Co teraz czytacie i co polecacie?

11213151718

Komentarz

  • Miguel de Unamuno, Agonia Chrystianizmu

    Nie wiem czy ortodoksyjne ale miesza pod czerepem.
  • edytowano February 20
    Św Alfons Maria Ligourie "Przygotowanie do śmierci".

    Niezwykle mocna i stawiająca do pionu lektura z główną myślą przewodnią: odkładanie nawrócenia do późnej starości jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem.

    image
  • nowe słówko dla mnie:

    antropofogia

    i taką, spośród niewielu, definicję znalazłem:
    Rytualny kanibalizm- integralny element kultury azteckiej. Kanibalizm= antropofogia, która jest wynikiem wcześniej istniejącej teofagii - spożywania ciała bóstwa.

    Aż mnie tknęło, że te wszystkie kanibalizmy - od dosłownych, po symboliczne w różnych starożytnych kulturach - są pierwotną niewysłowioną tęsknotą za Komunią Ciałem Chrystusa w Kościele!

    ?
    nie wiem, tak mi wpadło po cytacie @Motes'a...
  • *a

    - Jesteś srakofagiem.
    - Chciałeś powiedzieć sarkofagiem?
    - Chciałem powiedzieć gunwojadem.
  • romeck napisal(a):
    nowe słówko dla mnie:

    antropofogia

    i taką, spośród niewielu, definicję znalazłem:
    Rytualny kanibalizm- integralny element kultury azteckiej. Kanibalizm= antropofogia, która jest wynikiem wcześniej istniejącej teofagii - spożywania ciała bóstwa.

    Aż mnie tknęło, że te wszystkie kanibalizmy - od dosłownych, po symboliczne w różnych starożytnych kulturach - są pierwotną niewysłowioną tęsknotą za Komunią Ciałem Chrystusa w Kościele!

    ?
    nie wiem, tak mi wpadło po cytacie @Motes'a...
    Dobre!
  • edytowano March 4
    Nie wiedziałem, gdzie umieścić skan felietonu, więc po drugim przeczytaniu - tutaj. Podróżnik, odkrywca pisze, że powinno się odstawić ekran z mediami społecznościowymi, bo w tym czasie przeczyta się sto książek!

    Niedziela, 202103-10, na 7. marca
    Jacek Pałkiewicz (od kulku tygodni felietonista tygodnika)
    image
  • "Gniazdo Polskie" Bohdana Urbankowskiego. Nadrobiłem wiele karygodnych zaległości w wiedzy historyczno-literackiej.
  • "Charyzmatyk" Bartosza Geislera.
  • Jeśli ktoś lubi Mlodą Polskę, Wyspiańskiego i docenia "Wesele" polecam "Panny z Wesela" autorka wykonała solidną pracę w archiwach i bibliotekach zgrabnie, z talentem opisała i mamy pozycję, którą wspaniale, "potoczyście" się czyta. Dużo informacji na temat życia codziennego, obyczajowości i historii rozdziały poprzedzone dobranymi cytatami z szerokopojętych źródeł literackich, archiwalnych, naukowych (S. Udziela) .

    Wnikliwi tutejsi czytelnicy między wireszami będą mi mileli żniwo dotyczące informacji dot mieszania sie stanów i mentalności jaka z tego sie narodziła.

    Z wielkim sentymentem odnajdywałam dwa etosy mieszające się w mojej rodzinie oraz zastanawiałam się odwożąc zegarek do przegladu do Bronowic na "czyjejich morgach" stoi budynek gdzie ów się znajduje, jak drastycznie zmieniła się okolica choć dawna topografię z kapliczek rozpykać przy minimalnym wysiłku się da.

    Jeli więc kogoś interesuje to co było jak po Weselu "żyli długo i szczęśliwie" z czego żyli, jak rodziły im się dzieci, jak przetrwali wojny itp. niech sięgnie po te ksiazkęimage

  • Na prawdę coś z tych wsi pozostało? Bo jak się tam kręciłem, to raczej dość zwarta, miejska zabudowa dominuje, no może poza okolicami Fort 41 gdzie od zachodu faktycznie są pola.
  • No zostało, zostało i to w całym teraźniejszym Krakowie na każdym z osiedli noszących nazwę wsi Prokocim, Kurdwanów, Bieżanów, Czyżyny, Wola Duchacka etc. można znaleźć centruma wioski jakieś ruiny chałupy studnię zasypane stawy...
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    No zostało, zostało i to w całym teraźniejszym Krakowie na każdym z osiedli noszących nazwę wsi Prokocim, Kurdwanów, Bieżanów, Czyżyny, Wola Duchacka etc. można znaleźć centruma wioski jakieś ruiny chałupy studnię zasypane stawy...
    Nu, ale tu trzeba trochę wrażliwości.

    Ja to pamiętam, jak pacholęciem będąc udałem się S-Bahnem do Spandau, które stanowi(ło już wtedy) część Berlina. Strasznie poruszyło mnie, że po drodze mijałem lasy i jeziora i że ono Spandau stanowiło w zasadzie odrębne miasteczko, z własnym rynkiem, ratuszem, strukturą, wszystkim.
  • No zaraz, zaraz, gdzie Prokocim, gdzie Bronowice ;)
    Prokocimia nie znam, natomiast Ruczaj i Bronowice już trochę i tam tych śladów wsi nie widziałem.
    Możem faktycznie niewrażliwym?
  • Topological Derivatives in Shape Optimization

    Pod wpływem niektórych kolegów postanowiłem sobie trochę odświeżyć mechanikę - równania różniczkowe cząstkowe, deformacje, osobliwości, te klimaty.
  • edytowano April 26
    Bo to wew chaszcze trzeba wejśc no i może trochę 'insajderskiej wiedzy mieć, np. na Pszelnej na Ruczaju właśnie zburzyli ceglany dom skąd pochodził mój wujek Józek który wystawił jego ojciec Jan w 1948 po śmierci rodziców Józefy jego żony roku na miejscu chałupy w której mieszkali razem z jej rodzicami, tam gdzie była stodoła staneły klatki z królikami a potem garaże. Po sąsiedzku mieszkali M. u których na komornem siedzieli Załuchowie - muzykanci rodzice Jędrka co na zecera poszedł ale do muzyki go ciągnęło po ojcu.

    Mozna sobie sprawdzić Kraków, ul. Zalesie (nazwa Przysiółka), Obozowa, Magnolii Pszczelna nawt na gógielnicy widać "sady" przydomowe.
    Będą bloki choć jescze jakąś gruszę i ze dwie śliwy po sadzie w chaszczu da się wypatrzyć.

    No zaraz, zaraz, gdzie Prokocim, gdzie Bronowice - no tak Proko było pod silnym wpływem rozwijającej się kolei tak robotniczo - chłopska tkanka. Do tej pory ul. Bieżanowska ma super klimat prowincjonalnego miasteczka (jeszcze). Małe skromne domki słupy z drutami wzdłuż ulicy ogródki z rabatami itp.

  • Na Ruczaju to jeszcze w 90-tych krowa się pasła i to bliżej Kapelanki niż Europejskiego - dla nie-krakusów to byndzie z 5km od Wawelu
  • Choć niekrakus, to wiem, gdzie Kapelanka, bo moja Ciocia tam mieszka.
  • koci.uep napisal(a):
    Na Ruczaju to jeszcze w 90-tych krowa się pasła i to bliżej Kapelanki niż Europejskiego - dla nie-krakusów to byndzie z 5km od Wawelu
    W latach 90 krowy pasły się wzdłuż alei Jana Pawła II ( dawna Politechniki ) . Ok 1.5 km od Piotrkowskiej .
  • Hmm a JanaPawła to nie Włókniarzy?
  • edytowano April 26
    trep napisal(a):
    Hmm a JanaPawła to nie Włókniarzy?
    Oczywiście, że Włókniarzy . Mijałem te krowy idąc do podstawówki. Coś mam kłopoty z pamięcią i zastanawiam się czy to nie skutki wiadomej choroby...
  • Miałem kiedyś zajęcia na kampusie na Ruczaju, który wtedy dopiero zaczynał się budować. Wysiedliśmy ze 2 przystanki wcześniej bośmy stwierdzili, ze musieliśmy do złego autobusu wsiąść bo nas z Krakowa na jakąś wioskę wywiozło.
    A teraz jak tam jestem, to o ludzie...
  • edytowano April 28
    Krowy to i na Błoniach się niedawno pasły, a przecież to kilkaset metrów od Rynku :)

    image

    Od drugiej strony Błoń, nad rzeką Rudawą przy Salwatorze padły ostatnie drzewa, wycięte przez..... bobry.

    A co do Ruczaju, to mimo cywilizacji królują tam dziki, zarówno na osiedlach jak i między biurowcami. Ostatnio zobaczyłem ogrodzenie elektryczne wzdłuż trawnika przy biurowcu, zastanawiam się czy to na zwierzęta czy ludzi?
  • edytowano April 28
    W Gdyni i Sopocie dzicy za dnia szlajają się po centrum stadamy, trzeba uważać zwłaszcza gdy się idzie z psem, bo może być rozróba
  • Ja właśnie kończę książkę "Między nieładem a niewolą. Krótka historia myśli politycznej". Bardzo ciekawa rzecz! No, ale prof. Andrzej Nowak to klasa sama w sobie!
  • image
    książka do rozmowy,
    biała kartka po lewej i jedno pytanie, po prawej obrazek
    możliwość rozmowy, a nawet zapisu wniosków czy odpowiedzi,


    mnie sie podoba, choć i taka recenzja była

    "Książka" składa się z 33 pytań i tylu obrazków.
    Nic więcej.
    Całkiem bez sensu, bo problemem zwykle nie jest to, że dziecko nie zadaje pytań. Wręcz przeciwnie. Potrzeba książek, które pomagają na nie odpowiedzieć.
    Czuję się oszukany.
    Nie polecam absolutnie.


    ja tam polecam
  • christoph napisal(a):
    image
    książka do rozmowy,
    biała kartka po lewej i jedno pytanie, po prawej obrazek
    możliwość rozmowy, a nawet zapisu wniosków czy odpowiedzi,


    mnie sie podoba, choć i taka recenzja była

    "Książka" składa się z 33 pytań i tylu obrazków.
    Nic więcej.
    Całkiem bez sensu, bo problemem zwykle nie jest to, że dziecko nie zadaje pytań. Wręcz przeciwnie. Potrzeba książek, które pomagają na nie odpowiedzieć.
    Czuję się oszukany.
    Nie polecam absolutnie.


    ja tam polecam
    A nie jest to jakieś podstępnie lewackie?
  • narracja wychodzi z rozmowy
    nie jest bardziej niz ww rekopis z Sarra Gossy

    można powiedzeć, widzisz dziecko drogie, ludzie mają problemy, a my mamy lepiej , bo mamy katechism
  • Jeśli czyta się dobrych autorów powieści kryminalnych, można się sporo dowiedzieć/nauczyć. Tak było swego czasu z Raymondem Chandlerem i jego opisem społecznego klimatu Kalifornii lat 50, tak jest i teraz. Znów znalazłam się w Kalifornii, tym razem w Dolinie Krzemowej, w okolicach Palo Alto, w roku 2019 i weszłam w świat przemysłu gier komputerowych i fanatyków gier, a moja wiedza w tomacie była bliska zeru, gdyż nigdy nie pociągała mnie ta rozrywka. Przewodnikiem po tym świecie jest niezwykle inteligentny i utalentowany pisarz - Jeffry Deaver.
    "Czy wiedzieliście, że...
    Przemysł gier komputerowych w CA zarobił w zeszłym roku 142 miliardy dolarów, o 15% więcej niż w rok wcześniej? Że przemysł ten jest potężniejszy niż Hollywood?
    W gry komp. gra 200 000000 Amerykanów (...)"
    Są gracze zawodowi osiągający sławę gwiazd kina lub sportu, niektórzy zatrudniają swoich agentów.

    "Japonia wyrosła na giganta w świecie gamingu. Gracze chińscy to 700 000000. Po początkowej nieufności (wywrotowy wynalazek) rząd w Pekinie zorientował się co traci: kasę i wszedł w ten interes wymyślając gry wymagające ruchu.
    - Widzisz kamery z przodu i po bokach? Zakładasz to, podłączasz się do sieci przez komórkę lub wifi i wychodzisz do ogrodu, tylko że to nie jest już twój ogród. Algorytmy gry zmieniają świat, który widzisz. Trójkołowy rowerek, grill, kot - wszystko staje się czymś innym. Zombi, potworami, skałami, wulkanami. Włączasz gogle, trzy, dwa, jeden i - zmienia się cały świat. W pewnym momencie spada na ciebie z nieba pterodaktyl i wyrywa ci serce. ZGINĄŁEŚ - zawiadamia napis na ekranie gogli."

    Są gracze, których interesuje zabijanie nie tylko w alternatywnej rzeczywistości, pomysły z gier przenoszą do realu i traktują to jak kontynuację gry. O nich jest ta książka.
    Co lubię u Deavera, to to, że nie epatuje okrucieństwem, starannie dokumentuje to o czym pisze, że świetnie pisze, nie "leje wody" w celu wydłużenia powieści, na 427 stronach mamy "samo mięso". Gdyby nasza "królowa" kobylastych kryminałów - Bonda - brała z niego przykład byłoby to z korzyścią dla czytelników. U Deavera nie ma słabych stron. Polecam.
  • O, akurat się podepnę, gdyż siedząc sobie w kiblu miałem taką oto refleksję, że gry komputerowe są ścisłym odwzorowaniem jaskini im. Platona.
  • Coś w tym jest.
    Gaming ma i pożyteczne zastosowania - wszelkiego typu symulatory dla armii, sportowców itp - to wiemy.
    Japońce wymyślili też szlachetne odmiany gamingu - Nintendo, gry rycerskie, w których obowiązuje rycerski kodeks honorowy. Zamiast krwawej jatki - elegancka walka na miecze, albo siłą woli, tu walczy się ze złem i wygrywa.
  • Mania napisal(a):
    Są gracze, których interesuje zabijanie nie tylko w alternatywnej rzeczywistości, pomysły z gier przenoszą do realu i traktują to jak kontynuację gry. O nich jest ta książka.
    To musi się koleżanka zdecydować, czy książka jest o zjawisku gier komputerowych i 200 milionach Amerykanów w nie grających, czy o promilu psychopatów. Może się okazać, że koleżanki wiedza w tomacie jest dalej równa zeru.
    Mania napisal(a):Japońce wymyślili też szlachetne odmiany gamingu - Nintendo
    A to nie przedsiębiorstwo z rynku gier komputerowych?
  • A po co się to robi?
  • los napisal(a):
    A po co się to robi?
    Ucieczka od rzeczywistości i ćpanie endorfin. Odechciało mi się grać z końcem podstawówki, próbowałem jeszcze kilka lat ale w ogóle przestało to być potrzebne.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    O, akurat się podepnę, gdyż siedząc sobie w kiblu miałem taką oto refleksję, że gry komputerowe są ścisłym odwzorowaniem jaskini im. Platona.
    Czy kulega zdał sobie sprawę jak bardzo meta jest to zdanie?
  • los napisal(a):
    A po co się to robi?
    Branża wiadomo - https://polishgamers.com/wp-content/uploads/2021/01/Raport_2021_long_20201222_web.pdf

    W skrócie - z gier jest kilkukrotnie więcej kasy niż z kina i muzyki razem wziętych.

    Przemko podsumował, jeśli ktoś chce kilku niuansów to wułala.

    Co szanowni w ogóle mają przed oczyma gdy mówią "gra komputerowa"? Bo są tak różne, jak różne są potrzeby ludzi sięgających po rozrywkę, poza tym mniej ludzi gra na komputerach/konsolach niż na telefonach. Aha, większość graczy to kobiety (właśnie przez smartfony!).

    Po co się to robi? Bo są czymś co w zakresie rozrywki przekracza funkcje kina, książek i sportu.

    Zjawisko najczęstsze w przypadku gier mobilnych, szybkich i krótkich rozgrywek - zapewniają redukcję napięcia, dają szybką nagrodę, podnoszą poczucie wartości kogoś kto odnosi elektroniczny sukces, zabawiają.

    Ale są też zupełnie inne gry dostarczające wrażeń estetycznych i fabularnych lepszych niż najnowsze produkcje filmowe, dla wielu osób istotne jest branie udziału w opowieści gdzie sami dokonują wyborów. To domena gier AAA, będących inwestycjami liczonymi w milionach.

    To w czym gry na łeb biją inne typowe rozrywki, to możliwość rywalizacji bez ograniczeń fizycznych typowych dla sportu - sprawności własnego ciała, dostępności infrastruktury w terenie, znajomości innych ludzi (to są oczywiście od razu punkty do ataku na e-sport).

    Zahaczę tylko o jeden temat - analizę danych. W zeszłym roku zainteresowałem się analityką towarzyszącą grom wieloosobowym i byłem zaskoczony - zasoby są przeogromne, przecież to tak jakby piłkarze, piłka, boisko, bramki i sędzia obwieszeni byli czujnikami i śledzeni kamerami. Jeden przykład z chyba najpopularniejszej "strzelanki" - Call of Duty. Gracz ma dostęp do kilkudziesięciu broni, może "nosić" dwie, na każdej ma dostęp do kilku tysięcy kombinacji wybierając elementy typu tłumik/lufa/celownik/kolba/rękojeść itd. Każdy dodatek ma wpływ na rozgrywkę (prędkość wylotowa pocisku, siła przebicia, odrzut, szybkość celowania i inne). Zrozumiałem dlaczego fascynuje to wiele osób - symulacje są fascynujące.

    Że nie jest to prawdziwy świat? Nie jest. A świat seriali (któryś ksiądz określił je "pornografią dla kobiet") jest prawdziwy?
  • Przemko napisal(a):
    los napisal(a):
    A po co się to robi?
    Ucieczka od rzeczywistości i ćpanie endorfin.
    Brzmi jak rozrywka.

    ---

    Chociaż wiele gier, w tym tych sieciowych, to gry strategiczno-logistyczne. Nie przeceniając ich zalet, nie ośmieliłbym się powiedzieć, że umysł człowieka, który spędza przy nich czas, jest w stanie rozprężenia, które kojarzyć można z rozrywką.
  • "symulacje są fascynujące" - nie, symulacje są wygodne.
    Fszystko na siedzonco i ze zagrycho i popitko najczęściej słodko & gazowano.
    Bawcie się chłopcy dalej.
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    "symulacje są fascynujące" - nie, symulacje są wygodne.
    Fszystko na siedzonco i ze zagrycho i popitko najczęściej słodko & gazowano.
    Bawcie się chłopcy dalej.
    A wy dalej przed telewizorami, przeżuwając mydlane opery. Zresztą, użytkownik _Kuba napisał, że z tych najbardziej prymitywnych gierek, na smartfonach, korzystają głównie kobiety. Zero zdziwień.
  • edytowano May 13
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    "symulacje są fascynujące" - nie, symulacje są wygodne.
    Fszystko na siedzonco i ze zagrycho i popitko najczęściej słodko & gazowano.
    Bawcie się chłopcy dalej.
    +1
    Z najlepszą symulacją ever czyli porno - symulacją absolutna, całego życia.
  • loslos
    edytowano May 13
    Grałem w zręcznościówki - Diggera (pamięta to kto? i Tetrisa. Grałem w prościutką grę kombinacyjną Chat noir. I to wszystko. Potem się znudziłem i przestałem. Gry strategiczne mnie przerażają. Sam świat jest dosyć nakomplikowany, mam jeszcze dodawać komplikacji wirtualnych?
  • Kuba_ napisal(a):
    Że nie jest to prawdziwy świat? Nie jest. A świat seriali (któryś ksiądz określił je "pornografią dla kobiet") jest prawdziwy?
    Mamy też inne wybory, nie tylko świat gier i świat seriali.

    Kolega Rafał zgrabnie podsumował popularność branży gejmingowej jak również chryję związaną z opóźnieniem Cyberpunka:

    "Cyberpunk i CDProject to jednak świadectwo innego zjawiska, bardzo możliwe że już schyłkowego. Mam na myśli cywilizację rozrywki, która triumfalnie zastępowała poprzednią cywilizację konsumpcji. Od jakichś 10-20 lat nie chodzi już o to aby dużo zarabiać i dużo mieć. Stopniowo to przechodziło w dużo konsumować co zawierało w sobie pewną, subtelną ale istotną, różnicę. Otóż tradycyjne mieć było oparte o pracować i być kimś. Dopiero dochód zasłużony był podstawą korzystania z niego. Majątek i konsumpcja były tylko jego oznakami, dowodami i przez to stanowiły o prestiżu i pozycji społecznej. Stopniowo to skąd środki na tę konsumpcję przestało być ważne. Mało tego - im łatwiejsze i szybsze było uzyskanie ich tym prestiż stawał się wyższy. Ciężka praca i trudna droga do bogactwa stopniowo stawały się mało atrakcyjne, a czasem wręcz obciachowe. Pieniądz trzeba zarabiać wielki, szybko i młodo jak Zukerberg. Stopniowo ideał przeszedł z zarabiania w wydawanie. I ma być lepiej bo zarabiać samemu nie ma sensu skoro zrobią to roboty i sztuczna inteligencja. To jednak mało wydawać. Trzeba się wydawaniem cieszyć, najlepiej bardzo, coraz bardziej i nieustannie. Bez zahamowań, kompleksów, wyrzutów sumienia i wysiłku, bólu i trosk. I tak doszliśmy do momentu w którym największe korporacje światowe to korporacje rozrywkowe. Mówimy medialne czy informacyjne - te od smartfonów, filmów, komunikatorów itp ale de facto to czego one dostarczają to nieustannej rozrywki. No i Polska poszła w awangardzie postępu i zrodziła korporację produkującą zabawki wirtualne, dla młodzieży głównie. Ta korporacja popełniła jakiś błąd z chciwości, który to błąd natychmiast wykorzystują konkurenci. Błąd polega na tym że nie wszyscy mogą się dobrze i wygodnie bawić zabawką od razu. No i świat się im wali. Nie mogą się bawić, pełnią zabawy i bez wysiłku!!!!"
  • los napisal(a):
    Grałem w zręcznościówki - Diggera (pamięta to kto? i Tetrisa. Grałem w prościutką grę kombinacyjną Chat noir. I to wszystko. Potem się znudziłem i przestałem. Gry strategiczne mnie przerażają. Sam świat jest dosyć nakomplikowany, mam jeszcze dodawać komplikacji wirtualnych?
    No właśnie te proste gierki z czasów 8-bitowych komputerów i jeszcze niektóre z czasu 16-bitowych Amig/Atari to chętnie, to były gry z innej epoki, tworzone z innym założeniem niż te współczesne, ale zapewne też i sentyment odgrywa tu jakąś rolę.
  • los napisal(a):
    Grałem w zręcznościówki - Diggera (pamięta to kto? i Tetrisa.
    Pamiętam :-) Też grałem w Diggera, Tetrisa i Blockout (taki tetris przestrzenny). No i jeszcze Dyna Blaster. Zamiast strzelania podkładało się ładunki wybuchowe.
    Potem to już tylko od czasu do czasu Kulki Marbit.

  • edytowano May 13
    Motes napisal(a):
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    "symulacje są fascynujące" - nie, symulacje są wygodne.
    Fszystko na siedzonco i ze zagrycho i popitko najczęściej słodko & gazowano.
    Bawcie się chłopcy dalej.
    A wy dalej przed telewizorami, przeżuwając mydlane opery. Zresztą, użytkownik _Kuba napisał, że z tych najbardziej prymitywnych gierek, na smartfonach, korzystają głównie kobiety. Zero zdziwień.
    Drogi Motesie sam postawiłeś znak równości między grami i serialami. Zgadzam się całkowicie. Prawdziwe życie jest gdzie indziej.
  • A np. świat szachów jest prawdziwy czy nie jest?
  • Nie
  • los napisal(a):
    Nie
    No właśnie.

    ---

    Oczywiście użyłem tego sformułowania (świat szachów) metonimicznie, mając na myśli nie tylko same figury na szachownicy, ale i rywalizację ludzi, którzy je przesuwają.
  • Przemko napisal(a):
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    "symulacje są fascynujące" - nie, symulacje są wygodne.
    Fszystko na siedzonco i ze zagrycho i popitko najczęściej słodko & gazowano.
    Bawcie się chłopcy dalej.
    +1
    Z najlepszą symulacją evernczyli porno - symulacją absolutna, całego życia.
    Coś się nie zrozumiało, symulacja w sensie zagadnień analitycznych, optymalizacji i modelowania - do przeżywania jest życie, nie gry.
  • Przemko napisal(a):
    los napisal(a):
    Grałem w zręcznościówki - Diggera (pamięta to kto? i Tetrisa. Grałem w prościutką grę kombinacyjną Chat noir. I to wszystko. Potem się znudziłem i przestałem. Gry strategiczne mnie przerażają. Sam świat jest dosyć nakomplikowany, mam jeszcze dodawać komplikacji wirtualnych?
    No właśnie te proste gierki z czasów 8-bitowych komputerów i jeszcze niektóre z czasu 16-bitowych Amig/Atari to chętnie, to były gry z innej epoki, tworzone z innym założeniem niż te współczesne, ale zapewne też i sentyment odgrywa tu jakąś rolę.
    Ale takie gry są cały czas robione, w sporej liczbie (wiem chociaż sam w nic nie gram)
  • edytowano May 13
    Tia, Zagram sobie w Call of Duty żeby zoptymalizować moje zachowania na wypadek wojny i zobaczyć sobie jak to jest jak sobie kogoś pociągne z karabinu maszynowego oraz zoptymalizuje kamizelkę kulooodporną i dokupię coś do mole.

    Jakby tak było to dany poziom Need for Speed i czy innym Colinie dawałby kwalifikcję do startu w rajdach samochodowych.

    Gry to rozrywka i jak każdej rozrwki nie należy jej przeceniać i uważać z dawkowaniem.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.