Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+

17891012

Komentarz

  • W Rydze nie ma tłoku? Dziwne, kiedyś był.
  • edytowano July 2019
    W Rydze jest oczywiście duży ruch ale nie ma "wrażenia tłoku", może dlatego że większa. W każdym razie ze znalezieniem miejsca do parkowania nie było problemu.
  • Chciałbym znowu pojechać do Rygi...
  • Jest piękna, nie da się ukryć. A Dźwina imponuje szerokością.
  • Gnębą napisal(a):
    xff napisal(a):
    Może Kolega
    Kulega jezd Kuleżanko inosz nik zaposiadywa żęderowy.

    :) w ferworze dyskusji zapomniałam się odnieść - dziękuję!
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    a nie "o znam fajną (beznadziejną) rodzinę wielodzietną", "o ja znam fajnego (beznadziejnego) jedynaka", bo w ten sposób to jak już zauważono udowodnić można kompletnie wszystko.
    Pomijając już fakt, że z tej samej rodziny wielodzietnej mogą wyrosnąć skrajnie różne osoby, co obserwuję na przykładzie swoim i rodzeństwa.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    a nie "o znam fajną (beznadziejną) rodzinę wielodzietną", "o ja znam fajnego (beznadziejnego) jedynaka", bo w ten sposób to jak już zauważono udowodnić można kompletnie wszystko.
    Pomijając już fakt, że z tej samej rodziny wielodzietnej mogą wyrosnąć skrajnie różne osoby, co obserwuję na przykładzie swoim i rodzeństwa.
    Ja takoż
  • Brzost napisal(a):
    Jest piękna, nie da się ukryć. A Dźwina imponuje szerokością.
    Bo to jedna z najdłuższych rzek Polski:
    https://twitter.com/leminerai/status/911533060121923584/photo/1
  • Chciałbym znowu pojechać do Rygi."
    Ja też.... . Już raz chciałem. :)
  • qizqiz
    edytowano July 2019
    rozum.von.keikobad napisal(a):

    2. Przy dużej próbie to by miało jakiś oddźwięk w korelacji z objawami złej socjalizacji. Czyli np. te cechy, które wymieniłem, można dołożyć dalsze. Ja nie mówię, że tak jest / nie jest, ale sens jest rozmawiać na poziomie danych na dużej próbie (mamy to? jeśli tak, to serio chętnie przeczytam), a nie "o znam fajną (beznadziejną) rodzinę wielodzietną", "o ja znam fajnego (beznadziejnego) jedynaka", bo w ten sposób to jak już zauważono udowodnić można kompletnie wszystko.
    W taką mocno upośledzoną korelację można się bawić w USA: najwyższa dzietność jest w pasie Wielkich Równin. Najniższa przestępczość także.

  • edytowano July 2019
    van.den.budenmayer napisal(a):
    Brzost napisal(a):
    Jest piękna, nie da się ukryć. A Dźwina imponuje szerokością.
    Bo to jedna z najdłuższych rzek Polski:
    https://twitter.com/leminerai/status/911533060121923584/photo/1
    Coś się w tym zestawieniu nie zgadza. Brakuje Bugu, który według dzisiejszych opracowań ma 772 km więc powinien być przed Prypecią. Co prawda rzeki zmieniają koryto a więc i długość (Wisła jest teraz krótsza a Warta dłuższa) ale aż o 120 km? Może i tak. W każdym razie we współczesnej klasyfikacji Dźwina byłaby na drugim miejscu (za Wisłą, a przed Niemnem) bo podają że ma 1020 km.
  • A kurortry baltyckie i plaże były w programie - Lipawa, Palanga? Bardzom ciekwa bo od kilku lat taka wyprawę planuję, nawet dale do Finlandii albo pobyt nad morzem na jakimś pustkowiu.
  • Może dlatego że Bug to dopływ?
  • Rafał napisal(a):
    A kurortry baltyckie i plaże były w programie - Lipawa, Palanga? .
    Owszem tak. Palanga (czyli Połąga) leżała na trasie między noclegami (Kowno-Lipawa) więc kurortu specjalnie nie zwiedzaliśmy bo chcieliśmy przede wszystkim zobaczyć pałac Tyszkiewiczów, w którym mieści się też Muzeum Bursztynu. Cały obiekt wart odwiedzin razem z pięknym parkiem.
    Lipawa to właściwie był główny cel wyprawy, inne były niejako "przy okazji". Chciałem zobaczyć miasto w którym przed I wojną urodziła się moja Babcia i mieszkała tam do 6 roku życia. To miasto o ciekawej historii. Niemieckie z ducha, nawet w czasach przynależności do Imperium zamieszkane głównie przez ludność niemieckojęzyczną. Po II rozbiorze było jedynym portem Rzeczypospolitej. Swój rozkwit zawdzięczało decyzji cara Aleksandra II, który postanowił o budowie tam niezamarzającego portu na Bałtyku. W ciągu półwiecza z 10-tysięcznego miasteczka powstało miasto ponad 100-tysięczne i było jednym z pierwszych miast w którym wprowadzono elektryczny tramwaj. Urodziło się tam wielu znanych Polaków (m. in. Gabriel Narutowicz). Dziś liczy około 80 tys.
    Leży na mierzei między morzem a jeziorem, na dodatek podzielone kanałami. Najstarsza jest część południowa. Dotąd stoją domy wybudowane w końcu XVII wieku. Za ostatnim kanałem leży część północna, Karosta, dawny garnizon. Nie dotarliśmy tam na piechotę, bo most był w remoncie.
    Mieszkaliśmy w apartamencie w blokowisku na pd. obrzeżach miasta, 5 minut piechotą od plaży. Brzeg jest bardzo płaski więc woda przy brzegu ciepła. Turystów trochę jest ale znacznie mniej tłoczno niż u nas. Przy każdym wejściu na plażę zbudowany jest drewniany chodniczek prowadzący prawie do morza.
    Po wyjeździe z Lipawy nocowaliśmy w Jurmali koło Rygi (bo tam były najbliższe od stolicy dostępne noclegi w ludzkiej cenie). Deniss, nasz gospodarz u którego wynajmowaliśmy pokój w Lipawie, starał się nas zniechęcić. "Tam nie ma co oglądać. To postkomunistyczny skansen! Palanga to piękny kurort" Ale stwierdziliśmy że nie miał do końca racji. Postsowieckich jest tam kilka hoteli-molochów, ale oprócz nich dużo uroczej drewnianej architektury XIX-wiecznej. No i sama miejscowość jest w pewnym sensie postsowiecka, gdyż powstała z administracyjnego połączenia kilku mniejszych kurortów pod zbiorczą nazwą ("Jurmała" znaczy po prostu "wybrzeże"). Rozciąga się na 30 km. To coś tak, gdyby wszystkie miejscowości na Mierzei Helskiej połączyć w jeden zbiorczy kurort. Plaża piękna i szeroka, też płaska jak w Lipawie. Kąpałem się daleko od brzegu i woda była nie głębsza niż do pasa.
    Atrakcją jest też Park Narodowy Kemeri leżący na zachodnim krańcu kurortu. Jeziora, bagna. Raj dla miłośników ptaków.

  • edytowano July 2019
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Może dlatego że Bug to dopływ?
    Warta też dopływ a była na liście.
  • Ale nie było Odry.
  • Zachęcona apetycznymi opisami Brzosta obejrzałam fotki z Rygi i Połągi - faktycznie mnóstwo uroczych miejsc.
    Zakątek Rygi:
    image
  • Miasto Hansy jak Gdańsk
    A może jeszcze bardziej?
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Bo generalnie wniosek Marnioka, że od jedynaków nie ma przyrostu, a od wielozdietnych jest (ok, matematyki nikt nie kwestionuje) to jednak co innego niż stwierdzenie, że "jedynacy to patologia".
    A kto z dyskutantów jest jedynakiem? bo ja tak, więc pisze z doświadczenia, a nie z wyrozumowania.
    Napisze ponownie: jedynactwo to patologia, z której się wychodzi bardzo ciężką pracą.

  • Ja jestem, ale co to zmienia? Raz, że jak już omówiliśmy na pojedynczych przykładach można udowodnić wszystko, dwa - albo się ma rodzeństwo albo nie ma. Nie ma możliwości przetestowania jednego i drugiego, więc osobiste doświadczenie w tym zakresie w każdym przypadku jest ograniczone.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Ja jestem, ale co to zmienia? Raz, że jak już omówiliśmy na pojedynczych przykładach można udowodnić wszystko, dwa - albo się ma rodzeństwo albo nie ma. Nie ma możliwości przetestowania jednego i drugiego, więc osobiste doświadczenie w tym zakresie w każdym przypadku jest ograniczone.
    Ale jest to doświadczenie! Ja w zakresie dorastania w rodzinie wielodzietnej na zawsze będę teoretykiem skoku w dal.

  • edytowano July 2019
    christoph napisal(a):
    Miasto Hansy jak Gdańsk
    A może jeszcze bardziej?
    Bardziej czy mniej ale i Ryga i Tallinn są urocze pod tym względem. W Tallinnie jest nawet restauracja "Olde Hansa" gdzie można zamówić "średniowieczny obiad" i posługują w niej kelnerzy w strojach z XIII-XIV wieku.

    Co Koleżeństwo NATO aby wydzielić podwątek "bałtycki" z głównego wątku?
  • Dobry pomysł.
  • W lipcu urodziło się 37 tys. dzieci - nieźle - to trochę ratuje słabe wyniki z poprzednich miesięcy https://www.bankier.pl/wiadomosc/Liczba-urodzen-gwaltownie-wzrosla-ale-kryzys-demograficzny-sie-poglebia-Wykres-dnia-7743148.html. Na tle innych krajów europejskich (np. Hiszpania czy Włochy) jest nieźle. Ciekawą rzecz napisał też ostatnio Palade - https://twitter.com/marcinpalade/status/1165867012951826432. Z tego wynika, że liczba Niemców w stosunku do Polaków ma się obecnie jak 1,5 do 1. W optymistycznym scenariuszu - jeżeli m.in demografia jednak nie tąpnie, liczba urodzeń utrzyma się na poziomie ok 400 tys - Polska staje się krok po kroku coraz większym graczem w regionie, na tle coraz bardziej wymierających sąsiadów.
  • Skrzypek napisal(a):
    W lipcu urodziło się 37 tys. dzieci - nieźle - to trochę ratuje słabe wyniki z poprzednich miesięcy
    najwięcej poczęć w sezonie wyborów (kampanii) samorządowych 2018???????????

  • edytowano September 2019
    Spoko. Co roku wprowadzam pod kątem tego wątku korekty do danych bazowych z roku 2014 (rok rozpoczęcia demograficznego tsunami- prognoza GUS).
    Wychodzi , że na koniec 2020 będziemy 250 tysięcy do przodu względem prognozy z 2014.
    Oczywiście, że dalej pod kreską ale punkt odbicia nieporównanie będzie lepszy niż ten ze scenariusza tsunami.
    Zresztą GUS już skorygował prognozę więc przeskoczymy na nową i ją będziemy mieli za bazę.
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    Spoko. Co roku wprowadzam pod kątem tego wątku korekty do danych bazowych z roku 2014 (rok rozpoczęcia demograficznego tsunami- prognoza GUS).
    Wychodzi , że na koniec 2020 będziemy 250 tysięcy do przodu względem prognozy z 2014.
    Oczywiście, że dalej pod kreską ale punkt odbicia nieporównanie będzie lepszy niż ten ze scenariusza tsunami.
    Zresztą GUS już skorygował prognozę więc przeskoczymy na nową i ją będziemy mieli za bazę.
    Każdy wynik w okolicach 400 tys. będzie dużym sukcesem - w tym roku ok. 375 tys. Widziałem prognozy, w których w nieodległej przyszłości pojawiały się liczby poniżej 300 tys.
  • GUS
    dane za 2018 rok (31.XII)

    Współczynnik dzietności ogólnej
    1,435

    przyrost naturalny (na 1.000 osob)
    - 0,7 (romeck: minus; więcej jest zgonów niz urodzeń (żywych))
  • Sytuacja w exdemoludach - w tym w Polsce - jest specyficzna ponieważ także wiele kobiet jest poza granicami. Więc realnie wyniki są nieco lepsze.
  • Ale rodzą dla innych Suweren ów
  • Czasami wracają. Trudno mi ocenić skalę ale mojej robocie całkiem sporo jest panien które urodziły w UK i wróciły do Polski.
  • Ruch jest w 2 strony. Póki co więcej wyjechało, ale w średnim okresie czasu może być różnie. Jednym z argumentów usłyszanych od wracających jest po prostu chęć wychowania dzieci na Polaków, co na Zachodzie np. w UK nie jest łatwe. Ważnym argumentem do powrotu jest - upraszczając - cywilizacja śmierci, która tam panuje i w różnych formach jest sączona i narzucana.
  • Skrzypek napisal(a):
    Ważnym argumentem do powrotu jest - upraszczając - cywilizacja śmierci, która tam panuje i w różnych formach jest sączona i narzucana.
    Dla 99% mieszkańców jest zauważalna jeden dzień w roku, kiedy autobus musi objechać Mardi Gras.

  • Nie zapominajmy też o argumentach ekonomicznych. Dwa czynniki w tym obszarze decydują w dłuższym okresie: poziom życia i bezrobocie. W obu sprawach rząd w kończącej się kadencji radykalnie poprawił sytuację. Plany na kolejną, w szczególności podnoszenie płacy minimalnej są niezwykle zachęcające do pozostania lub powrotu. 500+ . mieszkanie + , rozwój prowincji ,to jest zrównoważony, nadal działają i silnie wspomagają główne czynniki. Wspomagają bo zwiększają bezpieczeństwo. To jest naprawdę bardzo atrakcyjny pakiet. Wciąż dochód jest niższy niż w starej UE czy w Ameryce albo Australii ale perspektywy znacznie lepsze. My w górę a oni w dół - to jest jasne i widoczne. Przyznam że nie spodziewałem się i nie liczyłem na taki sukces, na taką radykalną zmianę szybko. Widoczne efekty demograficzne w postaci odwrócenia trendu emigracyjnego oraz wzrostu urodzeń powinny dopiero przyjść w ciągu kolejnych lat, w pełni w ciągu dekady. Jeśli będzie kontynuacja takiej polityki społecznej i rodzinnej i nie będzie gwałtownego załamania Polska ma szansę za 10 lat nie tylko nie zmniejszyć liczby ludności, a przekroczyć 40 milionów i to znacznie. To drugie rzecz jasna głównie w wyniku imigracji i głównie ze Wschodu. Nowi Ruscy i okoliczni, ludzie z pieniędzmi pojadą na Zachód lub ulokują tam swoje zasoby i dzieci. Podobnie zapewne w większości emigranci z ich skorumpowanych elit artystycznych, medialnych i profesjonalnych. Młodzi, biedni, pracowici i aktywni mogą zechcieć osiąść u nas.
  • Jak by nie patrzeć w stosunku do prognoz lecimy w wariancie "bardzo wysokim":
    image

    Oni tam wtedy w GUS przyjęli założenie, że warunkiem tego będzie "sprawne państwo" i oznaczyli jako wariant realistyczny wariant średni...
  • Ano właśnie.
    I to jest coś, do czego zawsze powinniśmy się odwoływać w dyskusjach o tem.
  • Może to kwestia wieku, ale wśród znajomych z różnych dziedzin życia: (praca(korpo)/rodzina(bliska)/przedszkole/dzielnica/inni) pojawiają się coraz to nowe rodziny z piątką dzieci, i to naprawdę są osoby z którymi widujemy się często.

    Powoli, mając tylko czwórkę zostajemy w tyle względem otoczenia...
  • Ty masz Gregu zawód i zdolności, które Ci pozwalają na samodzielne utrzymanie rodziny, zapewne takoż i Twoim znajomym z pracy. To wielodzietności sprzyja - jeśli kto chce oczywiście. Super że chce. Jeszcze jak ludzie wierzący i ze zdrowymi, nie zlewaczałymi umysłami, to nic tylko się cieszyć.
  • Nie wszyscy znajomi z piątką dzieci mają jakąś super prace. Przekrój jest od pracownika magazynowego, przez nauczyciela na niepełnym etacie , pracowników korpo IT do wice ministra. Każdy sobie jakoś radzi. I to w większości bez pomocy "dziadków".
  • Dyzio_znowu napisal(a):
    Jak by nie patrzeć w stosunku do prognoz lecimy w wariancie "bardzo wysokim":
    image

    Oni tam wtedy w GUS przyjęli założenie, że warunkiem tego będzie "sprawne państwo" i oznaczyli jako wariant realistyczny wariant średni...
    A temczasem:
    2013 - 369,6
    2014 - 375,2
    2015 - 369,3
    2016 - 382,3
    2017 - 402,0
    2018 - 388,0
    2019 - 375,0
    Dyzio_znowu napisal(a):
    Jak by nie patrzeć w stosunku do prognoz lecimy w wariancie "bardzo wysokim"
    No właśnie nie.
    Wg prognozy hurraoptymistycznej w totalu powinniśmy mieć 2622 tys a mamy 2662 tys. Czyli jest LEPIEJ niż w naśmielszych przewidywaniach o 40tys luda. A że wg realistycznej, średniej powinno być 2466 to mamy... tak, blisko 200 tys luda do przodu na przestrzeni 6 lat.
    :)

  • Gabinet Mateusza Morawieckiego w oficjalnym dokumencie przyznał, że celem wprowadzonego w 2016 roku programu Rodzina 500 plus nie jest zwiększenie liczby urodzeń - pisze "Rzeczpospolita".

    - W Polsce rodzi się bardzo mało dzieci, a chcemy, żeby Polaków było coraz więcej – mówiła w 2016 roku ówczesna premier Beata Szydło. Wyjaśniała, że zasiłki z 500 plus mają przede wszystkim sprawić, aby Polacy decydowali się na liczniejsze potomstwo.

    Jak pisze "Rz", to już nieaktualne. O tym, że 500 plus nie spowoduje wzrostu urodzeń, mówiła już wcześniej pełnomocniczka rządu ds. demografii Barbara Socha. A teraz rząd po raz pierwszy przyznał to w oficjalnym dokumencie. I dodał, że taki wzrost nigdy nie był celem.

    Chodzi o „Sprawozdanie Rady Ministrów z realizacji ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci w 2019 roku”, które właśnie trafiło do Sejmu. Rząd odnosi się w nim do danych za 2019 rok, z których wynika, że urodziło się o 13 tys. mniej dzieci niż w roku poprzednim.

    - Warto podkreślić, że oczekiwanym skutkiem wprowadzenia świadczenia wychowawczego nie jest regularny wzrost liczby urodzeń obserwowany z roku na rok. Według prognozy GUS liczba urodzeń w Polsce będzie w najbliższych latach spadała, a efektem wprowadzenia świadczenia wychowawczego będzie przede wszystkim to, że ten spadek nie będzie tak silny - pisze rząd.

    Jak czytamy w „Rz”, o stałym wzroście liczby urodzeń mówiły też dane zawarte w ocenie skutków regulacji ustawy o 500 plus. Wynikało z nich, że urodzeń będzie 378,2 tys. w 2017 roku, 379,5 tys. w 2018 roku i 380,4 tys. w 2019 roku. W 2020 roku liczba urodzeń miała się ustabilizować, a potem zacząć spadać.

    Liczba urodzeń spada z roku na rok
    W rzeczywistości liczby urodzeń żywych podawane przez GUS wyglądają tak: 402 tys. w 2017 roku, 388,2 tys. w 2018 roku i 375 tys. w 2019 roku. Począwszy od 2017 roku urodzeń więc ubywa, zamiast przybywać. W 2019 roku urodziło się 5,4 tys. dzieci mniej niż mówiły prognozy rządu.

    - Może byliśmy zbyt optymistyczni, licząc na to, że poziom urodzeń powyżej 400 tys. się utrzyma - mówi „Rzeczpospolitej” wiceminister rodziny Stanisław Szwed z PiS. - Jednak liczba urodzeń jest uzależniona od liczby kobiet w wieku rozrodczym, których ubywa - dodaje.

    Na program 500 plus wydano ponad 114 mld zł
    W czerwcu minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg poinformowała, że wypłaty świadczeń od początku obowiązywania programu 500 plus stanowiły koszt w wysokości 114 mld zł. Świadczenie to wypłacane jest na blisko 6,5 mln dzieci.

    Więcej na ten temat w „Rzeczpospolitej”.
  • Powiem tak, z obserwacji otoczenia- kobity 30-40 rodzą. Pierwsze dziecko, drugie... ale rodzą. Nie wpadły jeszcze na to, że można urodzić trzecie i czwarte, ale jestem pewien, że 10 lat temu skończyłoby się na kotku.
    Jestem zawodowym malkontentem, ale zupełnie nie przemawia do mnie argumentacja, że "jest źle". Jest bardzo dobrze, bo alternatywą do "jest źle" było "jest tragicznie". A trendy odwracać trzeba było, ale 30 lat temu.
  • Dokładnie.
    Gra nie o to się toczy by nas było więcej - bo jest już przegrana - tylko by nie było takiej zapaści która zrujnuje państwo i gospodarkę. I tę wojnę - póki co - wygrywamy.

    Inna sprawa że mam nadzieję że tendencje są takie że wymierać będą głównie lewacy, ateusze itp. Katolicy przeważnie jednak chcą mieć dzieci i zwykle nie chodzi o jedno, a często o więcej niż dwoje.

    Wtedy proporcje zmienią się na korzyść:)
  • Ten artykulik to niby twierdzi że nie ma 500+ spowodować większej liczby urodzeń, ale to w sumie ma, ale procentowo a nie bezwzględnie.
    Z obserwacji otoczenia to znam i rodziny wielodzietne i panny i pary bezdzietne. Statystyki nie prowadze.
  • Ja na podstawie swojej klasy z liceum mogę powiedzieć, że trend na pewno jest ujemny. Standard to jedno dziecko lub wcale.
  • Zaborex napisal(a):
    Ja na podstawie swojej klasy z liceum mogę powiedzieć, że trend na pewno jest ujemny. Standard to jedno dziecko lub wcale.
    Są na świecie różne licea. Bywają także technika i zawodówki.
  • W szkole moich dzieci jesteśmy w głębokiej mniejszości - z dwójką dzieci. Standard to trójka-czwórka, pięcioro i sześcioro to żadna rzadkość. Stąd śmialiśmy się gdy podczas rozmowy rodziców o niskiej dzietności, zalewie jedynaków itp. wparował nastolatek jednej z mam i mówi: "jaki wysypy jedynaków? znacie w ogóle kogoś kto ma jedno dziecko? wszyscy w klasie mają po kilkoro rodzeństwa, nas jest czwórka, tamtych jest szóstka, a wy tu coś chrzanicie o zalewie jedynaków".
    ;-)

    Stąd moja nadzieja. Niech katolicy mają dzieci, reszty do tego nie zamierzam namawiać.
  • Ja znam jednego lewaka-ateistę, który ma sześcioro.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ja znam jednego lewaka-ateistę, który ma sześcioro.
    I tak niestety bywa. Na szczęście dość rzadko.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.