Afryka -- dyskusje afrykańskie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Jedyną budowlą w Kenii, którą widziałem i spełniała jako takie normy obiektu XXI wieku była linia kolejowa zbudowana przez Chinoli. Jedyna w kontekście ludzi tamtejszych, bo hotele dla turystów, w odgrodzonych i strzeżonych przez wojsko nadmorskich enklawach były przyzwoite.
Ale fakt, oni są szczęśliwi, tak przynajmniej mi się wydaje. Tyle, że tu trzeba wrócić do tematu - a cóż to jest cywilizacja i po co nam ona, chcemy ?
I tu właśnie jest problem, to nie chodzi o zakazy a o mentalność, dlaczego muszę butelkę plastikową rzucać pod nogi ? Bo tak robię ze wszystkim. Oni żyją w parterowych norach, bez drzwi, szyb, dachu często, ochlapane tynkiem coś. Syf okrutny dookoła, a między tymi norami pranie porozwieszane. Bo to jest najciekawsze, oni są czyści, sprawiają wrażenie umytych. Jako osoby - schludni, uśmiechnięci i tacy bardzo normalni. Jak to się dzieje - pojęcia nie mam !
Na moje okko, jezdo jakaś dramaticzna różnica pomiędzy swojością a publicznością. Przestrzeń prywatna jest święta i porządna. A przestrzeń publiczna jest niczyją, więc się o nią nie dba. W domu nikt nie rzuca pustej butelki na podłogę.
Myślę, że ogromne znaczenie ma podejście organizmów publicznych -- czy one są wyłącznie od uciskania i gnębienia, czy też można od nich oczekiwać czegokolwiek pożytecznego?
Warszawa jest doskonałym przykładem tego, że przestrzeń publiczna może być szanowana. Sto już razy opowiadałem o Niemiaszku, który jarał w Warszawie i potem szukał kubełka, bo się krępował rzucić kiepa na tak wypielęgnowany chodnik.
Nawet psie kupy ludzie spośród traw wybierają.
Kolega oczywiście podkreśla kwestię parkowania na trawniku. Zauważmy wszelako, że dotyczy to wyłącznie trawników, które są w miejscu parkingu i zamiast niego, założone przez miasto ściśle po to, żeby zrobić przykrość bzitkim samochodziarzom.
nie idzie tu o prywatne krowy na wspólnym pastwisku, omawiane na ekonomji
W Warszawie gdzieniegdzie są posadzone łąki miast trawy i też fajnie to wygląda.
Jest w Katowicach, dotarła do Piekar. W ilościach prawie homeopatycznych, lecz jest. Taki łąkowy "trawnik" można kosić tylko dwa razy do roku. Ostoja owadów, w tym pszczół (przede wszystkim dzikich).
Trafiłem jak na fascynujący filmik o Nigerii, w którym pan Nigeryjczyk okazuje swój kraj.
Jak również daje dla porównania klipy z Korei Północnej, Teheranu i starego Baku.
Stoit pismotriç i pocieszyć się, że jeszcze nie jesteśmy 1000 lat za murzynkami.
No nie, proszę pana, Baku jakieś sto lat temu było najbogatszym miastem świata.
A ów pan opowiedział o tym, że przekleństwem Nigerii jest ropa oraz pośrednicy w połączeniu z lokalną tradycją klanową?
Druga sprawa, to dostarczanie logistyki do szybkiego drzew wycinania, co też dało ciekawe123 efekty?
A opowiedział co zapełnia gigantyczne wysypisko Olusosun w Lagos?
Uuu faktycznie spore, warszawska kompostownia "Radiowo" się nie umywa.
A w Namibii nauczyli się dbać o dobro wspólne. Ta sama Afryka

Od Londynu (a raczej Monachium) różni się głównie tym, że miejscowi Maurzyni są dużo schludniejsi.
Co pan chcesz, każdemu może się zdarzyć nietrafny przykład. Wszelako! Nawet najbogatsze miasto trzeba sprzątać, czasem, nie? A w Bace to wychodzi, w Lagosie nie bałdzo, co widać na filmingach tego pana.
Jak mówi stare przysłowie: "Zarzut, że nie powiedziałem czegoś, kedy akurat powiedziałem coś innego, jest słaby". Zresztą, kolo ma cały kanał, dzie dziwuje się Murzynkom z różnych stron kontynentu, więc może i to dzieś porusza.
PS A co zapełnia? Śmieci?
Pooglądałem sobie Windhuk i zakochałem się w tym miasteczku. Zobaczcie jaka Cepelia
jak opis PRL. Biedne państwo, nie mają środków na zorganizowanie wywozu śmieci, na drogi, na kwiatki. Ludzie też biedni - nie mają na ogarnięcie domu. Ale szanują się dbając o to, co mogą.
Ja rozumiem, że słaby, tylko czasem białasy mają problem się w tych kontekstach zorientować i wszystko widzą czarno.
Namibia dostała Niemieckim ornungiem tak na 75% redukcji populacji lokalnej, więc dalej to odczuwają.
Tak ale nie jakieś tam lokalne, a nowoczesne elektrośmieci z całej Europy i kawałka Ameryki tam zwożone. Tak jak nieużywana nigdy odzież trafia do Chile, tak elektronika tam, a statki do Indii (ale sensu largo, bo to może być Pakistan Wschodni) na utylizację.
Gdy te tony elektrośmieci AI zaczną gadać ze sobą, to strach pomyśleć co się z tego wylęgnie...
Ciekawe1, że każdy ma swoją specjalność. Łachy używane, przykładowo, trafiają do Ghany. Ghańczycy chodzą więc elegancko ubrani, ale z resztą nie mają co robić, więc wrzucają do rzek i okeanosów. Zamiast, pedzmy, spalić w spalarni i mieć z tego elektro.
Gdybyśmy mieli blachę, robilibyśmy konserwy. Ale nie mamy mięsa.