W pewnych okolicznościach przyrody zostałem zachęcony do zapoznania się z tym, że cały czas działa sobie Związek Ukraińców w Polsce, którego obecnym przewodniczącym jest Mirosław Skórka.
Ta prawie zacna organizacja wywodzi się wprost z przekształcenia komuszej organizacji w 1990 roku, przy czym to przekształcenie było praktycznie 'suchą stopą'. Nawet Łajka wspomina o wiekopomnych dokonaniach w stylu nadania uprawnień kombatanckich dla rezunów z UPA za prześladowania w czasach stalinowskich jako przykład.
Natomiast biogram jej obecnego prezesa dziwnym trafem pomija fakt jego święceń w Katedrze św Jana w Warszawie, bycie protoihumenem Polskiej Prowincji Opieki Matki Bożej Zakonu Bazylianów oraz powodów tego, że już nie jest.
Ot, taka ciekawostka.
Ciekawe jest dla mnie jak rzekomo to Niemcy chcą nas poróżnić, z czym wiele osób się zgadza, a potem następują osobiste wspomnienia a propos beznadziejności Ukraińców sprzed lat kilkudziesięciu. Ok, rozumiem, że jest terapeutyczne podejście do Historii, ale jakie ma to przełożenie na relacje z Ukraińcami współczesne? Terapeutyczne podejście do historii powinno (przynajmniej takie są nasze postulaty z prezesem Ignacem w ramach Polskiej Partii Terapeutycznej) przekładać się na teraźniejszość.
Niemcy nie mają znaczenia, jak się samemu nie robi nic w stronę zbliżania z Ukraińcami. Nie mając wpływu na politykę można się zacząć interesować ich kulturą i na tym gruncie szukać porozumienia. To też jest element programu ULB, który to ciekawie111 stara się teraz połączyć red. Memches z metodą taktycznych sojuszy Dmowskiego, a nawet umie wynaleźć cytat z Giedroycia, z którego wynika, że sam umiał myśleć taktycznie i uznać, że po 1991 Białorusini i Ukraińcy zrusyfikowani mają prawo do decydowania, czy chcą należeć do Rosji, czy ULB.
Prywatnie realizuje to interesując się w rozmowach z Ukraińcami, tym co mają do powiedzenia o swoim kraju. Sam też ich interesuje ich kulturą, starając się przenieść zainteresowanie z kultury rosyjskiej, tak żeby przestali mieć kompleksy, co do siebie. To są rzeczy z mojej strony dość spontaniczne, i nie moją zasługą dostane, które wspominałem że wzięły się z tego, że w masie beznadziejnych bab z Ukrainy, z którymi pracowałem rok temu, znalazł się jeden fajny Paweł, co mnie uczył ukraińskiego.
Aby nie było, że z Zełeńskim coś osiągnęliśmy, to uwaga, na razie Zełeński ogłosił odtajnienie archiwów, które od 2015 roku są otwarte dla badaczy!
Więc albo tam jest coś więcej, ale na razie tego nie widać, albo nic się nie zmieniło, a 'głupie polaczki' mają się cieszyć.
Dla mnie papierkiem lakmusowym jest sprawa ekshumacji oraz pochówku ofiar Rzezi Wołyńskiej.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Aby nie było, że z Zełeńskim coś osiągnęliśmy, to uwaga, na razie Zełeński ogłosił odtajnienie archiwów, które od 2015 roku są otwarte dla badaczy!
Więc albo tam jest coś więcej, ale na razie tego nie widać, albo nic się nie zmieniło, a 'głupie polaczki' mają się cieszyć.
Dla mnie papierkiem lakmusowym jest sprawa ekshumacji oraz pochówku ofiar Rzezi Wołyńskiej.
Komentarz
W pewnych okolicznościach przyrody zostałem zachęcony do zapoznania się z tym, że cały czas działa sobie Związek Ukraińców w Polsce, którego obecnym przewodniczącym jest Mirosław Skórka.
Ta prawie zacna organizacja wywodzi się wprost z przekształcenia komuszej organizacji w 1990 roku, przy czym to przekształcenie było praktycznie 'suchą stopą'. Nawet Łajka wspomina o wiekopomnych dokonaniach w stylu nadania uprawnień kombatanckich dla rezunów z UPA za prześladowania w czasach stalinowskich jako przykład.
Natomiast biogram jej obecnego prezesa dziwnym trafem pomija fakt jego święceń w Katedrze św Jana w Warszawie, bycie protoihumenem Polskiej Prowincji Opieki Matki Bożej Zakonu Bazylianów oraz powodów tego, że już nie jest.
Ot, taka ciekawostka.
Ciekawe jest dla mnie jak rzekomo to Niemcy chcą nas poróżnić, z czym wiele osób się zgadza, a potem następują osobiste wspomnienia a propos beznadziejności Ukraińców sprzed lat kilkudziesięciu. Ok, rozumiem, że jest terapeutyczne podejście do Historii, ale jakie ma to przełożenie na relacje z Ukraińcami współczesne? Terapeutyczne podejście do historii powinno (przynajmniej takie są nasze postulaty z prezesem Ignacem w ramach Polskiej Partii Terapeutycznej) przekładać się na teraźniejszość.
Niemcy nie mają znaczenia, jak się samemu nie robi nic w stronę zbliżania z Ukraińcami. Nie mając wpływu na politykę można się zacząć interesować ich kulturą i na tym gruncie szukać porozumienia. To też jest element programu ULB, który to ciekawie111 stara się teraz połączyć red. Memches z metodą taktycznych sojuszy Dmowskiego, a nawet umie wynaleźć cytat z Giedroycia, z którego wynika, że sam umiał myśleć taktycznie i uznać, że po 1991 Białorusini i Ukraińcy zrusyfikowani mają prawo do decydowania, czy chcą należeć do Rosji, czy ULB.
Prywatnie realizuje to interesując się w rozmowach z Ukraińcami, tym co mają do powiedzenia o swoim kraju. Sam też ich interesuje ich kulturą, starając się przenieść zainteresowanie z kultury rosyjskiej, tak żeby przestali mieć kompleksy, co do siebie. To są rzeczy z mojej strony dość spontaniczne, i nie moją zasługą dostane, które wspominałem że wzięły się z tego, że w masie beznadziejnych bab z Ukrainy, z którymi pracowałem rok temu, znalazł się jeden fajny Paweł, co mnie uczył ukraińskiego.
Aby nie było, że z Zełeńskim coś osiągnęliśmy, to uwaga, na razie Zełeński ogłosił odtajnienie archiwów, które od 2015 roku są otwarte dla badaczy!
Więc albo tam jest coś więcej, ale na razie tego nie widać, albo nic się nie zmieniło, a 'głupie polaczki' mają się cieszyć.
Dla mnie papierkiem lakmusowym jest sprawa ekshumacji oraz pochówku ofiar Rzezi Wołyńskiej.
I proszę. Mielibyśmy to lata temu, gdyby nie ten szkodnik Nawrocki.
Moja babcia mawiała: Rusin i Niemiec lepszy bity niż proszony.
+1000