Nadepnął na odcisk jądru ciemności, więc go zdemonizowali. A niezbyt rozumni ludzie po naszej stroie to podchwycili. Ludzi bez skazy w Polsce jest najwyżej kilkoro a pewnie nie ma w ogóle. Jeśli takie wymagania będziemy stawiać tzw. naszej stronie, to jej po prostu nie będzie. Zdaje się, że w ciągu ostatnich 30 lat ten problem został kilkaset razy wyczerpująco wyjaśniony.
Wygląda na to, że trzeba przypomnieć o co dokładniej chodziło z tą akcją wejścia do jaskini WSI.
Ta jaskinia nazywała się „Centrum Eksperckie Kontrwywiadu Wojskowego NATO” i była hucpiarskim curiosum: była to organizacja pozarządowa (OIDP stowarzyszenie) używająca bardzo poważnej nazwy – na tej samej zasadzie jak „Europejskie centra tego i owego” czy „Instytuty ajurwedy”. Przy czym, w tym przypadku faktycznie byli to ludzie mocno związani z służbami (na emeryturze, w rezerwie kadrowej czy po prostu wywaleni). Poza tym ta instytucja miała certyfikat współpracy z resortem – nie są to żadne mecyje: mają to organizacje proobronne (np. „Strzelec” czy „sokół”), klasy mundurowe i tp. Ta dobrze brzmiąca nazwa oraz „certyfikacja MON”, była wykorzystywania do zdobywania zleceń na szkolenia z zakresu bezpieczeństwa czy „audyty antyinflitracyjne” zarówno w instytucjach resortowych jak i innych (w tym korporacjach). Tak, że było to nie tyle „jądro ciemności” co cwaniakownia do robienia kasy. Tyle, że złożona z ludzi, którzy w tym mrocnym jądrze byli umoczeni. I w sytuacji sprzątania w służbach mogli się uaktywnić i realnie szkodzić. Dlatego też Minister cofnął im certyfikację. Wg niektórych źródeł także prawo do przetwarzania informacji niejawnych – ale nie wiadomo, czy jako instyucja je w ogóle mieli. Oraz zażądał wydania dokumentów związanych ze współpracą z MON. I tu nie wiem – bo OZI różnie mówią (powtarzając informacje od innych) – czy w trybie kontroli, czy wydania klauzurowanych dokumentów, których już nie mogli trzymać. A ponieważ nie oddali to poszła po to ŻW i SKW. A także przedstawiciel MON w osobie Misiewicza. Przy czym nie był on tam ani osobą sprawczą, ani kierującą – decyzję podpisał Minister, a czynności prowadzili funkcjonariusze Żamdarmeri i kontrwywiadu. Był za to jedyną osobą, którą w zemście można było prówbować sięgnąć. I zrobiono to składając zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień. Miało ono polegać na tym, że przy wejściu przeglądał materiały klauzulowane wyżej niż jego uprawnienia. Ale to zarzut z pogranicza niespójności i samopodpierdolki więc od razu padł.
Co ciekawe, pierwsze jeremiady i pretensje kierowane były pod adresem Ministra. Misiewiczowi owo wejście zaczęto wypominać dopiero przy okazji innych kwestii. Przy czym bardzo prawdopodobna jest hipoteza, że te inne kwestie zostały rozdmuchane, bo facetowi się bardzo dokładnie a nieżyczliwie przyglądano. Nie wykluczałbym też celowego podkładania świń. Resztę opisywałem. Tak, że – moim zdaniem – rację ma kol. @KazioToJa, pisząc, że Minister Macierewicz trochę wystawił niedoświadczonego i niedojrzałego podwładnego na strzał. Zwłaszcza skierowania go do zarządu PZG mimo ewidentnego braku formalnych kompetencji było błędem.
@Wielen powiedział(a):
Misiewicz ponoć był tym, który pokonał kłódkę, bo żandarmi się bali.
To wygląda właśnie na element mitologizowania. Wchodzili do biura - kiedy ostatnio widział kolega biuro zamykane na kłódkę? W zawiadomieniu i przekroczeniu uprawnień Pytel miał mu zarzucać zerwanie plomb z dokumentów niejawnych, ale takich danych oni z kolei nie powinni trzymać....
@Wielen powiedział(a):
Misiewicz ponoć był tym, który pokonał kłódkę, bo żandarmi się bali.
Był jak Aleksander Wielki, który przeciął węzeł gordyjski.
Co następne? Bartosz Głowacki już był, ale pomyślcie, czy nie miał odwagi Cezara, nie przemawiał jak Cyceron, z dowcipem Oscara Wilde'a i nie ściął za jednym pociągnięciem trzech głów jak Podbipięta?
Czy żartuję? No nie wykluczam, ale czy ja zacząłem?
@allium Wejście do jaskini Pytla & kompanów.
Inaczej to zapamiętałam.
AM nie "wystawił" Misiewicza, tylko wiedział, że trzeba działać natychmiast, a sam nie mógł tam się udać z przyczyn obiektywnych (ich rodzaju akurat nie pamiętam).
Misiewicz nie dość, że był na miejscu, to na dodatek był w tym czasie chyba jedyną osobą, do której Antoni miał całkowite zaufanie.
Moje wiewiórki są na urlopie, w stosownym czasie postaram się uzupełnić wiedzę i wtedy napiszę, mam nadzieję, dokładniej.
Ps. Domaganie się sprawiedliwości dla jakiejkolwiek osoby a uznawanie tej osoby za " idola" dzieli, przynajmniej moim zdaniem, przepaść.
@Maria
"Wystawienie na strzał" to nie tylko kwestia skierowania do akcji przeciw WSI-okom. To także regularne kierowanie w swoim zastępstwie do wizytacji jednostek, gdzie Miśkiewicz sobie nie radził - nie przez to, że był "twardy", ale przez brak spójności i konsekwencji w zachowaniu. No i wreszcie mianowanie członkiem zarządu PZG mimo ewidentnego braku wymaganych prawem kompetencji. To jak napisanie mu na czole "plecak".
Niestety, przy wszystkich swoich zaletach, Antoniemu Macierewiczowi też zdarzało się popełniać błędy.
@trep powiedział(a):
Przecież Allium się nie angażuje, tylko ładnie opisuje fakty. Dziękuję za to.
no nie trepie, ja tam pamiętam tylko szczegółowe historie, które są dla mnie ważne. Co widać w tej dyskusji. Taki ma się węzeł w mapie mentalnej, moim węzłem jest - czemu akurat ten chłopaczek? Alium ładnie wyjaśnił, że nic powaznego nie zrobił - no to czemu?
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
No nie, Terlikowski jeśli był idolem Forumka, to wiele lat wcześniej.
A w czasach Szydło Forumek znalazł sobie jeszcze oprócz niej dwóch idoli, o których pewnie w 2014 r. mało co słyszeli, za to za pierwszej kadencji PiS obrazano tu każdego sceptyka czy przeciwnika. A nazwiska ich były Banaś i Misiewicz.
Paskudny był ten Misiewicz. Ale chyba jednak mniej niż Wojciech Bartos vel Głowacki, który najprawdopodobniej był niepiśmienny a o jego uzębieniu najlepiej nie mówić.
@trep powiedział(a):
Przecież Allium się nie angażuje, tylko ładnie opisuje fakty. Dziękuję za to.
no nie trepie, ja tam pamiętam tylko szczegółowe historie, które są dla mnie ważne. Co widać w tej dyskusji. Taki ma się węzeł w mapie mentalnej, moim węzłem jest - czemu akurat ten chłopaczek? Alium ładnie wyjaśnił, że nic powaznego nie zrobił - no to czemu?
Nieładnie jest publikować takie insynuacje. A pardwa zawsze na propsie.
@allium powiedział(a):
Misiewicz jest, moim zdaniem, jedną z najbardziej ‘zmitologizowanych” postaci – zarówno po naszej jak i drigiej stronie.
Żeby jednak to uzasadnić, pozwolę sobie po krótce przypomnieć jego karierę:
Młody, sprawny i ambitny działacz od młodości zaangażowany w politykę. Na tyle sprawny, że powierzono mu stanowisko szefa biura zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Nie zajmował się tam oczywiście kwestiami merytorycznym, a organizacyjnymi, na tyle sprawnie, że po wyborach 2015 r. Minister Macierewicz mianował go rzecznikiem prasowym MON. Wkrótce potem jako przedstawiciel ministerstwa brał udział wejściu ŻW i SKW do siedziby „Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu Wojskowego NATO”, czyli przedziwnego podmiotu, o którym nie wiadomo czy było bardziej hucpą czy agenturą…. No i tu zaczęła się kwestia mitologii: Dla WSI-oków stał się on arcywrodiem, nie mogąc dosięgnąć Ministra, swoją wściekłość i żądzę zemsty skierowali właśnie w stronę Misiewicza. To, niejako automatycznie, uczyniło go w oczach naszej strony ucieleśnieniem cnót wszelakich.
Potem niestety było gorzej. Minister Macierewicz, o którym mój znajomy całe zawodowe życie związany z wojskiem twierdził, że „j_edną z jego zalet było to, że nie bał się starych, wyskoko postawionych trepów i nie miał wobec wojskowych, żadnych kompleksów_” w ramach „ustawiaia” starych trepów często kierował swojego podwładnego w swoim zastępstwie na różne „szwarcparady” w jednostkach wojskowych. No i tu ujawniły się pewne braki kompetencji, a może raczej niedojrzałość Misiewicza. Ceremoniał wojskowy jest dość sztywny i szczegółowy. I pewne jego elementy – sygnały, sposób stania przed frontem, powitania itp. różnią się w zależności od tego, czy uczestniczy prezydent, minister, szef sztabu itp. Nie przewidują one jednak wizytowania przez rzecznika prasowego. Tymczasem Misiewicz domagał się, aby traktować go jak ministra. Nie było to, bynajmniej, bez bezpodstawne, choć dyskusyjne. Ale jednocześnie młody wysoki urzędnik ewidentnie miał się zachowywać jak osoba, w sposób infantylny zafascynowana bronią, możliwością postrzelania sobie, przejażdżki wozem bojowym czy innymi „piknikowymi atrakcjami”. To nie tylko tworzyło kontrast, ale też dawało okazję do wypuszczania naszego bohatera w mniej lub bardziej kompromitujące sytuacje (rozdmuchiwane przez media do granic możliwości).
Przy okazji zaczęto mu także zarzucać, że w ramach „sodówki” zaczął próbować podejmować gry powyżej swojego poziomu. Wprawdzie sprawa z rzekomą próbą przekupstwa radnych z Bełchatowa okazała się rozdmuchanym humbugiem, ale przy okazji wyszło trochę kompromitujących – choć nie karnych – przypadków.
W 2017 został mianowany pełnomocnikiem zarządu PGZ ds. komunikacji. To się nie spodobało już w samym PiS. Po pierwsze nie miał on wymaganych przez prawo kwalifikacji związanych z formalnym wykształcaniem. Poza tym, argumentowano, że człowiek tak młody, bez dobrego doświadczenia medialnego nie ma też faktycznych kompetencji do tego stanowiska. Kontrargument, że „tak naprawdę będzie patrzył na ręce zarządowi” uznawano za niepoważny. I – moim zdaniem – słusznie. Bo naprawdę trudno przyjąć, że człowiek, którego jedyne doświadczenie z zarządzaniem to kierowanie biurem podkomisji, będzie w stanie przejrzeć ewentualne knowania starych wygów ze zbrojeniówki. Wtedy też zrezygnował z członkostwa w PiS – wg wersji osób przychylnych, żeby wytłumić medialny szum, wg. Nieprzychylnych, żeby nie drążono głębiej.
Wkrótce potem założył firmę doradczą. I przy okazji udowodnił, że głosy o tym, że posiada on pewne ograniczenia mentalne nie były tylko wraża propagandą. Pamiętacie jego dzieło w postaci witryny „dezinforamcja.pl”? To była pełnoskalowa kompromitacja: Nie dość, że wyglądało jak zrobione na lekcji informatyki w gimnazjum, to miało niedoedytowane teksty o poziomie adekwatnym do layoutu, a co najbardziej kompromitujące, specjalista od informacji, wizerunku itp. nie wiedział, że istnieje coś takiego jak prawa autorskie i napychał tam nieswoich grafik, dźwięków i tak dalej.
Zdecydowanie na plus, przemawia za nim zachowanie podczas tymczasowego aresztowania – nie dał się wypuścić na żyrowanie oskarżeń przeciwko swojemu wieloletniemu patronowi ani plucie na niego.
Moim zdaniem postać tragiczna – człowiek, który został przemielony przez politykę, bo w trudnym momencie został postawiony na pozycji znacznie powyżej swoich, szeroko pojętych kompetencji.
Takie posty to ja lubię! Bez prychania, bez emocji (albo z małą ich ilością), z dużą ilością faktów odnoszących się do omawianej kwestii, z rzeczowym tłumaczeniem, w czym rzecz!
Taka jeszcze refleksja mnie naszła odnośnie tytułu wątku. Kaczyński dał się złapać na wizerunek technokraty w okularkach. Drugi raz. Tak, drugi - pierwszy raz popełnił taki błąd przy Januszu Kaczmarku, który też kreował się w podobny sposób. Też przedstawiał siebie jako zimnego profesjonalistę.
@KazioToJa powiedział(a): @allium - ale czemu akurat w sprawę tego cieniasa tak bardzo się angażujesz? Mało ich?
Nie tyle angażuję co dobrze pamiętam.
Przez znajomych z mundurówki kibicowałem Ministrowi Macierewiczowi w próbie uporządkowania augiaszowej stajni. I jako zaangażowany kibic starałem się zobaczyć i zrozumieć zarówno zagrania piękne i kunsztowne, jak i te, które nie do końca wypaliły.
Z Misiewicza głowy ściek starał się robić severski przykład młodego aparatczyka.
W odpowiedzi nasza strona przypisywała mu cnoty i przymioty, których nie posiadał.
A ciekawa jest tylko prawda. I wygląda na to, że był to sumienny i lojalny wykonawca poleceń, ale z poważnymi ograniczeniami. Skąd ta konkluzja? Ano między innymi stąd, że jego samodzielne dzieło czyli "dezinformacja. pl" było jakie było.
Ja tak mam, że lubię się wgryzać w historię i zestawiać fakty z narracją.
Jeżeli koleżanka sobie życzy mogę rozpisać propagowany przez kuców mit "Kaczora bezwzględnego pożeracza przystawek", czy "Leppera - męczennika kaczyzmu".
Ale nie bardzo ma to sens, bo w tym gronie nikt chyba w te bzdury nie wierzy.
@trep powiedział(a):
Przecież Allium się nie angażuje, tylko ładnie opisuje fakty. Dziękuję za to.
no nie trepie, ja tam pamiętam tylko szczegółowe historie, które są dla mnie ważne. Co widać w tej dyskusji. Taki ma się węzeł w mapie mentalnej, moim węzłem jest - czemu akurat ten chłopaczek? Alium ładnie wyjaśnił, że nic powaznego nie zrobił - no to czemu?
Czemu co?
Czemu go tak brutalnie zaatakowano?
Prawdopodobnie kilka powodów (to moje hipotezy, nie wykluczające się nawzajem):
bo Minister był za trudnym celem, więc uderzono tam, gdzie dało się sięgnąć.
bo był idealną ofiarą: młody, niedoświadczony i z pewną ambiwalencja w stosunku do wojskowych
bo dało się go wpasować w schemat "kolesipwstwa i nepotyzmu". Powołanie do rady PGO bardzo to ułatwiło.
Ta historia jest bardzo smutna ale i bardzo pouczająca - pokazuje jak łatwo można złamać życie obiecującego człowieka rzucając go bez przygotowania na zbyt głęboka i niespokojna wodę.
@allium powiedział(a):
Z Misiewicza głowy ściek starał się robić severski przykład młodego aparatczyka.
W odpowiedzi nasza strona przypisywała mu cnoty i przymioty, których nie posiadał.
A ciekawa jest tylko prawda. I wygląda na to, że był to sumienny i lojalny wykonawca poleceń, ale z poważnymi ograniczeniami.
Pełna zgoda.
I żal. Bo stworzono mu warunki, żeby mógł się rozwijać, ale nie chciał (nie umiał?) z nich skorzystać.
Szczerze to bylem optymistą i myślałem, że od kiedy Misiewicz wypiął się na PiS, to Wasza miłość dlań przeszła. Ale widać nie... Porównania z powszechnie uznanymi bohaterami z pola walki (a nie pola defilad dla cywilów, pamiątkowych monet i rad nadzorczych) odchodzą tu na serio i to powtórzone, jakby kto przypadkiem nie przeczytał.
Jak już pisałem, nikt Wam nie broni mieć takich idoli.
Na koniec pozostawiam (do przemyślenia, w zdecydowanej większości nie jesteście idiotami, myślę że niejeden z Was sobie przemyśli, nawet jeśli w trosce o "miłą atmosferę" nic nie napisze), czy ktoś, kogo jedynym zaufanym człowiekiem był Misiewicz powinien być ministrem czegokolwiek, a już zwłaszcza obrony narodowej. O ile oczywiście twierdzenie o "jedynym zaufanym" to powaga, a nie, jak mawiał klasyk, szarża słowna.
@rozum.von.keikobad
Może faktycznie trochę szarża słowna.
Ale nie zwróciłeś uwagi na "w tym czasie" i co ważne "był na miejscu".
Nie mnie oceniać, czy AM powinien, czy nie powinien być ministrem i nie będę tu teraz wymieniała jego zasług. Z pewnością został oddelegowany na bardzo trudny odcinek, przecież pamiętamy z jaką kadrą oficerską przyszło mu się zmierzyć i jak konsekwentnie tę kadrę (oraz cywilnych pracowników MON) wymieniał.
Wszedł w bagno, zostawił Błaszczakowi bez porównania łatwiejszy start.
Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście i jeśli tak to dlaczego "Misiewicz wypiął się na PiS". I kompletnie mnie to nie interesuje.
Natomiast dziwię się, że nie współczujesz młodemu mężczyźnie, który bez żadnej winy przesiedział ileś miesięcy w więzieniu. Do takiego współczucia oraz poczucia bezsilnej złości nie ma potrzeby pałać miłością (ja nie pałam) i uznawać za go za idola (nie uznaję). No ale może sędziowie tak mają...
Nie będę tej dyskusji dalej ciągnąć. Jeśli uda mi się dowiedzieć dlaczego akurat Misiewicz został wysłany do jaskini Pytla, to się odezwę. Oczywiście jeśli będą to informacje do druku.
A na razie EOT.
Komentarz
Nadepnął na odcisk jądru ciemności, więc go zdemonizowali. A niezbyt rozumni ludzie po naszej stroie to podchwycili. Ludzi bez skazy w Polsce jest najwyżej kilkoro a pewnie nie ma w ogóle. Jeśli takie wymagania będziemy stawiać tzw. naszej stronie, to jej po prostu nie będzie. Zdaje się, że w ciągu ostatnich 30 lat ten problem został kilkaset razy wyczerpująco wyjaśniony.
Nawet po odejściu ludzi od Morawieckiego w PiS zostanie od groma ludzi przewyższających kompetencje Misiewicza pewnie kilkunastokrotnie.
Ale Forumkowemu mainstreamowi nie zabronię wybierać idoli.
Kompetencje Wojciecha Bartosa znanego później jako Głowacki też pewnie nie były najwyższe.
Wygląda na to, że trzeba przypomnieć o co dokładniej chodziło z tą akcją wejścia do jaskini WSI.
Ta jaskinia nazywała się „Centrum Eksperckie Kontrwywiadu Wojskowego NATO” i była hucpiarskim curiosum: była to organizacja pozarządowa (OIDP stowarzyszenie) używająca bardzo poważnej nazwy – na tej samej zasadzie jak „Europejskie centra tego i owego” czy „Instytuty ajurwedy”. Przy czym, w tym przypadku faktycznie byli to ludzie mocno związani z służbami (na emeryturze, w rezerwie kadrowej czy po prostu wywaleni). Poza tym ta instytucja miała certyfikat współpracy z resortem – nie są to żadne mecyje: mają to organizacje proobronne (np. „Strzelec” czy „sokół”), klasy mundurowe i tp. Ta dobrze brzmiąca nazwa oraz „certyfikacja MON”, była wykorzystywania do zdobywania zleceń na szkolenia z zakresu bezpieczeństwa czy „audyty antyinflitracyjne” zarówno w instytucjach resortowych jak i innych (w tym korporacjach). Tak, że było to nie tyle „jądro ciemności” co cwaniakownia do robienia kasy. Tyle, że złożona z ludzi, którzy w tym mrocnym jądrze byli umoczeni. I w sytuacji sprzątania w służbach mogli się uaktywnić i realnie szkodzić. Dlatego też Minister cofnął im certyfikację. Wg niektórych źródeł także prawo do przetwarzania informacji niejawnych – ale nie wiadomo, czy jako instyucja je w ogóle mieli. Oraz zażądał wydania dokumentów związanych ze współpracą z MON. I tu nie wiem – bo OZI różnie mówią (powtarzając informacje od innych) – czy w trybie kontroli, czy wydania klauzurowanych dokumentów, których już nie mogli trzymać. A ponieważ nie oddali to poszła po to ŻW i SKW. A także przedstawiciel MON w osobie Misiewicza. Przy czym nie był on tam ani osobą sprawczą, ani kierującą – decyzję podpisał Minister, a czynności prowadzili funkcjonariusze Żamdarmeri i kontrwywiadu. Był za to jedyną osobą, którą w zemście można było prówbować sięgnąć. I zrobiono to składając zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień. Miało ono polegać na tym, że przy wejściu przeglądał materiały klauzulowane wyżej niż jego uprawnienia. Ale to zarzut z pogranicza niespójności i samopodpierdolki więc od razu padł.
Co ciekawe, pierwsze jeremiady i pretensje kierowane były pod adresem Ministra. Misiewiczowi owo wejście zaczęto wypominać dopiero przy okazji innych kwestii. Przy czym bardzo prawdopodobna jest hipoteza, że te inne kwestie zostały rozdmuchane, bo facetowi się bardzo dokładnie a nieżyczliwie przyglądano. Nie wykluczałbym też celowego podkładania świń. Resztę opisywałem. Tak, że – moim zdaniem – rację ma kol. @KazioToJa, pisząc, że Minister Macierewicz trochę wystawił niedoświadczonego i niedojrzałego podwładnego na strzał. Zwłaszcza skierowania go do zarządu PZG mimo ewidentnego braku formalnych kompetencji było błędem.
Misiewicz ponoć był tym, który pokonał kłódkę, bo żandarmi się bali.
To wygląda właśnie na element mitologizowania. Wchodzili do biura - kiedy ostatnio widział kolega biuro zamykane na kłódkę? W zawiadomieniu i przekroczeniu uprawnień Pytel miał mu zarzucać zerwanie plomb z dokumentów niejawnych, ale takich danych oni z kolei nie powinni trzymać....
Był jak Aleksander Wielki, który przeciął węzeł gordyjski.
Co następne? Bartosz Głowacki już był, ale pomyślcie, czy nie miał odwagi Cezara, nie przemawiał jak Cyceron, z dowcipem Oscara Wilde'a i nie ściął za jednym pociągnięciem trzech głów jak Podbipięta?
Czy żartuję? No nie wykluczam, ale czy ja zacząłem?
Teraz będziemy roztrząsać czy to była kłódka czy skobel.
@allium Wejście do jaskini Pytla & kompanów.
Inaczej to zapamiętałam.
AM nie "wystawił" Misiewicza, tylko wiedział, że trzeba działać natychmiast, a sam nie mógł tam się udać z przyczyn obiektywnych (ich rodzaju akurat nie pamiętam).
Misiewicz nie dość, że był na miejscu, to na dodatek był w tym czasie chyba jedyną osobą, do której Antoni miał całkowite zaufanie.
Moje wiewiórki są na urlopie, w stosownym czasie postaram się uzupełnić wiedzę i wtedy napiszę, mam nadzieję, dokładniej.
Ps. Domaganie się sprawiedliwości dla jakiejkolwiek osoby a uznawanie tej osoby za " idola" dzieli, przynajmniej moim zdaniem, przepaść.
Rozum rozwala to forum w sposób intencjonalny i permanentnie
Ojtam. Rozum jest całkowicie przewidywalny.
@Maria
"Wystawienie na strzał" to nie tylko kwestia skierowania do akcji przeciw WSI-okom. To także regularne kierowanie w swoim zastępstwie do wizytacji jednostek, gdzie Miśkiewicz sobie nie radził - nie przez to, że był "twardy", ale przez brak spójności i konsekwencji w zachowaniu. No i wreszcie mianowanie członkiem zarządu PZG mimo ewidentnego braku wymaganych prawem kompetencji. To jak napisanie mu na czole "plecak".
Niestety, przy wszystkich swoich zaletach, Antoniemu Macierewiczowi też zdarzało się popełniać błędy.
W odróżnieiu od nas, którzy nigdy błędów nie popełniamy. Bo nic nie robimy.
@allium - ale czemu akurat w sprawę tego cieniasa tak bardzo się angażujesz? Mało ich?
Przecież Allium się nie angażuje, tylko ładnie opisuje fakty. Dziękuję za to.
no nie trepie, ja tam pamiętam tylko szczegółowe historie, które są dla mnie ważne. Co widać w tej dyskusji. Taki ma się węzeł w mapie mentalnej, moim węzłem jest - czemu akurat ten chłopaczek? Alium ładnie wyjaśnił, że nic powaznego nie zrobił - no to czemu?
Tak się zaczęło:
Paskudny był ten Misiewicz. Ale chyba jednak mniej niż Wojciech Bartos vel Głowacki, który najprawdopodobniej był niepiśmienny a o jego uzębieniu najlepiej nie mówić.
Prawdopodobnie na tym właśnie polegała jego rola. To by tłumaczyło skalę nienawiści, jaką p-ko niemu rozpętano.
Inna ewentualność to żądza obijania Macierewicza, a że trudno było dopaść rękę, to przynajmniej obgryzali ślepy miecz.
Tak to zawsze widziałem.
Nieładnie jest publikować takie insynuacje. A pardwa zawsze na propsie.
Takie posty to ja lubię! Bez prychania, bez emocji (albo z małą ich ilością), z dużą ilością faktów odnoszących się do omawianej kwestii, z rzeczowym tłumaczeniem, w czym rzecz!
Taka jeszcze refleksja mnie naszła odnośnie tytułu wątku. Kaczyński dał się złapać na wizerunek technokraty w okularkach. Drugi raz. Tak, drugi - pierwszy raz popełnił taki błąd przy Januszu Kaczmarku, który też kreował się w podobny sposób. Też przedstawiał siebie jako zimnego profesjonalistę.
I ja mam taką optykę tych wpisów.
Przy okazji, dzięki usiłowaniu strolowania wątku przez Rozuma, ładnie nam się historia objawiła.
Nie tyle angażuję co dobrze pamiętam.
Przez znajomych z mundurówki kibicowałem Ministrowi Macierewiczowi w próbie uporządkowania augiaszowej stajni. I jako zaangażowany kibic starałem się zobaczyć i zrozumieć zarówno zagrania piękne i kunsztowne, jak i te, które nie do końca wypaliły.
Z Misiewicza głowy ściek starał się robić severski przykład młodego aparatczyka.
W odpowiedzi nasza strona przypisywała mu cnoty i przymioty, których nie posiadał.
A ciekawa jest tylko prawda. I wygląda na to, że był to sumienny i lojalny wykonawca poleceń, ale z poważnymi ograniczeniami. Skąd ta konkluzja? Ano między innymi stąd, że jego samodzielne dzieło czyli "dezinformacja. pl" było jakie było.
Ja tak mam, że lubię się wgryzać w historię i zestawiać fakty z narracją.
Jeżeli koleżanka sobie życzy mogę rozpisać propagowany przez kuców mit "Kaczora bezwzględnego pożeracza przystawek", czy "Leppera - męczennika kaczyzmu".
Ale nie bardzo ma to sens, bo w tym gronie nikt chyba w te bzdury nie wierzy.
Czemu co?
Czemu go tak brutalnie zaatakowano?
Prawdopodobnie kilka powodów (to moje hipotezy, nie wykluczające się nawzajem):
Ta historia jest bardzo smutna ale i bardzo pouczająca - pokazuje jak łatwo można złamać życie obiecującego człowieka rzucając go bez przygotowania na zbyt głęboka i niespokojna wodę.
Coś tak jak ja. Tylko nie zawsze jestem sumienny.
W taki sam sposób jak zwykły rozum psuje marzenia o locie na księżyc za pomocą drona.
Pełna zgoda.
I żal. Bo stworzono mu warunki, żeby mógł się rozwijać, ale nie chciał (nie umiał?) z nich skorzystać.
Szczerze to bylem optymistą i myślałem, że od kiedy Misiewicz wypiął się na PiS, to Wasza miłość dlań przeszła. Ale widać nie... Porównania z powszechnie uznanymi bohaterami z pola walki (a nie pola defilad dla cywilów, pamiątkowych monet i rad nadzorczych) odchodzą tu na serio i to powtórzone, jakby kto przypadkiem nie przeczytał.
Jak już pisałem, nikt Wam nie broni mieć takich idoli.
Na koniec pozostawiam (do przemyślenia, w zdecydowanej większości nie jesteście idiotami, myślę że niejeden z Was sobie przemyśli, nawet jeśli w trosce o "miłą atmosferę" nic nie napisze), czy ktoś, kogo jedynym zaufanym człowiekiem był Misiewicz powinien być ministrem czegokolwiek, a już zwłaszcza obrony narodowej. O ile oczywiście twierdzenie o "jedynym zaufanym" to powaga, a nie, jak mawiał klasyk, szarża słowna.
@rozum.von.keikobad
Może faktycznie trochę szarża słowna.
Ale nie zwróciłeś uwagi na "w tym czasie" i co ważne "był na miejscu".
Nie mnie oceniać, czy AM powinien, czy nie powinien być ministrem i nie będę tu teraz wymieniała jego zasług. Z pewnością został oddelegowany na bardzo trudny odcinek, przecież pamiętamy z jaką kadrą oficerską przyszło mu się zmierzyć i jak konsekwentnie tę kadrę (oraz cywilnych pracowników MON) wymieniał.
Wszedł w bagno, zostawił Błaszczakowi bez porównania łatwiejszy start.
Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście i jeśli tak to dlaczego "Misiewicz wypiął się na PiS". I kompletnie mnie to nie interesuje.
Natomiast dziwię się, że nie współczujesz młodemu mężczyźnie, który bez żadnej winy przesiedział ileś miesięcy w więzieniu. Do takiego współczucia oraz poczucia bezsilnej złości nie ma potrzeby pałać miłością (ja nie pałam) i uznawać za go za idola (nie uznaję). No ale może sędziowie tak mają...
Nie będę tej dyskusji dalej ciągnąć. Jeśli uda mi się dowiedzieć dlaczego akurat Misiewicz został wysłany do jaskini Pytla, to się odezwę. Oczywiście jeśli będą to informacje do druku.
A na razie EOT.