"„Pierwszy dłuższy wyjazd 5-osobowej rodziny (Słowenia przez Austrię), i laweta w Austrii. Bateria osiągnęła poziom 12%, i pedał gazu przestał działać (tryb normal, inteligentny, HEV). Na szczęście na autostradzie i blisko zjazdu. Po kontakcie z pomocą Omody, przyjechała pomoc drogowa. Pomoc drogowa nie wie, jak takie problemy rozwiązywać i w Austrii nie ma serwisu Omody. Laweta podrzuciła nas pod stację, doładowałem prądu. Laweciarz mówił, iż poziom baterii powinien być powyżej 20%. Potem ‘odkryłem’ tryb OFFROAD, tylko on od razu załącza silnik benzynowy i dojechałem ok. 350 km z baterią na poziomie 73% do Słowenii. Chyba z powrotem też zostaje OFFROAD, szkoda że w tym trybie wyłączyli wspomagacze jak np. ACC… nawet ładowarka nie działa… Kto bierze nowe auto na wakacje…” – napisał Pan Leszek w mediach społecznościowych."
" wystarczy dłuższa jazda autostradą, ze stałą prędkością powyżej 120–130 km/h, żeby w hybrydzie plug-in rozładować baterię. I wtedy zaczynają się schody: auto traci moc, ale tak naprawdę ją traci. Nie dziwi mnie, że wielu kierowców panikuje – to nadal świeży temat, a mechanizm działania PHEV-ów dla wielu wciąż jest zagadką. W salonach słyszysz, że do takich sytuacji nie powinno dochodzić, „bo to wszystko jest inteligentne”. Tyle że… mi też się to przydarzyło. W Jaecoo 7 Super Hybrid."
"Czy trzeba było przełączać się w tryb OFFROAD, jak zrobił to właściciel Omody 9? Zdecydowanie nie. Ten tryb uruchamia silnik spalinowy na sztywno, co oczywiście zwiększa zużycie paliwa — a przecież nie o to w hybrydach typu plug-in chodzi. W takiej sytuacji po prostu jedź dalej. A żeby w ogóle ich unikać, wystarczy regularnie ładować baterię — skoro już zdecydowaliśmy się na PHEV-a, to warto z niego korzystać zgodnie z przeznaczeniem."
"w takiej sytuacji po prostu jedź dalej" - ale jak, skoro "pedał gazu przestał działać"?
"Ja na ten przykład bardzo lubię auta elektryczne. Jak są elektryczne samochody dla dziennikarzy to się od razu zapisuję. Auto elektryczne to ideał: wciskam guzik i ono jedzie, nie muszę się o nic martwić. Jak mi się rozładuje, to wjeżdżam sobie do hali garażowej pod moim blokiem, gdzie mam własne miejsce z gniazdkiem (wyrzucam przy tej okazji auto żony), podłączam sobie to auto elektryczne do ładowania i za parę godzin, ewentualnie z rana następnego dnia mam znów naładowane.
ALE BYŁO ZA DOBRZE. Bo oto dojechałem wczoraj do domu z baterią na 7 procent. Tak wyszło, że musiałem jeszcze pojechać coś załatwić no i tak mi schodziły te procenty, aż zostało mi 20 km zasięgu. Ja oczywiście niezmartwiony, przecież zaraz sobie podłączę do gniazdka i prąd popłynie jak propaganda z telewizora.
No więc nie, ponieważ w bagażniku nie było przewodu do ładowania z gniazdka 230V. Wszedłem na stronę producenta i dowiedziałem się, że oni do tego modelu dorzucają ładowarkę typu wallbox. A to oznacza, że w komplecie nie ma już przewodu 230V. Czyli kupujesz samochód i stację ładowania wallbox na 3 fazy, i martw się gdzie ją sobie zamontujesz (jak mieszkasz w bloku to trochę nie ma szans), a do tego czasu jesteś skazany na ładowanie komercyjne. Przypomnę, że 1 kWh DC na Greenwayu kosztuje już 3,25 zł, więc przy spalaniu 15 kWh na 100 km mamy już 49 zł za przejechanie 100 km. To tak, jakby auto paliło ponad 8 litrów benzyny.
Ogólnie to spoko, taka jest polityka producenta. Tylko że ten sam producent na swojej stronie twierdzi, że jego samochody elektryczne można ładować w domu, ale musisz dokupić sobie przewód na 230V. I podają link do możliwości zakupu takiego przewodu, autoryzowanego przez producenta, takiego profesjonalnego dzięki któremu nie stracisz gwarancji.
A jak klikniesz w ten link, to wychodzi coś takiego jak na zdjęciu. Czyli nie kupisz sobie takiego przewodu, bo go nie ma.
Przypomnę: kiedy samochody elektryczne po raz pierwszy szerzej wchodziły na rynek jakieś 10 lat temu, bez ustanku zapewniano że będzie można je sobie naładować w domu. W tej chwili kolejne modele są pozbawiane w ogóle tej możliwości, a tzw. cegła, czyli ładowarka sieciowa 230V znika z listy wyposażenia w tempie błyskawicznym. Przecież nie może być tak, że powstała cała sieć ładowarek komercyjnych za gruby dolar, a wy sobie sączycie ten prąd z gniazdka jak w 1886 r. KORPORACJE BYŁYBY STRATNE."
Bez przerwy ktoś znajduje karty SIM w jakimś chińskim sprzęcie, tam gdzie ich nie powinno w ogóle być, no a w samochodach to one akurat są już zupełnie oficjalnie.
Nowe brzmienie ustawy o eleltromobilności nakłada na** gminy liczące powyżej 100 tys. mieszkańców obowiązek kupowania na potrzeby transportu publicznego wyłącznie autobusów zeroemisyjnych.** Członkowie Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej alarmują, że w przypadku różnego rodzaju zagrożeń,** takim taborem nie da się szybko ewakuować ludności cywilnej**.
(...) Problem w tym, że np.** Ustawa o obronie Ojczyzny** i jej przepisy dotyczące "obrony cywilnej" i "ochrony ludności", nakładają na gminne przedsiębiorstwa transportowe obowiązek sprawnej ewakuacji mieszkańców. A z takim zadaniem - w warunkach klęsk żywiołowych czy np. konfliktów zbrojnych - autobusy elektryczne mogą sobie nie poradzić.
Źródło
Jako bonus mamy wzmiankowane już bezpieczeństo:
Temat potencjalnych zagrożeń **dla mieszkańców wynikających z przesiadania przewoźników miejskich na pojazdy zeroemisyjne rozgrzewał pojawił się ostatnio w październiku 2025 roku, **po serii testów bezpieczeństwa przeprowadzonych w Norwegii. Operator transportu publicznego w Oslo - firma Ruter - zorganizowała własne testy mające sprawdzić, czy wykorzystywane przez nią pojazdy są odporne na cyberzagrożenia. Okazało się, że chińskie autobusy elektryczne marki Youton, które biją ostatnio rekordy popularności również w Polsce, wyposażone są w służący aktualizacji oprogramowania modem sim, który - potencjalnie - stwarza realne zagrożenie ich zdalnego unieruchomienia
Resumując, ustawa nakazuje zakupować zeroemisyjne (niby nie zabrania, ale faktycznie powoduje że spalinowe autobusy są bez sensu), a druga ustawa nakazuje zdolności do ewakuacji, do których zeroemisyjne autobusy się nie nadają (znaczy podczas ćwiczeń i w excelu się świetnie nadają, ale już na takiej Ukrainie to już nie). A jako bonus mamy możliwość zdalnego zablokowania takich pojazdów przez producenta.
Tak tylko, w celu podniesienia wiedzy, info z pierwszej ręki. Oddałem autko (mały litraż) do naprawy, ale nie mieli podobnego, więc dali mi w zamian na tydzień elektrycznego dużego suwa. Suw ma przejechane 85k więc nie taki bardzo stary. Mówię:
-- A jak to będzie z ładowaniem, gdyż nie mam w domu ładowarki? Mam nadzieję, że dajecie mi 100% bakterię.
-- Dajemy 80%, gdyż do stu nie powinno się ładować. Producent zaleca max 80%.
Wsiadłem, zasięg 300. Czyli nad morze już bym nie przejechał. No, wyłączyłem ogrzewanie, zmieniłem tryb jazdy na eko, wentylator skręciłem na jedną kreskę i jechałem ekonomicznie. Zajechałem do domu z przystankami, przejechałem jakieś 30-40km ale zasięg się nie zmienił. Jednak gdy potem już u mnie przejechałem 4km to 4km z zasięgu spadły, czyli wycisnąłem maxa i okazało się że na pełnym ładowaniu, bez ogrzewania, przy ekonomicznej jeździe, można przejechać 330 km - w benzynce jakieś 1500 bym spokojnie przejechał.
A druga informacja to już nie z tematu mobilności na prąd, ale już nie będę się przenosił. Koleżanka synowej kupiła se omodę. Jechała na jakieś szkolenie z pracy, wyskoczył jej dzik, zareagowała gwałtownie i skończyło się dachowaniem (widziałem fotę). Chciała samochód naprawić, ale dealer powiedział jej, że chińskich aut się nie naprawia. Wyszarpała więc od ubezpieczyciela 110k ale musiała 40k zapłacić za złomowanie. Nie dopytujcie mnie o szczegóły.
Dzisiaj pojechałem do Łodzi. Na eSce zasięg spada szybciej, niż mijają kilometry, mimo ekonomicznej jazdy. W mieście wolniej - więc może działa jakiś odzysk energii podczas hamowania? Odwrotnie niż w spalinówce.
Komentarz
A statki z Chin już płyną, a kolejne się budują...
W Chinach też stoją niesprzedane, ale to dla nich nie jest problem - rozbiorą i zbudują nowe.
Ale w Tenkraju czy dzie?
Nie dopisałem, oczywiście w USA. Moje OZI mówi, że to było zapowiadane od dawna, ale kto mógł się spodziewać że zrobi jak mówi, ja ich rozumiem.
https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-koniec-doplat-do-elektrykow-dilerzy-w-panice-zalega-im-140-t,nId,22162052
13-letnia Tesla użytkowana w Polsce od spodu na podnośniku, podziwiajcie.
Przygody z hybrydami:
"„Pierwszy dłuższy wyjazd 5-osobowej rodziny (Słowenia przez Austrię), i laweta w Austrii. Bateria osiągnęła poziom 12%, i pedał gazu przestał działać (tryb normal, inteligentny, HEV). Na szczęście na autostradzie i blisko zjazdu. Po kontakcie z pomocą Omody, przyjechała pomoc drogowa. Pomoc drogowa nie wie, jak takie problemy rozwiązywać i w Austrii nie ma serwisu Omody. Laweta podrzuciła nas pod stację, doładowałem prądu. Laweciarz mówił, iż poziom baterii powinien być powyżej 20%. Potem ‘odkryłem’ tryb OFFROAD, tylko on od razu załącza silnik benzynowy i dojechałem ok. 350 km z baterią na poziomie 73% do Słowenii. Chyba z powrotem też zostaje OFFROAD, szkoda że w tym trybie wyłączyli wspomagacze jak np. ACC… nawet ładowarka nie działa… Kto bierze nowe auto na wakacje…” – napisał Pan Leszek w mediach społecznościowych."
" wystarczy dłuższa jazda autostradą, ze stałą prędkością powyżej 120–130 km/h, żeby w hybrydzie plug-in rozładować baterię. I wtedy zaczynają się schody: auto traci moc, ale tak naprawdę ją traci. Nie dziwi mnie, że wielu kierowców panikuje – to nadal świeży temat, a mechanizm działania PHEV-ów dla wielu wciąż jest zagadką. W salonach słyszysz, że do takich sytuacji nie powinno dochodzić, „bo to wszystko jest inteligentne”. Tyle że… mi też się to przydarzyło. W Jaecoo 7 Super Hybrid."
"Czy trzeba było przełączać się w tryb OFFROAD, jak zrobił to właściciel Omody 9? Zdecydowanie nie. Ten tryb uruchamia silnik spalinowy na sztywno, co oczywiście zwiększa zużycie paliwa — a przecież nie o to w hybrydach typu plug-in chodzi. W takiej sytuacji po prostu jedź dalej. A żeby w ogóle ich unikać, wystarczy regularnie ładować baterię — skoro już zdecydowaliśmy się na PHEV-a, to warto z niego korzystać zgodnie z przeznaczeniem."
"w takiej sytuacji po prostu jedź dalej" - ale jak, skoro "pedał gazu przestał działać"?
https://motofilm.pl/2025/07/pojechal-omoda-9-na-rodzinne-wakacje-na-autostradzie-w-austrii-wzywal-lawete/
...Omoda?
Może trzeba się zapisać do KPCh albo chociaż pobrać na auto aplikację "Przemówienia Przewodniczącego Xi"?
Ale trzeba rzeczywiście słuchać, dopiero to uruchamia część funkcji.
A niektóre to dopiero odpowiednio głośne klaskanie we właściwych momentach.
Chcącemu nie dzieje się krzywda
👣
🐾
🐾
Ponoć elektryka nie da się nawet przepchnąć 100 m do stacji ładowania. Musisz wołać lawetę.
Ale czy starożytni Indanie o tem wiedzą?
👣
🐾
🐾
Złomnik:
"Ja na ten przykład bardzo lubię auta elektryczne. Jak są elektryczne samochody dla dziennikarzy to się od razu zapisuję. Auto elektryczne to ideał: wciskam guzik i ono jedzie, nie muszę się o nic martwić. Jak mi się rozładuje, to wjeżdżam sobie do hali garażowej pod moim blokiem, gdzie mam własne miejsce z gniazdkiem (wyrzucam przy tej okazji auto żony), podłączam sobie to auto elektryczne do ładowania i za parę godzin, ewentualnie z rana następnego dnia mam znów naładowane.
ALE BYŁO ZA DOBRZE. Bo oto dojechałem wczoraj do domu z baterią na 7 procent. Tak wyszło, że musiałem jeszcze pojechać coś załatwić no i tak mi schodziły te procenty, aż zostało mi 20 km zasięgu. Ja oczywiście niezmartwiony, przecież zaraz sobie podłączę do gniazdka i prąd popłynie jak propaganda z telewizora.
No więc nie, ponieważ w bagażniku nie było przewodu do ładowania z gniazdka 230V. Wszedłem na stronę producenta i dowiedziałem się, że oni do tego modelu dorzucają ładowarkę typu wallbox. A to oznacza, że w komplecie nie ma już przewodu 230V. Czyli kupujesz samochód i stację ładowania wallbox na 3 fazy, i martw się gdzie ją sobie zamontujesz (jak mieszkasz w bloku to trochę nie ma szans), a do tego czasu jesteś skazany na ładowanie komercyjne. Przypomnę, że 1 kWh DC na Greenwayu kosztuje już 3,25 zł, więc przy spalaniu 15 kWh na 100 km mamy już 49 zł za przejechanie 100 km. To tak, jakby auto paliło ponad 8 litrów benzyny.
Ogólnie to spoko, taka jest polityka producenta. Tylko że ten sam producent na swojej stronie twierdzi, że jego samochody elektryczne można ładować w domu, ale musisz dokupić sobie przewód na 230V. I podają link do możliwości zakupu takiego przewodu, autoryzowanego przez producenta, takiego profesjonalnego dzięki któremu nie stracisz gwarancji.
A jak klikniesz w ten link, to wychodzi coś takiego jak na zdjęciu. Czyli nie kupisz sobie takiego przewodu, bo go nie ma.
Przypomnę: kiedy samochody elektryczne po raz pierwszy szerzej wchodziły na rynek jakieś 10 lat temu, bez ustanku zapewniano że będzie można je sobie naładować w domu. W tej chwili kolejne modele są pozbawiane w ogóle tej możliwości, a tzw. cegła, czyli ładowarka sieciowa 230V znika z listy wyposażenia w tempie błyskawicznym. Przecież nie może być tak, że powstała cała sieć ładowarek komercyjnych za gruby dolar, a wy sobie sączycie ten prąd z gniazdka jak w 1886 r. KORPORACJE BYŁYBY STRATNE."
Darmowa ładowarka w Polsce AD 2025.
11 kW to dużo czy mało?
Mało, w bloku takiej mocy nie wyciągniesz ale z instalacji 3-fazowej w domu jednorodzinnym to i 2x tyle.
A na stacji benzenowej, ile pospolicie dajo?
Nie wiem, na Orlenie podają że 50 i 100.
W Izraelu nie da się.
https://cyberdefence24.pl/armia-i-sluzby/izraelskie-wojsko-wycofuje-chinskie-elektryki
Bez przerwy ktoś znajduje karty SIM w jakimś chińskim sprzęcie, tam gdzie ich nie powinno w ogóle być, no a w samochodach to one akurat są już zupełnie oficjalnie.
Roztargnione te Kitajce.
A tu wychodzi taki kwiatek:
Źródło
Jako bonus mamy wzmiankowane już bezpieczeństo:
Resumując, ustawa nakazuje zakupować zeroemisyjne (niby nie zabrania, ale faktycznie powoduje że spalinowe autobusy są bez sensu), a druga ustawa nakazuje zdolności do ewakuacji, do których zeroemisyjne autobusy się nie nadają (znaczy podczas ćwiczeń i w excelu się świetnie nadają, ale już na takiej Ukrainie to już nie). A jako bonus mamy możliwość zdalnego zablokowania takich pojazdów przez producenta.
Tak tylko, w celu podniesienia wiedzy, info z pierwszej ręki. Oddałem autko (mały litraż) do naprawy, ale nie mieli podobnego, więc dali mi w zamian na tydzień elektrycznego dużego suwa. Suw ma przejechane 85k więc nie taki bardzo stary. Mówię:
-- A jak to będzie z ładowaniem, gdyż nie mam w domu ładowarki? Mam nadzieję, że dajecie mi 100% bakterię.
-- Dajemy 80%, gdyż do stu nie powinno się ładować. Producent zaleca max 80%.
Wsiadłem, zasięg 300. Czyli nad morze już bym nie przejechał. No, wyłączyłem ogrzewanie, zmieniłem tryb jazdy na eko, wentylator skręciłem na jedną kreskę i jechałem ekonomicznie. Zajechałem do domu z przystankami, przejechałem jakieś 30-40km ale zasięg się nie zmienił. Jednak gdy potem już u mnie przejechałem 4km to 4km z zasięgu spadły, czyli wycisnąłem maxa i okazało się że na pełnym ładowaniu, bez ogrzewania, przy ekonomicznej jeździe, można przejechać 330 km - w benzynce jakieś 1500 bym spokojnie przejechał.
A druga informacja to już nie z tematu mobilności na prąd, ale już nie będę się przenosił. Koleżanka synowej kupiła se omodę. Jechała na jakieś szkolenie z pracy, wyskoczył jej dzik, zareagowała gwałtownie i skończyło się dachowaniem (widziałem fotę). Chciała samochód naprawić, ale dealer powiedział jej, że chińskich aut się nie naprawia. Wyszarpała więc od ubezpieczyciela 110k ale musiała 40k zapłacić za złomowanie. Nie dopytujcie mnie o szczegóły.
...takie drastyczne?
Dzisiaj pojechałem do Łodzi. Na eSce zasięg spada szybciej, niż mijają kilometry, mimo ekonomicznej jazdy. W mieście wolniej - więc może działa jakiś odzysk energii podczas hamowania? Odwrotnie niż w spalinówce.
Podoba mi się ta stanowczość i godność.