Fajny film dzisiaj widziaaaaa...

1161719212235

Komentarz

  • edytowano October 2021
    los napisal(a):

    Jest. To zło nazywa się rasizm. Dając czarną aktorkę do roli królowej angielskiej sugerujemy, że czarni mogli być królami w Anglii, co jest nieprawdziwe. Ukrywamy w ten sposób rasizm dawnych Anglików a ukrywając zbrodnie stajemy się jej wspólnikami. Kodeksy mają nawet nazwę na to przestępstwo, nazywa się to współudział po fakcie.

    Jest to zbyt przewrotne, żeby powszechnie użyć. Ale bezwzględnie logiczne.

  • Ale w Korei Płn. (nie Płd.) obsadza się niebiałych w rolach białych z powodu ubóstwa materiału, nie doktryny. Mazanie Otella na czarno było OK - póki nie pojawili się ciapaci aktorzy o talencie do grania Otella.
  • Chyba a to nie jest takie 0-1. Rozumiem jeśli rasa czy etniczność jest jakimś ważnym wątkiem w sztuce, ale jeśli dzieło jest o czym innym, to dlaczego nie? Nie wiem czy ktoś oglądał Hamiltona - dobór rasowo nie komponujących się aktorów w ogóle nie przeszkadza. Czarny nigdy nie może zagrać Makbeta?
  • edytowano October 2021
    Otóż może:


    image

  • wildcatter1 napisal(a):
    Czarny nigdy nie może zagrać Makbeta?
    Uniwersalność historii polega na tym, że kolor skóry nie ma znaczenia. Najlepszego Makbeta zagrał żółty



  • edytowano October 2021
    Noale żółtych braci z Nipponu to nawet oberrasista Dolo poważał jako Aryjczyków Dalekiego Wchodu.
  • los napisal(a):
    wildcatter1 napisal(a):
    Czarny nigdy nie może zagrać Makbeta?
    Uniwersalność historii polega na tym, że kolor skóry nie ma znaczenia. Najlepszego Makbeta zagrał żółty

    image

    No taka jest z grubsza moja teza - ze jeśli historia jest uniwersalna i rasa nie gra głównej roli to czarni mogą grać białych a żółci czarnych i nic w tym złego nie ma, wręcz przeciwnie może to być z pożytkiem dla sztuki i więzi społecznych.
  • Anna Boleyn to postać historyczna. Tak samo Hamilton.

    Makbet - niekoniecznie.
  • peterman napisal(a):
    Anna Boleyn to postać historyczna. Tak samo Hamilton.

    Makbet - niekoniecznie.
    Tak samo "niekoniecznie" jak Mieszko I. Nie wiemy wszystkiego o młodości i w ogóle źródeł z tego okresu jest mało, ale faktowi istnienia postaci naprawdę trudno zaprzeczać.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    peterman napisal(a):
    Anna Boleyn to postać historyczna. Tak samo Hamilton.

    Makbet - niekoniecznie.
    Tak samo "niekoniecznie" jak Mieszko I. Nie wiemy wszystkiego o młodości i w ogóle źródeł z tego okresu jest mało, ale faktowi istnienia postaci naprawdę trudno zaprzeczać.
    wcięło pendrajwa ze zdjęciami?

    btw
    nowa ekranizacja o Kolumbie czy Wołodyjoskim z Afro(amerykanami)?
  • O! O Kulombie to prawie jak o Wołodyjoskim, gdyż istnieje teorya historyczna, że Kulomb to był syn Władysława Warneńczyka, który wcale nie zginą pod Warną a wycofał się z życia publicznego.
  • Pytanie, czy silimy się na historyczny realizm czy na inne treści. Czarność / żółtość odtwórcy Makbeta nie razi nas, bo szekspirowska opowieść nie sili się na realizm, jest uniwersalną opowieścią o władzy. Z kolei film o Kolumbie nie byłby żadną uniwersalną opowieścią tylko filmem historycznym.

    A od czego ta dyskusja o "czarności" wyszła? Od Diuny. Od filmu SF dziejącego się - jak czytam opis - na jakiejś innej planecie. To co, nic tylko silić się na historyczność i żadnych nie-Europejczyków w kosmosie?

    Jeszcze inną kwestią jest natomiast na siłę wpychanie pewnych wątków we współczesnej kinematografii. W filmie musi być czarny, gej, lesbijka itd. Tyle że to dotyczy tak dzieł oryginalnych, jak i adaptacji.
  • edytowano October 2021
    W Diunie wszelako najlepsze jest, że zdradziecki pan doktór to Kitajec, wszyscy inni to z grubsza Holendrzy, a Harkonnen ma na imię Władek.

    Natomiast jeśli rozhozi się o skład rasowy tayszy Fremenów, którzy już w książce robili za Arabitów i organizowali różne dżihady, to czułem się wśród nich jak w Marokko czy nawet bardziej Mauretanii. Tenże skład rasowo-odzieżowy.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W Diunie wszelako najlepsze jest, że zdradziecki pan doktór to Kitajec, wszyscy inni to z grubsza Holendrzy, a Harkonnen ma na imię Władek.

    Natomiast jeśli rozhozi się o skład rasowy tayszy Fremenów, którzy już w książce robili za Arabitów i organizowali różne dżihady, to czułem się wśród nich jak w Marokko czy nawet bardziej Mauretanii. Tenże skład rasowo-odzieżowy.
    Dżihadyści, ale siczowi...
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Fremenów
    Wolan, Wolanie, wolański, jarzycą oświetlony Wolanin w hermetyku na piaskalu szczela z laserobinu do skrybójki, tak było!

  • Kuba_ napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Fremenów
    Wolan, Wolanie, wolański, jarzycą oświetlony Wolanin w hermetyku na piaskalu szczela z laserobinu do skrybójki, tak było!

    Dudnika temu panu!
  • edytowano October 2021
    peterman napisal(a):
    Kuba_ napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Fremenów
    Wolan, Wolanie, wolański, jarzycą oświetlony Wolanin w hermetyku na piaskalu szczela z laserobinu do skrybójki, tak było!

    Dudnika temu panu!
    Nie dudnika, tylko od razu grota-gończaka.

    Fajnie różnice w tłomaczeniach rozkminia Łajka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Diuna_(powie%C5%9B%C4%87)#T%C5%82umaczenia_i_r%C3%B3%C5%BCnice_w_terminologii

    Widać, że terminologicznie Marszał jest lepszy, ale Łoziński też zalicza parę trafień. Ogólnie to brałbym stąd i stamtąd terminy.

    Dziwowałem się, że we filmie mówili "filtrak" zamiast normalnie, "filtrfrak", ale okazuje się, że Marszał zrewidował tłomaczenie, żeby się aktorowie nie zapluli. Czekaj, ale to nie było dubbingowane.
  • Pisząc też się można zaplątać.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Od filmu SF dziejącego się - jak czytam opis - na jakiejś innej planecie. To co, nic tylko silić się na historyczność i żadnych nie-Europejczyków w kosmosie?

    Faktycznie, w kosmosie może być każdy


  • Łozizmy w "Diunie" i "Władcy pierścieni" (krzaty, Bilbo Bagosz, Łazik) rażą gdy wcześniej poznało się inną wersję, same w sobie nie są przecież złe.
  • peterman napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W Diunie wszelako najlepsze jest, że zdradziecki pan doktór to Kitajec, wszyscy inni to z grubsza Holendrzy, a Harkonnen ma na imię Władek.

    Natomiast jeśli rozhozi się o skład rasowy tayszy Fremenów, którzy już w książce robili za Arabitów i organizowali różne dżihady, to czułem się wśród nich jak w Marokko czy nawet bardziej Mauretanii. Tenże skład rasowo-odzieżowy.
    Dżihadyści, ale siczowi...
    nawet mieli zieloną flagę!
  • Natomiast mam wrażenie, że trochę umyka nam cięgiem fakt, że istotnemi postaci w tejże opowieści jest pan Władek z sąsiedztwa i jego zbuntowana córka Dżesika, która na złość tatulkowi płodzi dziecię z konkubentem. Od razu się swojszczej poczułem, uświadomiwszy tosobie.
  • Wołodia a nie Władek.
  • Wołodia książkowy to zakapior swojo szoso. Czyni zło nawet zza grobu.
  • edytowano October 2021
    Realny Wołodia Ilicz Uljanow ma tak samo
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    A od czego ta dyskusja o "czarności" wyszła? Od Diuny. Od filmu SF dziejącego się - jak czytam opis - na jakiejś innej planecie. To co, nic tylko silić się na historyczność i żadnych nie-Europejczyków w kosmosie?

    Wyszła dyskusja od tego, że napisałem, że zmieniłi białego faceta na czarną kobietę. Oczywiście zmiana płci jest tu dużo bardziej istotna, ale nie wiem czemu wszyscy się uczepili koloru skóry.

  • Bo tutej wszyscy rasiści a nie mizoginy. Nie to co ja. Bo ja to na odwyrtkę, rasistą nie jestem no bo jak mogie być jak mam żonę Filipinkie , a? Za to tak mam, że zawsze bajeruję ładne kobitki, a w lewackiej nowomowie nazywa się toto "uprzedmiotowienie seksualne", hehe. Ale dzięki Bogu my wife to wogle zazdrosna nie jest, ma poczucie humoru i wie, że ze mnie jajcarz niemożebny jest. Np. dzisiej szliśmy se na spacer z pieskiem a jedna lasencja na widok onego: "What a cutie!", a ja bez zastanowienia: "Thank you, and so are you!". Dziunia się rozpromieniła, na co moja żona tylko zamrygała i przewróciła oczamy.
    image


  • https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1179216,swiszczoly
    Z Hansem Zimmerem problem jest następujący: jedynie jeden film z jego muzyka jest oglądalny a następne już są problematyczne. Ja widziałem najpierw Blade Runnera 2049 a potem Dunkierkę dlatego muzykę BR2049 oceniłem wysoko a z Dunkierką miałem problemy. Z kolei ci co najpierw obejrzeli Dunkierkę a potem BR sarkali często na soundtracka bladerunnerowego. Teraz mamy zaś Diunę w reżyserii Denisa Villeneuve z muzyka wspomnianego Zimmera: co chwilę świszczoły jakieś, dudnienia. Ryczą tam a jak ma być podniośle to wyją. Aaaaaaaaauuuuuuu! Muzyka to jakąś melodię powinna mieć, jakiś rytm, jakieś cokolwiek. Zwróćcie uwagę na pierwszy dźwięk filmu: takie beczenie z wiadra.
    Tak se machłem po seansie. Co ja poradzę że taka narracja się mię lepiej podoba niż Marvele?
    Trylogia Godzilli natomiast jest lepsza, że o Bombelku nie wspomnę. Orville, The, polecam.
  • pwotórnie obejrzałem
    jak w rejsie

    polecam
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dotyk_smaku
  • Wczoraj Polsat nadał "Morderstwo w Orient Expressie" z K. Branagh'em w roli Poirota i w jego reżyserii. Niestety, nie pomogła nawet gwiazdorska obsada; film nie umywa się do poprzedniej wersji z Suchetem.
  • To ja jestem naprawdę dziaders, gdyż byłem w kinie na wersji z Finneyem.
  • najlepszej
  • edytowano November 2021
    Z Finneyem nie widziałam. Trza to nadrobić.
  • Mania napisal(a):
    Z Finneyem nie widziałam. Trza to nadrobić.
    Trza.
  • edytowano November 2021
    Gumilow twierdzi, że na Wielkim Stepie żyły sobie plemiona o różnych typach etnicznych i że to, z którego wywodził się Temudżyn miało jasne oczy i rude włosy. Co nie jest dziwne, inne stepowe plemię Połowcy też miało jasną karnację, stąd ich nazwa (płowi).
    Czy aby jednak nie jest to Losie, moskwicińska próba dowodzenia, że ten dziki Czyngis jak był rudy to może jednak ruski tylko dalekowschodni, a nie skośnooki, więc mniejszy wstyd, że kniaziowie ruscy dostali odeń oklep?

    Żeby nie było oczywiście za sprawą Tocharów i Scytów przez wichry dziejowe pochłoniętych, inne ludy Azji stepowo-górskiej krwi kaukazoidalnej dostały, co i dziś widać po Ujgurach. Ale jednak ludy mongolskie od Kałmyków po Buriatów reprezentują podobne typy etniczne (w odróżnieniu od tureckich) więc podchodziłbym sceptycznie, bo jakoś tych rudych nie widać. Za to tureccy Ujgurowi evidema podmieszani z naszymi braćmi Arjami, i typy urody mają mocno egzotyczne przez to.
    Mam pewne podejrzenia dlaczego wystąpiła jednak Susan Hayward
    To dość mocno anegdotyczny argument jak tak sobie patrzę na galerię google :P
    Ale w Korei Płn. (nie Płd.) obsadza się niebiałych w rolach białych z powodu ubóstwa materiału, nie doktryny. Mazanie Otella na czarno było OK - póki nie pojawili się ciapaci aktorzy o talencie do grania Otella
    Kenijczycy zaś nakręcili film o Marszałku Finlandii Mannerheimie.
    W Diunie wszelako najlepsze jest, że zdradziecki pan doktór to Kitajec, wszyscy inni to z grubsza Holendrzy, a Harkonnen ma na imię Władek
    Nie licząc Kitajca to brzmi jak Sapkowski wypisz wymaluj. Sami Holendrzy i tylko co drugi król tyran to Wyszomir albo Radowit. A Harkonnen tak Ruso-Fin, Atryda Grek, Szkot z Dudami.. tj przepraszam z dudami.
    Swoją drogą Dr. Yueh na imię ma Wellington więc może też być SinoBrazylijczykiem Wellington Oswaldo Ribeiro da Macias Yueh, jako żywo ;)
    Natomiast jeśli rozhozi się o skład rasowy tayszy Fremenów, którzy już w książce robili za Arabitów i organizowali różne dżihady, to czułem się wśród nich jak w Marokko czy nawet bardziej Mauretanii. Tenże skład rasowo-odzieżowy.

    Ale dość ironicznie nie ma powodu by rasowo odpowiadali Marokańczykom. W dystopijnym kosmosie 30 000 roku za lokalnych pustynnych buddislamistów mogą robić potomkowie Polaków, Wietnamczyków i Zulusów.
    Natomiast mam wrażenie, że trochę umyka nam cięgiem fakt, że istotnemi postaci w tejże opowieści jest pan Władek z sąsiedztwa i jego zbuntowana córka Dżesika, która na złość tatulkowi płodzi dziecię z konkubentem. Od razu się swojszczej poczułem, uświadomiwszy tosobie.
    No ale pan Władek też był konkubentem, więc to bardziej na złość siostrze Grażynie Helenie z sierocińca.


  • Wszelki duch! Kolega Groza - witamy.
  • Witamy!

    Atem czasem Diuna 2 bedzie nakręcona. Na razie dobre i to.
  • Groza-Symetrii napisal(a):
    Gumilow twierdzi, że na Wielkim Stepie żyły sobie plemiona o różnych typach etnicznych i że to, z którego wywodził się Temudżyn miało jasne oczy i rude włosy. Co nie jest dziwne, inne stepowe plemię Połowcy też miało jasną karnację, stąd ich nazwa (płowi).
    Czy aby jednak nie jest to Losie, moskwicińska próba dowodzenia, że ten dziki Czyngis jak był rudy to może jednak ruski tylko dalekowschodni, a nie skośnooki, więc mniejszy wstyd, że kniaziowie ruscy dostali odeń oklep?

    Żeby nie było oczywiście za sprawą Tocharów i Scytów przez wichry dziejowe pochłoniętych, inne ludy Azji stepowo-górskiej krwi kaukazoidalnej dostały, co i dziś widać po Ujgurach. Ale jednak ludy mongolskie od Kałmyków po Buriatów reprezentują podobne typy etniczne (w odróżnieniu od tureckich) więc podchodziłbym sceptycznie, bo jakoś tych rudych nie widać. Za to tureccy Ujgurowi evidema podmieszani z naszymi braćmi Arjami, i typy urody mają mocno egzotyczne przez to.
    Nie dojdziemy jak było i bardzo dobrze, bo jest to wiedza nam do niczego niepotrzebna.

    Skąd się wziął ten kretyński pogląd, że mamy wszystko wiedzieć?

  • los napisal(a):
    Skąd się wziął ten kretyński pogląd, że mamy wszystko wiedzieć?

    Od Adama Rajskiego. On to zaczął. Przynajmniej tak opowiadają Hebrajczycy, a za nimi krześcijany.
  • edytowano November 2021
    romeck napisal(a):
    los napisal(a):
    Skąd się wziął ten kretyński pogląd, że mamy wszystko wiedzieć?

    Od Adama Rajskiego. On to zaczął. Przynajmniej tak opowiadają Hebrajczycy, a za nimi krześcijany.
    No ale to Ewa Rajska de domo Żebrowska wpierw nagle jak to niewiasta chciała wszystko zaraz wiedzieć! ;)
  • edytowano November 2021
    Ten pogląd jest od węża starożytnego. A ludzka ciekawość/dociekliwość nie ma granic. Dociekliwość nie jest grzechem jeśli się jej nie myli z pychą.

  • Nie dojdziemy jak było i bardzo dobrze, bo jest to wiedza nam do niczego niepotrzebna.

    Skąd się wziął ten kretyński pogląd, że mamy wszystko wiedzieć?



    O, toto. Samhał już dawno do tego podglągu doszłem i gdzieś tu pisałem o tem ale nie pamiętam gdzie a nie chce mi się szukać.
    Dzięki losu.
  • moze nie tyle fajny , ale jakoś ciekawy:
  • Skoro zatem o paskudztwach mówimy - oto co powstaje gdy skrzyżujemy węgierskiego sataniucha Belę Tarra i Islandczyków którzy mordują wszystkie dzieci z zespołem Downa:

  • Witam, witam :)

    [quote]Nie dojdziemy jak było i bardzo dobrze, bo jest to wiedza nam do niczego niepotrzebna.

    Skąd się wziął ten kretyński pogląd, że mamy wszystko wiedzieć?[/quote]

    Ciekawość tkwi w ludzkiej naturze, dlatego uczyniliśmy kolosalny błąd i zeszliśmy z drzewa poznania dobrego i złego i zaczęliśmy żyć na dwóch nogach :P
    Ale co do tego jaki był Czyngis Chan to jeszcze jak najbardziej może to na jaw wyjść, bo np. może zostać odnaleziony jego sekretny grobowiec.
    Atem czasem Diuna 2 bedzie nakręcona. Na razie dobre i to.
    No i bardzo dobrze. Jako żywo.
  • A jak już o Diunie najnowszej rozprawiamy, to co koledzy myślą o Fundacji w formie serialu?
    Mi się te 2 dzieła podobne wydają, bo oba dotyczą książek SF, które dawno temu czytałem ale już z nich prawie nic nie pamiętam, i wszędzie kobiety murzynki są. Serial pocięty na kawałki, to sobie można łatwiej dawkować jak przynudzają. A głowny bohater Fundacji to taki Los z przyszłości, co to za pomocą matematyki chce rządzić wrzechświatem :).
  • Dla mnie książka była koszmarnie naiwna (może dlatego że czytana dopiero w tym roku), a autor to chyba materialista do szpiku kości. Obejrzałem 2 odcinki, podobnie jak Diuna jest wizualnie ładna, ale nie porywa.
  • kulawy_greg napisal(a):
    A głowny bohater Fundacji to taki Los z przyszłości, co to za pomocą matematyki chce rządzić wrzechświatem :).
    Los to może se chcieć.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.