Thus, just as we affirm that the unitive meaning is inseparable from procreation, we must also affirm that the pursuit of procreation is inseparable from the unitive meaning, as Pope Saint John Paul II later clarifies: “The total physical self-giving would be a lie if it were not the sign and fruit of a total personal self-giving.
John Paul II, Apostolic Exhortation Familiaris Consortio (22 November 1981), par. 11: AAS 74 (1982), 92.
...gdybym miał wybrać jeden uderzający fragment, chociaż to recykling Familiaris Consortio
"Total personal self-giving"? Powiedziałbym, że w życiu jest różnie. I nawet nikt tego nie uczy, z pewnością nikt nie wymaga.
Ryzykowne idealizowanie, które w nieciekawym świetle stawia wiele regularnych relacji.
Tradycyjna nauka moralna była inna.
I co nam maluczkim o tym myśleć?
Ale czego Kolega oczekuje od natury skażonej grzechem pierworodnym? Oczywiście, że regularne relacje często prezentują się nieciekawie.
Thus, just as we affirm that the unitive meaning is inseparable from procreation, we must also affirm that the pursuit of procreation is inseparable from the unitive meaning, as Pope Saint John Paul II later clarifies: “The total physical self-giving would be a lie if it were not the sign and fruit of a total personal self-giving.
John Paul II, Apostolic Exhortation Familiaris Consortio (22 November 1981), par. 11: AAS 74 (1982), 92.
...gdybym miał wybrać jeden uderzający fragment, chociaż to recykling Familiaris Consortio
"Total personal self-giving"? Powiedziałbym, że w życiu jest różnie. I nawet nikt tego nie uczy, z pewnością nikt nie wymaga.
Ryzykowne idealizowanie, które w nieciekawym świetle stawia wiele regularnych relacji.
Tradycyjna nauka moralna była inna.
I co nam maluczkim o tym myśleć?
Ale czego Kolega oczekuje od natury skażonej grzechem pierworodnym? Oczywiście, że regularne relacje często prezentują się nieciekawie.
...ja osobiście niewiele oczekuję, ale czy stwierdzenie, że akty małżeńskie są kłamstwem (czyli że są grzeszne) jeśli nie wyrastają z "pełnego oddania osobowego, w którym jest obecna cała osoba" nie jest przesadą?
...proszę nie udawać, że Kolega nie zna tradycyjnej nauki dotyczącej warunków do tego, aby akt małżeński był wolny od grzechu (ciężkiego lub lekkiego).
...proszę skorzystać z dowolonego XX-wiecznego katechizmu, korzystnie przedsoborowego
...żeby nie trafić na jakiegoś Knot(z)a
Ps.
Kolega sugeruje, że teraz norma obowiązująca zmieniła się w czasie? I trzeba najpierw wypracować w małżeństwie dojrzałe "pełne oddanie osobowe" zanim się przystąpi do konsumpcji bez grzechu?
Nie bawią mnie te podchody, więc napiszę tylko, że Kolega, zdaje się, by chciał ustalić, co jest dozwolone. Natomiast Kościół interesuje się raczej pytaniem, co jest święte.
Czy norma się zmieniła? Dla św. Augustyna pożądliwość cielesna jest w ogóle zła i najlepiej powstrzymać się od współżycia. Z tego wnoszę, że różne były opinie.
Coniugalis enim concubitus generandi gratia non habet culpam; concupiscentiae uero satiandae, sed tamen cum coniuge, propter tori fidem uenialem habet culpam; adulterium uero siue fornicatio letalem habet culpam. Ac per hoc melior est quidem ab omni concubitu continentia quam uel ipse matrimonialis concubitus qui fit causa gignendi.
/
Intercourse in marriage, then, when undertaken to beget children, carries no blame. When indulged to satisfy lust, so long as it is with a married partner, it bears only venial blame because It preserves fidelity to the marriage-bed. Adultery or fornication, however, is mortally sinful. In this sphere, abstention from all sexual intercourse is better even than intercourse in marriage undertaken to beget children.
Współżycie małżeńskie w celu zrodzenia potomstwa nie rodzi grzechu. Współżycie w celu zaspokojenia pożądliwości, ale z małżonkiem, rodzi grzech powszedni, ze względu na wierność łoża. Natomiast nierząd i cudzołóstwo rodzą grzech ciężki. Zatem lepiej jest powstrzymać się od wszelkiego współżycia niż współżyć nawet w małżeństwie, dla zrodzenia potomstwa.
Św. Augustyn może na ten temat mieć akurat skrzywione spojrzenie, zważywszy na jego życiorys.
Od czasów Augustyna teologia i psychologia człowieka posunęła się też już nieco do przodu, a za nimi Magisterium Kościoła.
Na temat współżycia w małżeństwie wypowiadał się szeroko św. Jan Paweł II. W skrócie podawał właśnie, że współżycie w małżeństwie jest przedłużeniem jedności, którą małżeństwo ma. Jeśli jest ono wynikiem nacisków jednej strony, wymuszania, to nie jest to właściwe - ergo rodzi grzech (lekki).
@Filioquist powiedział(a):
...nauczanie, nie opinie.
Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)
Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.
Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.
Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.
@Filioquist powiedział(a):
...nauczanie, nie opinie.
Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)
Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.
Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.
Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.
...faryzeizm?
Ok, w takiej sytuacji z przyjemnością przyznam Ci rację
@Filioquist powiedział(a):
...nauczanie, nie opinie.
Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)
Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.
Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.
Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.
...faryzeizm?
Ok, w takiej sytuacji z przyjemnością przyznam Ci rację
Tak uważam.
Papa Benedykt:
A jednak źle byśmy to wszystko zrozumieli, gdybyśmy na tej podstawie chcieli zdeprecjonować człowieka i powiedzieć: a zatem i tak jest wszystko jedno, w obliczu Boga wszelkie szukanie sprawiedliwości i dobra jest bezprzedmiotowe. Trzeba na to odpowiedzieć: bynajmniej tak nie jest. Mimo wszystko i właśnie wobec tego, co rozważaliśmy, pozostaje nadal żądanie, by mieć nadmiar, jeśli już nie można urzeczywistnić pełnej sprawiedliwości. Lecz co to znaczy? Czy to nie sprzeczność? Otóż, krótko mówiąc, znaczy to, że nie jest jeszcze chrześcijaninem ten, kto ciągle tylko oblicza, co musi zrobić, by właśnie wystarczyło i by za pomocą kazuistycznych sztuczek mógł się jeszcze uważać za człowieka czystego sumienia. A także ten, kto chce obliczyć, gdzie kończy się obowiązek, gdzie można zdobyć przez jakieś opus supererogatorium (czyn nadobowiązkowy) dodatkowe zasługi - jest faryzeuszem, a nie chrześcijaninem. Być chrześcijaninem nie znaczy dopilnowywać obowiązkowej składki i może jeszcze w szczególnej doskonałości przekroczyć granicę zobowiązania. Chrześcijanin to raczej człowiek, który wie, że żyje przez to, iż został obdarowany, i stąd wszelka jego sprawiedliwość na tym tylko może polegać, że sam staje się ofiarodawcą, podobnie jak żebrak, który wdzięczny za to, co otrzymał, hojnie dalej rozdaje. Ten, kto jest tylko sprawiedliwy, rachujący i wyrachowany, kto sądzi, że sam sobie zawdzięcza czyste sumienie i sam siebie potrafi ukształtować, nie jest sprawiedliwy. Ludzka sprawiedliwość może się spełnić tylko przez porzucenie własnych pretensji i we wspaniałomyślnej postawie człowieka w stosunku do Boga. Jest to sprawiedliwość na miarę „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy" - ta prośba okazuje się właściwą formą po chrześcijańsku pojętej ludzkiej sprawiedliwości; polega ona na przebaczaniu drugim, bo istotnie żyjemy z otrzymanego przebaczenia.
Droga dziecięctwa Bożego. Nic, co mamy, nie mamy dzięki sobie. Wszystko mamy tylko dzięki nieskończonej dobroci Pana Boga. Jeżeli sobie z tego nie zdamy sprawy, będzie krucho. Pokora, miłość Boga i miłość bliźniego. I chętne przyjmowanie cierpienia - bez narzekania a wręcz z podziękowaniami za nie.
To jest droga świętości. To samo jest zresztą u Maksymiliana i u wielu innych świętych. Nieco inaczej podane, ale to samo. Zresztą wcześniej u św. Pawła z Tarsu,
Komentarz
Rozczuliłem się na widok jedynego przypadku użycia urody koniunktiwu w angielskim.
Ale czego Kolega oczekuje od natury skażonej grzechem pierworodnym? Oczywiście, że regularne relacje często prezentują się nieciekawie.
Tradycyjna nauka, czyli co?
...ja osobiście niewiele oczekuję, ale czy stwierdzenie, że akty małżeńskie są kłamstwem (czyli że są grzeszne) jeśli nie wyrastają z "pełnego oddania osobowego, w którym jest obecna cała osoba" nie jest przesadą?
I czy nie stanowi odejścia od tradycyjnej nauki?
Tradycyjnej, czyli?
...proszę nie udawać, że Kolega nie zna tradycyjnej nauki dotyczącej warunków do tego, aby akt małżeński był wolny od grzechu (ciężkiego lub lekkiego).
Chcę usłyszeć Kolegi opinię.
...to nie kwestia opinii
Jest, ponieważ poglądy dotyczące teologii małżeństwa były zmienne w czasie. Skąd mam wiedzieć, co Kolega ma na myśli?
...proszę skorzystać z dowolonego XX-wiecznego katechizmu, korzystnie przedsoborowego
...żeby nie trafić na jakiegoś Knot(z)a
Ps.
Kolega sugeruje, że teraz norma obowiązująca zmieniła się w czasie? I trzeba najpierw wypracować w małżeństwie dojrzałe "pełne oddanie osobowe" zanim się przystąpi do konsumpcji bez grzechu?
Nie bawią mnie te podchody, więc napiszę tylko, że Kolega, zdaje się, by chciał ustalić, co jest dozwolone. Natomiast Kościół interesuje się raczej pytaniem, co jest święte.
Czy norma się zmieniła? Dla św. Augustyna pożądliwość cielesna jest w ogóle zła i najlepiej powstrzymać się od współżycia. Z tego wnoszę, że różne były opinie.
/
De bono coniugali
...nauczanie, nie opinie.
Ale widzi Kolega - nawet u Augustyna współżycie w celu zrodzenia nie rodzi grzechu. A w FC mamy inne wymaganie - "pełnego oddania osobowego" (=miłość)
Ale najciekawsze jest co innego - że Augustyn w ogóle nie zauważa tych innych motywacji.
Św. Augustyn może na ten temat mieć akurat skrzywione spojrzenie, zważywszy na jego życiorys.
Od czasów Augustyna teologia i psychologia człowieka posunęła się też już nieco do przodu, a za nimi Magisterium Kościoła.
Na temat współżycia w małżeństwie wypowiadał się szeroko św. Jan Paweł II. W skrócie podawał właśnie, że współżycie w małżeństwie jest przedłużeniem jedności, którą małżeństwo ma. Jeśli jest ono wynikiem nacisków jednej strony, wymuszania, to nie jest to właściwe - ergo rodzi grzech (lekki).
@Filioquist
Powiem tak, samo to, że Kolega na kilkukrotne uprzejme pytanie wprost odmawia odpowiedzi, to też odpowiedź.
Ale czy nauczanie można tak łatwo oddzielić od opinii? Św Augustyn był po pierwsze biskupem, a po drugie jednym z ważniejszych autorytetów w historii Kościoła. I z jego opinii korzystali późniejsi papieże, biskupi, kapłani.
Na ile mi wiadomo Kościół nie wydaje technicznych instrukcji, co jest dozwolone, a co nie, bo to by był faryzeizm, a nie katolicyzm. Ważne są motywy, cel, okoliczności, itp.
...kilkukrotną uprzejmą próbę egzaminowania mnie z katechizmu?
Zapewne w celu przyczepienia się do czegokolwiek w odpowiedzi i w ten sposób zmiany tematu?
...faryzeizm?
Ok, w takiej sytuacji z przyjemnością przyznam Ci rację
Widzę, skrzywdziło Kolegę to forum.
Tak uważam.
Papa Benedykt:
Droga dziecięctwa Bożego. Nic, co mamy, nie mamy dzięki sobie. Wszystko mamy tylko dzięki nieskończonej dobroci Pana Boga. Jeżeli sobie z tego nie zdamy sprawy, będzie krucho. Pokora, miłość Boga i miłość bliźniego. I chętne przyjmowanie cierpienia - bez narzekania a wręcz z podziękowaniami za nie.
To jest droga świętości. To samo jest zresztą u Maksymiliana i u wielu innych świętych. Nieco inaczej podane, ale to samo. Zresztą wcześniej u św. Pawła z Tarsu,