Jego Świątobliwość Ojciec Święty Leon XIV
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Może nieudolnie, ale wyżej próbowałem to właśnie napisać. 10. post od góry na tej stronie. Ten sam, co piszę o wyznaniu.
...najwyraźniej Kolega nie rozumie tej maksymy
To o tyle nie ma sensu, że do Bractwa wstępują ludzie z całego świata. Trudno to porównywać z seminarium diecezjalnym. Już lepiej z zakonami.
Więc proszę wytłumaczyć.
...nie oznacza ona, że konkretny Następca Piotra nie może podejmować błędnych decyzji poza obszarem ściśle zdefiniowanej nieomylności albo że może nie przestrzegać przepisów, które sam promulgował (może je zmieniać, ale nie może ich pomijać)
A wierni, w tym duchowni, mają obowiązek reagować na ewentualne błędne decyzje zgodnie z sumieniem, a także mają prawo korzystać z praw ustanowionych w Kościele. I to się póki co dzieje.
Ps.
Warto zapoznać się z najnowszym dokumentem wyjaśniającym, jak sama Kuria Rzymska aktualnie rozumie Posługę Piotrową:
https://www.christianunity.va/content/unitacristiani/en/news/2024/2024-06-13-il-vescovo-di-roma-nuovo-documento-dpuc.html
Tylko to jest trochę obok. Papież jest widzialnym znakiem jedności i w dłuższej perspektywie nie można pozostawać w Kościele i jednocześnie odmawiać papieżowi prawa do kierowania tym Kościołem. Moja hipoteza, którą zweryfikuje czas, jest taka, że Bractwu jest wygodnie w miejscu, gdzie zwierzchność papieża nie sięga i już z tego nie zrezygnują. Biskup Lefebvre był ukształtowany w czasach ultramontanizmu, więc może jeszcze miał jakieś skrupuły. Młodsi członkowie są wychowani na słowach Biskupa o antychrystach w Rzymie.
Wróżę los innych naprawiaczy Kościoła, Lutra, Kalwina. Pewnie już nie dożyję i mam nadzieję, że po przejściu do życia już mnie to nie będzie interesować. Przy najbliższym Różańcu wezmę do serca intencję ich powrotu do Kościoła. Zwłaszcza owieczek prowadzonych przez fałszywych pasterzy nad przepaść. Fałszywym pasterzom nie zazdraszczam.
...wygodnie bo?...z jakiego powodu wygodnie?
Nie wiem, czy "wygoda" to najlepsze określenie, ale spróbuję odpowiedzieć:
Posłuszeństwo zawsze wiąże się z ofiarą z samego siebie.
W tym sensie wygodnie.
...rozmaite wybory wiążą się z rezygnacją z siebie, w tym rozmaite wybory dla wygody
https://pch24.pl/wiadomosci/papieski-medal-dla-ekologow-leon-xiv-sam-go-wreczy,727391
...13 października
Straszne, chyba dzisiaj nie zasnę
...keep calm
Normalnie KNO. Stare czasy się przypominają.
...eee nie, to tylko ekomedal im. papieża w rocznicę fatimską
...no i co poradzisz? A miało być tak pięknie.
Jestem novusowiec, owszem cieszy mnie, kiedy na novusie celebrans wybierze Kanon Rzymski, ale to wszystko.
Nie podzielam (choć rozumiem) sentymentów liturgicznych tradsów ani ich wysilonej konfrontacyjnej postawy wobec SVII (wszystko da się wykładać w ciągłości - i taka poniekąd jest zasadą ogólna)
To tylko "gorliwość o dom Twój mnie pożera".
Światowe narracje i ideologie są gorsze niż stoły bankierów i kupców. Bo to są flirty z kłamstwem.
"Zabierzcie to stąd"
Możemy się zastanowić albo i nawet sobie policzyć (piszę to głównie do siebie) ile czasu, ile komentów poświęciliśmy na przekonywaniu do wiary, Kościoła, jego głowy a ile na krytykowanie posunięć pontifexa a następnie rozważyć, czy przypadkiem nie pełnimy roli Terlika czy też "siostry" "Bruny".
Możemy też rozważyć w sercu, czy lepszy skutek osiągniemy krytyką posunięć papieża na forum czy może modlitwą w jego intencji.
...ok, gwoli wyjaśnienia - intencją tego wątku nie jest krytyka, a wzbudzanie tej intencji, motywowanie do modlitwy
Tylko kwestia - jaką konkretną intencję uznamy za ok - taką bardziej świecką typu zdrowie i siły - czy bardziej kościelna np. aby Ojciec Święty utwierdzał w wierze swoich braci - taka intencja ok?
Jaką masz w sercu o taką się módl a inni pomodlą się o swoją.
...bp Schneider ok czy już nie?
...bp Eleganti w temacie, w uzupełnieniu tematu papalizmu u bpa Schneidera:
https://www.marian-eleganti.ch/post/niedergang-des-petrusamtes
tłumaczenie kulawe (google z niemieckiego), ale sensu nie przekręca, po kilku poprawkach
ps.
bp Schneider pisze o legalizmie i papalizmie jako problemach obecnej sytuacji - ja bym powiedział, że to jest kurializm jako watykańska wersja biurokratyzmu - papież stał się rzecznikiem/przedstawicielem struktury biurokratycznej powiązanej w rozmaity sposób ze światem, rzeczywista władza papieska jest bardzo ograniczona, właściwie jest to bardziej funkcja reprezentacyjna.
Jest to problem analogiczny do problemów świeckich struktur biurokratycznych - w resortach ministrowie zwani są turystami i pomijając nieliczne bardzo silne osobowości o wysokiej wiedzy merytorycznej nie mają żadnych szans przeprowadzenia jakichkolwiek decyzji, jeśli resortowi i grupom wpływu w nim aktywnym coś nie pasuje. Minister sam sobie kalendarza nie układa, jest zawalany bieżączką biurokratyczno-reprezentacyjną, sam sobie żadnego pisma nie przygotuje. Może stawić opór, jakieś pismo wyrzucić do kosza, ale wówczas nie może liczyć na żadne wsparcie w niczym.
W kurii rzymskiej zachodzą procesy analogiczne.
...coraz więcej kardynałów wypowiada się publicznie sceptycznie wobec "synodalności"
To zapewne będzie zasadnicza oś sporu a nie liturgia.
Synodalność jest w praktyce funkcjonowania i widać to w języku roboczych dokumentów, niczym innym jak habermasowską deliberatywnością.
Tym po prostu jest - ideą dotyczącą procesów podejmowania decyzji we wspólnocie o charakterze politycznym, która po cichu transformuje wspólnotę Kościoła we wspólnotę polityczną.
Bo chociaż można utrzymywać oficjalnie na poziomie semantycznym, że jest to "wspólne słuchanie Ducha Świętego", to z punktu widzenia socjologii system zaczyna wytwarzać typowe dla struktury politycznej oczekiwania bez względu na oficjalną teologiczną interpretację.
Sam modus operandi synodalności zaczyna generować efekty polityczne. Nie da się wdrażać "synodalności" bez przyjęcia myślenia, którą ta deliberatywna, polityczna forma współdziałania sama wytwarza - myślenia świeckiego i politycznego.
Niezależnie od teologicznej interpretacji wytwarzają się relacje strukturalnie homologiczne do relacji politycznych, i zachodzi proces polityzacji rozumienia kwestii legitymizacji decyzji, czyli legitymizacji władzy, w Kościele.
To się mogło wielu biskupom i kardynałom wydawać po ludzku wygodne, wielu zapewne nadal się wydaje, taki transfer i rozmywanie odpowiedzialności, ale chyba ci najmądrzejsi już widzą, że to jest nie tylko piłowanie gałęzi, na której siedzą, ale i większy problem - głęboki fałsz eklezjologiczny.
Tak.
...problem polega na tym, że kuria rzymska w to prze i będzie parła, bo deliberacja to ulubienica biurokracji, odpowiada ona naturze biurokracji
Jakakolwiek zmiana w kurii rzymskiej z kolei może zacząć się nie od jakiejś kolejnej "reformy" a od radykalnej zmiany stylu sprawowania urzędu przez papieża osobiście jego osobistą decyzją.
Aby odzyskać władzę nad kurią i wprowadzić potrzebne zmiany w celu odzyskania realnej władzy nad Kościołem najpierw papież musi odzyskać władzę nad swoim kalendarzem i zegarkiem, nad swoim czasem.
Kuria ma plany co do tego, co ma robić papież na 5 lat naprzód albo i 10, na cały pontyfikat, na każdy dzień. Wszystko postawione na głowie.
Ograniczyć funkcję globalnego "lidera" i "proboszcza świata", odzyskać ramy czasowe potrzebne do tego, by rozpędzić kurię i wziąć się za biskupów - servus SERVORUM DEI - i tak odzyskać realną władzę w Kościele w jedności z kolegium biskupów, zgodnie zresztą z eklezjologią obu soborów watykańskich.
Najpilniejsze potrzeby Kościoła dzisiaj są inne niż w czasach Jana Pawła II, więc i styl musi być inny. Nie pielgrzymki i audiencje.
Aktualną sytuację określiłbym jako kuriokrację i sede vacante de facto
O to można się modlić, o taką osobistą decyzję papieża. Moim zdaniem trzeba.
Będzie dobrze.
...ale nie bez modlitwy i duchowych wysiłków, bo bywało różnie, samo się nie naprawi