Aktualności, newsy, krótkie wiadomości teksowe

1213214216218219235

Komentarz

  • Ja też zimnoprysznicuje od 14 roku życia, przestałem wtedy chorować na cokolwiek. Katar to maks jak spoconego mnie przewieje. A wcześniej zdarzało się chorować na jakieś zapalenia płuc w wakacje.
  • Lidl też chce załapać się na czelendż morsowania!

    image
  • Czemu nie, można wrzucić ten lód do wanny z zimną wodą.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Czemu nie, można wrzucić ten lód do wanny z zimną wodą.
    Dla jednej butelczyny?
  • AnnaE napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Czemu nie, można wrzucić ten lód do wanny z zimną wodą.
    Dla jednej butelczyny?
    =))
  • Ja tam jak od kilku lat wchodzę sobie do zimnej wody (takiej maksymalnie 4-5 stopni), zawsze w tłumie - bo lubię sobie pogadać - to nie zauwazyłem ani razu takiej patogii żeby ktoś stał zanurzony po pępek.
    Wiadomo, że trzeba zanurzyć się minimum po linię serca.

    Wiec z morsowaniem jak z jogą - generalnie OK, tylko trzeba robić to z głową.
  • Przemko napisal(a):
    Ja też zimnoprysznicuje od 14 roku życia, przestałem wtedy chorować na cokolwiek. Katar to maks jak spoconego mnie przewieje. A wcześniej zdarzało się chorować na jakieś zapalenia płuc w wakacje.
    Ja jednak przechorowałem swoje kiedy dzieci zaczęły mi przynosić choroby do domu (jakieś 4 lata temu).
    Potem zagoniłem dzieci do zimnych pryszniców (żona się nauczyła sama) i dziś nie choruje nikt. Co daj Boże się utrzyma.
  • afropolak napisal(a):
    Ja tam jak od kilku lat wchodzę sobie do zimnej wody (takiej maksymalnie 4-5 stopni), zawsze w tłumie - bo lubię sobie pogadać - to nie zauwazyłem ani razu takiej patogii żeby ktoś stał zanurzony po pępek.
    Wiadomo, że trzeba zanurzyć się minimum po linię serca.
    Z tego co wiem, to obecne tłumy wierzą że maksimum.
  • Szefem CDU w Niemczech został Armin Laschet, premier płn. Nadrenji i Westfalji.
    Heteroseksualny biały mężczyzna, żonaty, katolik
  • Świadczy to o nim dobrze. Jedno niestety świadczy źle - Niemiec.
  • edytowano January 16
    Nie Prusak
    karnawalista
  • Mieszkaniec warszawskiej Woli codziennie ogląda efekty ich karnawału.
  • W sobotę ekipa złożona z dziesięciu Nepalczyków zdobyła szczyt K2

    W skład ekipy, która dokonała ataku szczytowego weszli: Nirmal Purja, Gelje Sherpa, Mingma David Sherpa, Mingma Gyalje Sherpa, Sona Sherpa, Mingma Tenzi Sherpa, Pem Chhiri Sherpa, Dawa Temba Sherpa, Kili Pemba Sherpa oraz Dawa Tenjing Sherpa.
    Podobno czekali jedni na drugich, żeby wejść razem.
    Za to właśnie - najwiekszy szacun.
  • afropolak napisal(a):
    W sobotę ekipa złożona z dziesięciu Nepalczyków zdobyła szczyt K2

    W skład ekipy, która dokonała ataku szczytowego weszli: Nirmal Purja, Gelje Sherpa, Mingma David Sherpa, Mingma Gyalje Sherpa, Sona Sherpa, Mingma Tenzi Sherpa, Pem Chhiri Sherpa, Dawa Temba Sherpa, Kili Pemba Sherpa oraz Dawa Tenjing Sherpa.
    Podobno czekali jedni na drugich, żeby wejść razem.
    Za to właśnie - najwiekszy szacun.
    Największy szacun.
    =D>
  • edytowano January 16
    Bieleckiemu już się ulało, że na dopingu (z tlenem).
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Bieleckiego już się ulało, że na dopingu (z tlenem).
    Ale nie wszyscy.
    Zimą i bez tlenu - zaliczone.
    Cudownie!
    Jakoś tak ucieszyłam się, że ci, których uważano do tej pory za zdolnych tylko do dźwignia tobołów jaśnie państwa, wybili się i pokazali, co potrafią.
  • edytowano January 16
    Taka trochę kolonialna era się skończyła.

    A niektórzy mają buldópy
  • No i K2 zażądała ofiary.
    Podczas zejścia z obozu „I” do bazy wysuniętej na K2 (8611 m) zginął hiszpański himalaista Sergi Mingote – kierownik sportowy komercyjnej wyprawy Seven Summit Treks, której uczestniczką jest Magdalena Gorzkowska.
  • edytowano January 17
    Może gdyby podczas ubiegłoletnich polskich wypraw na K2 była lepsza współpraca zamiast indywidualnego ambicjonerstwa, którego symbolem, choć nie jedynym przykładem jest D. Urubko..

    Tym większy szacunek dla Nepalczyków
  • edytowano January 16
    AnnaE napisal(a):
    afropolak napisal(a):
    W sobotę ekipa złożona z dziesięciu Nepalczyków zdobyła szczyt K2

    W skład ekipy, która dokonała ataku szczytowego weszli: Nirmal Purja, Gelje Sherpa, Mingma David Sherpa, Mingma Gyalje Sherpa, Sona Sherpa, Mingma Tenzi Sherpa, Pem Chhiri Sherpa, Dawa Temba Sherpa, Kili Pemba Sherpa oraz Dawa Tenjing Sherpa.
    Podobno czekali jedni na drugich, żeby wejść razem.
    Za to właśnie - najwiekszy szacun.
    Największy szacun.
    =D>
    to krew
    nie byli wynajęci i nie musieli światu nic udowadniać
    ale udowodnili
    koniec kolonializmu i zachcianek
    przypomniał mnie się chinski bogacz, który dał sie wnieść na Mt Everest
    zmarł, bo serce nie wytrzymało
  • afropolak napisal(a):
    W sobotę ekipa złożona z dziesięciu Nepalczyków zdobyła szczyt K2

    W skład ekipy, która dokonała ataku szczytowego weszli: Nirmal Purja, Gelje Sherpa, Mingma David Sherpa, Mingma Gyalje Sherpa, Sona Sherpa, Mingma Tenzi Sherpa, Pem Chhiri Sherpa, Dawa Temba Sherpa, Kili Pemba Sherpa oraz Dawa Tenjing Sherpa.
    Podobno czekali jedni na drugich, żeby wejść razem.
    Za to właśnie - najwiekszy szacun.
    Tragarze poszli zobaczyć, gdzie tak ci turyści się pchają
  • AnnaE napisal(a):
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Bieleckiego już się ulało, że na dopingu (z tlenem).
    Ale nie wszyscy.
    Zimą i bez tlenu - zaliczone.
    Cudownie!
    Jakoś tak ucieszyłam się, że ci, których uważano do tej pory za zdolnych tylko do dźwignia tobołów jaśnie państwa, wybili się i pokazali, co potrafią.
    +1
  • edytowano January 17
    Tymczasem nie powiodła się próba pierwszego kobiecego zdobycia Babiej Góry w bikini zimą.

    (smuteczek)

    https://lovekrakow.pl/aktualnosci/gopr-pracowita-sobota-na-babiej-gorze-morsy-gorskie-nie-daly-rady_39415.html
  • Dobre.
  • Taaaa ... Bielecki, ktòremu tak przeszkadzał "dziadek" Berbeka, że go na śmierć zagonił.
    Kibicowalem Polakom, ale Nepalczycy zasłużyli bardziej.
  • Trza zmówić kadisz.
    Czy to ten od szczepionek i walki z przeludnieniem?
  • loslos
    edytowano January 17
    W kwestii walki z przeludnieniem zachował się konsekwentnie. Czekamy na kolejnych.
  • Bezpartyjny senator Jacek Bury odchodzi z klubu Koalicji Obywatelskiej i rozpoczyna współpracę z ruchem Polska 2050. Swoją decyzję senator ogłosi w najbliższy poniedziałek na konferencji z Szymonem Hołownią. Jacek Bury zdecydował się na taki krok, ponieważ uważa, że opozycja parlamentarna tkwi w marazmie.

    Jacek Bury opuści klub Koalicji Obywatelskiej i będzie senatorem niezrzeszonym. Będzie współpracował z ruchem Szymona Hołowni
    Senator będzie drugim reprezentantem ruchu Szymona Hołowni w polskim parlamencie
    Teraz od Szymona Hołowni będzie zależało, czy opozycja utrzyma większość w Senacie
  • to do wątku o Xymenie! ;)
  • romeck napisal(a):
    to do wątku o Xymenie! ;)
    Przełóż proszę
  • .
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Bieleckiemu już się ulało, że na dopingu (z tlenem).
    Nie to co zdobywanie szczytów ze służbą targającą w górę kilograny sprzętu za panem zdobywcą.
  • edytowano January 18
    afropolak napisal(a):
    Taaaa ... Bielecki, ktòremu tak przeszkadzał "dziadek" Berbeka, że go na śmierć zagonił.
    Nie zagonił. Berbeka wiele lat wcześniej zdobył Broad Peak w bardzo trudnych warunkach - niestety okazało się że zdobył przedwierzchołek (będąc absolutnie przekonany że jest na szczycie). O czym jego partnerzy wiedzieli, ale nikt mu aż do powrotu do Polski nie chciał o tym powiedzieć.
    Gruba afera z tego była, Berbeka wrócił do himalaizmu tylko po to by zdobyciem Broad Peaka jako pierwszy zimą wyrównać rachunki. No i mu się w sumie udało - tylko okupił to śmiercią.
    afropolak napisal(a):
    Kibicowalem Polakom, ale Nepalczycy zasłużyli bardziej.
    Ano właśnie. Nasze wyprawy ostatnio to wujnia była pod kątem współpracy. Nie tylko o Penisa Urubko chodzi - ale generalnie, Bielecki wyfruwa do przodu o sto kilometrów, partnerzy nie nadążają, nie wchodzą w ogóle, albo nie schodzą żywi. Przecież Broad Peak to nie była pierwsza wyprawa w tym "stylu".

    Śp Zawada nie pozwoliłby w życiu na takie numery - a po tym co odwalił Urubko czy Bielecki, niezależnie od umiejętności żaden nie znalazłby się więcej na narodowej wyprawie. Także teges.

    Szkoda bo Polacy wymyślili ten sport, byliśmy w nim prócz tego bezsprzecznie, absolutnie najlepsi. Zabrakło wisienki na torcie - tylko tyle i aż tyle.
  • Ciekawe, że Andrzej Bargiel po pierwszych doświadczeniach wylogował się z tego towarzystwa.
  • christoph napisal(a):
    Bezpartyjny senator Jacek Bury odchodzi z klubu Koalicji Obywatelskiej i rozpoczyna współpracę z ruchem Polska 2050. Swoją decyzję senator ogłosi w najbliższy poniedziałek na konferencji z Szymonem Hołownią. Jacek Bury zdecydował się na taki krok, ponieważ uważa, że opozycja parlamentarna tkwi w marazmie.

    Jacek Bury opuści klub Koalicji Obywatelskiej i będzie senatorem niezrzeszonym. Będzie współpracował z ruchem Szymona Hołowni
    Senator będzie drugim reprezentantem ruchu Szymona Hołowni w polskim parlamencie
    Teraz od Szymona Hołowni będzie zależało, czy opozycja utrzyma większość w Senacie
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Tymczasem nie powiodła się próba pierwszego kobiecego zdobycia Babiej Góry w bikini zimą.

    (smuteczek)

    https://lovekrakow.pl/aktualnosci/gopr-pracowita-sobota-na-babiej-gorze-morsy-gorskie-nie-daly-rady_39415.html
    Od tylu lat się mówi, że "turyści" powinni albo mieć ubezpieczenie albo płacić z własnej kieszeni za akcje ratownicze. Zastanawiam się cóż takiego stoi na przeszkodzie by to wreszcie wprowadzić.

    W tym wypadku podejrzewam że żaden ubezpieczyciel nie zapłaciłby debilom za taką akcję, już prędzej by się procesował z nimi, gdyby było trzeba. I zapewne by wygrał.

    Przypomniał mi się dialog z wywiadu rzeki "Smak Gór" z Ryszardem Pawłowskim :
    - Ciągle nowe wyzwania.. to co nastepne? Bez kurtek pójdziecie?
    - Bez przesady.
  • TecumSeh napisal(a):

    Od tylu lat się mówi, że "turyści" powinni albo mieć ubezpieczenie albo płacić z własnej kieszeni za akcje ratownicze. Zastanawiam się cóż takiego stoi na przeszkodzie by to wreszcie wprowadzić..
    Na tej zasadzie powinni się ubezpieczać wszyscy uprawiający sporty (skręcenia i złamania też są kosztowne w leczeniu a ktoś musi ich jeszcze dowieźć do szpitala), pływający lub morsujący w akwenach wodnych, wypływający żaglówkami, zbierający owoce ze zbyt wysokich drzew w sadzie (a co? mogli je przyciąć), itp itd. Wypadków którym da się zapobiec jest wiele.

  • Ale nie wszystkie wymagają pomocy ratowników z drogim sprzętem.
  • edytowano January 18
    kulawy_greg napisal(a):
    Na tej zasadzie powinni się ubezpieczać wszyscy uprawiający sporty (skręcenia i złamania też są kosztowne w leczeniu a ktoś musi ich jeszcze dowieźć do szpitala), pływający lub morsujący w akwenach wodnych, wypływający żaglówkami, zbierający owoce ze zbyt wysokich drzew w sadzie (a co? mogli je przyciąć), itp itd. Wypadków którym da się zapobiec jest wiele.

    Przypominam że jeśli chodzi o publiczną opiekę medyczną, to płacisz składkę. Normalna interwencja to co innego niż akcja górska, gdzie w grę wchodzi zupełnie inne ubezpieczenie. W Słowacji to wiedzą, w Alplach to wiedzą - dlaczego w Polsce jest inaczej?
  • Coś mi się o uszy obijało że GOPR nie mógłby być wtedy "ochotniczy".

    BTW ubezpieczenie na 3 dni sportów ekstemalnych w górach z opcją śmigłowiec itp. kosztuje w OK 45 zł.

    Kolega, który w Dolomitach wyglebił na rowerze w pakiecie prócz zwiezienia, poskładania, pozszywania miał nawet chirurga plastycznego w pakiecie. Cała akcja skoordynowana z PL zadzwoniliśmy pod numer z karty i wysłalismu mailem skrina z pozycją z mapy gościa zbierali ratownicy po 25 min od telefonu.
    Historyjka wszystkim pod rowagę.
  • edytowano January 18
    To niech będzie zawodowy. Nawet lepiej.
    Niemiłosiernie wkurza mnie fakt, że w Polsce system oducza odpowiedzialności.
  • Na tej zasadzie powinni się ubezpieczać wszyscy uprawiający sporty (skręcenia i złamania też są kosztowne w leczeniu a ktoś musi ich jeszcze dowieźć do szpitala), pływający lub morsujący w akwenach wodnych, wypływający żaglówkami, zbierający owoce ze zbyt wysokich drzew w sadzie (a co? mogli je przyciąć), itp itd. Wypadków którym da się zapobiec jest wiele.
    Mnie wnerwia roszczeniowa postawa rozmaitych półmózgów którzy mają akurat ułańską fantazję udać się w góry w japonkach, albo bez gaci, albo na kozie i oczywiście pójdzie im świetnie (czyt. będą mogli wrzucić fajne foty na instagrama) ale gdyby coś jednak się zdarzyło, to ratownicy mają się natychmiast zjawić, bo są od tego jak d... od srania (za przeproszeniem) i nie ma przebacz.

    Akurat podczas tej akcji z gołą i bezmózgą niewiastą grupa GOPR natknęła się na kilku kolejnych osobników idących w górę mimo że było załamanie pogody i źle to wyglądało, ratownicy ostrzegali pisz-pan-turystów którzy jednak pokazali im faka i poszli dalej, za pół godziny zaczęli dzwonić z płaczem że utknęli i zaraz zginą i żeby ich ratować, mamuniu, help.

    Ja rozumiem że GOPR jest od ratowania jak d... od srania ale akurat w tym przypadku można było uniknąć obu akcji przy założeniu że ktoś uruchomi choć jedną komóreczkę szarą, jedynaczkę, zanim podejmie decyzję o wygłupach w górach.
    Ratownicy znaleźli się tam tak szybko bo np. jedna grupa ćwiczyła psy w tym rejonie - i, do stu fur beczek zjełczałego tranu, niechby sobie raczej dokończyli ten trening, co dla psów i dla nich byłoby korzystne. No ale musieli zgarniać jakichś nielotów przyzwyczajonych do tego że zawsze ktoś za nich posprząta, jak nie mamusia to tatuś a jak nie tatuś to mityczny KTOŚ, kto ma im zapewnić komfort i bezpieczeństwo niezależnie od sytuacji i podjętych przez nich decyzji. Należy im się.

  • TecumSeh napisal(a):

    Przypominam że jeśli chodzi o publiczną opiekę medyczną, to płacisz składkę. Normalna interwencja to co innego niż akcja górska, gdzie w grę wchodzi zupełnie inne ubezpieczenie. W Słowacji to wiedzą, w Alplach to wiedzą - dlaczego w Polsce jest inaczej?
    No , oczywiście , wszyscy płacimy składki czyli tzw podatki różnego rodzaju (ZUS, dochodowy, vat, akcyza) i z tego idzie na "normalne interwencje" i na GOPR. Nie wiem czemu jak ktoś postanowi sobie pobiegać w parku i tam skręci nogę to już taką normalną interwencję miałby w pakiecie a przy skręceniu nogi w górach już nie?
    Oprócz kosztów materialnych interwencji górskich są też szkody zdrowotne, które najczęściej ponoszą sami poszkodowani, zatem nie można powiedzieć że tak żadnej odpowiedzialności nie ma. Co innego tacy co chcieliby żeby ich zwozić z Morskiego Oka bo się ściemnia.
  • Oprócz kosztów materialnych interwencji górskich są też szkody zdrowotne, które najczęściej ponoszą sami poszkodowani, zatem nie można powiedzieć że tak żadnej odpowiedzialności nie ma.
    Ludki idące w góry późnym popołudniem albo przy mocno niepewnej pogodzie albo nieodpowiednio ubrani naprawdę zakładają że mają immunitet i nic im się nie stanie. Obliczanie czasu, przyglądanie się własnej kondycji, słuchanie ludzi bardziej doświadczonych albo sprawdzanie prognozy jest dla frajerów, jak wiadomo,
    Nawet jeśli dopiero co komuś zdarzył się nieprzyjemny wypadek, to pewnie ta osoba była głupia i nieudolna, ich to nie dotyczy bo mają zawartą z niebiosami umowę z pakietem premium.
    Co innego tacy co chcieliby żeby ich zwozić z Morskiego Oka bo się ściemnia.
    Możemy do tej kategorii zaliczyć panienkę co to "idę w góry w majtkach bo brałam udział w kursie rozszerzania świadomości i panowania nad materią"? Czy to raczej dzielna kobieta która uprawiała sport ekstremalny i skręciła nóżkę (w pewnym sensie) więc się jej nie czepiajmy bo każdemu się może zdarzyć?

  • kulawy_greg napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):

    Przypominam że jeśli chodzi o publiczną opiekę medyczną, to płacisz składkę. Normalna interwencja to co innego niż akcja górska, gdzie w grę wchodzi zupełnie inne ubezpieczenie. W Słowacji to wiedzą, w Alplach to wiedzą - dlaczego w Polsce jest inaczej?
    No , oczywiście , wszyscy płacimy składki czyli tzw podatki różnego rodzaju (ZUS, dochodowy, vat, akcyza) i z tego idzie na "normalne interwencje" i na GOPR. Nie wiem czemu jak ktoś postanowi sobie pobiegać w parku i tam skręci nogę to już taką normalną interwencję miałby w pakiecie a przy skręceniu nogi w górach już nie?
    Oprócz kosztów materialnych interwencji górskich są też szkody zdrowotne, które najczęściej ponoszą sami poszkodowani, zatem nie można powiedzieć że tak żadnej odpowiedzialności nie ma. Co innego tacy co chcieliby żeby ich zwozić z Morskiego Oka bo się ściemnia.
    W sumie racja, niech sobie czekają przy tym Morskim Oku na karetkę z Zakopanego. Na wiosnę dojedzie. W przeciwnym razie ja też chcę śmigłowiec z parku w centrum miasta do szpitala jak spadnę z roweru.
  • Na rower jest polisa "Bezpieczny Rowerzysta""
  • kulawy_greg napisal(a):
    Nie wiem czemu jak ktoś postanowi sobie pobiegać w parku i tam skręci nogę to już taką normalną interwencję miałby w pakiecie a przy skręceniu nogi w górach już nie?
    Właśnie dlatego, że w górach jest inaczej niż w parku, ryzyko wyższe i interwencja tamże jest zupełnie innego kalibru. Łącznie z zagrożeniem życia dla ratowników.

  • Mama!
    W National Geographic było lepiej!
    I w płacz!
  • Tak narzekacie na koszty akcji ratowniczych w górach a to całkiem niezły biznes jest: "Z pośród wszystkich parków narodowych w Polsce najwięcej, bo blisko 3,5 mln zł zarobił w ubiegłym roku Tatrzański Park Narodowy"
    https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-tatrzanski-park-narodowy-najbardziej-zyskownym-parkiem-narod,nId,4199599#utm_source=paste

    Oczywiście pewnie budżety GOPR i Parku nie są powiązane, ale ogólnie, to się chyba opłaca. Szkoda tylko tej natury i tych co lądują w szpitalach albo na cmentarzach.
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    BTW ubezpieczenie na 3 dni sportów ekstemalnych w górach z opcją śmigłowiec itp. kosztuje w OK 45 zł.

    Kolega, który w Dolomitach wyglebił na rowerze w pakiecie prócz zwiezienia, poskładania, pozszywania miał nawet chirurga plastycznego w pakiecie.
    A co z kosztami pogrzebu? Czy pakiet to obejmuje?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.