Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+

145791013

Komentarz

  • Państwo dopłacało do szeroko rozumianej kultury praktycznie zawsze, poza czasami liberalnej szurii, która zresztą powiedzmy sobie żadnej kultury godnej tej nazwy z siebie nie wydaliła ;)
    Jak nazwiemy to "mecenatem" zamiast "dopłacaniem" to już prawicowe ucho będzie wystarczająco pogłaskane? ;)
  • edytowano January 2018
    Poważne państwo promuje swoje idee. Okazuje się, a wiedziano to już w starożytnym Egipcie, że idee można propagować nie tylko na wiecowych odczytach ale również za pośrednictwem sztuki i kultury, rozumianej jako nośnik idei. Można tu zastosować termin propaganda, od propagare (rozkrzewiać) po raz pierwszy zastosowany po soborze Trydenckim do zjawiska rozkrzewiania wiary. Później rewolucja francuska zapożyczyła termin propagandy do swoich działań. Dzisiaj komuniści termin ten nam obrzydzili. Zresztą mniejsza o termin. Tak jak napisałem, sztuka i kultura były nośnikiem idei odkąd pierwszy rzeźbiarz gdzieś nad Eufratem zaczął ciosać kawałek kamienia.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Państwo dopłacało do szeroko rozumianej kultury praktycznie zawsze, poza czasami liberalnej szurii, która zresztą powiedzmy sobie żadnej kultury godnej tej nazwy z siebie nie wydaliła ;)
    Jak nazwiemy to "mecenatem" zamiast "dopłacaniem" to już prawicowe ucho będzie wystarczająco pogłaskane? ;)
    Nie o to chodzi.
    Kolega tu sugerował dopłacanie: "państwo powinno dopłacać także telewizjom prywatnym za takie programy."
    To się powinno robić zupełnie inaczej - nie że "dopłacać" za cokolwiek, tylko np przyznawać koszernym produkcjom dobry czas antenowy w publicznej telewizji - ale na zasadzie decyzji koszernego szefa tvp a nie ustawy typu "takie a takie produkcje dostaną tyle a tyle kasy".

    Czy lewicowe ucho jest wystarczająco pogłaskane? ;-)
  • edytowano January 2018
    Sarmata1.2 napisal(a):
    Poważne państwo promuje swoje idee.
    Ale ja się zgadzam. Ważne jest też w jaki sposób to robi.
    Idealny sposób to taki, który spowoduje że "artyści" (którzy wiadomo kim tak naprawdę są jak pisał Kazik) sami doskonale poczują gdzie interes, jednocześnie nie narażając się na zarzuty że "sprzedali się władzy". I oni już będą wiedzieć jak się przymilać, i to na sposoby o jakich się na nie śniło.
  • Państwo ma takie samo prawo promować swoje idee jak biznes i sami artyści. Oczywiście państwo będzie promować idee partii lub koalicji która wygrała wybory i utworzyła rząd. Oczywiście będzie to finansować z podatków w ramach odpłatnej "usługi zarządzania państwem". Decydujący głos będą mieć udziałowcy - wyborcy większosciowi via ich partia i rząd. Co tu się nie zgadza dla ucha lewicowego i prawicowego? Takie mamy zasady działania państwa w demokracji w XXI wieku.
  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Poważne państwo promuje swoje idee. Okazuje się, a wiedziano to już w starożytnym Egipcie, że idee można propagować nie tylko na wiecowych odczytach ale również za pośrednictwem sztuki i kultury, rozumianej jako nośnik idei. Można tu zastosować termin propaganda, od propagare (rozkrzewiać) po raz pierwszy zastosowany po soborze Trydenckim do zjawiska rozkrzewiania wiary. Później rewolucja francuska zapożyczyła termin propagandy do swoich działań. Dzisiaj komuniści termin ten nam obrzydzili. Zresztą mniejsza o termin. Tak jak napisałem, sztuka i kultura były nośnikiem idei odkąd pierwszy rzeźbiarz gdzieś nad Eufratem zaczął ciosać kawałek kamienia.
    Tacy Anglicy idee Wielkiej Anglii przemycają wszędzie, od Spice Girls po Top Gear.
  • Bo Anglicy są skąpi i każdego pęsa dziesięć razy obejrzą zanim wydadzą. Im się ten pęs musi zwrócić, niekoniecznie w gotówce.
  • Poza tym traktują się poważnie, imperium to imperium, nawet jeżeli to już tylko cień. Podobnie Rosjanie, poważnie traktują swoje imperium mimo że z dykty i sznurka - z daleka nie widać a nie każdy się przygląda.
  • Jest pewna granica śmieszności imperium. ZSRR ją przekroczył i upadł był.Trzeba przyznać że Putin znacznie sprytniej zachowuje pewne atrybuty i pozory imperium. Anglia jest w tym jeszcze lepsza. Do dziś mało kto poczytuje jej IWŚ i IIWŚ za imperialną kompromitację.Na marginesie: czy kto przypomina lub choćby uświadamia sobie, że Putin na Ukrainie ośmieszył dwa imperia: jedno z dykty czyli Anglię i drugie prawdziwe czyli USA? No USA chociaż starają się zemścić i odwrócić tę kompromitację na swoją korzyść.
  • TecumSeh napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Państwo dopłacało do szeroko rozumianej kultury praktycznie zawsze, poza czasami liberalnej szurii, która zresztą powiedzmy sobie żadnej kultury godnej tej nazwy z siebie nie wydaliła ;)
    Jak nazwiemy to "mecenatem" zamiast "dopłacaniem" to już prawicowe ucho będzie wystarczająco pogłaskane? ;)
    Nie o to chodzi.
    Kolega tu sugerował dopłacanie: "państwo powinno dopłacać także telewizjom prywatnym za takie programy."
    To się powinno robić zupełnie inaczej - nie że "dopłacać" za cokolwiek, tylko np przyznawać koszernym produkcjom dobry czas antenowy w publicznej telewizji - ale na zasadzie decyzji koszernego szefa tvp a nie ustawy typu "takie a takie produkcje dostaną tyle a tyle kasy".

    Czy lewicowe ucho jest wystarczająco pogłaskane? ;-)
    Ale chodzi o to żeby prywatne telewizje też promowaly dzietnosc. Z reszta nie tylko telewizje ale wszystkie media.
    Co jest najwiekszym problemem Polski? Demografia. Powinno się zrobić wszystko!
  • edytowano January 2018
    Polaków nie trzeba przekonywać do dzietności, chodzi wyłącznie o to aby poczuli się spokojnie, bezpiecznie, w perspektywie dłuższej niż "do najbliższych wyborów". Nie ma znaczenia ile prolajferskich seriali wyprodukuje szczujnia z TVN jeżeli nadal będzie szczujnią, zły przekaz zawsze przykryje dobry bo tak działają emocje.
  • Przemko napisal(a):
    Polaków nie trzeba przekonywać do dzietności, chodzi wyłącznie o to aby poczuli się spokojnie, bezpiecznie, w perspektywie dłuższej niż "do najbliższych wyborów". Nie ma znaczenia ile prolajferskich seriali wyprodukuje szczujnia z TVN jeżeli nadal będzie szczujnią, zły przekaz zawsze przykryje dobry bo tak działają emocje.
    Nie jestem przekonany. Znam masę osób które mają jedno dziecko i uważają to za godne i sprawiedliwe. A na argument "kto będzie pracował na twoją emeryturę?" rozdziawiają paszczę w zdumieniu.
  • edytowano January 2018
    Fundacja Mamy i taty podaje, że w 2017 spadła liczba rozwodów. W USA również.
  • Chyba rozwodów?
  • Przemko napisal(a):
    Fundacja Mamy i taty podaje, że w 2017 spadła liczba rozwodów. W USA również.
    A liczba małżeństw?
  • Naturalna panie kolego to jest wspólnota - rodzinna, lokalna, narodowa. Kupowało się kiedyś NCz! ale nastąpiło odczipowanie :)
  • raste napisal(a):
    Ale chodzi o to żeby prywatne telewizje też promowaly dzietnosc. Z reszta nie tylko telewizje ale wszystkie media.
    Co jest najwiekszym problemem Polski? Demografia. Powinno się zrobić wszystko!
    Jasne, ale należy uważać by nie działać przeciwskutecznie.
    Artyści to, pomijając inne rzeczy, zdemoralizowane durnie. Nie myślą w kategoriach dobra, państwa, itp, tylko "sztuki" cokolwiek by to znaczyło, "wolności TFUrczej i tak dalej.

    Zapewnijmy im kasę jakąś ustawą o promowaniu rodziny - nie tylko się wypną, ale wyśmieją, i jeszcze tym z ich grupy co na to pójdą, choćby i bez kasy, powiedzą że się sprzedali rządowi, i to jeszcze takiemu.

    To należy robić ale w inny sposób - nie ustawą, że to i tamto się należy za takie czy inne działanie - tylko niech jakaś grupa, powiązana z państwem czy nie, o to mniejsza, rozdaje pieniądze na "ciekawe projekty artystyczne" i zupełnym przypadkiem zwyciężą koszerne - o, wtedy "artyści" sami zwąchają co im się opłaca i nagle odkryją niezmierzone pokłady artystycznej ekspresji w koszernych tematach.

    Tak to działa w tym środowisku proszę państwa.
  • Przemko napisal(a):
    Polaków nie trzeba przekonywać do dzietności, chodzi wyłącznie o to aby poczuli się spokojnie, bezpiecznie, w perspektywie dłuższej niż "do najbliższych wyborów".
    Czy ja wiem? Większość rodziń wśród których się obracam (w tym moja) czuje się raczej spokojnie i bezpiecznie z perspektywy finansowej (i innej także) a do posiadania dzieci zachęcać trzeba. W dzisiejszym świecie, pełnym wygód i przyjemności, posiadanie dzieci, a zwłaszcza większej liczby, to zawsze rezygnacja z czegoś i poświęcenie.

  • Przemko napisal(a):
    Fundacja Mamy i taty podaje, że w 2017 spadła liczba rozwodów. W USA również.
    Nie dziwota. Podobno główną przyczyną rozwodów są finanse.
  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Fundacja Mamy i taty podaje, że w 2017 spadła liczba rozwodów. W USA również.
    Nie dziwota. Podobno główną przyczyną rozwodów są finanse.
    Ale w sensie że rozwód (formalny) ułatwia związać koniec z końcem finansowo, z powodu że zapomogi dla samotnych rodziców, tak?
  • Przemko napisal(a):
    Sarmata1.2 napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Fundacja Mamy i taty podaje, że w 2017 spadła liczba rozwodów. W USA również.
    Nie dziwota. Podobno główną przyczyną rozwodów są finanse.
    Ale w sensie że rozwód (formalny) ułatwia związać koniec z końcem finansowo, z powodu że zapomogi dla samotnych rodziców, tak?
    Może to też, ale problemy finansowe wiążą się również z nadmiernym obciążeniem pracą, wyjazdami, w tym za granicę itd.
  • edytowano January 2018
    Przemko napisal(a):
    Sarmata1.2 napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Fundacja Mamy i taty podaje, że w 2017 spadła liczba rozwodów. W USA również.
    Nie dziwota. Podobno główną przyczyną rozwodów są finanse.
    Ale w sensie że rozwód (formalny) ułatwia związać koniec z końcem finansowo, z powodu że zapomogi dla samotnych rodziców, tak?
    To pewnie też, ale bardziej ograniczony budżet domowy co do którego małżonkowie nie potrafią się porozumieć. Później dochodzą skrajne emocje, kłótnie... czytałem badania w temacie...
  • No pieniądze są przyczyną wielu konfliktów. Nie wiadomo tylko czy bardziej ich brak czy nadmiar.
  • O pieniądzach ciągle rizmawiamy i myślę że państwo w tej kwestii zrobiło już dość jeśli chodzi o wsparcie rodzin. No ale to nie wszystko. Drugi czynnik to czynnik powiedzmy kulturowy i tu rząd niewiele może zrobić. Jak ludzie nie zechcą to nie będą mieć dzieci.

    Ja na przykład nie chce mieć czwórki czy piątki. I względy finansowe są tu drugorzędne. Jest to po prostu charuwa wystarczająca z trójką tak że i tak nie ogarniam. Ale czemu inni nie chcą mieć czwórki dzieci?
  • Ja miałem trójkę i żałuję że nie więcej. Teraz to już tylko wnuki możliwe. I będę dla nich harował ile sił. Żałuję że nie mam czwórki, cieszę się że starsza córka ma dwoje i planują trzecie. To ma naprawdę największy sens. Co innego, lepszego warto robić w życiu jeśli ma się powołanie do małżeństwa? Niech to Kolega przemyśli.
  • Wiem. Już ta trójka częściowo pod wpływem starszych osób które często wyrażały żal że nie mają więcej dzieci. Trzeba jednak mierzyć siły na zamiary. Na razie mam poczucie że nie ogarniam.
  • Życie jest trudne do ogarnięcia.Nie jestem pewien czy trudniejsze z dwójką, trójka, piątką czy bez dzieci. Jestem przekonany że samotnie trudniej.
  • Ale w sumie i tak wymieramy...
  • Wymieramy? Kto? Ludzie w ogólności czy Polacy?
  • Polacy na pewno. Acz nie tracę nadziei, że trend się odwróci.
  • Polacy
  • D2O napisal(a):
    Polacy
    Choć w sumie Europejczycy pewnie też.
  • Białasy wymierają
  • Bo taka radość w tym wontku. Coś jakby cieszyć się, że na Titaniku do końca działa oświetlenie elektryczne.
  • edytowano January 2018
    To weź się powieś.
  • Upadek zaczął się wraz z grzechem pierworodnym, tak że przestań się mazać, chłopaki nie płaczą.
  • No odbicie nie oznacza że od razu będzie nas przybywać. Zaszłości takie że najpierw pewnie ubędzie ze 2-4 miliony jeśli nie będzie imigrantów. Może będą. Nie muslimy, ale Ukraińcy, Białorusini, nawet Rosjanie, Wietnamczycy, Chińczycy itd. Jak dobrze, lub źle, pójdzie to i trochę z Zachodu w ucieczce przed muslimami i poprawniakami.
  • W ogóle może nas nie przybywać, być może jest to tylko spowolnienie wymierania - niemniej tak trzeba, robimy co do nas należy, wypełniamy obowiązki stanu i to się w ogólnym rozrachunku liczy.
  • Rafał napisal(a):
    No odbicie nie oznacza że od razu będzie nas przybywać. Zaszłości takie że najpierw pewnie ubędzie ze 2-4 miliony jeśli nie będzie imigrantów. Może będą. Nie muslimy, ale Ukraińcy, Białorusini, nawet Rosjanie, Wietnamczycy, Chińczycy itd. Jak dobrze, lub źle, pójdzie to i trochę z Zachodu w ucieczce przed muslimami i poprawniakami.
    Może być że imigrantów będzie dość. Z samych krajów Arabskich przez ostatnie 3 lata pozwolenie na pobyt dostało 15tys osób. Tak że będziemy ostro przeciwko "uchodzcom" ale imigrantów zarobkowych będzie coraz więcej.
  • Przypominam że w krajach arabskich jest wciąż sporo chrześcijan. Kulturowo tez dalecy, ale przynajmniej nie wrodzy. Raczej martwiłbym się o to że im u nas będzie źle i obco niż o to że będą bomby rzucać.
  • edytowano January 2018
    Przemko napisal(a):
    Upadek zaczął się wraz z grzechem pierworodnym,...
    Adam i Ewa byli bezdzietni???
  • edytowano January 2018
    - rok ------------ urodz. ------------- zgony ------------ +/-

    1980 ---------- 701.553 ---------- 353.164 ---------- +
    1990 ---------- 551.660 ---------- 390.343 ---------- +
    2000 ---------- 380. 476 ---------- 368.028 ---------- +/-
    2010 ---------- 415.030 ---------- 378.478 ---------- +
    2015 ---------- 370.383 ---------- 394.921 ---------- -
    2016 ---------- 383.404 ---------- 388.009 ---------- +/-

    śmierteelność w zasadzie jest constans:
    350 tys
    390
    370
    380
    390
    390

  • zmarnowane ćwierć wieku. Mogło być 50- 60 mln.
  • Chińczycy mają
    Rafał napisal(a):
    No odbicie nie oznacza że od razu będzie nas przybywać. Zaszłości takie że najpierw pewnie ubędzie ze 2-4 miliony jeśli nie będzie imigrantów. Może będą. Nie muslimy, ale Ukraińcy, Białorusini, nawet Rosjanie, Wietnamczycy, Chińczycy itd. Jak dobrze, lub źle, pójdzie to i trochę z Zachodu w ucieczce przed muslimami i poprawniakami.
    Chińczycy? Rosjanie? Że niby za karę mają do nas przyjechać czy co? Poza tym nie rozumiecie mechanizmu wymierania. Wkrótce ze sceny rozrodczej zejdzie ostatnie pokolenie wyżu stanowojennego. Potem będzie już tylko zjazd w szalonym tempie. Pod koniec wieku zostanie ze 30 milionów etnicznych Polaków. Wymierania na taką skalę nie da się zatrzymać administracyjnie. Polacy nie chcą mieć dzieci.
  • edytowano January 2018
    Aż 30 mln pod koniec wieku? Prognozy najgorsze mówiły o 12.
    Nie wiadomo jaka będzie
  • edytowano January 2018
    Administracyjnie nie da się zadekretować ale można wspomagać lub przeszkadzać. Ja wyżej piszę o zwykłej algebrze. To oczywiste że w demografii są długie cykle. Człowiek żyje około 75 lat. Wzrost długości życia działa lekko modyfikująco na spadek populacji - wolniej spada, ale przybywa emerytów. Dzieci rodzą się tak pomiędzy 20-tym a 40-tym rokiem życia.Tak więc liczebność roczników ma wpływ na urodzenia po tym czasie. Modyfikująco i negatywnie na liczebność populacji oddziałuje opóźnianie roku narodzin pierwszego dziecka, pozytywnie ostatniego. To się dzieje, bo wydłuża się czas edukacji i przygotowania do samodzielności oraz poprawia się stan zdrowia i techniki medyczne przez co urodzenia po 40-ce przestają być wyjątkowe. Dopiero na to nakłada się chęć do posiadania dzieci mierzona ilością urodzeń na kobietę. W każdym przypadku to długie cykle. Jednak to że liczba urodzeń jest w dużym stopniu zdeterminowana zaszłościami nie oznacza że nie można na nią wpływać. W zasadzie wszystkie rządy po 1989 do drugiego rządu PiS prowadziły politykę antynatalistyczną i proemigracyjną. Odwrócić to można szybciej niż w 29 lat, ale nie w czasie jednej kadencji. Efekty na rynku pracy mogą pojawić się niestety dopiero po 20-25 latach, a do tego czasu będzie pogarszanie. To może złagodzić w tym okresie tylko dodatnie saldo migracji albo wydłużanie wieku emerytalnego.

    Chętnie bym obejrzał sensowny model demograficzny, chociaż jego szerszy opis, a nie tylko dziennikarskie wyimki i poprzekręcane wnioski. Czy jest na forum jakiś demograf lub zainteresowany który ma dostęp do takich rzeczy? To chyba nie są przesadnie skomplikowane modele.
  • Nie zapominajmy o tym że za granicą jest kilka milionów Polaków w tym wiele dzieci. Miejmy nadzieję że duża część wróci.
  • Ocenia się, że poza Polską żyje 18-20 milionów Polaków i osób polskiego pochodzenia. Jedna trzecia z tej grupy to Polacy urodzeni i ukształtowani w Polsce, reszta to osoby polskiego pochodzenia o różnym stopniu więzi z polskością.
    teraz pewnie więcej
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Polonia
  • Koło 3mln będzie w Europie urodzonych w Polsce. W samej UK urodziło się ponad 100tys polskich dzieci.
  • Chętnie bym obejrzał sensowny model demograficzny, chociaż jego szerszy opis, a nie tylko dziennikarskie wyimki
    O ile dobrze pamiętam, Los się tym zajmował z kimś pospołu ( Mech ?) za czasów nieodżałowanej pamięci prezesa Skrzypka. Nie zanotowałem se w gowinie, czy to był kompletny model czy tylko estymacja progu smutnej przysżłości.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.