Odwołanie Beaty Szydło - po co to było
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Nadepnął na odcisk jądru ciemności, więc go zdemonizowali. A niezbyt rozumni ludzie po naszej stroie to podchwycili. Ludzi bez skazy w Polsce jest najwyżej kilkoro a pewnie nie ma w ogóle. Jeśli takie wymagania będziemy stawiać tzw. naszej stronie, to jej po prostu nie będzie. Zdaje się, że w ciągu ostatnich 30 lat ten problem został kilkaset razy wyczerpująco wyjaśniony.
Nawet po odejściu ludzi od Morawieckiego w PiS zostanie od groma ludzi przewyższających kompetencje Misiewicza pewnie kilkunastokrotnie.
Ale Forumkowemu mainstreamowi nie zabronię wybierać idoli.
Kompetencje Wojciecha Bartosa znanego później jako Głowacki też pewnie nie były najwyższe.
Wygląda na to, że trzeba przypomnieć o co dokładniej chodziło z tą akcją wejścia do jaskini WSI.
Ta jaskinia nazywała się „Centrum Eksperckie Kontrwywiadu Wojskowego NATO” i była hucpiarskim curiosum: była to organizacja pozarządowa (OIDP stowarzyszenie) używająca bardzo poważnej nazwy – na tej samej zasadzie jak „Europejskie centra tego i owego” czy „Instytuty ajurwedy”. Przy czym, w tym przypadku faktycznie byli to ludzie mocno związani z służbami (na emeryturze, w rezerwie kadrowej czy po prostu wywaleni). Poza tym ta instytucja miała certyfikat współpracy z resortem – nie są to żadne mecyje: mają to organizacje proobronne (np. „Strzelec” czy „sokół”), klasy mundurowe i tp. Ta dobrze brzmiąca nazwa oraz „certyfikacja MON”, była wykorzystywania do zdobywania zleceń na szkolenia z zakresu bezpieczeństwa czy „audyty antyinflitracyjne” zarówno w instytucjach resortowych jak i innych (w tym korporacjach). Tak, że było to nie tyle „jądro ciemności” co cwaniakownia do robienia kasy. Tyle, że złożona z ludzi, którzy w tym mrocnym jądrze byli umoczeni. I w sytuacji sprzątania w służbach mogli się uaktywnić i realnie szkodzić. Dlatego też Minister cofnął im certyfikację. Wg niektórych źródeł także prawo do przetwarzania informacji niejawnych – ale nie wiadomo, czy jako instyucja je w ogóle mieli. Oraz zażądał wydania dokumentów związanych ze współpracą z MON. I tu nie wiem – bo OZI różnie mówią (powtarzając informacje od innych) – czy w trybie kontroli, czy wydania klauzurowanych dokumentów, których już nie mogli trzymać. A ponieważ nie oddali to poszła po to ŻW i SKW. A także przedstawiciel MON w osobie Misiewicza. Przy czym nie był on tam ani osobą sprawczą, ani kierującą – decyzję podpisał Minister, a czynności prowadzili funkcjonariusze Żamdarmeri i kontrwywiadu. Był za to jedyną osobą, którą w zemście można było prówbować sięgnąć. I zrobiono to składając zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień. Miało ono polegać na tym, że przy wejściu przeglądał materiały klauzulowane wyżej niż jego uprawnienia. Ale to zarzut z pogranicza niespójności i samopodpierdolki więc od razu padł.
Co ciekawe, pierwsze jeremiady i pretensje kierowane były pod adresem Ministra. Misiewiczowi owo wejście zaczęto wypominać dopiero przy okazji innych kwestii. Przy czym bardzo prawdopodobna jest hipoteza, że te inne kwestie zostały rozdmuchane, bo facetowi się bardzo dokładnie a nieżyczliwie przyglądano. Nie wykluczałbym też celowego podkładania świń. Resztę opisywałem. Tak, że – moim zdaniem – rację ma kol. @KazioToJa, pisząc, że Minister Macierewicz trochę wystawił niedoświadczonego i niedojrzałego podwładnego na strzał. Zwłaszcza skierowania go do zarządu PZG mimo ewidentnego braku formalnych kompetencji było błędem.
Misiewicz ponoć był tym, który pokonał kłódkę, bo żandarmi się bali.
To wygląda właśnie na element mitologizowania. Wchodzili do biura - kiedy ostatnio widział kolega biuro zamykane na kłódkę? W zawiadomieniu i przekroczeniu uprawnień Pytel miał mu zarzucać zerwanie plomb z dokumentów niejawnych, ale takich danych oni z kolei nie powinni trzymać....
Był jak Aleksander Wielki, który przeciął węzeł gordyjski.
Co następne? Bartosz Głowacki już był, ale pomyślcie, czy nie miał odwagi Cezara, nie przemawiał jak Cyceron, z dowcipem Oscara Wilde'a i nie ściął za jednym pociągnięciem trzech głów jak Podbipięta?
Czy żartuję? No nie wykluczam, ale czy ja zacząłem?
Teraz będziemy roztrząsać czy to była kłódka czy skobel.
@allium Wejście do jaskini Pytla & kompanów.
Inaczej to zapamiętałam.
AM nie "wystawił" Misiewicza, tylko wiedział, że trzeba działać natychmiast, a sam nie mógł tam się udać z przyczyn obiektywnych (ich rodzaju akurat nie pamiętam).
Misiewicz nie dość, że był na miejscu, to na dodatek był w tym czasie chyba jedyną osobą, do której Antoni miał całkowite zaufanie.
Moje wiewiórki są na urlopie, w stosownym czasie postaram się uzupełnić wiedzę i wtedy napiszę, mam nadzieję, dokładniej.
Ps. Domaganie się sprawiedliwości dla jakiejkolwiek osoby a uznawanie tej osoby za " idola" dzieli, przynajmniej moim zdaniem, przepaść.
Rozum rozwala to forum w sposób intencjonalny i permanentnie
Ojtam. Rozum jest całkowicie przewidywalny.
@Maria
"Wystawienie na strzał" to nie tylko kwestia skierowania do akcji przeciw WSI-okom. To także regularne kierowanie w swoim zastępstwie do wizytacji jednostek, gdzie Miśkiewicz sobie nie radził - nie przez to, że był "twardy", ale przez brak spójności i konsekwencji w zachowaniu. No i wreszcie mianowanie członkiem zarządu PZG mimo ewidentnego braku wymaganych prawem kompetencji. To jak napisanie mu na czole "plecak".
Niestety, przy wszystkich swoich zaletach, Antoniemu Macierewiczowi też zdarzało się popełniać błędy.
W odróżnieiu od nas, którzy nigdy błędów nie popełniamy. Bo nic nie robimy.
@allium - ale czemu akurat w sprawę tego cieniasa tak bardzo się angażujesz? Mało ich?
Przecież Allium się nie angażuje, tylko ładnie opisuje fakty. Dziękuję za to.
no nie trepie, ja tam pamiętam tylko szczegółowe historie, które są dla mnie ważne. Co widać w tej dyskusji. Taki ma się węzeł w mapie mentalnej, moim węzłem jest - czemu akurat ten chłopaczek? Alium ładnie wyjaśnił, że nic powaznego nie zrobił - no to czemu?
Tak się zaczęło:
Paskudny był ten Misiewicz. Ale chyba jednak mniej niż Wojciech Bartos vel Głowacki, który najprawdopodobniej był niepiśmienny a o jego uzębieniu najlepiej nie mówić.
Prawdopodobnie na tym właśnie polegała jego rola. To by tłumaczyło skalę nienawiści, jaką p-ko niemu rozpętano.
Inna ewentualność to żądza obijania Macierewicza, a że trudno było dopaść rękę, to przynajmniej obgryzali ślepy miecz.
Tak to zawsze widziałem.
Nieładnie jest publikować takie insynuacje. A pardwa zawsze na propsie.
Takie posty to ja lubię! Bez prychania, bez emocji (albo z małą ich ilością), z dużą ilością faktów odnoszących się do omawianej kwestii, z rzeczowym tłumaczeniem, w czym rzecz!
Taka jeszcze refleksja mnie naszła odnośnie tytułu wątku. Kaczyński dał się złapać na wizerunek technokraty w okularkach. Drugi raz. Tak, drugi - pierwszy raz popełnił taki błąd przy Januszu Kaczmarku, który też kreował się w podobny sposób. Też przedstawiał siebie jako zimnego profesjonalistę.
I ja mam taką optykę tych wpisów.
Przy okazji, dzięki usiłowaniu strolowania wątku przez Rozuma, ładnie nam się historia objawiła.
Nie tyle angażuję co dobrze pamiętam.
Przez znajomych z mundurówki kibicowałem Ministrowi Macierewiczowi w próbie uporządkowania augiaszowej stajni. I jako zaangażowany kibic starałem się zobaczyć i zrozumieć zarówno zagrania piękne i kunsztowne, jak i te, które nie do końca wypaliły.
Z Misiewicza głowy ściek starał się robić severski przykład młodego aparatczyka.
W odpowiedzi nasza strona przypisywała mu cnoty i przymioty, których nie posiadał.
A ciekawa jest tylko prawda. I wygląda na to, że był to sumienny i lojalny wykonawca poleceń, ale z poważnymi ograniczeniami. Skąd ta konkluzja? Ano między innymi stąd, że jego samodzielne dzieło czyli "dezinformacja. pl" było jakie było.
Ja tak mam, że lubię się wgryzać w historię i zestawiać fakty z narracją.
Jeżeli koleżanka sobie życzy mogę rozpisać propagowany przez kuców mit "Kaczora bezwzględnego pożeracza przystawek", czy "Leppera - męczennika kaczyzmu".
Ale nie bardzo ma to sens, bo w tym gronie nikt chyba w te bzdury nie wierzy.
Czemu co?
Czemu go tak brutalnie zaatakowano?
Prawdopodobnie kilka powodów (to moje hipotezy, nie wykluczające się nawzajem):
Ta historia jest bardzo smutna ale i bardzo pouczająca - pokazuje jak łatwo można złamać życie obiecującego człowieka rzucając go bez przygotowania na zbyt głęboka i niespokojna wodę.
Coś tak jak ja. Tylko nie zawsze jestem sumienny.
W taki sam sposób jak zwykły rozum psuje marzenia o locie na księżyc za pomocą drona.
Pełna zgoda.
I żal. Bo stworzono mu warunki, żeby mógł się rozwijać, ale nie chciał (nie umiał?) z nich skorzystać.
Szczerze to bylem optymistą i myślałem, że od kiedy Misiewicz wypiął się na PiS, to Wasza miłość dlań przeszła. Ale widać nie... Porównania z powszechnie uznanymi bohaterami z pola walki (a nie pola defilad dla cywilów, pamiątkowych monet i rad nadzorczych) odchodzą tu na serio i to powtórzone, jakby kto przypadkiem nie przeczytał.
Jak już pisałem, nikt Wam nie broni mieć takich idoli.
Na koniec pozostawiam (do przemyślenia, w zdecydowanej większości nie jesteście idiotami, myślę że niejeden z Was sobie przemyśli, nawet jeśli w trosce o "miłą atmosferę" nic nie napisze), czy ktoś, kogo jedynym zaufanym człowiekiem był Misiewicz powinien być ministrem czegokolwiek, a już zwłaszcza obrony narodowej. O ile oczywiście twierdzenie o "jedynym zaufanym" to powaga, a nie, jak mawiał klasyk, szarża słowna.
@rozum.von.keikobad
Może faktycznie trochę szarża słowna.
Ale nie zwróciłeś uwagi na "w tym czasie" i co ważne "był na miejscu".
Nie mnie oceniać, czy AM powinien, czy nie powinien być ministrem i nie będę tu teraz wymieniała jego zasług. Z pewnością został oddelegowany na bardzo trudny odcinek, przecież pamiętamy z jaką kadrą oficerską przyszło mu się zmierzyć i jak konsekwentnie tę kadrę (oraz cywilnych pracowników MON) wymieniał.
Wszedł w bagno, zostawił Błaszczakowi bez porównania łatwiejszy start.
Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście i jeśli tak to dlaczego "Misiewicz wypiął się na PiS". I kompletnie mnie to nie interesuje.
Natomiast dziwię się, że nie współczujesz młodemu mężczyźnie, który bez żadnej winy przesiedział ileś miesięcy w więzieniu. Do takiego współczucia oraz poczucia bezsilnej złości nie ma potrzeby pałać miłością (ja nie pałam) i uznawać za go za idola (nie uznaję). No ale może sędziowie tak mają...
Nie będę tej dyskusji dalej ciągnąć. Jeśli uda mi się dowiedzieć dlaczego akurat Misiewicz został wysłany do jaskini Pytla, to się odezwę. Oczywiście jeśli będą to informacje do druku.
A na razie EOT.