Skip to content

Zdjęcie dnia

1255256257258259261»

Komentarz

  • Zaraz postawimy pytanie ostateczne, leninowskie: "Teraz będzie się już liczyć tylko kto, kogo?"

  • @trep powiedział(a):
    "dlaczego tych dzieciaków nie ma w kościołach? Bo zapomnieliśmy, że w kościołach jest też miejsce dla grzeszników."

    My czy oni?

    jeju jak się w czasie ostatniej kolędy ksiądz zgorszył, gdy powiedziałam, że w kościele brakuje dzieci, które czasami hałasują i grzeszników. Wygraliśmy, mamy co mamy. Czas zmienić postawę, tylko gdzie o tym napisać? Bo czym się różnię od parki żyjącej bez ślubu? Tylko katalogiem grzechów. I tym, że oni uznają, że nie ma dla nich miejsca w kościele, a ja nie.

  • Dyskusja zatacza szerokie kręgi, widać.

    -- Nikt jak ja nie zgrzeszył - pisała w swoich poezjach św. Teresa od Jezusa - znany defakt. Ale twój probosz nie jest, wydaje mi się, reprezentatywny dla całej Polski. Widuję sporo biegających, śmiejących się dzieci na Mszach. Nie przypominam sobie też ani jednego kazania, które by przekazywało wiernym, że istnieją ludzie bez grzechu. Wydaje mi się, że nawet przeciwnie. Każdego zachęca się do ufności w Miłosierdzie Boże a czy ktoś będzie chciał z niego skorzystać, to już jego sprawa. Ciężko kogoś za frak zaciągnąć do kościoła. A że chłopcy teraz nie chodzą? Cóż, może kiedyś zaczną - to zależy od wielu zewnętrznych spraw. Ja też w tym wieku nie chodziłem.

  • kiedy byłam w bodajże 7 klasie sp usłyszałam relację koleżanki z jakieś super mszy, innej niż zwykłe. Zapytałam mamę, czy mogę pojechać rano do tego kościoła, wstałam o 5, byłam na tej mszy o 6 i to były roraty robione przez o. Jana Górę dla szkół średnich. Inne piosenki, inne kazanie, poczucie wybraństwa - roraty jak tajny spisek. W ten sposób zaczęłam chodzić do tego duszpasterstwa i fakt ten odciska się piętnem i na moim życiu i na życiu rodziny (dzieciaki pomimo ukończenia szkoły pijarów przez duszpasterzy są wyczuwane jako dominikańskie odchylenie). Dobra rzecz, która wyniknęła z prostej przyczyny - po porządnej katechizacji mogłam pójść do każdego kościoła i dobrze o tym wiedziałam. Wstydu nie było - mszę znałam na pamięć, układ kościoła, podstawowe rytuały, modlitwy też, coś tam z Biblii - dużo się potem nauczyłam, ale podstawy wyniknęły z ciągania dziecka do kościoła. Dziecko znające kościół łatwiej wejdzie do kościoła, niż nie znające. Człowiek bez podstaw nie rozumie tej przestrzeni, nie rozumie co się tam dzieje, albo nie chce przeszkodzić, albo boi się naruszenia norm.

    Inaczej mówiąc - ciąganie dziecka do kościoła daje dziecku większe podstawy do wyboru w następnych latach. Gdy dziecko do kościoła nie chodzi musi przejść przez dodatkowe granice niewiedzy. Nie ma prostej drogi pomiędzy dziecięcą i dorosła pobożnością, żadnych gwarancji, ale bez dziecięcej pobożności ta dorosła jest trudniejsza.

  • @Wielen powiedział(a):
    Wiele jest próśb o datki na leczenie za granicą; nie wiadomo kiedy to ma sens medyczny a kiedy jest tylko kosztowną iluzją.

    Lekarzom wiadomo.

  • Ale nie nam, szaraczkom do których te prośby trafiają.

  • Dzieci w kościele na Mszy:

  • edytowano 28 April

    @KazioToJa powiedział(a):

    @trep powiedział(a):
    "dlaczego tych dzieciaków nie ma w kościołach? Bo zapomnieliśmy, że w kościołach jest też miejsce dla grzeszników."

    My czy oni?

    jeju jak się w czasie ostatniej kolędy ksiądz zgorszył, gdy powiedziałam, że w kościele brakuje dzieci, które czasami hałasują i grzeszników. Wygraliśmy, mamy co mamy. Czas zmienić postawę, tylko gdzie o tym napisać? Bo czym się różnię od parki żyjącej bez ślubu? Tylko katalogiem grzechów. I tym, że oni uznają, że nie ma dla nich miejsca w kościele, a ja nie.

    Nie tylko - para żyjąca bez ślubu żyje w stałym grzechu bez woli poprawy, bo oznaczałaby ona zakończenie takiego związku, To jest inna sytuacja niż przypadek kogoś, kto grzeszy "okazjonalnie,

    Poza tym nikt takim ludziom nie zamyka drogi do Kościoła.

  • @MarianoX powiedział(a):

    @KazioToJa powiedział(a):

    @trep powiedział(a):
    "dlaczego tych dzieciaków nie ma w kościołach? Bo zapomnieliśmy, że w kościołach jest też miejsce dla grzeszników."

    My czy oni?

    jeju jak się w czasie ostatniej kolędy ksiądz zgorszył, gdy powiedziałam, że w kościele brakuje dzieci, które czasami hałasują i grzeszników. Wygraliśmy, mamy co mamy. Czas zmienić postawę, tylko gdzie o tym napisać? Bo czym się różnię od parki żyjącej bez ślubu? Tylko katalogiem grzechów. I tym, że oni uznają, że nie ma dla nich miejsca w kościele, a ja nie.

    Nie tylko - para żyjąca bez ślubu żyje w stałym grzechu bez woli poprawy, bo oznaczałaby ona zakończenie takiego związku, To jest inna sytuacja niż przypadek kogoś, kto grzeszy "okazjonalnie,

    Poza tym nikt takim ludziom nie zamyka drogi do Kościoła.

    a ktoś ich zaprasza? To jest ten sam mechanizm jak w przypadku dziecka wychowywanego areligijnie - koszt wejścia do kościoła robi się coraz większy, chodzi o jego unormalnienie. Całe szczęście są jeszcze obyczaje sprowadzające ludzi do kościoła (koszyczki wielkanocne, posypanie głowy popiołem, pierwsze komunie).

    W Poznaniu jest taka parafia z niesamowitą liczbą ślubów. Powstała przy nowym osiedlu, mieści się na razie w bloku, dla tradsów nie przyjęcia ale - w tej parafii miesięcznie jest więcej ślubów niż w mojej przez rok. Akurat taki maja target - pary biorące razem kredyt by zamieszkać na tym osiedlu więc wiążące się na dziesiątki lat. Ale tez praca proboszcza chodzącego po ludziach i odczarowanie ceremonii. Przychodzą ludzie pod czterdziestkę z dużymi dziećmi i biorą ślub, bez angażowania branży ślubnej, bez baloników, bez wymyślnych strojów i wesel. Ich życie i świat stają się lepsze. Łatwo wejść do tego sklepokościoła, sakrament bez imprezy staje się łatwiejszy, no i proboszcz zachęca. A Duch Święty dostaje przyzwolenie tej pary na działanie w ich życiu.

    Zakony żebracze w miastach średniowiecznych może przytoczę. Miasta powstały jako takiego średniowieczne galerie handlowe, z wewnętrznym regulaminem działania, z wewnętrznym zarządem, z własnym wymiarem sprawiedliwości. Miały być miejscami handlu przede wszystkim, a tylko z powodów praktycznych mieszczanie mieszkali obok tych swoich kramów i warsztatów. No i do tych miast zaczęli wchodzić kaznodzieje - tam, gdzie ludzie zarabiali na życie w sposób godny i niegodny, tam, gdzie klechów początkowo nie miało być bo to inny świat. Ryby łowi się tam, gdzie są i takie jakie są, a nie wrzuca sieci do wody i czeka aż się wypełnią samymi łososiami, bo inne są gorsze.

  • @trep powiedział(a):
    Dzieci w kościele na Mszy:

    no tak, tego dźwięku potrzebujemy. U nas rzadko słychać, kompletna klęska. Pokrzykujące dzieci, płaczące dzieci, wnoszące zamęt dzieci są częścią normalnego zbiorowiska ludzi. Jest niewiele miejsc, gdzie ich nie powinno być (sala operacyjna na przykład). Ponieważ ich nie ma ludzie bardziej wyczuleni (z powodu zmęczenia, choroby) domagają się wyciszenia tych głosików do zera. Niesłusznie - to normalne głosy społeczności.

  • @Mania powiedział(a):
    @trep; co chwila jakaś rodzina prosi o finansową pomoc dla chorych dzieci, bo możliwości leczenia w Polsce się wyczerpały.
    Jak ma działać ta pomoc? Poczekajmy chwilę - dowiemy się. To się dopiero zaczyna dziać.

    A tak a propos dobra; pomyślałam o czymś i ktoś dziś zamieścił na X taki obrazek- Duch tchnie kędy chce.

    Że sztafeta? Owszem.
    Jedynie osoba odchodząca, to nieco już zgrany Owsiak. Potrzeba już świeżej krwi dla nowego pokolenia.

    *
    "Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
    Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.