@ms.wygnaniec powiedział(a):
Owa pani pochodzi z Układu Wrocławskiego Sutryka, wcześniej współpracowała z rządem oraz była finansowana poprzez PKO BP. Możliwe, że trzeba trochę głębiej pogrzebać bo tam może być cała masa smaczków
Jak się trochę głębiej pogrzebie w Układzie Wrocławskim, to niechybnie natknie się nie tylko na ślady po Władku "pepepe" i jego mocodawcach na służbie, ale i na tropy po "legendach" wrocławskiego NZS i Solidarności Walczącej z Grzegorzem "zniszczę cię" i Mateuszem od "będą zapierdalać za miskę ryżu" włącznie
Jakoś te ślady po Władku nie mogą się zmaterializować. Mamy tylko paplaninę Brauna o wypadku oficera prowadzącego plus jakieś półsłówka o tym, że wyjechał z podziemia flotą tirów i gdzie jest 80 milionów. Jesteśmy zdani na domysły. Podobnie, co właściwie wiemy o wczesnym Mateuszu poza tym, że kopał sobie grób i nosił teczkę za Jackiem Ksieniem?
@Cyrylica powiedział(a):
Masakra. W jakim języku się ta kobieta wypowiada? Jak ona prowadzi zajęcia ze studentami?
Wśród moich znajomych nazywa się to "korpolish
Będę odrobinę bronił takiego bełkotu. Są mianowicie sytuacje, gdzie istnieje dobra nomenklatura w amerykańskim angielskim, natomiast po polsku jest ona niespójna i mało precyzyjna. W takich sytuacjach sam używam języka 'mieszanego' jeżeli nie mogę przejść na angielski. Druga sytuacja, gdy się nie przygotowałem, a całość zagadnienia poznawałem po angielsku, to wtedy również włącza mi się w mózgu język angielski do opisu i nazw.
Natomiast w wypowiedzi tej pani tego nie widzę, znaczy widzę, że chyba przygotowanie do panelu zawiodło, więc mamy wrzucane w dość przypadkowe miejsca frazy angielskie.
Reasumując, w rozmowach IT stosunkowo często używa się bełkotu w stylu 'idę skatować hery' (Na Jackowie usłyszane: Idę obciąć włosy)
@Cyrylica powiedział(a):
Masakra. W jakim języku się ta kobieta wypowiada? Jak ona prowadzi zajęcia ze studentami?
Wśród moich znajomych nazywa się to "korpolish
Będę odrobinę bronił takiego bełkotu. Są mianowicie sytuacje, gdzie istnieje dobra nomenklatura w amerykańskim angielskim, natomiast po polsku jest ona niespójna i mało precyzyjna. W takich sytuacjach sam używam języka 'mieszanego' jeżeli nie mogę przejść na angielski. Druga sytuacja, gdy się nie przygotowałem, a całość zagadnienia poznawałem po angielsku, to wtedy również włącza mi się w mózgu język angielski do opisu i nazw.
Natomiast w wypowiedzi tej pani tego nie widzę, znaczy widzę, że chyba przygotowanie do panelu zawiodło, więc mamy wrzucane w dość przypadkowe miejsca frazy angielskie.
Reasumując, w rozmowach IT stosunkowo często używa się bełkotu w stylu 'idę skatować hery' (Na Jackowie usłyszane: Idę obciąć włosy)
Moim zdaniem różnica między "mową fachowców" a "korpolish" polega właśnie na tym, że ci pierwsi używają makaronizmów (teraz anglicyzmów) w sytuacjach, gdy polski "nie wyrabia" bo nie ma w nich odpowiedników, albo są wysoce niedoskonałe. "Korpolish" to z kolei wciskanie ich na siłę tam, gdzie po polsku jest równie jasno. Niedawno przedstawiciel klienta dopytywał mnie czy nie "owerestymowałem liczby sinków". Dopiero po chwili wyszło, że chodziło o odpływy burzowe, które swoją drogą po angielsku to "drain" a nie "sink".
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
I właśnie dlatego podałem to jako przykład "korpolish" - bo nie dość, że po polsku jest w pełni zrozumiałe, to jeszcze wciśniety na siłę angielski termin był błędny.....
EDIT
Natomiast w branżach technicznych faktycznie są sytuacje, że trudno znaleźć odpowiedni, ugruntowany, termin lub jest on opisowy. Przykład z mojej branży: od parunastu lat przy melioracjach modne jest stosowanie "stepping - stone ponds". Ponieważ u nas nie ma osobnego określenia na "stepping - stones" nie wiadomo jak to po polsku nazwać.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
I właśnie dlatego podałem to jako przykład "korpolish" - bo nie dość, że po polsku jest w pełni zrozumiałe, to jeszcze wciśniety na siłę angielski termin był błędny.....
EDIT
Natomiast w branżach technicznych faktycznie są sytuacje, że trudno znaleźć odpowiedni, ugruntowany, termin lub jest on opisowy. Przykład z mojej branży: od parunastu lat przy melioracjach modne jest stosowanie "stepping - stone ponds". Ponieważ u nas nie ma osobnego określenia na "stepping - stones" nie wiadomo jak to po polsku nazwać.
...gdyby komuś zależało, wszystko można po polsku nazwać - "stepping stone" to po polsku "kamień brodowy" a "stepping - stone ponds" - "zbiorniki/stawy/sadzawki z kamieniami brodowymi" - coś nie tak?
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
I właśnie dlatego podałem to jako przykład "korpolish" - bo nie dość, że po polsku jest w pełni zrozumiałe, to jeszcze wciśniety na siłę angielski termin był błędny.....
EDIT
Natomiast w branżach technicznych faktycznie są sytuacje, że trudno znaleźć odpowiedni, ugruntowany, termin lub jest on opisowy. Przykład z mojej branży: od parunastu lat przy melioracjach modne jest stosowanie "stepping - stone ponds". Ponieważ u nas nie ma osobnego określenia na "stepping - stones" nie wiadomo jak to po polsku nazwać.
...gdyby komuś zależało, wszystko można po polsku nazwać - "stepping stone" to po polsku "kamień brodowy" a "stepping - stone ponds" - "zbiorniki/stawy/sadzawki z kamieniami brodowymi" - coś nie tak?
Wszystko ;-)
Po pierwsze "kamień brodowy" nie jest zwrotem używanym w polsce, a stepping stone ponds" to coś absolutnie innego niż "stawy z kamieniami brodowymi" - bo odnosi się nie do dosłownego tłumaczenia stepping stone a frazeologicznego używania tego zwrotu na okoreślenie czegoś co pozwala rozbić jakiś duży proces na krótkie etapy. Zatem trzeba by albo stworzyć zupełnie nowy termin, I tu jest problem, bo "zbiorniki pośrednie", "Zbiorniki etapowe", "zbiorniki przerzutowe" itp. albo nie oddają o co chodzi, albo mają inne ustalone, konkretne znaczenie. Można by też wyjaśniać to opisowo, ale to wymaga co najmniej akapitu. Dlatego pragmatyzm sugeruje użycie terminu angielskiego. Jeszcze gorzej mają w IT gdzie co i rusz pojawia się coś całkowicie nowego. Oczywiście można iść za przykładem Słowaków, którzy na komputer mówią počítač ale to prosta droga do "zwisów męskich ozdobnych" ...
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
I właśnie dlatego podałem to jako przykład "korpolish" - bo nie dość, że po polsku jest w pełni zrozumiałe, to jeszcze wciśniety na siłę angielski termin był błędny.....
EDIT
Natomiast w branżach technicznych faktycznie są sytuacje, że trudno znaleźć odpowiedni, ugruntowany, termin lub jest on opisowy. Przykład z mojej branży: od parunastu lat przy melioracjach modne jest stosowanie "stepping - stone ponds". Ponieważ u nas nie ma osobnego określenia na "stepping - stones" nie wiadomo jak to po polsku nazwać.
...gdyby komuś zależało, wszystko można po polsku nazwać - "stepping stone" to po polsku "kamień brodowy" a "stepping - stone ponds" - "zbiorniki/stawy/sadzawki z kamieniami brodowymi" - coś nie tak?
Wszystko ;-)
Po pierwsze "kamień brodowy" nie jest zwrotem używanym w polsce, a stepping stone ponds" to coś absolutnie innego niż "stawy z kamieniami brodowymi" - bo odnosi się nie do dosłownego tłumaczenia stepping stone a frazeologicznego używania tego zwrotu na okoreślenie czegoś co pozwala rozbić jakiś duży proces na krótkie etapy. Zatem trzeba by albo stworzyć zupełnie nowy termin, I tu jest problem, bo "zbiorniki pośrednie", "Zbiorniki etapowe", "zbiorniki przerzutowe" itp. albo nie oddają o co chodzi, albo mają inne ustalone, konkretne znaczenie. Można by też wyjaśniać to opisowo, ale to wymaga co najmniej akapitu. Dlatego pragmatyzm sugeruje użycie terminu angielskiego. Jeszcze gorzej mają w IT gdzie co i rusz pojawia się coś całkowicie nowego. Oczywiście można iść za przykładem Słowaków, którzy na komputer mówią počítač ale to prosta droga do "zwisów męskich ozdobnych" ...
...ok, to proszę o akapit a podam propozycję, wszystko można ująć po polsku bez popadania w dziwactwa. Co nie tak ze słowem czołg lub samochód?
A "stepping-stone pond" in ecological melioration (land and water improvement) is a small, strategically placed wetland or pond designed to bridge habitat gaps, allowing migratory species like amphibians, fish, and insects to move safely across fragmented landscapes
Z perspektywy teorii metapopulacji jednakże, jednakowo użytecznym rozwiązaniem dla bardziej mobilnych gatunków mogą być obszary odgrywające rolę łańcucha siedlisk pomostowych (stepping stone habitats). Są to płaty siedliska, które mogą być wykorzystywane przez osobniki zwiększając ich dyspersję i ułatwiając przemieszczenie się pomiędzy płatami siedlisk
"Siedliska pomostowe" ok? To może "zbiorniki pomostowe"? Brzmi jak "zwis męski"?
@Filioquist powiedział(a):
ps.
Takie coś mi podał google AI:
A "stepping-stone pond" in ecological melioration (land and water improvement) is a small, strategically placed wetland or pond designed to bridge habitat gaps, allowing migratory species like amphibians, fish, and insects to move safely across fragmented landscapes
Z perspektywy teorii metapopulacji jednakże, jednakowo użytecznym rozwiązaniem dla bardziej mobilnych gatunków mogą być obszary odgrywające rolę łańcucha siedlisk pomostowych (stepping stone habitats). Są to płaty siedliska, które mogą być wykorzystywane przez osobniki zwiększając ich dyspersję i ułatwiając przemieszczenie się pomiędzy płatami siedlisk
"Siedliska pomostowe" ok? To może "zbiorniki pomostowe"? Brzmi jak "zwis męski"?
Jest pewien problem. Akurat w hydrotechnice "stepping - stone ponds" to coś trochę innego - mechanizm podobny ale dla wody nie zwierzątek. Z kolei "pomost" ma tak silne ugruntowane konotacje, że inżynierowi wodnemu "zbiornik pomostowy" od razu skojarzy się konkretną konstrukcją hydrotechniczną. Ale zgadzam się, że przy pewnej detrminacji można by ten termin zastąpić. Ale już większy problem będzie z takim "zabezpieczeniami przeciwscourowymi" Bo 'scour" to proces obejmujący lokalna erozja wgłębna dna w miejscach zakłócenia przepływu przez jakieś bariery - np. filar mostu, podpora czy tp. - a także osadzanie się wymytego materiału obok". Zresztą nie jest to problem nowy - słownictwo techniczne mamy pełne naleciałości łacińskich czy niemieckich.
A mi się podoba polska duma z odzyskania niepodległości w 1918 r. przejawiająca się tym, że tęgie głowy wymyślały polskie odpowiedniki słów za którymi nie nadążył Język Polski w okresie zaborów.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
I właśnie dlatego podałem to jako przykład "korpolish" - bo nie dość, że po polsku jest w pełni zrozumiałe, to jeszcze wciśniety na siłę angielski termin był błędny.....
EDIT
Natomiast w branżach technicznych faktycznie są sytuacje, że trudno znaleźć odpowiedni, ugruntowany, termin lub jest on opisowy. Przykład z mojej branży: od parunastu lat przy melioracjach modne jest stosowanie "stepping - stone ponds". Ponieważ u nas nie ma osobnego określenia na "stepping - stones" nie wiadomo jak to po polsku nazwać.
...gdyby komuś zależało, wszystko można po polsku nazwać - "stepping stone" to po polsku "kamień brodowy" a "stepping - stone ponds" - "zbiorniki/stawy/sadzawki z kamieniami brodowymi" - coś nie tak?
Wszystko ;-)
Po pierwsze "kamień brodowy" nie jest zwrotem używanym w polsce, a stepping stone ponds" to coś absolutnie innego niż "stawy z kamieniami brodowymi" - bo odnosi się nie do dosłownego tłumaczenia stepping stone a frazeologicznego używania tego zwrotu na okoreślenie czegoś co pozwala rozbić jakiś duży proces na krótkie etapy. Zatem trzeba by albo stworzyć zupełnie nowy termin, I tu jest problem, bo "zbiorniki pośrednie", "Zbiorniki etapowe", "zbiorniki przerzutowe" itp. albo nie oddają o co chodzi, albo mają inne ustalone, konkretne znaczenie. Można by też wyjaśniać to opisowo, ale to wymaga co najmniej akapitu. Dlatego pragmatyzm sugeruje użycie terminu angielskiego. Jeszcze gorzej mają w IT gdzie co i rusz pojawia się coś całkowicie nowego. Oczywiście można iść za przykładem Słowaków, którzy na komputer mówią počítač ale to prosta droga do "zwisów męskich ozdobnych" ...
...ok, to proszę o akapit a podam propozycję, wszystko można ująć po polsku bez popadania w dziwactwa. Co nie tak ze słowem czołg lub samochód?
Z baz danych:
Clustered Index
Nonclustered Index
Latch
Lock
Prarallel
ColumStore Index
i uprzedzam, że dwumlask myszy prof. Jana Bieleckiego czy międzymordzie oraz program dolnego załadowania już przerabiałem!
Hydraulików (w sensie robotników wykwalifikowanych, a nie inżynierów lub naukowców) nikt jakoś nie zmuszał do wymyślania na siłe polskich odpowiedników. Tak samo jest w IT.
Nie spocznę do dnia kiedy z języka polskiego zniknie "hub" (na określenie lotniska transferowego, tudzież węzła intermodalnego).
Według mnie najlepszym określeniem takiego węzła transferowego byłby "piastoport", w nawiązaniu do piasty (do której wiodą szprychy) i piastowskiego kształtu obecnych granic naszego Państwa.
Komentarz
Jak się trochę głębiej pogrzebie w Układzie Wrocławskim, to niechybnie natknie się nie tylko na ślady po Władku "pepepe" i jego mocodawcach na służbie, ale i na tropy po "legendach" wrocławskiego NZS i Solidarności Walczącej z Grzegorzem "zniszczę cię" i Mateuszem od "będą zapierdalać za miskę ryżu" włącznie
Jakoś te ślady po Władku nie mogą się zmaterializować. Mamy tylko paplaninę Brauna o wypadku oficera prowadzącego plus jakieś półsłówka o tym, że wyjechał z podziemia flotą tirów i gdzie jest 80 milionów. Jesteśmy zdani na domysły. Podobnie, co właściwie wiemy o wczesnym Mateuszu poza tym, że kopał sobie grób i nosił teczkę za Jackiem Ksieniem?
Wiemy, że Solidarność Walcząca go promowała, i jak widać skutecznie. Szczegółów tego promowania niestety nie znamy.
Talibowie mają słuszność, przyrost naturalny w Aganistanie należy do jednego z najwyższych na świecie. Kto się spodziewał, że edukacja to najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny.
https://www.populationof.net/pl/afghanistan/?hl=pl-PL#:~:text=Migracja ludności zmniejszyła populację o 60 000,populacja na dzień (sobota 22 sierpnia 2026)
Masakra. W jakim języku się ta kobieta wypowiada? Jak ona prowadzi zajęcia ze studentami?
Wśród moich znajomych nazywa się to "korpolish
...dobre
Będę odrobinę bronił takiego bełkotu. Są mianowicie sytuacje, gdzie istnieje dobra nomenklatura w amerykańskim angielskim, natomiast po polsku jest ona niespójna i mało precyzyjna. W takich sytuacjach sam używam języka 'mieszanego' jeżeli nie mogę przejść na angielski. Druga sytuacja, gdy się nie przygotowałem, a całość zagadnienia poznawałem po angielsku, to wtedy również włącza mi się w mózgu język angielski do opisu i nazw.
Natomiast w wypowiedzi tej pani tego nie widzę, znaczy widzę, że chyba przygotowanie do panelu zawiodło, więc mamy wrzucane w dość przypadkowe miejsca frazy angielskie.
Reasumując, w rozmowach IT stosunkowo często używa się bełkotu w stylu 'idę skatować hery' (Na Jackowie usłyszane: Idę obciąć włosy)
Jak mawiano na Jackowie: Wyjechałem na freewaya i mi się cara zbrokowała.
Krall podobno sypie. Po co, skoro jest w Izraelu?
Kiedy in consilio uradziliśmy, żeby ad personam tego łotra ukarać, wziąłem szablicę i sine ulla mora ruszyłem w pogoń.
Fałszywe świadectwo podstawą polityki Donalda Tuska. Mraz, Kral, kto ich rozróżni?
'Strzelanie śrutem' aka 'Guano w Wentylator' świadczy o desperacji, to raczej bój o 20% niż atak na 40%
Moim zdaniem różnica między "mową fachowców" a "korpolish" polega właśnie na tym, że ci pierwsi używają makaronizmów (teraz anglicyzmów) w sytuacjach, gdy polski "nie wyrabia" bo nie ma w nich odpowiedników, albo są wysoce niedoskonałe. "Korpolish" to z kolei wciskanie ich na siłę tam, gdzie po polsku jest równie jasno. Niedawno przedstawiciel klienta dopytywał mnie czy nie "owerestymowałem liczby sinków". Dopiero po chwili wyszło, że chodziło o odpływy burzowe, które swoją drogą po angielsku to "drain" a nie "sink".
Polski "nie wyrabia" w absolutnych wyjątkach. Oczywiście nie chcę mówić za wszystkie branże, a prawnicza jest dość specyficzna (bo każdy kraj ma własne prawo z własnym językiem), ale zdanie "nie przeszacowałem liczby odpływów" powinien już umieć sformułować uczeń podstawówki.
I właśnie dlatego podałem to jako przykład "korpolish" - bo nie dość, że po polsku jest w pełni zrozumiałe, to jeszcze wciśniety na siłę angielski termin był błędny.....
EDIT
Natomiast w branżach technicznych faktycznie są sytuacje, że trudno znaleźć odpowiedni, ugruntowany, termin lub jest on opisowy. Przykład z mojej branży: od parunastu lat przy melioracjach modne jest stosowanie "stepping - stone ponds". Ponieważ u nas nie ma osobnego określenia na "stepping - stones" nie wiadomo jak to po polsku nazwać.
...gdyby komuś zależało, wszystko można po polsku nazwać - "stepping stone" to po polsku "kamień brodowy" a "stepping - stone ponds" - "zbiorniki/stawy/sadzawki z kamieniami brodowymi" - coś nie tak?
Wszystko ;-)
Po pierwsze "kamień brodowy" nie jest zwrotem używanym w polsce, a stepping stone ponds" to coś absolutnie innego niż "stawy z kamieniami brodowymi" - bo odnosi się nie do dosłownego tłumaczenia stepping stone a frazeologicznego używania tego zwrotu na okoreślenie czegoś co pozwala rozbić jakiś duży proces na krótkie etapy. Zatem trzeba by albo stworzyć zupełnie nowy termin, I tu jest problem, bo "zbiorniki pośrednie", "Zbiorniki etapowe", "zbiorniki przerzutowe" itp. albo nie oddają o co chodzi, albo mają inne ustalone, konkretne znaczenie. Można by też wyjaśniać to opisowo, ale to wymaga co najmniej akapitu. Dlatego pragmatyzm sugeruje użycie terminu angielskiego. Jeszcze gorzej mają w IT gdzie co i rusz pojawia się coś całkowicie nowego. Oczywiście można iść za przykładem Słowaków, którzy na komputer mówią počítač ale to prosta droga do "zwisów męskich ozdobnych" ...
...ok, to proszę o akapit a podam propozycję, wszystko można ująć po polsku bez popadania w dziwactwa. Co nie tak ze słowem czołg lub samochód?
ps.
Takie coś mi podał google AI:
Zgadza się?
I co znalazłem: https://otop.org.pl/naszeprojekty/chronimy/wodniczka/wzmocnienie-poludniowo-wschodniej-metapopulacji-wodniczki-acrocephalus-paludicola-polsce/korytarze-ekologiczne/
"Siedliska pomostowe" ok? To może "zbiorniki pomostowe"? Brzmi jak "zwis męski"?
Jest pewien problem. Akurat w hydrotechnice "stepping - stone ponds" to coś trochę innego - mechanizm podobny ale dla wody nie zwierzątek. Z kolei "pomost" ma tak silne ugruntowane konotacje, że inżynierowi wodnemu "zbiornik pomostowy" od razu skojarzy się konkretną konstrukcją hydrotechniczną. Ale zgadzam się, że przy pewnej detrminacji można by ten termin zastąpić. Ale już większy problem będzie z takim "zabezpieczeniami przeciwscourowymi" Bo 'scour" to proces obejmujący lokalna erozja wgłębna dna w miejscach zakłócenia przepływu przez jakieś bariery - np. filar mostu, podpora czy tp. - a także osadzanie się wymytego materiału obok". Zresztą nie jest to problem nowy - słownictwo techniczne mamy pełne naleciałości łacińskich czy niemieckich.
A mi się podoba polska duma z odzyskania niepodległości w 1918 r. przejawiająca się tym, że tęgie głowy wymyślały polskie odpowiedniki słów za którymi nie nadążył Język Polski w okresie zaborów.
Np. Scout - Harcerz.
Z baz danych:
Clustered Index
Nonclustered Index
Latch
Lock
Prarallel
ColumStore Index
i uprzedzam, że dwumlask myszy prof. Jana Bieleckiego czy międzymordzie oraz program dolnego załadowania już przerabiałem!
Hydraulików (w sensie robotników wykwalifikowanych, a nie inżynierów lub naukowców) nikt jakoś nie zmuszał do wymyślania na siłe polskich odpowiedników. Tak samo jest w IT.
A jednak jest dłuto a nie holajza
Elektroniczny morderca.
Nie spocznę do dnia kiedy z języka polskiego zniknie "hub" (na określenie lotniska transferowego, tudzież węzła intermodalnego).
Według mnie najlepszym określeniem takiego węzła transferowego byłby "piastoport", w nawiązaniu do piasty (do której wiodą szprychy) i piastowskiego kształtu obecnych granic naszego Państwa.
Bazoport
No bo terminator to terminator. Do dziś są.