Myślę, że ten mostek to zrobili miejscowi a raczej chłopina do którego należy pole.
Bo 300 metrów dalej jest normalna droga, więc po co?
.
.
.
.
Mostek przedtem był drewniany ale tyż wisiał na prętach a całość na linach.
.
.
Tamta droga nawet spoko była bo na nią potem wjechaliśmy ale pierwotnie dla bezpieczeństwa unikaliśmy krajówek i wojewódzkich. Jak budowałem trasę to akurat tą kładkę zapamiętałem, bo jechaliśmy przez nią w zasadzie cały czas prosto i wydawała mi się super przeprawą.
Pomost wypada, że jednak wiekowy jest, prawdopodobnie został ogołocony z drewna i odmalowany. Po pierwszym przekroczeniu nie ma się ochoty wracać na drugą stronę tą samą drogą.
Po drugiej stronie wojewódzkiej znalazłem teraz podobny pomost, wygląda, że w jeszcze gorszym stanie. To jest najwyraźniej litewska myśl techniczna.
Łotysze są bardzo przyjaźni i to okazują, Prawie wszyscy palą jadąc samochodem - obserwacja mojego znajomego. Skorzy do rozpoczęcia rozmowy. Łotwa choć miasta ma brzydkie i obskurne , to coś tam idzie znaleźć dla siebie co się będzie podobać. Mają mało dróg ale przynajmniej są to w większości drogi asfaltowe. Mówi się, że jest tam największa dzicz ( w sensie przyrody ). Tylko, że nie specjalnie nawet idzie w tą dzicz wjechać, raz zboczyliśmy na ścieżkę leśną która miała być skrótem i byłą to bardzo zła decyzja, bagno i ciągnięcie rowerów. Więc jest niby dzicz, a na dziko się ciężko nocuje. Ciężko było sensowne miejsce do nocowania znaleźć. Ryga, nie zdobyła mojego serca, warto jednak było ją zobaczyć. Plaża w Jurmali jest podobna do takiej jaką mamy w Polsce.
Po drodze udało nam się znaleźć taki obiekt:
Została Estonia. Podobno Estonia jest mocno ateistycznym krajem. O ile nie rozmawiałem o tym, z żadnym Estończykiem to miałem okazje zobaczyć ich "kościoły". Może miałem pecha ale to był jakiś koszmar. Szczególnie zapamiętałem coś co przypominało puszkę, na cmentarzu. Pomalowaną jakoś w różowo seledynowy. To było tak paskudne, że aż w pierwszej chwili nie dotarło do mnie, że to ma być świątynia. Całość zrobiona z blachy. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia. Z Estończyków rzekomo żartują, z ich "prędkości". Nie, zaobserwowałem ze znajomym, ale przy każdej błahej okazji sobie z tego żartowaliśmy. Estonia jest bogatsza i to widać od razu. Estonia ma też piękną plażę. Strasznie mi się te duże rozrzucone kamienie podobały.
W Talinie nic mnie nie zainteresowało. Rynek zadbany, ceny skandaliczne. Co mi się strasznie nie podobało, że mięso sprzedawali tylko w jakichś workach plastikowych. Znowu - byłem krótko, może nie trafiliśmy po prostu na normalny mięsny. Kupiliśmy coś co było ze świni i raczej było schabem. Wybór mięsny był dla mnie ubogi. Ta sytuacja miała miejsce w Parnawie, gdzie jak koło się koledze rozpadło, to zatrzymaliśmy się w hotelu i zjedliśmy dobre Polskie jedzenie. ;-)
Co mi się strasznie podobało w Estonii. Ale tak strasznie strasznie. Mają oni tam wzdłuż plaży miejsca na rozbicie się. Nie wiem czy wszystkie są darmowe, ale wiele jest. Niektóre są pod przyczepy wozy campingowe. Są też np. tylko dla rowerów, piechurów. Samochód nie wjedzie. Nocowaliśmy w takim miejscu. Za darmo. Zobaczcie jaka sielanka, fotka z plaży pochodzi z tego miejsca:
W Talinie mieliśmy 4h, potem autobus do Warszawy. Wiec za dużo zobaczyć się nie dało. Troche objechaliśmy i nic mi nie zapadło w pamięć. Na upartego to podobał mi się plac wolności obok starego miasta. Jest tam taki duży krzyż na kolumnie, naprzeciw kościoła Świętego Jana. Mam zdjęcie nawet.
Olde Hanse proponował mój znajomy, ale stwierdziliśmy, że szkoda pieniędzy.
Komentarz
Myślę, że ten mostek to zrobili miejscowi a raczej chłopina do którego należy pole.


Bo 300 metrów dalej jest normalna droga, więc po co?
.
.
.
.
Mostek przedtem był drewniany ale tyż wisiał na prętach a całość na linach.
.
.
👣
🐾
🐾
Tamta droga nawet spoko była bo na nią potem wjechaliśmy ale pierwotnie dla bezpieczeństwa unikaliśmy krajówek i wojewódzkich. Jak budowałem trasę to akurat tą kładkę zapamiętałem, bo jechaliśmy przez nią w zasadzie cały czas prosto i wydawała mi się super przeprawą.
Pomost wypada, że jednak wiekowy jest, prawdopodobnie został ogołocony z drewna i odmalowany. Po pierwszym przekroczeniu nie ma się ochoty wracać na drugą stronę tą samą drogą.
Po drugiej stronie wojewódzkiej znalazłem teraz podobny pomost, wygląda, że w jeszcze gorszym stanie. To jest najwyraźniej litewska myśl techniczna.
https://maps.app.goo.gl/wcy5rLzc4avtGQR77?g_st=ac
Pozostała część o Łotwie i Estonii.
Łotysze są bardzo przyjaźni i to okazują, Prawie wszyscy palą jadąc samochodem - obserwacja mojego znajomego. Skorzy do rozpoczęcia rozmowy. Łotwa choć miasta ma brzydkie i obskurne , to coś tam idzie znaleźć dla siebie co się będzie podobać. Mają mało dróg ale przynajmniej są to w większości drogi asfaltowe. Mówi się, że jest tam największa dzicz ( w sensie przyrody ). Tylko, że nie specjalnie nawet idzie w tą dzicz wjechać, raz zboczyliśmy na ścieżkę leśną która miała być skrótem i byłą to bardzo zła decyzja, bagno i ciągnięcie rowerów. Więc jest niby dzicz, a na dziko się ciężko nocuje. Ciężko było sensowne miejsce do nocowania znaleźć. Ryga, nie zdobyła mojego serca, warto jednak było ją zobaczyć. Plaża w Jurmali jest podobna do takiej jaką mamy w Polsce.
Po drodze udało nam się znaleźć taki obiekt:
Została Estonia. Podobno Estonia jest mocno ateistycznym krajem. O ile nie rozmawiałem o tym, z żadnym Estończykiem to miałem okazje zobaczyć ich "kościoły". Może miałem pecha ale to był jakiś koszmar. Szczególnie zapamiętałem coś co przypominało puszkę, na cmentarzu. Pomalowaną jakoś w różowo seledynowy. To było tak paskudne, że aż w pierwszej chwili nie dotarło do mnie, że to ma być świątynia. Całość zrobiona z blachy. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia. Z Estończyków rzekomo żartują, z ich "prędkości". Nie, zaobserwowałem ze znajomym, ale przy każdej błahej okazji sobie z tego żartowaliśmy. Estonia jest bogatsza i to widać od razu. Estonia ma też piękną plażę. Strasznie mi się te duże rozrzucone kamienie podobały.
W Talinie nic mnie nie zainteresowało. Rynek zadbany, ceny skandaliczne. Co mi się strasznie nie podobało, że mięso sprzedawali tylko w jakichś workach plastikowych. Znowu - byłem krótko, może nie trafiliśmy po prostu na normalny mięsny. Kupiliśmy coś co było ze świni i raczej było schabem. Wybór mięsny był dla mnie ubogi. Ta sytuacja miała miejsce w Parnawie, gdzie jak koło się koledze rozpadło, to zatrzymaliśmy się w hotelu i zjedliśmy dobre Polskie jedzenie. ;-)
Co mi się strasznie podobało w Estonii. Ale tak strasznie strasznie. Mają oni tam wzdłuż plaży miejsca na rozbicie się. Nie wiem czy wszystkie są darmowe, ale wiele jest. Niektóre są pod przyczepy wozy campingowe. Są też np. tylko dla rowerów, piechurów. Samochód nie wjedzie. Nocowaliśmy w takim miejscu. Za darmo. Zobaczcie jaka sielanka, fotka z plaży pochodzi z tego miejsca:
Tak, to z pewnością musi być postsowiecki szczyt techniki, hehe.

.
.
.
.
.
Przeczytałem: Rowerem z zakwasami robiliśmy dziennie ze 100-120 km.
I dumam: Wot gieroje!
👣
🐾
🐾
W Tallinnie nic Ci się nie podobało? A restauracja Olde Hansa?
W Talinie mieliśmy 4h, potem autobus do Warszawy. Wiec za dużo zobaczyć się nie dało. Troche objechaliśmy i nic mi nie zapadło w pamięć. Na upartego to podobał mi się plac wolności obok starego miasta. Jest tam taki duży krzyż na kolumnie, naprzeciw kościoła Świętego Jana. Mam zdjęcie nawet.
Olde Hanse proponował mój znajomy, ale stwierdziliśmy, że szkoda pieniędzy.
Wynika z powyższego, że właściwie nie ma czego bronić.