Bach - Agnus Dei z Mszy h-moll
Mozart - Koncert na flet i harfę (cz. I - jeśli naprawdę nie chcemy całości)
Haydn - 83. symfonia (cz. I jw.)
Beethoven - III symfonia (cz. I jw.), jako samodzielny, niepodzielny utwór uwertura Coriolan
Wagner - Parsifal (fragment zwany "Cudem wielkopiątkowym" z III aktu),
Sibelius - V symfonia (cz. I), z samodzielnych "Finlandia"
Btw. w utworach klasycystycznych (czyli +/- 1750-1810) zazwyczaj najlepsza jest pierwsza część, w romantycznych najczęściej ostatnia - choć jak widać po V symfonii Sibeliusa nie zawsze.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Mozart oczywiście. Wybór jednego kompozytora to zawsze jest problem, bo każdy jest "uwikłany" w styl i epokę, ale gdybym miał wybrać jednego, to Mozart.
Reszta top6 to Haydn, Beethoven, Wagner i Sibelius.
Dzięki! Ja mam skrzywienie operowe, więc dwa pierwsze miejsca bez wahania obsadziłabym Mozartem i Wagnerem, ale reszta to bardzo trudny wybór.
Komentarz
Bach - Agnus Dei z Mszy h-moll
Mozart - Koncert na flet i harfę (cz. I - jeśli naprawdę nie chcemy całości)
Haydn - 83. symfonia (cz. I jw.)
Beethoven - III symfonia (cz. I jw.), jako samodzielny, niepodzielny utwór uwertura Coriolan
Wagner - Parsifal (fragment zwany "Cudem wielkopiątkowym" z III aktu),
Sibelius - V symfonia (cz. I), z samodzielnych "Finlandia"
Btw. w utworach klasycystycznych (czyli +/- 1750-1810) zazwyczaj najlepsza jest pierwsza część, w romantycznych najczęściej ostatnia - choć jak widać po V symfonii Sibeliusa nie zawsze.
Webern, Messiaen, Honegger, koniecznie.
Dzięki! Ja mam skrzywienie operowe, więc dwa pierwsze miejsca bez wahania obsadziłabym Mozartem i Wagnerem, ale reszta to bardzo trudny wybór.