Dziatki szkolne i widełokonferencje

13

Komentarz

  • Pigwa napisal(a):
    Mnie się jednak wydaje, że spędzanie wielu godzin przed ekranem, często że słuchawkami itd., nie będzie mialo pozytywnego wplywu, ani na zdrowie, ani na psychikę młodzieży (a tym bardziej dzieci).

    Natomiast wyobrażam sobie coś w rodzaju nauki akademickiej dostosowanej do poziomu liceum, tj. prezentację zagadnień, zadania do samodzielnego wykonania, ewentualne konsultacje i sprawdzian wiedzy (najlepiej ustnie i indywidualny, na żywo). Taki model hybrydowy, o którym pisał zdaje się kol. rozum.
    Podejście akademickie to rzecz bardzo nielubiana przez dydaktyków. Kojarzy się z akademickim wykładem, podawczą metodą przekazu a w naukach przyrodniczych nadmiernym skupieniem uwagi na suchych faktach i teorii. Nie wiem, czy lekcja matematyki o własnościach funkcji przy pomocy programu geogebra pasuje jako typ takiego podejścia.

    Ale skoro o nauce akademickiej - czy to nie w dużych ośrodkach presja środowiska działa najbardziej destrukcyjnie na młodzież? Wiem, tradycja to tradycja, te wszystkie kwatery, akademiki, na ale może choć częściowe rozproszenie. Może tędy idzie droga do ograniczenia drenażu peryferii przez centra. Trudno się bronić gdy ryzyko indoktrynacji młodzieży graniczy z pewnością. W końcu pan psor to nie byle ksiądz.
  • posix napisal(a):
    Przecież studiowanie na tym zawsze polegało - że się człowiek samodzielnie uczy.
    Tak, ale mowa o zastosowaniu podobnego modelu w szkole średniej.

    Nb. obecnie maturzyści z trudem uczą się samodzielności na studiach, tym bardziej warto uczyć samodzielnej nauki jak najwcześniej.
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    Dla rozluźnienia. W piątek syn miał lekcję historii. Nauczycielka podała temat - dziś wolna elekcja , co wywołało chwilowy intensywny entuzjazm uczniów . Entuzjazm ustał w momencie gdy pani wyjaśniła ,że nie chodzi o wolną e-lekcję ,tylko o wolną
    elekcję.
    dobrze że to nie dla Chinczyków, którzy nie wymawiaja "r", a "l"
  • I tak dobrze, że r poprawnie wymawia.
  • christoph napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    Dla rozluźnienia. W piątek syn miał lekcję historii. Nauczycielka podała temat - dziś wolna elekcja , co wywołało chwilowy intensywny entuzjazm uczniów . Entuzjazm ustał w momencie gdy pani wyjaśniła ,że nie chodzi o wolną e-lekcję ,tylko o wolną
    elekcję.
    dobrze że to nie dla Chinczyków, którzy nie wymawiaja "r", a "l"
    Raczej r czytają jak ż.
  • los napisal(a):
    I tak dobrze, że r poprawnie wymawia.
    PAWERRRRR NASTUUUURRRRRAAA!
  • trep napisal(a):
    christoph napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    Dla rozluźnienia. W piątek syn miał lekcję historii. Nauczycielka podała temat - dziś wolna elekcja , co wywołało chwilowy intensywny entuzjazm uczniów . Entuzjazm ustał w momencie gdy pani wyjaśniła ,że nie chodzi o wolną e-lekcję ,tylko o wolną
    elekcję.
    dobrze że to nie dla Chinczyków, którzy nie wymawiaja "r", a "l"
    Raczej r czytają jak ż.
    Zależy którzy. W pekińskim dialekcie jest r ale tylko w wygłosie.
  • koci.uep napisal(a):
    Moje doświadczenie jest takie, ze jak ponarzekać, ze połączenie sie tnie, ewentualnie, że net z komórki idzie i jest limit transferu to nauczyciel odpuszcza. Z drugiej strony mnie ten wymóg nie dziwi bo młodzież nagminnie pocina na lekcji w komputerszpile.
    nakleić przezroczystą taśmę na kamerkę, obraz będzie za mgłą.
  • robert.gorgon napisal(a):
    Nie płakałbym po tradycyjnej szkole, z jej bardzo zindoktrynowana i kiepsko wykształconą kadrą, zajętej ochroną przywilejów płacowych i skupioną raczej na walce z jakąkolwiek innowacyjnością, która zagraża Świętemu spokojowi. Rozbudowana sieć poradni pedagogów i psychologów straciłaby przynajmniej częściowo rację bytu i możliwość oddziaływania na dzieci, której skutki są zazwyczaj bardzo szkodliwe. Nie znam i przypuszczalnie nikt nie zna zagrożeń wynikających z nowych sytuacji, wiem tylko, że platformy nauczania zdalnego nie znikną po powrocie dzieci do szkół. Pozostanie problem czy i kiedy zostaną ponownie wykorzystane.
    To już tylko krok do hołmskulingu.

    Aż grzech go nie wykonać.

  • qiz napisal(a):
    robert.gorgon napisal(a):
    Nie płakałbym po tradycyjnej szkole, z jej bardzo zindoktrynowana i kiepsko wykształconą kadrą, zajętej ochroną przywilejów płacowych i skupioną raczej na walce z jakąkolwiek innowacyjnością, która zagraża Świętemu spokojowi. Rozbudowana sieć poradni pedagogów i psychologów straciłaby przynajmniej częściowo rację bytu i możliwość oddziaływania na dzieci, której skutki są zazwyczaj bardzo szkodliwe. Nie znam i przypuszczalnie nikt nie zna zagrożeń wynikających z nowych sytuacji, wiem tylko, że platformy nauczania zdalnego nie znikną po powrocie dzieci do szkół. Pozostanie problem czy i kiedy zostaną ponownie wykorzystane.
    To już tylko krok do hołmskulingu.

    Aż grzech go nie wykonać.

    Powszechny homeschooling to jest ciekawa koncepcja. W przypadku zastosowania w jedno pokolenie będziemy mieć powrót do powszechnego analfabetyzmu, budowy rzeczywistej przewagi wykształconych elit oraz odbudowy fundamentów feudalizmu z tym ze teraz z przymiotnikiem - postindustialnego.
  • edytowano November 2020
    robert.gorgon napisal(a):
    Ograniczona możliwość kontroli samodzielności pracy ucznia. Pod tym względem nauczanie tradycyjne będzie miało zawsze przewagę. Uczeń zawsze ma możliwość skorzystania z pomocy online. Jednak i w tej sytuacji można zrobić wiele aby utrudnić cyber- ściąganie.
    Dawno temu znałem wykładowcę, który konstruowal tak zadania na kolokwiach i egzaminach, że pozwalal przynosić dowolne pomoce naukowe. A i tak nie bylo łatwo. A nawet trudniej. Proszę zgadnąć czy ilość tych co zdali była wieksza niz u innych z tego samego przedmiotu. Przedmiot: Mechanika techniczna. Politechnika.
  • Rafał napisal(a):
    qiz napisal(a):
    robert.gorgon napisal(a):
    Nie płakałbym po tradycyjnej szkole, z jej bardzo zindoktrynowana i kiepsko wykształconą kadrą, zajętej ochroną przywilejów płacowych i skupioną raczej na walce z jakąkolwiek innowacyjnością, która zagraża Świętemu spokojowi. Rozbudowana sieć poradni pedagogów i psychologów straciłaby przynajmniej częściowo rację bytu i możliwość oddziaływania na dzieci, której skutki są zazwyczaj bardzo szkodliwe. Nie znam i przypuszczalnie nikt nie zna zagrożeń wynikających z nowych sytuacji, wiem tylko, że platformy nauczania zdalnego nie znikną po powrocie dzieci do szkół. Pozostanie problem czy i kiedy zostaną ponownie wykorzystane.
    To już tylko krok do hołmskulingu.

    Aż grzech go nie wykonać.

    Powszechny homeschooling to jest ciekawa koncepcja. W przypadku zastosowania w jedno pokolenie będziemy mieć powrót do powszechnego analfabetyzmu, budowy rzeczywistej przewagi wykształconych elit oraz odbudowy fundamentów feudalizmu z tym ze teraz z przymiotnikiem - postindustialnego.
    A teraz jak jest ?? Nie ma powszechnego analfabetyzmu?
  • edytowano November 2020
    robert.gorgon napisal(a):
    Pigwa napisal(a):
    Mnie się jednak wydaje, że spędzanie wielu godzin przed ekranem, często że słuchawkami itd., nie będzie mialo pozytywnego wplywu, ani na zdrowie, ani na psychikę młodzieży (a tym bardziej dzieci).

    Natomiast wyobrażam sobie coś w rodzaju nauki akademickiej dostosowanej do poziomu liceum, tj. prezentację zagadnień, zadania do samodzielnego wykonania, ewentualne konsultacje i sprawdzian wiedzy (najlepiej ustnie i indywidualny, na żywo). Taki model hybrydowy, o którym pisał zdaje się kol. rozum.
    Podejście akademickie to rzecz bardzo nielubiana przez dydaktyków. Kojarzy się z akademickim wykładem, podawczą metodą przekazu a w naukach przyrodniczych nadmiernym skupieniem uwagi na suchych faktach i teorii. Nie wiem, czy lekcja matematyki o własnościach funkcji przy pomocy programu geogebra pasuje jako typ takiego podejścia.

    Ale skoro o nauce akademickiej - czy to nie w dużych ośrodkach presja środowiska działa najbardziej destrukcyjnie na młodzież? Wiem, tradycja to tradycja, te wszystkie kwatery, akademiki, na ale może choć częściowe rozproszenie. Może tędy idzie droga do ograniczenia drenażu peryferii przez centra. Trudno się bronić gdy ryzyko indoktrynacji młodzieży graniczy z pewnością. W końcu pan psor to nie byle ksiądz.
    A to nie było tak, że bursy na początku miały być czymś na rodzaj niby klasztoru gdzie wychowanków czas po nauce kontrolowano tak, aby spędzali go pożytecznie. Dopiero potem zamieniły się one w domy łotrostwa
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    A teraz jak jest ?? Nie ma powszechnego analfabetyzmu?
    Jest. A najgorsze jest to, że ci analfabeci umieją czytać i pisać. Niestety.

  • SigmundvonBurak napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    qiz napisal(a):
    robert.gorgon napisal(a):
    Nie płakałbym po tradycyjnej szkole, z jej bardzo zindoktrynowana i kiepsko wykształconą kadrą, zajętej ochroną przywilejów płacowych i skupioną raczej na walce z jakąkolwiek innowacyjnością, która zagraża Świętemu spokojowi. Rozbudowana sieć poradni pedagogów i psychologów straciłaby przynajmniej częściowo rację bytu i możliwość oddziaływania na dzieci, której skutki są zazwyczaj bardzo szkodliwe. Nie znam i przypuszczalnie nikt nie zna zagrożeń wynikających z nowych sytuacji, wiem tylko, że platformy nauczania zdalnego nie znikną po powrocie dzieci do szkół. Pozostanie problem czy i kiedy zostaną ponownie wykorzystane.
    To już tylko krok do hołmskulingu.

    Aż grzech go nie wykonać.

    Powszechny homeschooling to jest ciekawa koncepcja. W przypadku zastosowania w jedno pokolenie będziemy mieć powrót do powszechnego analfabetyzmu, budowy rzeczywistej przewagi wykształconych elit oraz odbudowy fundamentów feudalizmu z tym ze teraz z przymiotnikiem - postindustialnego.
    A teraz jak jest ?? Nie ma powszechnego analfabetyzmu?
    Literalnie nie ma. Jest w przenośni. Znaczy jest nieuctwo w wielu zakresach i radykalne obniżenie poziomu wiedzy oraz umiejętności jej pogłębiania i posługiwania się nią. To prowadzi wprost do zachowań aspołecznych i irracjonalnych i dalej podatności na manipulacje i wyzysk.
  • @robert.gorgon,

    Bardzo cenne uwagi. Kiedy w wielu gronach, także i tu, twierdziłem, że ludzie dzielą się na samouków i nieuków, podawano mi przykład "a matematyka - jak tego się uczyć z podręcznika". Więc z podręcznika może nie, ale z dobrym wykorzystaniem komputerów i online - jednak czemu nie, prawda?
    Skoro matematyka też pójdzie online - to po co szkoła? Co robiliśmy praktycznego w liceum - WF, PO, informatyka, ta ostatnia pójdzie online niejako z definicji, WF to jakoś trzeba, żeby sobie młódź sama ogarnęła, a PO, cóż, ja za tym płakał nie będę, przedmiot anachroniczny, bo przygotowujący do inwazji z czasów ostatniej wojny.

    Co do języków, jest teraz mnóstwo kanałów yt do nauki wszystkich chyba języków, jak ktoś ma potrzebę są też platformy do zajęć 1:1. Powiedzmy sobie szczerze, to nauczanie języków w szkole też nie jest jakieś super. Kończy się teoretyczną znajomością całej gramatyki bez praktycznych zdolności konwersacji.

    Problem jest jednak inny. Szkoły od dawna nie służą do nauczania, a jeśli to przy okazji. Służą zagospodarowaniu czasu młodzieży i zapewnieniu opieki nad starszymi dziećmi.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    @robert.gorgon,

    Bardzo cenne uwagi. Kiedy w wielu gronach, także i tu, twierdziłem, że ludzie dzielą się na samouków i nieuków, podawano mi przykład "a matematyka - jak tego się uczyć z podręcznika". Więc z podręcznika może nie, ale z dobrym wykorzystaniem komputerów i online - jednak czemu nie, prawda?
    Matematyki można samemu nauczyć się z podręcznika. Wiem z doświadczenia. W ogólniaku uczyłam się niesystematycznie, w związku z czym miałam problemy, największe z geometrii analitycznej. Nie było pieniędzy i mody na korepetycje, więc w czwartej klasie wzięłam się w garść i jechałam z książki strona po stronie. Do matury nie było zadania, którego bym nie rozwiązała. Teraz z wykorzystaniem internetu byłoby chyba łatwiej.

  • Wszystko to pięknie, tylko że ja w szkole, zwłaszcza w liceum, spotkałam nauczycieli, którzy mnie zainspirowali -- choćby do szukania źródeł wiedzy innych niż podręczniki. Ja wiem, że jest Internet i rodzice, a także forumki, ale wydawało mi się, że ten ww. aspekt ciągle jest najcenniejsze w tej całej imprezie zwanej szkołą. Aż tak się mydlę?
  • Pigwa napisal(a):
    Wszystko to pięknie, tylko że ja w szkole, zwłaszcza w liceum, spotkałam nauczycieli, którzy mnie zainspirowali
    Ja też. Ale zastanawiam się czy nie należymy do wyjątków?

  • z Internetem trza ostrożnie a rozważnie w sb wpisałam sobie średniowiecze w G. i podgląd obrazów oczom mym ukazała się kiczowata kraina Fantasy.

    W szkole średniej nauczyłam się zbioru zadań z matematyki praktycznie na pamięć wystarczyło nawet na studiach.
    Dajcie chwilę i markery wstukam wszystko.
    Teraz taka nauką byłaby torturą.
  • edytowano November 2020
    Można sporo specjalistycznej wiedzy wyczytać w książkach i dowiedzieć się od ludzi lub dojść praktyką, i wysiłkiem ale online,? Zapomnijta.
    Online jest tylko podstawowa wiedza.

    Szczególnie mądrości internetowe wymagają weryfikacji.
  • posix napisal(a):
    Można sporo specjalistycznej wiedzy wyczytać w książkach i dowiedzieć się od ludzi lub dojść praktyką, i wysiłkiem ale online,? Zapomnijta.
    Online jest tylko podstawowa wiedza.

    Szczególnie mądrości internetowe wymagają weryfikacji.
    Ośmielam się zauważyć ,że nauka online nie wyklucza książek i nie zakłada korzystania z mądrości doktora google .
  • robert.gorgon napisal(a):
    Kilka uwag na temat nauczania zdolnego

    \ Uwaga, odważne!
    Nie ma najmniejszego powodu by uznać że nauczanie zdalne przynajmniej na etapie szkoły średniej, daje gorsze efekty niż nauka tradycyjna. Bardzo wiele wskazuje że pod względem czysto dydaktycznym można uzyskać tą drogą o wiele lepsze efekty niż obecnie, przy całej słabości takich narzędzi jak MS Teams czy podobne platformy. Rozwijanie ich prawie na pewno spowoduje znaczący wzrost efektywności.
    Uważam, że jest możliwe nawet całkowite zastąpienie nauczania stacjonarnego przez zdalny model. Nie płakałbym po tradycyjnej szkole, z jej bardzo zindoktrynowana i kiepsko wykształconą kadrą, zajętej ochroną przywilejów płacowych i skupioną raczej na walce z jakąkolwiek innowacyjnością, która zagraża Świętemu spokojowi. Rozbudowana sieć poradni pedagogów i psychologów straciłaby przynajmniej częściowo rację bytu i możliwość oddziaływania na dzieci, której skutki są zazwyczaj bardzo szkodliwe. Nie znam i przypuszczalnie nikt nie zna zagrożeń wynikających z nowych sytuacji, wiem tylko, że platformy nauczania zdalnego nie znikną po powrocie dzieci do szkół. Pozostanie problem czy i kiedy zostaną ponownie wykorzystane.
    Dziękuję, bardzo ciekawe.

    Dyskutować można o detalach, ale tak myślę, że jeśli minister Czarnek zechciałby być tak mocny w czynach, jak w słowach, to stoi u wrót niepowtarzalnej szansy związanej z nieuchronną rewolucją technologiczną w nauczaniu (niezależnie od rozwoju kowidowej sytuacji). To mogła by być szansa na opcję zero bez konieczności zaorywania tego co stare (to zdechnie sobie samo), oporu i buntu edu-betonu i budowę na nowo definiowanych fundamentach.
  • Pozwolę sobie duchowo wesprzeć tę koncepcję pozostając jednak wielce sceptycznym co do tego, czy się ona zmaterializuje.
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    posix napisal(a):
    Można sporo specjalistycznej wiedzy wyczytać w książkach i dowiedzieć się od ludzi lub dojść praktyką, i wysiłkiem ale online,? Zapomnijta.
    Online jest tylko podstawowa wiedza.

    Szczególnie mądrości internetowe wymagają weryfikacji.
    Ośmielam się zauważyć ,że nauka online nie wyklucza książek i nie zakłada korzystania z mądrości doktora google .
    Chwalę sobie e-książki ale ich umiejętności radzenia sobie z PDFami jest nędzna.

    W zasadzie to cała cenna wiedza z internetu jaką zdobyłem to zamienione na PDF screenshoty książek które zapiraciłem.

    Piractwo ratuje twarz internetu.
  • edytowano November 2020
    Kolego Posix, naprawdę nie tłumaczymy oczywistych rzeczy, więc nie czułem się obowiązany tłumaczyć, że wprost odnosząc się do postu robert.gorgon, pisząc "matematyka online" nie miałem na myśli samodzielnego szukania po google'ach rozwiązania zadań, ale lekcje online prowadzone przez nauczyciela. Ale skoro trzeba, proszę bardzo: to właśnie miałem na myśli, lekcje dobrego nauczyciela.

    A co jest cennego online?
    Kolego, to już zależy czym dysponujemy na wejściu. Jeśli tylko językiem polskim, to w sumie mało, co nie znaczy nic. Jeśli Kolega natomiast zna angielski, a może jeszcze jakiś język, w stopniu umożliwiającym czytanie książek na interesujące tematy, to jest tego całe mnóstwo. Ze swojej strony polecam zwłaszcza witryny gutenberg.org i archive.org.

    Polecam też youtube.com, wiem, że dominuje tam chłam, ale jest mnóstwo cennych rzeczy. Im więcej takich oglądamy, a im mniej chłamu, tym potem więcej widzimy cennych, a mniej chłamu, algorytm jest tam niezły i bardziej pod widza niż gdziekolwiek indziej. Czasem coś wciska, ale relatywnie rzadko, kilka razy do roku - i do oglądania też nie zmusza.
    Np. dostęp do muzyki klasycznej nigdy nie był większy. Jakość dźwięku jest tam jaka jest - niższa niż płyty cd włączonej na dobrym odtwarzaczu, ale wystarczająca dla zapoznania się z utworem. Jeśli chcemy w celach poznawczych, a nie rozrywkowych, jest to w zasadzie nieograniczone źródło wiedzy. Jest też IMSLP, ogromna baza partytur. Dwadzieścia lat temu dostęp do takiej ilości nagrań i nut może mieli w jakichś bibliotekach i uniwersytetach w USA czy UK, bo wątpię czy gdzie indziej. Teraz ma to każdy człowiek z dostępem do netu i minimalną znajomością angielskiego.
  • Aha, pdf przed wrzuceniem na czytnik trzeba po prostu konwertować do właściwego pliku, jak chce Kolega porady jak i czym to na priv.
  • edytowano November 2020
    Przypomniało mi się!
    Kiedyś ktoś na torze prowadził stronę - coś w rodzaju proxy pod web of science,
    tak jakby pozwalał wchodzić przekierowując jako instytut.

    ____

    A czy mówimy o lekcji online gdzie nauczyciela można o coś zapytać czy
    tylko obserwujemy? Powiem uczciwie, że nie miałem pojęcia, jeżeli coś takiego ma miejsce,
    że ludzie biorą za lekcje online pieniądze i prowadzą coś w rodzaju małych klas z dorosłymi ludźmi, którzy siedzą przed monitorami i się douczają - uwaga - bez przymusu ( raz ktoś opowiadał, że firma takie niby szkolenie załatwiła - w takim stylu ).

    Wydaje mi się, że tego typu nauka dyskryminuje ręczne notatki - co jest złe.

    Jeżeli chodzi o wykłady na tubce to kilka razy szukałem i nigdy nic dobrego nie znalazłem. Może nie wstrzeliłem się w temat.

    Z angielskim zaś jest tak, że niestety nawet z tłumaczem w ręku może być bardzo ciężko przetłumaczyć książki traktujące na jakieś niszowe tematy. Czyli trzeba mieć już podkład. Ktoś obyty ma szanse skorzystać. Osoba zielona straci masę czasu.

    Co do PDF / ebook to potem napiszę PM. Mam prenumeratę jednej gazetki i dają własnie tylko PDF.
  • edytowano November 2020
    Chociaż jestem goracym zwolennikiem nauczania online to jednak wyobrażam sobie pewną trudność w przypadku niektorych dziedzin. Np. medycyna. Chcielibyście być operowani przez chirurga który całą wiedzę dostał online?...

    Aha i jeszcze jedno. Rozważając o naukach medycznych doszedłem do wniosku, że model studiowania gdzie student sam zdobywa wiedzę i umiejętności za trafiony. Nie te czasy.
  • Nauczanie zdalne to tragedia. Dziś do mnie zadzwonił wnuczek z prośbą o pomoc, bo w środę ma jakąś kartkówkę z liczebnika. Lekcje ma na bieżąco, ale co z tego, skoro nie wie, co było. Ćwiczenia robił, ale wszystko źle. Mówi, że notował, co pani mówiła, ale nauczycielka by chyba aż takich głupot nie mówiła. Posiedzę z nim jutro, oczywiście na skypie, ale czarno to widzę. Nie potrafi się skupić przez pięć minut. Matka nauczycielka próbuje ogarnąć, ale sama ledwo zipie, bo ma matematykę w piątej i fizykę w starszych klasach. Siedzi po 14 godzin na dobę. Kłótnie o dostęp do drukarki, o najlepszy komputer. Fajne to może się wydawać komuś, kogo to nie dotyczy. Tragedia. Jeśli dłużej to potrwa, kolejny rok zmarnowany.
  • o tak, kolejna sprawa to drukarka,
    mi się zdarzyło druknąć kilka stron w pracy bo w domu nie posiadam sprzętu, a nie wiem jak tam z punktami xero w dobie pandemi. Drukarki niby nie są drogie, ale nigdy nie wpadło mi do głowy aby takie coś kupić z uwagi na miejsce, którego w mieszkaniu mało i każdy sprzęt nieużywany często jest niewskazany.
    No a szkoła wymaga, druknij to, druknij tamto, ostatnio nawet w kolorze.
    Gdybym nie chodził do biura i pracował zdalnie to musiałbym albo zakupić sprzęt i ograniczyć przestrzeń życiową albo mieć probem..
  • gazwyb z piątku
    Na zoomie gorzej się myśli.

    GW: Praca zdalna - błogosławieństwo czy przekleństwo?
    BB: To pytanie nie do końca dobrze postawione. Mieszamy dwie sytuacje: pracy z domu i pracy podczas pandenii. ... o ile spełnimy trzy warunki.
    Pierwszy: musimy mieć miejsce.
    ...
    image
  • edytowano November 2020
    Cyrylica napisal(a):
    Nauczanie zdalne to tragedia. (...) Tragedia. Jeśli dłużej to potrwa, kolejny rok zmarnowany.
    Jest oczywiście znacznie mniej efektywne niż stacjonarne, ale mówienie o "zmarnowanym roku" to grube przegięcie i popadanie w defetyzm.

    Mamy globalną sytuację nadzwyczajną i musi to powodować znaczne niedogodności.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Kolego Posix, naprawdę nie tłumaczymy oczywistych rzeczy, więc nie czułem się obowiązany tłumaczyć, że wprost odnosząc się do postu robert.gorgon, pisząc "matematyka online" nie miałem na myśli samodzielnego szukania po google'ach rozwiązania zadań, ale lekcje online prowadzone przez nauczyciela. Ale skoro trzeba, proszę bardzo: to właśnie miałem na myśli, lekcje dobrego nauczyciela.

    A co jest cennego online?
    Kolego, to już zależy czym dysponujemy na wejściu. Jeśli tylko językiem polskim, to w sumie mało, co nie znaczy nic. Jeśli Kolega natomiast zna angielski, a może jeszcze jakiś język, w stopniu umożliwiającym czytanie książek na interesujące tematy, to jest tego całe mnóstwo. Ze swojej strony polecam zwłaszcza witryny gutenberg.org i archive.org.

    Polecam też youtube.com, wiem, że dominuje tam chłam, ale jest mnóstwo cennych rzeczy. Im więcej takich oglądamy, a im mniej chłamu, tym potem więcej widzimy cennych, a mniej chłamu, algorytm jest tam niezły i bardziej pod widza niż gdziekolwiek indziej. Czasem coś wciska, ale relatywnie rzadko, kilka razy do roku - i do oglądania też nie zmusza.
    Np. dostęp do muzyki klasycznej nigdy nie był większy. Jakość dźwięku jest tam jaka jest - niższa niż płyty cd włączonej na dobrym odtwarzaczu, ale wystarczająca dla zapoznania się z utworem. Jeśli chcemy w celach poznawczych, a nie rozrywkowych, jest to w zasadzie nieograniczone źródło wiedzy. Jest też IMSLP, ogromna baza partytur. Dwadzieścia lat temu dostęp do takiej ilości nagrań i nut może mieli w jakichś bibliotekach i uniwersytetach w USA czy UK, bo wątpię czy gdzie indziej. Teraz ma to każdy człowiek z dostępem do netu i minimalną znajomością angielskiego.
    Są też (za darmo!) akademickie kursy, na amerykańskim MIT ale i na moim SGGW, to pewnie i na innych uczelniach również.
  • edytowano November 2020
    MarianoX napisal(a):
    Cyrylica napisal(a):
    Nauczanie zdalne to tragedia. (...) Tragedia. Jeśli dłużej to potrwa, kolejny rok zmarnowany.
    Jest oczywiście znacznie mniej efektywne niż stacjonarne, ale mówienie o "zmarnowanym roku" to grube przegięcie i popadanie w defetyzm.

    Mamy globalną sytuację nadzwyczajną i musi to powodować znaczne niedogodności.
    Zmarnowany rok, a pierwszy semestr na pewno, bo dzieci się nie wysilają, tylko robią minimum, żeby złapać jakąś ocenę. Niewielu pracuje przed komputerem, znam przypadki, że grają w czasie lekcji na telefonie albo oglądają bajki. Wyrwane przez nauczyciela do odpowiedzi, mówią, że tego nie rozumieją. Rozumiem, że sytuacja nadzwyczajna, ale mam mnóstwo wątpliwości.
  • Trudniej się skupić, to prawda. Miałam w zeszłym roku semestr studiów podyplomowych zdalnie (Skype). Od biedy da radę, ale nie polecałabym tego na stałe.
  • A jestem od dość dawna dorosła, umiem się uczyć itd.
  • edytowano November 2020
    I jeszcze dodam, że jeśli któreś dziecko czegoś się nauczy, to jest to ciężka praca rodziców, którym zależy. Czasem też dziadków na emeryturze.
  • Cyrylica napisal(a):
    Nauczanie zdalne to tragedia. Dziś do mnie zadzwonił wnuczek z prośbą o pomoc, bo w środę ma jakąś kartkówkę z liczebnika. Lekcje ma na bieżąco, ale co z tego, skoro nie wie, co było. Ćwiczenia robił, ale wszystko źle. Mówi, że notował, co pani mówiła, ale nauczycielka by chyba aż takich głupot nie mówiła. Posiedzę z nim jutro, oczywiście na skypie, ale czarno to widzę. Nie potrafi się skupić przez pięć minut. Matka nauczycielka próbuje ogarnąć, ale sama ledwo zipie, bo ma matematykę w piątej i fizykę w starszych klasach. Siedzi po 14 godzin na dobę. Kłótnie o dostęp do drukarki, o najlepszy komputer. Fajne to może się wydawać komuś, kogo to nie dotyczy. Tragedia. Jeśli dłużej to potrwa, kolejny rok zmarnowany.
    O ile dobrze rozumiem nauczycielka w szkole podstawowej poleciła dzieciom wykonywać samodzielne notatki. Wiem że metodyka nauczania przedmiotów ścisłych jest zupełnie inna, ale wydaje mi się że nie tędy droga. W wolnej chwili spróbuję się szerzej do tego odnieść.
  • robert.gorgon napisal(a):
    Cyrylica napisal(a):
    Nauczanie zdalne to tragedia. Dziś do mnie zadzwonił wnuczek z prośbą o pomoc, bo w środę ma jakąś kartkówkę z liczebnika. Lekcje ma na bieżąco, ale co z tego, skoro nie wie, co było. Ćwiczenia robił, ale wszystko źle. Mówi, że notował, co pani mówiła, ale nauczycielka by chyba aż takich głupot nie mówiła. Posiedzę z nim jutro, oczywiście na skypie, ale czarno to widzę. Nie potrafi się skupić przez pięć minut. Matka nauczycielka próbuje ogarnąć, ale sama ledwo zipie, bo ma matematykę w piątej i fizykę w starszych klasach. Siedzi po 14 godzin na dobę. Kłótnie o dostęp do drukarki, o najlepszy komputer. Fajne to może się wydawać komuś, kogo to nie dotyczy. Tragedia. Jeśli dłużej to potrwa, kolejny rok zmarnowany.
    O ile dobrze rozumiem nauczycielka w szkole podstawowej poleciła dzieciom wykonywać samodzielne notatki. Wiem że metodyka nauczania przedmiotów ścisłych jest zupełnie inna, ale wydaje mi się że nie tędy droga. W wolnej chwili spróbuję się szerzej do tego odnieść.
    Raczej nie samodzielne notatki, tylko ćwiczenia. Pewnie nauczycielka omówiła, a młody głupoty powpisywał. Nie chce mi się już w to wnikać, bo jest strasznie roztrzepany. Nie potrafi się skupić przez chwilę. Nie jestem pewna, ale chyba się czkawką odbija to, że go posłali rok wcześniej do szkoły. Nic nie korzysta z tych internetowych lekcji. To jakaś masakra. Najgorsze jest to, że ambitnemu do niedawna dzieciakowi zaczyna wszystko zwisać.
  • @posix,

    1. temat w ogóle zasadniczo dotyczył lekcji online prowadzonych dla dzieci przez nauczycieli - opłacanych przez szkoły, najczęściej państwowe (szkoły prywatne w Polsce też mają dotację państwową), więc no owszem jest to odpłatne i chyba można o coś zapytać nauczyciela
    2. nie do końca wiem, o jaki rodzaj wiedzy Koledze chodzi w internecie. Więc ja powiem za siebie. Jestem prawnikiem i co do źródeł wiedzy w otwartym internecie, to w zasadzie interesuje mnie tylko BIP. Czyli oficjalnie opublikowane informacje przez podmioty publiczne. Są też dwa programy, systemy informacji prawnej, lex i legalis, one są odpłatne, działają online. Lex może jeszcze wychodzi na płytkach dla jakichś dinozaurów, ale generalnie idzie online.
    Poza tymi źródłami (BIP, legalis, lex), resztę "prawniczej" treści w internecie oceniam nisko, to nie jest coś, czego można używać w pracy zawodowej.

    Natomiast ponieważ prawo nie jest zbyt pasjonujące, mam też inne zainteresowania. Historię, w tym zwłaszcza historię muzyki, astronomię, języki obce, filozofię, religię, astronomię, geografię. Uważam, że w tych dziedzinach, na potrzeby nie naukowe czy zawodowe, ale hobbystyczne, w internecie można znaleźć bardzo dużo, także za darmo.

    Nie wiem kim Kolega jest z zawodu, ale pewnie w większości zawodów będzie podobnie. Tzn. treść z otwartego internetu nie będzie zazwyczaj przydatna do pracy zawodowej czy naukowej. Ale do wykorzystania hobbystycznego, poszerzania zainteresowań, wiedzy ogólnej, nauki języków to już tak.
  • Są też plusy zdalnej edukacji ,można na bieżąco usłyszeć jakie bzdury serwują nauczyciele dzieciom . Dziś moja córka na angielskim dowiedziała się czegoś na temat Święta Dziękczynienia. Otóż obchodzone na pamiątkę tego jak pierwsi koloniści dziękowali Indianom za pomoc . Nie dziękowali Bogu , co to to nie. Dziękowali Indianom .
  • indianom i Afroamerykanom
  • edytowano November 2020
    Wśród nauczycieli też się trafiają niedouki. Stwierdzam to z przykrością, bo sama jestem emerytowaną nauczycielką. Najgorzej, jak się takiemu wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał, a wystarczy tylko doczytać i nie będzie opowiadał głupot.
  • christoph napisal(a):
    indianom i Afroamerykanom
    W sumie to nie indianom. Native Amerykanom . Tak się uczą.
  • Nooo taaa
    Prawdziwy indianin to Hindus
  • Taki jest chyba powód, dla którego politpoprawność uznała słowo Indianie za niekoszerne. Co śmieszniejsze, "Indianin" nie różni się pod tym względem od "rdzennego Amerykana", bo żyli sobie ci rdzenni mieszkańcy na swojej ziemi, potem przypłynął jakiś gość imieniem Amerigo i ich ziemię nazwano imieniem tego gościa. Stawiam orzechy brazylijskie przeciwko dolarom honkongskim, że za "rdzennych Amerykanów" w nadchodzącej dekadzie znowu coś wymyślą. Postęp musi być.
  • wojtek napisal(a):
    robert.gorgon napisal(a):
    Ograniczona możliwość kontroli samodzielności pracy ucznia. Pod tym względem nauczanie tradycyjne będzie miało zawsze przewagę. Uczeń zawsze ma możliwość skorzystania z pomocy online. Jednak i w tej sytuacji można zrobić wiele aby utrudnić cyber- ściąganie.
    Dawno temu znałem wykładowcę, który konstruowal tak zadania na kolokwiach i egzaminach, że pozwalal przynosić dowolne pomoce naukowe. A i tak nie bylo łatwo. A nawet trudniej. Proszę zgadnąć czy ilość tych co zdali była wieksza niz u innych z tego samego przedmiotu. Przedmiot: Mechanika techniczna. Politechnika.
    W tym wypadku chodzi jednak głównie o brak możliwości sprawdzenia pomocy naukowej w postaci osoby trzeciej, np. korepetytora.
  • @Maria, to prawda, ale ten sam problem mamy przy zadaniach domowych czy prezentacjach na próbną maturę.

    @Cyrylica, proszę absolutnie nie brać do siebie, ale dobrych nauczycieli jest mniejszość, a bardzo dobrych to juz naprawdę niewielu. Przy pandemii to niejako "wyszło" wcześniej było w murach szkoły. Choć swoje juz widzieliśmy w zeszłym roku w czasie strajku.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.