street view No właśnie nie wszystko. Pomijam już takie drobiazgi jak to, że na street view nie rozpozna się "martywch sektorów", rozmieszczenia kamer czy czujek i innych tego typu rzeczy potrzebnych do planowania bezpośredniego ataku. Ale dla rozpoznawczyków ważne mogą być np. pozornie błache informacje jak malowania przy warsztatach czy wjeżdżający sprzęt. Bo to może pozwolić na zidentyfikowanie kluczowych celów - mamy teoretycznie dwa takie same warsztaty, przy czym w jednym da się serwisować MRAPy a w drugim nie....
Wikipedia bardzo ładną laurkę napisała odchodzącemu pasterzowi Krakowa, eh...
Wielokrotnie używał stwierdzeń uznawanych przez niektóre osoby za homofobiczne, wypowiadał się przeciwko zapłodnianiu in vitro, twierdząc, że jest to rozwiązanie niemoralne, sprzeciwiał się „czarnemu protestowi” oraz innym protestom organizowanym po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 w sprawie przepisów prawa dotyczących aborcji[37][38][39][40][41]. W 2019 w homilii na mszy z okazji 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, parafrazując wiersz Józefa Szczepańskiego, użył sformułowania „tęczowa zaraza” na określenie tego, co nazwał „ideologią LGBT”[42][43].
Morgenstern - jeden z najbardziej wulgarnych na X hejterów został zdemaskowany.
To dyrektor w fundacji założonej przez Macieja Laska.
K.Rudziński mieszka w Opolu.
@Mania powiedział(a):
Morgenstern - jeden z najbardziej wulgarnych na X hejterów został zdemaskowany.
To dyrektor w fundacji założonej przez Macieja Laska.
K.Rudziński mieszka w Opolu.
@Mania powiedział(a):
Morgenstern - jeden z najbardziej wulgarnych na X hejterów został zdemaskowany.
To dyrektor w fundacji założonej przez Macieja Laska.
K.Rudziński mieszka w Opolu.
To chyba najbardziej wulgarne bydlę w szeregach Silniczków. Obdarzane podziękowaniami i polubieniami przez ministrów teoretycznego rządu Rzeczpospolitej Polskiej.
@Mania powiedział(a):
Drugi, równie wulgarny i agresywny hejter Wolfgang też zdemaskowany. To Paweł Jędrzejek z Chodzieży.
Atakował na X nawet kolegów z pracy, którzy nie wiedzieli, że to on.
Hejterów demaskują zamieszczane przez nich fotki; obrazki z ich okolic, focie psich pupilków. Morgensterna zdemaskował jego psiak.
A tyle było gadania, że dla UB nie było nieważnych informacji, że o cokolwiek ubecy pytali to miało dla nich jakieś znaczenie, jakąś wartość, nic się ludzie nie uczą i teraz publikują w internecie co popadnie. Biały wywiad to potęga.
AI w znaczeniu wąskim (LLM) oczywiście nie, bo nie jest niczym więcej niż maszyną von Kempelena, powtarza tylko to, co już jest napisane w sieci. AI w znaczeniu szerokim (komputerowe wspomaganie decyzji) oczywiście tak, w takim stopniu w jakim młotek jest w stanie wbić gwóźdź. Systemy informatyczne są generalnie dobre w kontekstowym przeszukiwaniu wielkich baz danych.
@Wielen powiedział(a):
Ciekawe, czy AI miałaby zdolność zidentyfikowania anonima na podstawie takich śladów.
Na pewno, ale te narzędzia dostępne dla nas zapewne mają bezpieczniki poinstalowane.
Dawno temu znalazłem ciekawego bloga, pisanego na przestrzeni kilku lat, przeczytałem wszystkie te notki dosłownie w jeden-dwa dni dzięki czemu całą tę wiedzę miałem niejako w głowie na raz, a że człowiek podawał tam różne informacje o wydarzeniach dziejących się w jego otoczeniu pogóglałem za tymi wydarzeniami z ciekawości i okazało się że można je wszystkie zweryfikować i w ten sposób udało mi się krok po kroku zidentyfikować człowieka - najpierw w jakim mieście żyje, potem w jakiej szkole uczy, czego uczy napisał już sam, który to on na zdjęciu itd. itp. A to były czasy przed socialami, to wyciągnąłem z lektury jego bloga. Sociale to w ogóle ziszczony sen wszystkich ubecji świata, wszystkie informacje podane jak na tacy łącznie z grafem społecznych relacji.
Komentarz
Koń który nie mówi
nienawistnie milczy
Idiotka.
Każdy kraj popiera swoje.
Teraz w Kanadzie bardzo popularne się zrobiło czytanie naklejek skąd produkt pochodzi. Biega o to, żeby nie kupować amerykańskiego, ze względu na sankcje. Rząd namawia do kupywania produktów kanadyjskich, Trump wzywa do kupowania hamerykańskich.
To normalne.
Tak samo jak bojkot.
Pamiętam jak żabojady jebły se bąbkie nuklearne na Francuskie Polonezję w 95-tem to wszyskie kanadyjskie, bezdomne "winos" zbojkotowały Cabernety, Merloty i Chardonnaye i od razu przerzuciły się na Molsona Canadian czy innego Labattsa, hehe.
Ja na ten przykład kupuję tylko Luksusową a nie jakiegoś pedalskiego Absoluta. Zaopatruję się, na ile mogie, w produkta z Polski oraz podpieram polskie biznesy.
Jabłońska Anka to patriotka, lojalna własnemu krajowi, więc niby zrozumiałe.
👣
🐾
🐾
...ja to bym nawet chętnie kupił u jakiegoś Żyda, ale gdzie go znaleźć?
Zostały same multinational corporations
Moja Babcia, handlara, to miała dojścia.
Wszyscy się pchali, żeby cuś opylić Babci.
Od Żydów, jeszcze sprzed okupacji do przywozicieli z Zachodu gum "Donaldów", aż do nielegalnych łowców karpi, jak w gumiakach po spuszczeniu wody w raszyńskich stawach przed świętami dostarczali miotające się w bagnach niedobitki. A były to najlepsze okazy, bo młode i głupie, co nie uciekły podczas spuszczania wody.
Ale umarła w 79-tem.
👣
🐾
🐾
Ile mamy kilometrów linii kolejowych? Wiadomo ile. Wysadzenie kawałka toru nie jest zatem zbytnim wyzwaniem. Pod względem technicznym nie jest to żadne wyzwanie, trzeba mieć tylko materiał wybuchowy o co nie trudno w kraju przyfrontowym. Porozmawiajmy zatem o tym, co było oczywiste od początku: granica z Białorusią była nieszczelna, odbywał się tam przemyt, również ludzi. Ale np. papierosów też. Przeloty na niskiej wysokości, wyładowanie czy nawet zrzucenia towaru i wio z powrotem. Zwalczanei tego procederu było trudne i wymagało nakładów. Podkreślam to słowo: nakłady, bo się będzie powtarzać wielokrotnie. Podobnie było i jest z radarami, Jak już pisałem nie ma możliwości zapobieżenia ostrzałowi naszego terytorium zza granicy. Jakiś gościu z kałachem se stanie za granicą i zacznie se szczelać. Podobnie jest z dronami/rakietami: taka rakieta może se wlecieć i przy sprzyjających warunkach dolecieć do Bydgoszczy i nie ma żadnej rady na to. A wlot na kilka kilometrów to w ogóle.
Jeśli weźmiecie pod uwagę wszelakie zamachy, które ktoś robił gdziekolwiek na świecie to u nas wchodzi to jak w masło. Głównie dlatego, że nikt ich nie przeprowadza. Gdybyśmy mieli lokalną IRA, albo Hamas, albo coś to by jakieś procedury były wprowadzone. A tak to tylko jak zostawisz bagaż na lotnisku to się może coś stać. Mamy tu metody takie, jak wrzucanie bomby do śmietników.
I jeśli minister Błaszczak wychodzi na konferencję i mówi, że jesteśmy zabezpieczeni i w ogóle to staje się zakładnikiem Putina i przypadku. Putin może skompromitować te tezy w dogodnie wybranym przez siebie momencie. A przypadek to wiadomo, przypadkowo coś pójdzie nie tak.
Widzimy jak to działa: wysadzili metr toru kolejowego na linii kolejowej Warszawa – Lublin. Okoliczni mieszkańcy zgłosili wybuch na Policji. Przyjechał radiowóz, ale po ciemku nie znajdą przecież wysadzonej szyny. No to pojechali. Pociągi jeździły tamtędy jeszcze przez całą noc, Maszynista zauważył wyrwany tor w niedzielę rano. O sprawie informowała telewizja Republika jako pierwsza. Jakiś biegły ocenił, że materiał wybuchowy został zastosowany. Z istotnych informacji: Tusk się wściekł i zatrzymali jakiś losowych leszczy, których trzeba było puścić. Jakiś inny geniusz obstawił albo chciał obstawić całą linię kolejową wojskiem. Dla czytelników Szwejka taki rozwój wydarzeń nie jest zaskoczeniem.
Tymczasem wiedza o wysadzaniu pociągów jest u nas dość powszechna. Można zastosować ładunek wybuchowy na odpalarkę elektryczną. Można zastosować taki na nacisk, mina taka. Można lontem odpalać. Można w końcu rozkręcić tory na jakimś większym odcinku i pociąg też się wykolei. Teraz ci idioci będą ścigać ludzi za takie wpisy a to jest wiedza z lektur szkolnych (Kamienie na Szaniec?) i filmów. W Klosie wysadzali pociąg? W Najdłuższej Wojnie Nowoczesnej Europy był zamach na pociąg. Zabezpieczenia stosowane przez Niemców były następujące: dodawali przed lokomotywą platformy z balastem, żeby detonowały minę. Puszczali specjalne patrole kolejowe w celu zwiadu. Itp. Były to rozwiązania o ograniczonej skuteczności.
I pojawia się teraz pytanie co w związku z tym? Ano nic nie można zrobić, więc pisowce podjeły pseudodziałania pozorowane, czyli zakaz fotografowania rodem z PRL, idiotyczny w swej najgłębszej naturze. Dezinformowali społeczeństwo co do natury, skali, złożoności problemu. Kupili natomiast sterowce obserwacyjne, co ma sens. Totalne zaś są za i nie ma o czym mówić. Czemu propaganda reżimowa powtarzała narrację o Ukraińcach? Przewrotność ich jest przerażając: wykorzystują nieuznawanie przez nas Ługańska i Doniecka do obciążenia Ukrainy.
Zabezpieczenie torów jest natomiast teoretycznie możliwe, ale wymaga takich nakładów sił, środków, ludzi, sprzętu że jest nierealne. Dlatego podejmują działania pozorowane, bo nie ma możliwości realnych.
Jest kilka spraw, poruszę nie po, nomen omen, kolei:
Zabezpieczenie przed ingerencją tak. Monitorowanie skutków już nie. Gdzieś między rokiem 1930 a 1935 w Skarżysku - Kamiennej opracowano prosty sposób kontrolowania ciągłości linii kolejowych w ważnych węzłach komunikacyjnych:
Na kluczowych odcinkach pod główką szyn biegł cienki, izolowany kabel taki jak telefoniczny, przez który płynął niewielki prąd. W przypadku przerwania obwodu - np. przy zerwaniu szyn - było to sygnalizowane w centralce. Głównym wyzwaniem technicznym było podobno takie zaczepienie kabla, żeby dywersanci nie mogli go "zmostkować". Od tego czasu upłyneło prawie 100 lat. Technika - zwłąszcza elektronika poszła bardzo do przodu więc zrobienie taniego systemu podobnego monitoringu na kluczowych odcinkach nie powinno być wielkim wyzwaniem. Ale po prostu nikt o tym nie myśli - łatwiej zrobić pokazówkę z 10 tys. osób biegających po torach.
No właśnie nie do końca. To przepisy obowiązujące przed wprowadzeniem tego zakazu były mega idiotyczne.
W uproszczeniu - rozporządzenie ministra MSWiA określało, że zakaz fotografowania dotyczy obiektów spełniających określone kryteria dotyczace także ich funkcji. To było wystawianie na widelcu ważnych obiektów. Np. jeżeli na stacji trafo we wsi wisiała tabliczka "zakaz fotografowania" to była to informacje, że nie jest to po prostu jeszcze jeden transformator, ale np. element zasilania aparatowni łączności wojskowej.
Osoby szydzące z obecnego zakazu często powołują się na informacje, że przecież i tak wszystko widać w google.maps lub google street view No właśnie nie wszystko. Pomijam już takie drobiazgi jak to, że na street view nie rozpozna się "martywch sektorów", rozmieszczenia kamer czy czujek i innych tego typu rzeczy potrzebnych do planowania bezpośredniego ataku. Ale dla rozpoznawczyków ważne mogą być np. pozornie błache informacje jak malowania przy warsztatach czy wjeżdżający sprzęt. Bo to może pozwolić na zidentyfikowanie kluczowych celów - mamy teoretycznie dwa takie same warsztaty, przy czym w jednym da się serwisować MRAPy a w drugim nie....
https://www.gosc.pl/doc/9508888.Kard-Grzegorz-Rys-nowym-arcybiskupem-Krakowa
Normalnie bym się ucieszył, lecz życie nauczyło mnie, że może przyjść gorszy.
Forumowicze z okolic Łodzi i Krakowa westchnęli, choć z innych powodów
Ryś w owczej skórze
Wikipedia bardzo ładną laurkę napisała odchodzącemu pasterzowi Krakowa, eh...
Morgenstern - jeden z najbardziej wulgarnych na X hejterów został zdemaskowany.
To dyrektor w fundacji założonej przez Macieja Laska.
K.Rudziński mieszka w Opolu.
https://tysol.pl/a150103-wp-pl-znany-hejter-z-platformy-x-zidentyfikowany-ma-byc-dyrektorem-fundacji-zalozonej-przez-macieja-laska
To chyba najbardziej wulgarne bydlę w szeregach Silniczków. Obdarzane podziękowaniami i polubieniami przez ministrów teoretycznego rządu Rzeczpospolitej Polskiej.
Adolf Hitler wygrał wybory w Namibii. Serio, serio.
Dzisiejsza sonda telefoniczna:
-Czy masz zaufanie do KO?
Tak - 56%
Nie- 44%
Rynce opadajo :-(
Wzięłam dziś udział w takiej sondzie i mi się wyświetliło:
-Czy masz zaufanie do KO?
tak 42%
Nie 58%.
Różne sondy?
A dalej jeszcze lepiej:
Czy jesteś zadowolony z powrotu D. Tuska do polityki?
Tak 14%
Nie 86%
Czy uważasz, że dzisiejszy rząd dobrze sobie radzi w koalicji?
Tak 0%
Nie 100%
Czy myślisz, że następne wybory KO wygra samodzielnie?
Tak 0%
Nie 100%
Pocieszyłaś mnie.
Może to są wyniki z różnych godzin?
I to po raz piąty!
👣
🐾
🐾
U mnie ankieta o 12:56.
Tymczasem inflacja brutalnie zduszona.
https://buzinezzinsider.com.pl/gospodarka/nowe-dane-o-inflacji-zaskakuja-takiej-sytuacji-nie-bylo-od-20-miesiecy/fedsqw5
Ale, ale, nadchodzi UBI 500+:
https://vvyborcza.biz/biznes/7,177151,32431950,500-dla-kazdego-doroslego-polaka-ekonomisci-policzyli-czy.html
Cyk, i już po nadchodzącej deflacji. Jak leciał ten bon mot ze sprzedażą sznurka?
Drugi, równie wulgarny i agresywny hejter Wolfgang też zdemaskowany. To Paweł Jędrzejek z Chodzieży.
Atakował na X nawet kolegów z pracy, którzy nie wiedzieli, że to on.
Hejterów demaskują zamieszczane przez nich fotki; obrazki z ich okolic, focie psich pupilków. Morgensterna zdemaskował jego psiak.
pieski to bardzo pożyteczne stworzenia Boże
A tyle było gadania, że dla UB nie było nieważnych informacji, że o cokolwiek ubecy pytali to miało dla nich jakieś znaczenie, jakąś wartość, nic się ludzie nie uczą i teraz publikują w internecie co popadnie. Biały wywiad to potęga.
Ciekawe, czy AI miałaby zdolność zidentyfikowania anonima na podstawie takich śladów.
AI w znaczeniu wąskim (LLM) oczywiście nie, bo nie jest niczym więcej niż maszyną von Kempelena, powtarza tylko to, co już jest napisane w sieci. AI w znaczeniu szerokim (komputerowe wspomaganie decyzji) oczywiście tak, w takim stopniu w jakim młotek jest w stanie wbić gwóźdź. Systemy informatyczne są generalnie dobre w kontekstowym przeszukiwaniu wielkich baz danych.
Na pewno, ale te narzędzia dostępne dla nas zapewne mają bezpieczniki poinstalowane.
Dawno temu znalazłem ciekawego bloga, pisanego na przestrzeni kilku lat, przeczytałem wszystkie te notki dosłownie w jeden-dwa dni dzięki czemu całą tę wiedzę miałem niejako w głowie na raz, a że człowiek podawał tam różne informacje o wydarzeniach dziejących się w jego otoczeniu pogóglałem za tymi wydarzeniami z ciekawości i okazało się że można je wszystkie zweryfikować i w ten sposób udało mi się krok po kroku zidentyfikować człowieka - najpierw w jakim mieście żyje, potem w jakiej szkole uczy, czego uczy napisał już sam, który to on na zdjęciu itd. itp. A to były czasy przed socialami, to wyciągnąłem z lektury jego bloga. Sociale to w ogóle ziszczony sen wszystkich ubecji świata, wszystkie informacje podane jak na tacy łącznie z grafem społecznych relacji.