Co teraz czytacie i co polecacie?

1121314151618»

Komentarz

  • Waski napisal(a):
    Najnowszy numer Nowego Obywatela, w którym są teksty Jana Zeliga i Adama Wodehama o kaczyzmie. Poza tym to pismo afektywnie dwubiegunowe. Czytasz i myślisz sobie: o jest super, tu mamy pewne problemy ale damy radę, tu jest rzeczywiście gorzej i nie wiadomo co zrobić, tu było bardzo źle ale jest o wiele lepiej, a na końcu i tak wszyscy zginiemy, bo zabraknie wody przez zmiany klimatu.
    To akurat zaleta, gdyż jak wiadomo przewidywać jest trudno, zwłaszcza przyszłość. Dzięki temu cokolwiek się zdarzy za pińcet lat, NO zawsze będzie mógł się powołać na numer z 2021, w którym wszystko dokładnie przewidzieli.
  • edytowano June 2021
    Bardzo poetycki i nostalgiczny esej o zmianch a de facto końcu funkcjonowania grupy społecznej jaką byli chłopi. Opowieść spisana bardzo czule przez antropologa kultury mającego chłopskie korzenie więc ma silny rys popularnonaukowy.
    Pozycja pełna błyskotliwych stwierdzeń o tym np. jak to trzymając siekierę potwierdzamy ciągłośc kulturową z neolitycznymi przodkami.
    Nie ma tam jednak sielanek bukolik i chłopomańskich tonów ale za to próba analizy skąd takie postrzeganie wsi przez "miastowych" się wzięło co nam dało to dziedzictwo wywiedzione z życia w "samowystarczalnym gospodarstwie rolnym zarządzanym patriarchalnie"

    Polecam i mogę "pożyczyć"

    image
  • chętnie, jakem ze wsi
  • Koleżanka Małżonka skuszona atrakcyjną ceną (4,99 brutto) nabyła w biedzie powieść Jana Raspaila „Ja, Antoni de Tunę, krur Patagonii”.

    Jako, że akurat mamy urlaub, pomyślałem, że to będzie odpowiednia, letnia, lekka, wakacyjna pozy*cja na wypoczynek. I nie omyliłem się.

    Wcześniej czytałem tylko wspaniały „Pierścień rybaka” i sporo gorszy „Sire”, ale jako że to jeden z nielicznych pisarzy naszej strony, postanowiłem spróbować i Antoniego.

    I nie żałuję, gdyż powieść ta raczej przekroczyła me oczekiwania.

    Znajdziemy tam niesamowity suspence. Autor jakby w kryminale (nie w więźniu a w książce dedektywistycznej) myli tropy. Prowadzi narrację w ten sposób, że niecierpliwością pochłaniamy kolejne strony, by dowiedzieć się, gdzie przebiega linia prawdy, co się naprawdę wydarzyło.

    Podobnie, jak w dwóch w/w książkach, w tej znajdziemy pochwałę tradycji, umiłowanie monarchii. Zobaczymy dokąd zaprowadzić nas może wykształcenie. Dowiemy się, jaki jest właściwy st*osunek do pieniędzy a także jak należy realizować marzenia i idee.

    Przeczytamy też o wspaniałych przymiotach rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej, konkretnie tytułowej Patagonii.

    Przez pewien czas, na początku powieści, odnosiłem wrażenie, jakby była napisana przez jednego z naszych znakomitych kolegów, potem jednak pomyślałem, że mógłby się on obrazić za wyartykułowania tej impresji, toteż nika nie wymienię.

    Ale generalnie polecam, zwłaszcza na plażę.
  • Lubię filmy (i książki) z tzw. paradoksem czasu

    dziś trafiłem na fb


    (...) Zamknąłem bar pięć minut wcześniej, zostawiwszy w kasie list, w którym zawiadamiałem kierownika dziennej zmiany, że przyjmuję jego ofertę i zgadzam się odstąpić mu swój udział, i żeby skontaktował się z moim adwokatem, gdyż wyjeżdżam na długi urlop. Ci z Biura mogą odebrać od niego należność albo nie, lecz chcą, by wszystko zostawić po sobie w należytym porządku. Poszedłem do pokoju za magazynem i przeniosłem się do 1993 roku.

    22:00 - VII - 12 stycznia 1993 - pawilon w Sub Rockies - Dowództwo Korpusu: Zgłosiłem swój powrót oficerowi dyżurnemu i poszedłem do siebie z zamiarem przespania całego tygodnia. Zabrałem ze sobą butelkę, o którą się założyliśmy (ostatecznie ja ją wygrałem) i napiłem się przed sporządzeniem raportu. Okropnie mi nie smakowało i zacząłem się zastanawiać, dlaczego w ogóle dotychczas lubiłem Old Underwear. Jednak to lepsze niż nic; nigdy nie lubię być całkiem trzeźwy, za dużo wtedy myślę. Ale też i nie upijam się: inni po pijanemu widzą węże, ja zaś ludzi.

    Podyktowałem raport; Biuro potwierdziło przyjęcie czterdziestu zwerbowanych - łącznie ze mną, bo wiedziałem, że mnie przyjmą. Byłem tu przecież, no nie? Potem wystukałem na maszynie prośbę o przeniesienie do służby operacyjnej; obrzydło mi werbowanie. Wrzuciłem oba pisma do automatu i ruszyłem w stronę łóżka.

    Moje spojrzenie padło na "Regulamin czasu" nad łóżkiem:

    • Nigdy nie rób wczoraj tego, co masz zrobić jutro.
    • Jeśli w końcu zrobisz karierę, nigdy nie próbuj tego jeszcze raz.

    • Spięcie w czasie oszczędza dziewięć miliardów.
    • Paradoks można sparadoksować.
    • Już jest wcześniej, kiedy myślisz.
    • Przodkowie to po prostu ludzie.

    • Nawet Jowisz czasem ucina sobie drzemkę.

    Już mnie tak nie inspirował jak wówczas, gdy sam byłem rekrutem; trzydzieści subiektywnych lat przenoszenia się w czasie wyczerpuje człowieka. Rozebrałem się i kiedy byłem już nago, popatrzyłem na swój brzuch. Cesarskie pozostawia po sobie wielką bliznę, ale teraz jestem tak obrośnięty, że jej nie widać, chyba żeby się dobrze przyjrzeć.

    Potem spojrzałem na pierścionek na moim palcu.

    Wąż, Który Zjada Własny Ogon, Zawsze i Wciąż... Wiem, skąd jestem, ale skąd jesteście, wszyscy wy zmartwychwstali?

    Czułem nadchodzący ból głowy, lecz proszek nasenny jest jedyną rzeczą, jakiej nie używam. Kiedyś to zrobiłem i... wszyscy odeszliście. Wgramoliłem się do łóżka i gwizdnięciem zgasiłem światło. Tak naprawdę was w ogóle nie ma. Nie ma nikogo poza mną - Jane - samą tutaj w ciemności.

    Okropnie mi was brak!

    (Robert A. Heinlein - "Wszyscy wy, zmartwychwstali" [All You Zombies], "Droga do science fiction 3. Od Heinleina do dzisiaj" - James Gunn, 1987 r.)

    ***

    A wy jak tam? Nadal tylko w jedną stronę z biegiem czasu? Nikt nie jest swoim własnym dziadkiem?
    Pogrubione - to mi się podoba! :)

    https://www.facebook.com/439800572829088/posts/2096619583813837/
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.