A więc takie jest znaczenie tytułu Wszechpośredniczki Łask. No i mamy placet od nie byle kogo, gdyż od papieża samego, i to nie byle gdzie, gdyż aż w encyklice, że wolno nam jest swobodnie, a nie "ostrożnie", używać tego tytułu.
369
Do centrali MI w Niepokalanowie
Nagasaki, 11 IV 1932
Maryja
Drogie Dzieci!
W odpowiedzi na list z 23 III w sprawie MI donoszę, że:
1) Ksiądz z MI nie ma przez to samo jeszcze władzy specjalnej, której udzielają OO. Misjonarze do poświęcania Cud[ownego] Med[alika] wedle specjalnej formułki i z odpustami przywiązanymi do Cud[ownego] Med[alika]. Może jednak poświęcać (jak każdy inny ksiądz) - Cud[owny] Med[alik] jako jeden z medalików. - Do MI nie jest konieczne specjalne poświęcenie, tym bardziej że odpusty Cud[ownego] Med[alika] mieszczą się w odpustach MI (zupełny w dzień przyjęcia i na Wielkanoc i 100 dni za akt "O Maryjo bez grzechu" itd.), a nawet odpusty MI są liczniejsze.
2) Do aktu poświęcenia "O Niepokalana..." nie ma przywiązanego specjalnego odpustu, można go mimo to używać, a nawet nie możemy z niego zrezygnować. Trudnością pewno jest śmiałe wyrażenie, że przez ręce Niepokalanej wszystkie [ 1 ] łaski z N[ajświętszego] Serca Jezusowego na nas spływają, ale już papież Leon XIII orzekł, że wolno tak twierdzić [ 2 ] i gdy biskup krakowski [ 3 ] z tego powodu nie chciał potwierdzić pierwszego dyplomika, podaliśmy mu dowody i wtedy ustąpił. Teraz już mamy i pacierze, i Mszę św., i święto kościelne Matki Bożej Pośredniczki Wszelkich Łask [ 4 ], a kardynał Mercier bardzo się starał o ogłoszenie tej prawdy jako dogmat. - Może Niepokalana pozwoli i nam się przyczynić do włożenia tego klejnotu do Jej korony.
Z prośbą o modlitwę
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe MI
PS - W ulotce str. 3 pisze, że Medalik Cud[owny] można nosić w kieszeni, ale Niepokalana powiedziała, że szczególniejsze łaski dostaną ci, co "będą nosić na szyi" Cud[owny] Med[alik] (patrz książeczka "Cudowny Medalik" str. 18 w[iersz] 5 od dołu) [ 5 ].
[ 1 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 2 ] "Kiedy odwieczny Syn Boga dla odkupienia i wywyższenia człowieka zechciał przyjąć naturę ludzką, i przez to zawrzeć jakby mistyczny związek z całym rodem ludzkim, nie uczynił tego wcześniej, niż przewidziana matka zupełnie dobrowolnie wyraziła na to zgodę. Reprezentowała ona w pewien sposób cały ród ludzki zgodnie ze sławnym i prawdziwym zdaniem św. Tomasza z Akwinu: «Przy Zwiastowaniu oczekiwano zgody Dziewicy w zastępstwie całej ludzkiej natury» [S.th. III, q. 30, a. 1]. To pozwala stwierdzić równie słusznie i prawdziwie, że absolutnie nic z niezmierzonego skarbu wszelkiej łaski przyniesionego przez Chrystusa [J 1,17] - z rozporządzenia woli Bożej nie zostaje nam udzielone inaczej, jak tylko przez pośrednictwo Maryi. Jak do najwyższego Ojca nikt nie może przyjść inaczej niż przez Syna, prawie tak samo do Chrystusa nikt nie może mieć dostępu, jak tylko przez Matkę" - zob. Leon XIII, Encyklika Octobri mense (1891), fragm. w: Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, Poznań 1988, 270.
[ 3 ] Bp Adam Stefan Sapieha, który zatwierdził pierwszy dyplomik MI w 1919 r. - por. Pisma, 28a, przyp. 3.
[ 4 ] Święto NMP Pośredniczki Wszelkich Łask z własnym formularzem mszalnym i oficjum brewiarzowym ustanowił dla Belgii, na skutek próśb przede wszystkim kard. Désiré-Josepha Merciera, Benedykt XV dnia 12 I 1921. Św. Kongregacja Obrzędów pozwalała odtąd wprowadzać to święto także poza diecezjami belgijskimi, byle o to proszono. Na podstawie dekretu Kongregacji Obrzędów z 17 I 1934 nr 973/34, także i Zakon OO. Franciszkanów wprowadził święto MB Pośredniczki Wszelkich Łask do swego kalendarza zakonnego; święto wyznaczono na 31 V - zob. "Comm. Ord." 31 (1934) 86.
[ 5 ] Książeczkę pod powyższym tytułem, bez podania autora, wydawali Księża Misjonarze. W dostępnych wydaniach z 1902 r. i 1913, cytat istotnie znajduje się na s. 18, ale wiersz 16 od dołu.
Proszę się nie trapić, gdy przyjdą przeciwności, ale oddać wszystko Niepokalanej bez granic, zrobić spokojnie co można i ufać, bezgranicznie Jej zaufać. Wiem, że nie zabraknie ni przeciwności, ni krzyżów może nawet cięższych, ale Ona wszystko może. Piszę to nawet z własnego dotychczasowego doświadczenia. Krzyże przeszkolą tylko, zasług dodadzą, zmiażdżą, ale i wyniosą duchowo zarazem i nauczą nie ufać swym zawodnym siłom, ale tylko Niepokalanej: więc Pan Bóg z miłosierdzia swego je zsyła. - Po co to wszystko piszę? Bo na sobie samym doświadczyłem, jak mi czasem było ciężko, bardzo ciężko.
Z 381
To jedna strona medalu, ale jest i druga ze swoimi racjami, a przede wszystkim tą, że może za mało mam "silną rękę" i idę prawie tylko "ciepłem miłości", aż może do słabości?
...
Tak mnie po głowie chodzi, ale jak powiedziałem, bynajmniej nie oznacza to, bym się chciał wymówić, lecz tylko po prostu piszę, co po głowie chodzi, lecz gotów jestem dla Niepokalanej na wszystko i byłoby dla mnie największym złem, gdybym jakkolwiek wpływał - chodzi tylko o jak najprędsze [ 6 ] zdobycie całego świata Niepokalanej, Wolę Niepokalanej, której tylko [ 6 ] chcę.
Na chybił trafił, nie znając dokładnego adresu, pchnąłem telegram z okrętu zaadresowany: "Salezjańska szkoła". Może po raz pierwszy japoński nasz okręt słał fale radiowe po polsku. Po czym odmówiłem cząstkę różańca przed figurą Niepokalanej królującej w kajucie na szafce i czekałem przy wyjściu. Gdy już okręt stanął i różne okręciki i barki poczęły go obskakiwać, ukazał się na schodach prowadzących na wierzch statku ksiądz Europejczyk.
Czy Polak? - pytam zaraz.
Ks. Wieczorek - brzmiała odpowiedź.
Schodzimy natychmiast do chińskiej barki i po sporej jeszcze żegludze docieramy do miasta. W drodze ogonki Chińczyków z naczyniami na wodę. To klęska wyjątkowa. Brak deszczu, więc i wody, gdyż Hongkong leży na wyspie. Stąd wodociągi otwarte tylko w określonych godzinach i ogonki. Pomogła widać nakazana kolekta (modlitwa przy Mszy św.) o deszcz, bo dziś już tęgo niebo sobie na płacz pozwala.
W misji woda z sokiem, bo pić, pić bardzo doprawdy mi się chciało w tym gorącu, aż płuca bolały. Po czym do kościółka zakonnic, gdzie przynoszą do chrztu dzieci. Dzisiaj było troje, wczoraj ośmioro, a zwyczajnie około pięciu. Następnie piętrowym tramwajem na drugi koniec miasta do Shaukiwan [ 1 ] do domu dla kleryków, kupionego za polskie ofiary i obecnie za też ofiary rozbudowanego. Pokazywał mi nawet blankiet konta PKO nr 211.168, na który te ofiary wpływają. Olbrzymie prace wyrównania górzystego terenu i budowa domu, na którego trzecim czy czwartym piętrze stanie kościół wychodzący z innej strony na równy plac. I tam sodowa woda. I tam też piłem tęgo, bom jeszcze nie "zmoczył się dostatnio" i płuca jeszcze bardzo przy chodzeniu trzeszczały. Bałem się, czy się czasem na krwotoku nie skończy, ale Niepokalana widać tego nie żądała.
W domu tym uczy ks. Siara i przebywają tam klerycy i Polacy, i Węgrzy, i tubylcy Chińczycy; pomiędzy księżmi zaś zapoznałem się na kolacji z Argentyńczykiem, Irlandczykiem i Włochami.
Po wieczerzy wysłużony już misjonarz, Włoch, dowodził, że przed misjonarzami powinny pójść nasamprzód, niezależnie oczywiście, armaty i jako przykład podawał właśnie Hongkong, gdzie dzięki panowaniu Anglików misjonarze mogą spokojnie pracować. Można poniekąd wyrozumieć te pojęcia, gdy się przypomni, co działo się w głębi Chin w ostatnich latach, chociaż trudno by się doprawdy zgodzić na to jako na zasadę. - Opowiadał też, jak to niektórzy Chińczycy pchają dzieci do zakładu, dopokąd nie są potrzebne, a starają się wydostać, gdy już mogą coś dopomóc rodzinie. Jako przykład podawał zdarzenie, jak to przyprowadzono mu chłopca z prośbą o przyjęcie. Gdy zaś przedstawiał, że ma tylko ze 4 miejsca zarezerwowane dla wypadków nadzwyczajnych, dla sierot nie mających już rodziców, chłopiec przyniósł poświadczenie, że rodzice już pomarli podpisane przez... własnego ojca.
Powrót znów "piętrówką" wśród ożywionego miasta i znowu woda z lodem i - spoczynek.
Nazajutrz Msza św., do której służył chłopiec Chińczyk, do Komunii św. przystępują Chińczycy - i pięknie, śpiewnie brzmiące modlitwy chińskie. Po Mszy św. spotykam ks. Wieczorka otoczonego młodzieżą. Tłumaczy mi, że chłopcy ci widząc mnie [ 2 ] mówią między sobą, że franciszkanie się biczują.
Telefonicznie dowiadujemy się, że okręt rusza o jedenastej, więc zabrałem ofiarowane przez ks. Wieczorka lakierki dla dzieci emigrantów na okręcie i znowu chińską barką razem z ks. Wieczorkiem powróciłem na pokład. - Cześć za wszystko Niepokalanej.
Dopiero gdym wszedł do kajuty, zrozumiałem, jakim dobrodziejstwem był dla mnie nocleg poza okrętem, bo z braku ruchu [statku] brak i przewiewu; stąd takie gorąco, iż chyba musiałbym przemęczyć noc bezsennie.
W kilka godzin po rozdaniu cukierków spotyka mnie na korytarzu małe dziecko i z roześmianą twarzą, na której wyczytać można było, iż naprawdę cukierek był słodki mówi: "o dzi san", tj. "dziadziuś", a dosłownie "o" oznacza uczczenie, "dzi" znaczy dziadek, "san" zaś znaczy pan.
O. Maksymilian M-a Kolbe
[PS]
Drogie Dzieci!
Módlcie się, módlcie się za mnie, bym i nie spoganiał wpośród pogan - o co wcale nietrudno - i bym coraz to dokładniej i miłośniej Wolę Niepokalanej spełniał.
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe
PS - Drodzy Ojcowie, i Gwardianie [ 3 ], i Rektorze [ 4 ] bardzo o "Memento" proszę.
Załączam nieco ilustracji do "Rycerza". A może by i pocztówki "misyjne" podrukować? Może by czytelnicy rozbierali potęgując przy tym ofiary na misje?
[ 1 ] Dzielnica Hongkongu. W 1935 r. istniała tam placówka duszpasterska (402 wiernych) obsługiwana przez dwóch księży Chińczyków, P. Lu i J. F. Shek - zob. Les Missions de Chine, Shanghai 1937, 391.
[ 2 ] Widząc pasek franciszkański.
[ 3 ] O. Florian Koziura.
[ 4 ] O. Justyn Nazim.
Chissai kono sekkai ni Ten Shu mo Seibo Maria mo ai de ni narimasu hodo okii Tenshu no mae ni to tengoku ni narimasu. Sei Teresa yo na chisaki hana ni nareneba narimasen. Kono zen shigoto desu [ 3 ].
[ 3 ] [Przekład polski] Gdybyśmy na tym małym świecie mieli wielką miłość względem P[ana] Boga i Matki Bożej, to niebo mielibyśmy na ziemi. Trzeba stać się takim małym kwiatkiem, jakim była św. Teresa. To jest cała nasza praca.
Skojarzyło mi się z dowcipem o przedstawicielu handlowym firmy Bata.
389
Do Mugenzai no Sono
Singapur, 12 VI 1932
Maryja!
Drodzy Bracia!
Dziś w wigilię św. Antoniego znalazłem się w prokurze Ojców Niepokalanego Serca Maryi. Dookoła podzwrotnikowe drzewa, bo prawie już na równiku i różnorodne trele ptactwa malajskiego.
Ale oto już i 13 VI, dzień św. Antoniego i dochodzi południe.
Są tu ponoć i tygrysy, ale nie w samym mieście Singaparze, i chociaż poczciwi moi "gospodarze" wywieźli mnie wczoraj na przechadzkę poza miasto, to jednak ani myśmy jeszcze żadnego tygrysa nie przejechali, ani też podobny dobrodziej na nas jeszcze nie wpadły ani spoza wysokich pięknych palm, ani spoza gumowych drzew, ani z głębi innej wiecznie tu zielonej roślinności. Tylko małpki swobodnie sobie chodzące w ogrodzie zoologicznym witały nas na trawniku, gdyśmy mijali ich schronisko.
I kościoły przesuwały się katolickie i aż katedra anglikańska i prezbiteriariańska kircha, a nawet nie brakło stylowego meczetu muzułmańskiego. A po ulicach 3/4 to Chińczycy, poza tym ciemni Malajowie i rośli Hindusi. Między tym wszystkim tu lub ówdzie także białą twarz Europejczyka. A jak mało z nich, nie wyłączając tych ostatnich, zna i kocha Pana Boga żywego i Niepokalaną Jego Matkę? Zdałby się i tu Niepokalanów, ale dla języka malajskiego, którym mówi coś 40 000 000 ludzi, lepiej ponoć by było w centrum malajszczyzny, na wyspie Jawie [ 1 ].
br. Maksymilian
[ 1 ] Na wyspie Jawie działalność misyjną według wzoru japońskiego prowadzili franciszkanie holenderscy (1937-1960); franciszkanie włoscy otworzyli misję na Sumatrze (1969), podniesioną do rangi kustodii prowincjalnej pw. Niepokalanego Poczęcia NMP (1985); na Jawie (w Dżakarcie) ośrodek misyjny otwarto w 1989 r.
Znowu z wyspy Cejlonu, piszę, ale już w drodze powrotnej z Indii. "Jak" Niepokalana całą sprawą pokierowała opisałem szczegółowiej dziś w liście do N[ajprzewielebniejszego] O. Prowincjała i on zapewne nie omieszka wytłumaczyć bliżej znaczenia telegramu wysłanego w Ernakulam. Po prostu jawna tu ręka św. Teresy od Dziec. Jezus i po dosłownym spuszczeniu róży czy kwiatu do niej podobnego - jednego z wielu, którymi była przystrojona podstawa figury na korytarzu pałacu arcybiskupiego w Ernakulam - pierzchły dziwnie wszystkie piętrzące się trudnością tak wielkie, że już straciłem całkiem nadzieję. - I teraz - dzięki Niepokalanej - i teren (ogród), i dom (wystarczający zupełnie na początek), i kaplica spora czekają na objęcie.
Z 398
Gdy zastanawiam się nad tym, co się stało w sprawie indyjskiego Niepokalanowa, to trudno tu nie widzieć ręki św. Teresy od Dzieciątka Jezus, z którą - jak to już pisałem - mam "kontrakt". - Przy wyjeździe w Kobe zawieziono mnie do kościoła jej poświęconego, przy którym pasterzuje - ponoć jej krewny - ksiądz, który przetłumaczył żywot św. Teresy na japoński [ 3 ]. - Po drodze wszędzie napotykałem jej obrazy i figury, a i Karmelici Bosi, na których terytorium misyjnym jest Niepokalanów indyjski i do których arcyb[iskup] należy, też jej są braćmi zakonnymi. - No i upadek róży, o czym już pisałem z Kolombo. - (Zapewne N. O. Prowincjał ten ostatni list i gruby z Kolombo już otrzymał: to jest sprawozdanie z całej podróży).
[ 3 ] Ks. Alfred Mercier z Paryskiego Stowarzyszenia Misji Zagranicznych, przebywający tam co najmniej od 1930 r. (L’Année Missionaire 1931, 624; Japan Catholic Directory 1962-1963, 117).
Dziś, w święto Mamusi niebieskiej, otrzymałem opłatki z listem od Mamusi ziemskiej, która jest odbiciem Mamusi niebieskiej, jak Mamusia niebieska dobroci Bożej, Serca Bożego. Doskonałości Boże promieniujące z niewysłowionego życia Trójcy Przenajświętszej rozchodzą się po wszechświecie w niezliczonych odbiciach jak echo. I tak ze stworzeń wznosi się serce do poznania i ukochania aż Boga w Trójcy Przenajświętszej, ale miłuje i te odbicia, bo one są od Boga, stworzone przez Boga, całe Boże.
Po powrocie z Indii napisałem, o ile pamiętam, list [ 1 ] i nie wiem, czemu by nie doszedł. Obecnie listy idą dłużej i mogą czasem zginąć z powodu walk w Mandżurii.
Co do sprawy czy się zobaczymy na tej ziemi, to już sprawa Niepokalanej. Ona sama może czynić z nami, co Jej się podoba, bo do Niej całkowicie należymy.
Dołączam życzenia błogosławieństwa Bożej Dzieciny i Jej Matuchny Niepokalanej i Mamie, i Prz[ewielebnej] Matce Przełożonej [ 2 ], i wszystkim Siostrom, dziękując z serca za modlitwy, bo tych nam tu na misjach jak najwięcej potrzeba, by dusze biednych pogan pociągnąć do Przen[ajświętszego] Serca Niepokalanej, a przez Nią do Prze[najświętszego] Serca Jezusowego.
Załączam fotografię Niepokalanowa japońskiego [ 3 ]. Poniżej dotychczasowy budynek; wyżej nowy dom, do którego przeprowadzili się bracia ze strychu domu poprzedniego w wigilię Niepokalanego Poczęcia, tj. wczoraj. Na szczycie budynku figura Niepokalanej, która z góry spogląda na pogańskie dachy domów dzielnicy hongochińskiej. - Ten dom, to prezencik Niepokalanej z okazji Jej święta.
Kończę z prośbą o modlitwę, bo czasu mało.
Zawsze wdzięczny syn
O. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] Zob. Pisma, 409.
[ 2 ] S. Marii Wiktorynie Chomentowskiej, felicjance.
[ 3 ] Fotografia się nie zachowała.
Jako Konwentualni w odróżnieniu od Kapucynów i Obserwantów otrzymaliśmy od Stolicy Apostolskiej władzę erygowania u siebie "Rycerstwa Niepokalanej" dla osiągnięcia wytkniętego celu [ 1 ]. Przeto uważam, że Zakon jako taki (nie poszczególni zakonnicy) ma nie tylko prawo, lecz również obowiązek osiągania tego celu, a w miarę zaniedbywania go ponosi również winę. Zamiary likwidacji charakteru Niepokalanowa - z powodu ważności sprawy - byłyby u tych, którzy się na to ośmielają, grzechem ciężkim...
Dla osiągnięcia celu "Rycerstwa Niepokalanej" potrzebni są zakonnicy całkowicie temu oddani, potrzebne są konwenty i grupy konwentów. Nasze czasy są czasami specjalizacji, dlaczego więc specjalizacja w tej sprawie miałaby być niebezpieczna, czy [byłby to] inny Zakon? [ 2 ]
A ci, którzy oddają się pracy w tych domach (konwentach), powinni być odpowiednio przygotowani. W "Mugenzai no Sono" jest już drugi ojciec do tego nie przygotowany. O. Metody [ 3 ] i o. Konstanty są dobrzy, lecz nie przygotowani do Niepokalanowa. Dobrze rozumiem o. Konstantego, kiedy mówi, że jest obowiązany zachować jedynie Regułę i Konstytucje, a nie ustawy "Rycerstwa Niepokalanej", ale w konwencie, który za cel specjalny ma "Rycerstwo Niepokalanej", to nie wystarcza. Co więcej, utrzymując się z ofiar zbieranych na szerzenie kultu Niepokalanej jakże można być obojętnym dla "Rycerstwa", a nawet jego wrogiem? To byłoby kradzieżą świętokradczą. Nie wolno nam nawet ani jednego grosza wydać na inny cel, chociażby bardzo wzniosły, niż na ten, na jaki go dali dobrodzieje.
Tutaj (w Niepokalanowach - w Polsce i w Nagasaki) oprócz Reguły i Konstytucji trzeba koniecznie uznawać i zachowywać obowiązkowo dyplomik "Rycerstwa Niepokalanej", aby poświęcić całe życie Niepokalanej. Wówczas śluby zakonne nabierają swojej doskonałości.
Jest więc konieczne specjalne przygotowanie począwszy od juwenatu (internatu) i od nowicjatu, w którym dyplomik "Rycerstwa Niepokalanej" powinien być uważany za obowiązujący. Również studia teologiczne powinny odpowiadać przyszłej pracy dla uniknięcia anomalii i wstrząsów, jakie teraz u nas zachodzą, oraz dla szybszego osiągnięcia celu "Rycerstwa Niepokalanej".
br. Maksymilian Kolbe
[ 1 ] Treść listu może mieć związek z odmową władz zakonnych założenia nowicjatu misyjnego w Niepokalanowie (zob. Pisma, 407, przyp. 1) i z możliwymi zarzutami o. Konstantego Onoszki, słanymi z Japonii do Rzymu (zob. Pisma, 431). Jak wynika z dziennika korespondencji św. Maksymiliana, list skierowany był do o. Peregryna Haczeli.
[ 2 ] Czyżby to miał być inny Zakon?
[ 3 ] O. Metody Rejentowicz.
Komentarz
A więc takie jest znaczenie tytułu Wszechpośredniczki Łask. No i mamy placet od nie byle kogo, gdyż od papieża samego, i to nie byle gdzie, gdyż aż w encyklice, że wolno nam jest swobodnie, a nie "ostrożnie", używać tego tytułu.
369
Do centrali MI w Niepokalanowie
Nagasaki, 11 IV 1932
Maryja
Drogie Dzieci!
W odpowiedzi na list z 23 III w sprawie MI donoszę, że:
1) Ksiądz z MI nie ma przez to samo jeszcze władzy specjalnej, której udzielają OO. Misjonarze do poświęcania Cud[ownego] Med[alika] wedle specjalnej formułki i z odpustami przywiązanymi do Cud[ownego] Med[alika]. Może jednak poświęcać (jak każdy inny ksiądz) - Cud[owny] Med[alik] jako jeden z medalików. - Do MI nie jest konieczne specjalne poświęcenie, tym bardziej że odpusty Cud[ownego] Med[alika] mieszczą się w odpustach MI (zupełny w dzień przyjęcia i na Wielkanoc i 100 dni za akt "O Maryjo bez grzechu" itd.), a nawet odpusty MI są liczniejsze.
2) Do aktu poświęcenia "O Niepokalana..." nie ma przywiązanego specjalnego odpustu, można go mimo to używać, a nawet nie możemy z niego zrezygnować. Trudnością pewno jest śmiałe wyrażenie, że przez ręce Niepokalanej wszystkie [ 1 ] łaski z N[ajświętszego] Serca Jezusowego na nas spływają, ale już papież Leon XIII orzekł, że wolno tak twierdzić [ 2 ] i gdy biskup krakowski [ 3 ] z tego powodu nie chciał potwierdzić pierwszego dyplomika, podaliśmy mu dowody i wtedy ustąpił. Teraz już mamy i pacierze, i Mszę św., i święto kościelne Matki Bożej Pośredniczki Wszelkich Łask [ 4 ], a kardynał Mercier bardzo się starał o ogłoszenie tej prawdy jako dogmat. - Może Niepokalana pozwoli i nam się przyczynić do włożenia tego klejnotu do Jej korony.
Z prośbą o modlitwę
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe MI
PS - W ulotce str. 3 pisze, że Medalik Cud[owny] można nosić w kieszeni, ale Niepokalana powiedziała, że szczególniejsze łaski dostaną ci, co "będą nosić na szyi" Cud[owny] Med[alik] (patrz książeczka "Cudowny Medalik" str. 18 w[iersz] 5 od dołu) [ 5 ].
[ 1 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 2 ] "Kiedy odwieczny Syn Boga dla odkupienia i wywyższenia człowieka zechciał przyjąć naturę ludzką, i przez to zawrzeć jakby mistyczny związek z całym rodem ludzkim, nie uczynił tego wcześniej, niż przewidziana matka zupełnie dobrowolnie wyraziła na to zgodę. Reprezentowała ona w pewien sposób cały ród ludzki zgodnie ze sławnym i prawdziwym zdaniem św. Tomasza z Akwinu: «Przy Zwiastowaniu oczekiwano zgody Dziewicy w zastępstwie całej ludzkiej natury» [S.th. III, q. 30, a. 1]. To pozwala stwierdzić równie słusznie i prawdziwie, że absolutnie nic z niezmierzonego skarbu wszelkiej łaski przyniesionego przez Chrystusa [J 1,17] - z rozporządzenia woli Bożej nie zostaje nam udzielone inaczej, jak tylko przez pośrednictwo Maryi. Jak do najwyższego Ojca nikt nie może przyjść inaczej niż przez Syna, prawie tak samo do Chrystusa nikt nie może mieć dostępu, jak tylko przez Matkę" - zob. Leon XIII, Encyklika Octobri mense (1891), fragm. w: Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, Poznań 1988, 270.
[ 3 ] Bp Adam Stefan Sapieha, który zatwierdził pierwszy dyplomik MI w 1919 r. - por. Pisma, 28a, przyp. 3.
[ 4 ] Święto NMP Pośredniczki Wszelkich Łask z własnym formularzem mszalnym i oficjum brewiarzowym ustanowił dla Belgii, na skutek próśb przede wszystkim kard. Désiré-Josepha Merciera, Benedykt XV dnia 12 I 1921. Św. Kongregacja Obrzędów pozwalała odtąd wprowadzać to święto także poza diecezjami belgijskimi, byle o to proszono. Na podstawie dekretu Kongregacji Obrzędów z 17 I 1934 nr 973/34, także i Zakon OO. Franciszkanów wprowadził święto MB Pośredniczki Wszelkich Łask do swego kalendarza zakonnego; święto wyznaczono na 31 V - zob. "Comm. Ord." 31 (1934) 86.
[ 5 ] Książeczkę pod powyższym tytułem, bez podania autora, wydawali Księża Misjonarze. W dostępnych wydaniach z 1902 r. i 1913, cytat istotnie znajduje się na s. 18, ale wiersz 16 od dołu.
Z 380
Maryja!
Drogi Ojcze!
Proszę się nie trapić, gdy przyjdą przeciwności, ale oddać wszystko Niepokalanej bez granic, zrobić spokojnie co można i ufać, bezgranicznie Jej zaufać. Wiem, że nie zabraknie ni przeciwności, ni krzyżów może nawet cięższych, ale Ona wszystko może. Piszę to nawet z własnego dotychczasowego doświadczenia. Krzyże przeszkolą tylko, zasług dodadzą, zmiażdżą, ale i wyniosą duchowo zarazem i nauczą nie ufać swym zawodnym siłom, ale tylko Niepokalanej: więc Pan Bóg z miłosierdzia swego je zsyła. - Po co to wszystko piszę? Bo na sobie samym doświadczyłem, jak mi czasem było ciężko, bardzo ciężko.
Z 381
To jedna strona medalu, ale jest i druga ze swoimi racjami, a przede wszystkim tą, że może za mało mam "silną rękę" i idę prawie tylko "ciepłem miłości", aż może do słabości?
...
Tak mnie po głowie chodzi, ale jak powiedziałem, bynajmniej nie oznacza to, bym się chciał wymówić, lecz tylko po prostu piszę, co po głowie chodzi, lecz gotów jestem dla Niepokalanej na wszystko i byłoby dla mnie największym złem, gdybym jakkolwiek wpływał - chodzi tylko o jak najprędsze [ 6 ] zdobycie całego świata Niepokalanej, Wolę Niepokalanej, której tylko [ 6 ] chcę.
[ 6 ] Wyraz podkreślony trzykrotnie.
385
Do Niepokalanowa
Poza Hongkongiem, 8 VI 1932
Maryja!
[Temat:] Hongkong
Na chybił trafił, nie znając dokładnego adresu, pchnąłem telegram z okrętu zaadresowany: "Salezjańska szkoła". Może po raz pierwszy japoński nasz okręt słał fale radiowe po polsku. Po czym odmówiłem cząstkę różańca przed figurą Niepokalanej królującej w kajucie na szafce i czekałem przy wyjściu. Gdy już okręt stanął i różne okręciki i barki poczęły go obskakiwać, ukazał się na schodach prowadzących na wierzch statku ksiądz Europejczyk.
Schodzimy natychmiast do chińskiej barki i po sporej jeszcze żegludze docieramy do miasta. W drodze ogonki Chińczyków z naczyniami na wodę. To klęska wyjątkowa. Brak deszczu, więc i wody, gdyż Hongkong leży na wyspie. Stąd wodociągi otwarte tylko w określonych godzinach i ogonki. Pomogła widać nakazana kolekta (modlitwa przy Mszy św.) o deszcz, bo dziś już tęgo niebo sobie na płacz pozwala.
W misji woda z sokiem, bo pić, pić bardzo doprawdy mi się chciało w tym gorącu, aż płuca bolały. Po czym do kościółka zakonnic, gdzie przynoszą do chrztu dzieci. Dzisiaj było troje, wczoraj ośmioro, a zwyczajnie około pięciu. Następnie piętrowym tramwajem na drugi koniec miasta do Shaukiwan [ 1 ] do domu dla kleryków, kupionego za polskie ofiary i obecnie za też ofiary rozbudowanego. Pokazywał mi nawet blankiet konta PKO nr 211.168, na który te ofiary wpływają. Olbrzymie prace wyrównania górzystego terenu i budowa domu, na którego trzecim czy czwartym piętrze stanie kościół wychodzący z innej strony na równy plac. I tam sodowa woda. I tam też piłem tęgo, bom jeszcze nie "zmoczył się dostatnio" i płuca jeszcze bardzo przy chodzeniu trzeszczały. Bałem się, czy się czasem na krwotoku nie skończy, ale Niepokalana widać tego nie żądała.
W domu tym uczy ks. Siara i przebywają tam klerycy i Polacy, i Węgrzy, i tubylcy Chińczycy; pomiędzy księżmi zaś zapoznałem się na kolacji z Argentyńczykiem, Irlandczykiem i Włochami.
Po wieczerzy wysłużony już misjonarz, Włoch, dowodził, że przed misjonarzami powinny pójść nasamprzód, niezależnie oczywiście, armaty i jako przykład podawał właśnie Hongkong, gdzie dzięki panowaniu Anglików misjonarze mogą spokojnie pracować. Można poniekąd wyrozumieć te pojęcia, gdy się przypomni, co działo się w głębi Chin w ostatnich latach, chociaż trudno by się doprawdy zgodzić na to jako na zasadę. - Opowiadał też, jak to niektórzy Chińczycy pchają dzieci do zakładu, dopokąd nie są potrzebne, a starają się wydostać, gdy już mogą coś dopomóc rodzinie. Jako przykład podawał zdarzenie, jak to przyprowadzono mu chłopca z prośbą o przyjęcie. Gdy zaś przedstawiał, że ma tylko ze 4 miejsca zarezerwowane dla wypadków nadzwyczajnych, dla sierot nie mających już rodziców, chłopiec przyniósł poświadczenie, że rodzice już pomarli podpisane przez... własnego ojca.
Powrót znów "piętrówką" wśród ożywionego miasta i znowu woda z lodem i - spoczynek.
Nazajutrz Msza św., do której służył chłopiec Chińczyk, do Komunii św. przystępują Chińczycy - i pięknie, śpiewnie brzmiące modlitwy chińskie. Po Mszy św. spotykam ks. Wieczorka otoczonego młodzieżą. Tłumaczy mi, że chłopcy ci widząc mnie [ 2 ] mówią między sobą, że franciszkanie się biczują.
Telefonicznie dowiadujemy się, że okręt rusza o jedenastej, więc zabrałem ofiarowane przez ks. Wieczorka lakierki dla dzieci emigrantów na okręcie i znowu chińską barką razem z ks. Wieczorkiem powróciłem na pokład. - Cześć za wszystko Niepokalanej.
Dopiero gdym wszedł do kajuty, zrozumiałem, jakim dobrodziejstwem był dla mnie nocleg poza okrętem, bo z braku ruchu [statku] brak i przewiewu; stąd takie gorąco, iż chyba musiałbym przemęczyć noc bezsennie.
W kilka godzin po rozdaniu cukierków spotyka mnie na korytarzu małe dziecko i z roześmianą twarzą, na której wyczytać można było, iż naprawdę cukierek był słodki mówi: "o dzi san", tj. "dziadziuś", a dosłownie "o" oznacza uczczenie, "dzi" znaczy dziadek, "san" zaś znaczy pan.
O. Maksymilian M-a Kolbe
[PS]
Drogie Dzieci!
Módlcie się, módlcie się za mnie, bym i nie spoganiał wpośród pogan - o co wcale nietrudno - i bym coraz to dokładniej i miłośniej Wolę Niepokalanej spełniał.
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe
PS - Drodzy Ojcowie, i Gwardianie [ 3 ], i Rektorze [ 4 ] bardzo o "Memento" proszę.
Załączam nieco ilustracji do "Rycerza". A może by i pocztówki "misyjne" podrukować? Może by czytelnicy rozbierali potęgując przy tym ofiary na misje?
[ 1 ] Dzielnica Hongkongu. W 1935 r. istniała tam placówka duszpasterska (402 wiernych) obsługiwana przez dwóch księży Chińczyków, P. Lu i J. F. Shek - zob. Les Missions de Chine, Shanghai 1937, 391.
[ 2 ] Widząc pasek franciszkański.
[ 3 ] O. Florian Koziura.
[ 4 ] O. Justyn Nazim.
Z 387
Chissai kono sekkai ni Ten Shu mo Seibo Maria mo ai de ni narimasu hodo okii Tenshu no mae ni to tengoku ni narimasu. Sei Teresa yo na chisaki hana ni nareneba narimasen. Kono zen shigoto desu [ 3 ].
[ 3 ] [Przekład polski] Gdybyśmy na tym małym świecie mieli wielką miłość względem P[ana] Boga i Matki Bożej, to niebo mielibyśmy na ziemi. Trzeba stać się takim małym kwiatkiem, jakim była św. Teresa. To jest cała nasza praca.
Skojarzyło mi się z dowcipem o przedstawicielu handlowym firmy Bata.
389
Do Mugenzai no Sono
Singapur, 12 VI 1932
Maryja!
Drodzy Bracia!
Dziś w wigilię św. Antoniego znalazłem się w prokurze Ojców Niepokalanego Serca Maryi. Dookoła podzwrotnikowe drzewa, bo prawie już na równiku i różnorodne trele ptactwa malajskiego.
Ale oto już i 13 VI, dzień św. Antoniego i dochodzi południe.
Są tu ponoć i tygrysy, ale nie w samym mieście Singaparze, i chociaż poczciwi moi "gospodarze" wywieźli mnie wczoraj na przechadzkę poza miasto, to jednak ani myśmy jeszcze żadnego tygrysa nie przejechali, ani też podobny dobrodziej na nas jeszcze nie wpadły ani spoza wysokich pięknych palm, ani spoza gumowych drzew, ani z głębi innej wiecznie tu zielonej roślinności. Tylko małpki swobodnie sobie chodzące w ogrodzie zoologicznym witały nas na trawniku, gdyśmy mijali ich schronisko.
I kościoły przesuwały się katolickie i aż katedra anglikańska i prezbiteriariańska kircha, a nawet nie brakło stylowego meczetu muzułmańskiego. A po ulicach 3/4 to Chińczycy, poza tym ciemni Malajowie i rośli Hindusi. Między tym wszystkim tu lub ówdzie także białą twarz Europejczyka. A jak mało z nich, nie wyłączając tych ostatnich, zna i kocha Pana Boga żywego i Niepokalaną Jego Matkę? Zdałby się i tu Niepokalanów, ale dla języka malajskiego, którym mówi coś 40 000 000 ludzi, lepiej ponoć by było w centrum malajszczyzny, na wyspie Jawie [ 1 ].
br. Maksymilian
[ 1 ] Na wyspie Jawie działalność misyjną według wzoru japońskiego prowadzili franciszkanie holenderscy (1937-1960); franciszkanie włoscy otworzyli misję na Sumatrze (1969), podniesioną do rangi kustodii prowincjalnej pw. Niepokalanego Poczęcia NMP (1985); na Jawie (w Dżakarcie) ośrodek misyjny otwarto w 1989 r.
Z 395
Znowu z wyspy Cejlonu, piszę, ale już w drodze powrotnej z Indii. "Jak" Niepokalana całą sprawą pokierowała opisałem szczegółowiej dziś w liście do N[ajprzewielebniejszego] O. Prowincjała i on zapewne nie omieszka wytłumaczyć bliżej znaczenia telegramu wysłanego w Ernakulam. Po prostu jawna tu ręka św. Teresy od Dziec. Jezus i po dosłownym spuszczeniu róży czy kwiatu do niej podobnego - jednego z wielu, którymi była przystrojona podstawa figury na korytarzu pałacu arcybiskupiego w Ernakulam - pierzchły dziwnie wszystkie piętrzące się trudnością tak wielkie, że już straciłem całkiem nadzieję. - I teraz - dzięki Niepokalanej - i teren (ogród), i dom (wystarczający zupełnie na początek), i kaplica spora czekają na objęcie.
Z 398
Gdy zastanawiam się nad tym, co się stało w sprawie indyjskiego Niepokalanowa, to trudno tu nie widzieć ręki św. Teresy od Dzieciątka Jezus, z którą - jak to już pisałem - mam "kontrakt". - Przy wyjeździe w Kobe zawieziono mnie do kościoła jej poświęconego, przy którym pasterzuje - ponoć jej krewny - ksiądz, który przetłumaczył żywot św. Teresy na japoński [ 3 ]. - Po drodze wszędzie napotykałem jej obrazy i figury, a i Karmelici Bosi, na których terytorium misyjnym jest Niepokalanów indyjski i do których arcyb[iskup] należy, też jej są braćmi zakonnymi. - No i upadek róży, o czym już pisałem z Kolombo. - (Zapewne N. O. Prowincjał ten ostatni list i gruby z Kolombo już otrzymał: to jest sprawozdanie z całej podróży).
[ 3 ] Ks. Alfred Mercier z Paryskiego Stowarzyszenia Misji Zagranicznych, przebywający tam co najmniej od 1930 r. (L’Année Missionaire 1931, 624; Japan Catholic Directory 1962-1963, 117).
415
Do Marii Kolbe
Mugenzai no Sono, 8 XII 1932
Maryja!
Najdroższa Mamo!
Dziś, w święto Mamusi niebieskiej, otrzymałem opłatki z listem od Mamusi ziemskiej, która jest odbiciem Mamusi niebieskiej, jak Mamusia niebieska dobroci Bożej, Serca Bożego. Doskonałości Boże promieniujące z niewysłowionego życia Trójcy Przenajświętszej rozchodzą się po wszechświecie w niezliczonych odbiciach jak echo. I tak ze stworzeń wznosi się serce do poznania i ukochania aż Boga w Trójcy Przenajświętszej, ale miłuje i te odbicia, bo one są od Boga, stworzone przez Boga, całe Boże.
Po powrocie z Indii napisałem, o ile pamiętam, list [ 1 ] i nie wiem, czemu by nie doszedł. Obecnie listy idą dłużej i mogą czasem zginąć z powodu walk w Mandżurii.
Co do sprawy czy się zobaczymy na tej ziemi, to już sprawa Niepokalanej. Ona sama może czynić z nami, co Jej się podoba, bo do Niej całkowicie należymy.
Dołączam życzenia błogosławieństwa Bożej Dzieciny i Jej Matuchny Niepokalanej i Mamie, i Prz[ewielebnej] Matce Przełożonej [ 2 ], i wszystkim Siostrom, dziękując z serca za modlitwy, bo tych nam tu na misjach jak najwięcej potrzeba, by dusze biednych pogan pociągnąć do Przen[ajświętszego] Serca Niepokalanej, a przez Nią do Prze[najświętszego] Serca Jezusowego.
Załączam fotografię Niepokalanowa japońskiego [ 3 ]. Poniżej dotychczasowy budynek; wyżej nowy dom, do którego przeprowadzili się bracia ze strychu domu poprzedniego w wigilię Niepokalanego Poczęcia, tj. wczoraj. Na szczycie budynku figura Niepokalanej, która z góry spogląda na pogańskie dachy domów dzielnicy hongochińskiej. - Ten dom, to prezencik Niepokalanej z okazji Jej święta.
Kończę z prośbą o modlitwę, bo czasu mało.
Zawsze wdzięczny syn
O. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] Zob. Pisma, 409.
[ 2 ] S. Marii Wiktorynie Chomentowskiej, felicjance.
[ 3 ] Fotografia się nie zachowała.
Bezkompromisowość:
421
Do o. Peregryna Haczeli w Rzymie
Nagasaki, 26 XII 1932
Jako Konwentualni w odróżnieniu od Kapucynów i Obserwantów otrzymaliśmy od Stolicy Apostolskiej władzę erygowania u siebie "Rycerstwa Niepokalanej" dla osiągnięcia wytkniętego celu [ 1 ]. Przeto uważam, że Zakon jako taki (nie poszczególni zakonnicy) ma nie tylko prawo, lecz również obowiązek osiągania tego celu, a w miarę zaniedbywania go ponosi również winę. Zamiary likwidacji charakteru Niepokalanowa - z powodu ważności sprawy - byłyby u tych, którzy się na to ośmielają, grzechem ciężkim...
Dla osiągnięcia celu "Rycerstwa Niepokalanej" potrzebni są zakonnicy całkowicie temu oddani, potrzebne są konwenty i grupy konwentów. Nasze czasy są czasami specjalizacji, dlaczego więc specjalizacja w tej sprawie miałaby być niebezpieczna, czy [byłby to] inny Zakon? [ 2 ]
A ci, którzy oddają się pracy w tych domach (konwentach), powinni być odpowiednio przygotowani. W "Mugenzai no Sono" jest już drugi ojciec do tego nie przygotowany. O. Metody [ 3 ] i o. Konstanty są dobrzy, lecz nie przygotowani do Niepokalanowa. Dobrze rozumiem o. Konstantego, kiedy mówi, że jest obowiązany zachować jedynie Regułę i Konstytucje, a nie ustawy "Rycerstwa Niepokalanej", ale w konwencie, który za cel specjalny ma "Rycerstwo Niepokalanej", to nie wystarcza. Co więcej, utrzymując się z ofiar zbieranych na szerzenie kultu Niepokalanej jakże można być obojętnym dla "Rycerstwa", a nawet jego wrogiem? To byłoby kradzieżą świętokradczą. Nie wolno nam nawet ani jednego grosza wydać na inny cel, chociażby bardzo wzniosły, niż na ten, na jaki go dali dobrodzieje.
Tutaj (w Niepokalanowach - w Polsce i w Nagasaki) oprócz Reguły i Konstytucji trzeba koniecznie uznawać i zachowywać obowiązkowo dyplomik "Rycerstwa Niepokalanej", aby poświęcić całe życie Niepokalanej. Wówczas śluby zakonne nabierają swojej doskonałości.
Jest więc konieczne specjalne przygotowanie począwszy od juwenatu (internatu) i od nowicjatu, w którym dyplomik "Rycerstwa Niepokalanej" powinien być uważany za obowiązujący. Również studia teologiczne powinny odpowiadać przyszłej pracy dla uniknięcia anomalii i wstrząsów, jakie teraz u nas zachodzą, oraz dla szybszego osiągnięcia celu "Rycerstwa Niepokalanej".
br. Maksymilian Kolbe
[ 1 ] Treść listu może mieć związek z odmową władz zakonnych założenia nowicjatu misyjnego w Niepokalanowie (zob. Pisma, 407, przyp. 1) i z możliwymi zarzutami o. Konstantego Onoszki, słanymi z Japonii do Rzymu (zob. Pisma, 431). Jak wynika z dziennika korespondencji św. Maksymiliana, list skierowany był do o. Peregryna Haczeli.
[ 2 ] Czyżby to miał być inny Zakon?
[ 3 ] O. Metody Rejentowicz.