Mz odpowiedź kardynała powinna być jasna i prosta, nie powinna zaczynać się od "chyba". Ten niefortunny początek odpowiedzi może dezorientować.
"Chyba aż tak to nie" = mam 1% wątpliwości.
"Aż tak to nie" = nie mam wątpliwości.
Panuje okropna moda na niejednoznaczne wypowiedzi, karierę robi przymiotnik "nieoczywisty" oraz spójnik "jakby".
To, co kardynał mówi dalej ( o Objawieniu w osobie Jezusa) - ok.
Ja to odebrałem jako bardzo uczciwe ze strony ks. kardynała.
Pewnie, tak jak każdy katolik (czy szerzej - wierzący) ma kryzysy wiary. Ja mam. Miewałem też wątpliwości czy Bóg istnieje.
Kryzysów nie ma wielu tradsów, dla których katolicyzm to przyjęta ideologia. Sądząc po wypowiedziach, w tym zbiorze mieszczą się np. pp. Mysior czy Lisicki, czy nasi dawni koledzy z FR (FF czytałem mao).
Kardynał Ryś w owczej skórze w tej sprawie ma całkowitą rację. Protestanci potwornie strywializowali teologię a przy okazji ją pomieszali. Są oczywiście tacy wiejscy mądrale w rodzaju Dawkinsa czy Hitchensa, którzy lubią się nadąć i wydeklamować: Boga nie ma!
Otóż - uczciwy ateista nic podobnego by nie zadeklarował. Ateista nie mówi "Boga nie ma" tylko "bogów nie ma." Nie deklaruje nieistnienia chrześcijańskiego Boga Trójjedynego tylko jakichkolwiek bogów. W Boga Trójjedynego nie wierzy ogromna większość ludzi na świecie (w tym wielu protestantów), w jakiś bogów a raczej bożków wierzą praktycznie wszyscy i nie jest to mocna wiara. Takim bożkiem jest np. ewolucja a do takiej wiary przyznaje się każdy materialista. Jedynym konsekwentnym ateistą był Emil Cioran, choć ostatnio co do tego też mam wątpliwości.
Oczywiście idzie o to, czy Bóg się objawił w Jezusie Chrystusie. A tego nie da się udowodnić, w to trzeba wierzyć.
@Inż powiedział(a):
Ja to odebrałem jako bardzo uczciwe ze strony ks. kardynała.
Pewnie, tak jak każdy katolik (czy szerzej - wierzący) ma kryzysy wiary. Ja mam. Miewałem też wątpliwości czy Bóg istnieje.
Kryzysów nie ma wielu tradsów, dla których katolicyzm to przyjęta ideologia. Sądząc po wypowiedziach, w tym zbiorze mieszczą się np. pp. Mysior czy Lisicki, czy nasi dawni koledzy z FR (FF czytałem mao).
Za tydzień jest Wniebowstąpienie:
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:
«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».
@los powiedział(a):
Kardynał Ryś w owczej skórze w tej sprawie ma całkowitą rację. Protestanci potwornie strywializowali teologię a przy okazji ją pomieszali. Są oczywiście tacy wiejscy mądrale w rodzaju Dawkinsa czy Hitchensa, którzy lubią się nadąć i wydeklamować: Boga nie ma!
Otóż - uczciwy ateista nic podobnego by nie zadeklarował. Ateista nie mówi "Boga nie ma" tylko "bogów nie ma." Nie deklaruje nieistnienia chrześcijańskiego Boga Trójjedynego tylko jakichkolwiek bogów. W Boga Trójjedynego nie wierzy ogromna większość ludzi na świecie (w tym wielu protestantów), w jakiś bogów a raczej bożków wierzą praktycznie wszyscy i nie jest to mocna wiara. Takim bożkiem jest np. ewolucja a do takiej wiary przyznaje się każdy materialista. Jedynym konsekwentnym ateistą był Emil Cioran, choć ostatnio co do tego też mam wątpliwości.
Oczywiście idzie o to, czy Bóg się objawił w Jezusie Chrystusie. A tego nie da się udowodnić, w to trzeba wierzyć.
Jeśli w Imię Jezusa wypędza się złe duchy (egzorcyzm) i uzdrawia, to czym to jest jak nie dowodem?
no tak, ale my już wszyscy po św. Tomaszu. Poza tym wątpliwości Tomasza są innego rodzaju, materialne. Nie wyrażał wątpliwości co do natury Pana Jezusa.
@los powiedział(a):
Kardynał Ryś w owczej skórze też chyba wierzy, skoro rzekł "Aż ta to nie." Ja bym się go czepiał za to, co naprawdę zrobił źle.
no właśnie po tym, co robi źle widzimy, że ma fazy. I to jest dopuszczalne, ale nie u kardynała imho. Właśnie dlatego, że owieczki mają prawo nie badać.
Ktoś tam "wyliczył", że "szansa" na spełnienie tych wszystkich proroctw jest bardzo mała.
Poza tym można traktować Nowy Testament jako świadectwo historyczne. Ewangelia Janowa powstała pod koniec I w. Biblia jest najliczniejszym dziełem (liczba kopii) starożytności i bodaj o 2 rzędy wielkości przewyższa drugie (jakiś epos chyba). Istnieją dzieła traktujące o tych sprawach ze 135 roku, gdy pamięć o Opowieści Wszech Czasów musiała być jeszcze żywa i były spisane ledwie 40 lat po Ewangelii św. Jana. Gdyby informacje zawarte w Ewangeliach były fałszywe, byłyby prostowane a nie były.
Nadto wszystkie odkrycia historyczne i archeologiczne a także inne (np. językowe) potwierdzają autentyczność stwierdzeń zawartych w Ewangeliach a żadne z nich nie zostało pokazane jako fałszywe. Dodając do tego Całun, obie Chusty itd. Mamy całkiem pokaźny zestaw dowodów.
Dla mnie (chyba już o tym pisałem) takim dowodem jest wyznanie Niepokalanego Poczęcia: sławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Natomiast czepianie się kardynała o tę wypowiedź naprawdę jest bardzo słabe. Największa święta naszych czasów też przechodziła przez zwątpienia. Poza tym kardynał raczej dając tę odpowiedź nie mówił o sobie. A nawet, gdyby mówił, to co?
@los powiedział(a):
Kardynał Ryś w owczej skórze też chyba wierzy, skoro rzekł "Aż ta to nie." Ja bym się go czepiał za to, co naprawdę zrobił źle.
no właśnie po tym, co robi źle widzimy, że ma fazy. I to jest dopuszczalne, ale nie u kardynała imho. Właśnie dlatego, że owieczki mają prawo nie badać.
Baranki Boże (i nieboże też) również mają obowiązek rozeznawać. Nikt i nic je z tego nie zwolnił na tym łez padole. I nie zwolni ☝️
@los powiedział(a):
Kardynał Ryś w owczej skórze też chyba wierzy, skoro rzekł "Aż ta to nie." Ja bym się go czepiał za to, co naprawdę zrobił źle.
no właśnie po tym, co robi źle widzimy, że ma fazy. I to jest dopuszczalne, ale nie u kardynała imho. Właśnie dlatego, że owieczki mają prawo nie badać.
Baranki Boże (i nieboże też) również mają obowiązek rozeznawać. Nikt i nic je z tego nie zwolnił na tym łez padole. I nie zwolni ☝️
tak, pasterza. Ale już nie tego, gdzie je prowadzi. Tzn nie wszyscy muszą, bo zajmują się np kowalstwem albo robieniem kiełbas, po prostu zawsze przegrają z zawodowcem.
@los powiedział(a):
Może być jeszcze gorzej - on naprawdę nim jest.
Nie losie, on był po prostu bełkotliwy, to cecha osoby z ograniczeniami intelektualnymi pozującej na kogoś innego (mów wolno, rób przerwy, miej zatroskana minę) .
Szkoda czasu na pierdoły, gdyby nie konstatacja, że mamy do wyboru spedalonych pseudokonserwatystów vs postępowców konserwatystycznych miejscami. Nikt poza tymi opcjami się nie pojawia na razie i to jest problem.
Komentarz
Akurat rano słuchałem tego fragmentu i Lisicki chyba nie zrozumiał. Pewnie nawet nie przesłuchał.
https://www.youtube.com/live/lwzOcZxMsJo?t=202&is=acmBD3_6HdZYjH9A
Miał potrzebę prychnięcia i sobie prychnął. Nie robi niczego innego od lat.
Mz odpowiedź kardynała powinna być jasna i prosta, nie powinna zaczynać się od "chyba". Ten niefortunny początek odpowiedzi może dezorientować.
"Chyba aż tak to nie" = mam 1% wątpliwości.
"Aż tak to nie" = nie mam wątpliwości.
Panuje okropna moda na niejednoznaczne wypowiedzi, karierę robi przymiotnik "nieoczywisty" oraz spójnik "jakby".
To, co kardynał mówi dalej ( o Objawieniu w osobie Jezusa) - ok.
Ja to odebrałem jako bardzo uczciwe ze strony ks. kardynała.
Pewnie, tak jak każdy katolik (czy szerzej - wierzący) ma kryzysy wiary. Ja mam. Miewałem też wątpliwości czy Bóg istnieje.
Kryzysów nie ma wielu tradsów, dla których katolicyzm to przyjęta ideologia. Sądząc po wypowiedziach, w tym zbiorze mieszczą się np. pp. Mysior czy Lisicki, czy nasi dawni koledzy z FR (FF czytałem mao).
Kardynał Ryś w owczej skórze w tej sprawie ma całkowitą rację. Protestanci potwornie strywializowali teologię a przy okazji ją pomieszali. Są oczywiście tacy wiejscy mądrale w rodzaju Dawkinsa czy Hitchensa, którzy lubią się nadąć i wydeklamować: Boga nie ma!
Otóż - uczciwy ateista nic podobnego by nie zadeklarował. Ateista nie mówi "Boga nie ma" tylko "bogów nie ma." Nie deklaruje nieistnienia chrześcijańskiego Boga Trójjedynego tylko jakichkolwiek bogów. W Boga Trójjedynego nie wierzy ogromna większość ludzi na świecie (w tym wielu protestantów), w jakiś bogów a raczej bożków wierzą praktycznie wszyscy i nie jest to mocna wiara. Takim bożkiem jest np. ewolucja a do takiej wiary przyznaje się każdy materialista. Jedynym konsekwentnym ateistą był Emil Cioran, choć ostatnio co do tego też mam wątpliwości.
Oczywiście idzie o to, czy Bóg się objawił w Jezusie Chrystusie. A tego nie da się udowodnić, w to trzeba wierzyć.
Za tydzień jest Wniebowstąpienie:
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:
«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».
jednak lepiej by człowiek z takimi wątpliwościami nie zostawał kardynałem. Bo gdy naucza nigdy nie wiemy w jakiej fazie wątpliwości jest.
A apostołem?
Od razu kanonizować i na ołtarze
Z kontekstu nie wynika, że apostołowie wątpili w istnienie Boga.
Kardynał Ryś w owczej skórze też chyba wierzy, skoro rzekł "Aż ta to nie." Ja bym się go czepiał za to, co naprawdę zrobił źle.
Jeśli w Imię Jezusa wypędza się złe duchy (egzorcyzm) i uzdrawia, to czym to jest jak nie dowodem?
Jak kto tego złego ducha widział, to ma mocniejsze przesłanki. Ja nie widziałem. Na moje szczęście.
Są udokumentowane uzdrowienia i egzorcyzmy. Dokumenty, książki.
no tak, ale my już wszyscy po św. Tomaszu. Poza tym wątpliwości Tomasza są innego rodzaju, materialne. Nie wyrażał wątpliwości co do natury Pana Jezusa.
no właśnie po tym, co robi źle widzimy, że ma fazy. I to jest dopuszczalne, ale nie u kardynała imho. Właśnie dlatego, że owieczki mają prawo nie badać.
Jakieś tam dowody mogą być. Choćby liczba spełnionych proroctw.
https://ewangelizacja.eu/wypelnione-proroctwa-biblijne/
https://rycerzniepokalanej.pl/proroctwa-starego-testamentuo-narodzeniu-mesjaszasyna-bozego/
Ktoś tam "wyliczył", że "szansa" na spełnienie tych wszystkich proroctw jest bardzo mała.
Poza tym można traktować Nowy Testament jako świadectwo historyczne. Ewangelia Janowa powstała pod koniec I w. Biblia jest najliczniejszym dziełem (liczba kopii) starożytności i bodaj o 2 rzędy wielkości przewyższa drugie (jakiś epos chyba). Istnieją dzieła traktujące o tych sprawach ze 135 roku, gdy pamięć o Opowieści Wszech Czasów musiała być jeszcze żywa i były spisane ledwie 40 lat po Ewangelii św. Jana. Gdyby informacje zawarte w Ewangeliach były fałszywe, byłyby prostowane a nie były.
Nadto wszystkie odkrycia historyczne i archeologiczne a także inne (np. językowe) potwierdzają autentyczność stwierdzeń zawartych w Ewangeliach a żadne z nich nie zostało pokazane jako fałszywe. Dodając do tego Całun, obie Chusty itd. Mamy całkiem pokaźny zestaw dowodów.
Dla mnie (chyba już o tym pisałem) takim dowodem jest wyznanie Niepokalanego Poczęcia: sławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Natomiast czepianie się kardynała o tę wypowiedź naprawdę jest bardzo słabe. Największa święta naszych czasów też przechodziła przez zwątpienia. Poza tym kardynał raczej dając tę odpowiedź nie mówił o sobie. A nawet, gdyby mówił, to co?
Mateusz 11, 25-27
Do czasu, wszystko do czasu.
Ps. Czy Kulega jest ateuszem? Dla siebie i innych forumkowiczów pytam
Baranki Boże (i nieboże też) również mają obowiązek rozeznawać. Nikt i nic je z tego nie zwolnił na tym łez padole. I nie zwolni ☝️
tak, pasterza. Ale już nie tego, gdzie je prowadzi. Tzn nie wszyscy muszą, bo zajmują się np kowalstwem albo robieniem kiełbas, po prostu zawsze przegrają z zawodowcem.
Na Krakowskim Przedmieściu nie widziałeś? Wielu widziało...
No tak, widziałem i wyparłem z pamięci. Ale widziałem. Na moje nieszczęście.
Pytanie nie było o wiarę lecz o wątpliwości. Kard. nie powiedział, że nie wierzy.
Niektórzy nie tylko widzieli tam złego, ale nawet czuli jego obecność
Kardynał chciał zapozować na intelektualistę, tyle.
Może być jeszcze gorzej - on naprawdę nim jest.
Nie losie, on był po prostu bełkotliwy, to cecha osoby z ograniczeniami intelektualnymi pozującej na kogoś innego (mów wolno, rób przerwy, miej zatroskana minę) .
Szkoda czasu na pierdoły, gdyby nie konstatacja, że mamy do wyboru spedalonych pseudokonserwatystów vs postępowców konserwatystycznych miejscami. Nikt poza tymi opcjami się nie pojawia na razie i to jest problem.
A kobiety z piorunami na Pl.3 Krzyży? (Filiks!)
Pamiętam też jedną parę na Paradzie Równości w rozmowie z Jaokiem...