@ms.wygnaniec powiedział(a):
Natomiast sam opis, gdyby był prawdziwy, pokazuje bardzo racjonalne zachowania uczestników. Zaplecze Trumpa dobrze zidentyfikowało grę Izraela, Vance był przeciwny ale lojalnie zgodził się realizować decyzje Trumpa, wojskowi wskazywali co się da osiągnąć, a co nie. Trump podjął świadomie ryzykowną decyzję.
Tam nie było chaosu i emocji. No z tym, że tego opisu nie da się zweryfikować bez dostępów do stenogramów/nagrań. Traktuję bardziej jako ciekawostkę.
Chyba czytaliśmy inne artykuły albo inaczej rozumiemy racjonalność.
Dwie anegdoty mnie najbardziej rozwaliły - jedna jak Carlson dzwoni do Trumpa i pyta skąd wiesz że się uda? Bo mnie się zawsze udaje!
Druga jak Cheung przedstawia faktycznie dość racjonalne argumenty, ale wszystko kończy słowami "co by wódz nie zrobił i tak będzie wspaniałe"
Lol.
Ja też nie wiem czy artykuł jest prawdziwy. Ale wiem co przedstawia - późny dwór stetryczałego dziadka w fazie schyłkowej.
Jedna informacja jest tam pozytywna, że w całej tej bałwochwalczej akcji nie chciał brać udziału JD Vance. Dawałoby to szansę na dobrą prezydenturę w latach 2029-2037. O ile oczywiście jakimś cudem wygrałby wybory w 2028 r., co obecnie bardzo, bardzo się oddaliło.
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
Trump nieustannie przechytrza ich wszystkich. Nie mamy pojęcia jak bardzo jest inteligentny. Jest jedynym w swoim rodzaju geniuszem, na poziomie, którego żaden test IQ nigdy nie jest w stanie określić. A ponadto poddał swój umysł Chrystusowi, co czyni go jeszcze potężniejszym. Jest wspierany, otoczony i współpracuje z innymi błyskotliwymi umysłami i namaszczonymi sercami, którzy wszyscy stoją razem jako jedność przeciwko siłom szatana na całym świecie.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
Trump nieustannie przechytrza ich wszystkich. Nie mamy pojęcia jak bardzo jest inteligentny. Jest jedynym w swoim rodzaju geniuszem, na poziomie, którego żaden test IQ nigdy nie jest w stanie określić. A ponadto poddał swój umysł Chrystusowi, co czyni go jeszcze potężniejszym. Jest wspierany, otoczony i współpracuje z innymi błyskotliwymi umysłami i namaszczonymi sercami, którzy wszyscy stoją razem jako jedność przeciwko siłom szatana na całym świecie.
Może chodzi o kosmicznego Chrystusa X, o którym wspominał w starej Frondzie pewien prawnik-eseista?
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
Trump nieustannie przechytrza ich wszystkich. Nie mamy pojęcia jak bardzo jest inteligentny. Jest jedynym w swoim rodzaju geniuszem, na poziomie, którego żaden test IQ nigdy nie jest w stanie określić. A ponadto poddał swój umysł Chrystusowi, co czyni go jeszcze potężniejszym. Jest wspierany, otoczony i współpracuje z innymi błyskotliwymi umysłami i namaszczonymi sercami, którzy wszyscy stoją razem jako jedność przeciwko siłom szatana na całym świecie.
Może chodzi o kosmicznego Chrystusa X, o którym wspominał w starej Frondzie pewien prawnik-eseista?
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
Trump nieustannie przechytrza ich wszystkich. Nie mamy pojęcia jak bardzo jest inteligentny. Jest jedynym w swoim rodzaju geniuszem, na poziomie, którego żaden test IQ nigdy nie jest w stanie określić. A ponadto poddał swój umysł Chrystusowi, co czyni go jeszcze potężniejszym. Jest wspierany, otoczony i współpracuje z innymi błyskotliwymi umysłami i namaszczonymi sercami, którzy wszyscy stoją razem jako jedność przeciwko siłom szatana na całym świecie.
Może chodzi o kosmicznego Chrystusa X, o którym wspominał w starej Frondzie pewien prawnik-eseista?
Chi lo sa?
To był pewien - jak się okazało - konfabulator (nie pamiętam nazwiska), który przypisywał m. in. Danikenowi tezy przezeń nigdy nie wypowiedziane.
Ponoć wzięty prawnik robiący w optymalizacji podatkowej (nie nazywał się Sławomir jakby cp).
@rozum ale przeczytałeś artykuł, czy szukałeś tylko potwierdzenia swoich przekonań?
Bo:
1. Rozmowa z Carlsonem nie wiadomo czego dotyczy, z opisu wynika, że Trump uspokajał odnośnie zagrożenia dla swojej prezydentury, a nie samej wojny (kontekst na to wskazuje).
2. Wypowiedź Cheunga dotyczyła konsekwencji wizerunkowych, a nie działań wojennych.
3. Jak na dworzan, to zadziwiająco śmiało przedstawiali swoje obiekcje.
4. Dla mnie to normalne zachowanie w korporacji, czyli szef konsultuje ze swoimi pracownikami technicznymi, a następnie podejmuje decyzje. Tu to było! Generał Dan Caine przekazał co w ocenie wojskowych jest osiągalne, jakie są ryzyka i zagrożenia (kolejny tydzień trwa bombardowanie Iranu, przy minimalnych stratach własnych, więc możliwości przedstawił realnie) ale od wydawania rozkazów o rozpoczęciu operacji jest poziom polityczny, Cheung wskazał na zagrożenia, może z odrobiną włazidupstwa ale to to i tak lajtowy poziom, J.D. Vance był jawnie przeciw ale lojalnie uznał swoje miejsce w szeregu i pomaga w realizacji cały czas. Tu nie ma dworu, tu jest uznanie decyzyjności Trumpa z profesjonalnym wskazaniem zagrożeń i możliwych do realizacji celów.
Reasumując, to poza rozmową z Carlsonem (osoba z zewnątrz, bez dostępu do danych wrażliwych) raczej o polityce wewnętrznej, żadnego promowania swojego geniuszu przez Trumpa tam nie było. Świat realny polega na tym, że określamy plan maksimum, plan minimum, co możemy poświęcić, a co jest 'progiem bólu', takie podstawy mam Ci @rozum tłumaczyć?
Zobacz, że plan minimum właśnie został zrealizowany, Iran ma nowe przywództwo (lepsze, gorsze to się zobaczy w funkcji czasu) z wdrukowaną (a raczej z wbombardowaną) informacją, że jak za bardzo fikniemy to Wujek Sam może nam zapewnić blask męczeństwa i pośmiertną chwałę bohatera, co inaczej działa w wieku 70+, a inaczej dla 40+ . Pomagam, władcy muzułmańscy bardzo chętnie kierują na ścieżkę męczeństwa swoich wojowników, a siebie już tak trochę mniej, więc uświadomienie przemijającej chwały kruchej ludzkiej egzystencji pomaga w realnych negocjacjach.
Siły dronowe i rakietowe jak długo trwa wojna to niewiadoma, ale już takie lotnictwo czy marynarka wojenna się skolapsowały.
Nielojalni sojusznicy USA mają solidny ładunek negatywnych emocji (takiemu Dubajowi zamigał kryzys roku 2009 na realnym horyzoncie) wobec Iranu.
Sam Iran poniósł nieznane straty w siłach IRGC, a aktywność armii irańskiej jest bardzo zastanawiająca.
No więc jak sprawię Ci tym przyjemność to Trum jest obrzydliwym sklerotycznym narcyzem, którym miotają emocje płynące z jego monstrualnego ego, ale czy teraz możemy zacząć pisać bez tej inklinacji?
Dla mnie, to obecnie trwają negocjacje jak Iran i USA mają 'jednocześnie' wygrać w tej wojnie oraz władze Iranu potrzebują realnego wsparcia USA aby przetrwać nadciągającą 'miłość' swoich sąsiadów więc to jakoś ustalają, bo okazało się że Chiny są strategicznym partnerem, Rosja sojusznikiem, a Unia Europejska gardzi Trumpem ale jak trzeba dać komuś realnie w ryja, to jedynie USA potrafi to zrobić.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
Trump nieustannie przechytrza ich wszystkich. Nie mamy pojęcia jak bardzo jest inteligentny. Jest jedynym w swoim rodzaju geniuszem, na poziomie, którego żaden test IQ nigdy nie jest w stanie określić. A ponadto poddał swój umysł Chrystusowi, co czyni go jeszcze potężniejszym. Jest wspierany, otoczony i współpracuje z innymi błyskotliwymi umysłami i namaszczonymi sercami, którzy wszyscy stoją razem jako jedność przeciwko siłom szatana na całym świecie.
Może chodzi o kosmicznego Chrystusa X, o którym wspominał w starej Frondzie pewien prawnik-eseista?
Chi lo sa?
To był pewien - jak się okazało - konfabulator (nie pamiętam nazwiska), który przypisywał m. in. Danikenowi tezy przezeń nigdy nie wypowiedziane.
Ponoć wzięty prawnik robiący w optymalizacji podatkowej (nie nazywał się Sławomir jakby cp).
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
Trump nieustannie przechytrza ich wszystkich. Nie mamy pojęcia jak bardzo jest inteligentny. Jest jedynym w swoim rodzaju geniuszem, na poziomie, którego żaden test IQ nigdy nie jest w stanie określić. A ponadto poddał swój umysł Chrystusowi, co czyni go jeszcze potężniejszym. Jest wspierany, otoczony i współpracuje z innymi błyskotliwymi umysłami i namaszczonymi sercami, którzy wszyscy stoją razem jako jedność przeciwko siłom szatana na całym świecie.
Może chodzi o kosmicznego Chrystusa X, o którym wspominał w starej Frondzie pewien prawnik-eseista?
Chi lo sa?
To był pewien - jak się okazało - konfabulator (nie pamiętam nazwiska), który przypisywał m. in. Danikenowi tezy przezeń nigdy nie wypowiedziane.
Ponoć wzięty prawnik robiący w optymalizacji podatkowej (nie nazywał się Sławomir jakby cp).
Robert?
Tak, to on - Robert, co się fiskusowi nie kłaniał, patrz. "Zygmunt Freud: ja, bezbożny Żyd" Fronda 19-20 (2000)
O, pamiętam. Ćwierć wieku temu toczyłem z nim zacięte dyskusje na tematy okołokościelne. Po tym jak rozeszły się jego drogi z Frondą i został lefebrystą.
Nie znam zbyt dobrze tego uniwersum, ale jak się kliknie, a potem wybierze obcję "Preview channel" to po kilku Page Upach można wersję angielską znaleźć.
Wersja polska jest rzekomo poniżej, ale jako się rzekło ten ekosystem jest mi raczej obcym:
Jeden ciekawy fakt znamy, bo wymsknął się Trumpowi - jak parę tygodni przed wojną były protesty w Iranie, to próbowali przesłać protestującym broń przez Kurdów, ale nie wyszło. A reżim irański poszedł na całość i protestujących powybijał (liczbę zabitych szacuje się między 6000 a 36000!).
Tak więc przygotowania do zmiany reżimu nie wypaliły, irańska opozycja była martwa, ale i tak poszli na całość.
Przypadek wenezuelski był przygotowany starannie, ewidentnie ta kobieta (i nie tylko) co teraz tam jest u władzy była dogadana z Amerykanami.
@polmisiek powiedział(a):
Jeden ciekawy fakt znamy, bo wymsknął się Trumpowi - jak parę tygodni przed wojną były protesty w Iranie, to próbowali przesłać protestującym broń przez Kurdów, ale nie wyszło. A reżim irański poszedł na całość i protestujących powybijał (liczbę zabitych szacuje się między 6000 a 36000!).
Tak więc przygotowania do zmiany reżimu nie wypaliły, irańska opozycja była martwa, ale i tak poszli na całość.
Przypadek wenezuelski był przygotowany starannie, ewidentnie ta kobieta (i nie tylko) co teraz tam jest u władzy była dogadana z Amerykanami.
W sumie to miło i dość romantycznie, że wyrżnięcie protestujących w Iranie nie zniechęciło Amerykańców i wybili całe kierownictwo Ajranu
W skrócie - przychodzi jakiś naganiacz inwestycyjny i mówi kup pan mieszkanie w Barcelonie, świetna inwestycja, wynajmiesz turystom 19% zwrotu rocznie.
Biorę i kupuję bez researchu - tak, nieracjonalne i tak, wg artykułu takiej sytuacji nie było.
Robię research, dowiaduję się że to ściema z tym wynajmem, że nie wolno, a jeszcze mogą się zalęgnąć dzicy lokatorzy ... ale i tak kupuję, w końcu mnie stać i może się kiedyś przyda.
To serio jest racjonalne?
"Cele minimum", czyli odstrzelenie dziadka, który statystycznie i tak by umarł za kilka lat, a tak odszedł jako męczennik. Destrukcja potencjału militarnego, czyli coś co obiecywano pół roku temu jako zrealizowane. Czyli albo wtedy klamano (to czemu wierzyć teraz?) albo Iran jest w stanie odbudować potencjał w pół roku i jedynym rozwiązaniem jest bombardowanie co pół roku albo "cel maksimum" czyli zmiana reżimu, nieosiągalny bez lądowej agresji z gigantycznymi kosztami.
"Cele minimum" są zupełnie nieproporcjonalne do ponoszonych kosztów, pośrednich i bezpośrednich.
@rozum - analogia jest metodą obrazowania, a nie dowodzenia, dlatego powrócę do merituma.
W artykule:
był opis przeprowadzania analizy (czyli zachowanie racjonalne),
uczestnicy dość swobodnie przedstawiali słabości pomysłu i dyskutowali o możliwych do osiągnięcia celach (czyli racjonalne zachowanie aktorów),
w artykule nie przedstawiono żadnych argumentów za tym atakiem (nie wiemy czy były i jakie),
w artykule zasugerowano, że decyzja o ataku była decyzją Trumpa (czyli racjonalny łańcuch decyzyjny),
Jak dobrze rozumiem, określasz decyzję jako nieracjonalną, bo nie znając strategii w ramach której została podjęta, nie potrafisz zinterpretować, w celu osiągnięcia jakich celów została podjęta i jakie ryzyka mitygowała, dodatkowo dysponujesz szczątkową wiedzą jak wygląda pole informacyjne osób podejmujący tę decyzję?
Coś pominąłem?
Zawsze pamiętam, że w trakcie zmiany ciężko jest oceniać jej efekt, a ze środka pudełka jego zewnętrzne kształty, dlatego dla mnie ta decyzja jest niezrozumiała, układ interesów jest wyjątkowo zawikłany a realizowane cele nie jasne (na marginesie, poprzednie ataki to program nuklearny, otwarte pytanie to czy masowa dronoza nie jest rodzajem broni masowego rażenia).
Dwa cele USA już osiągnęły, tz spore rozłamy w kierownictwie Iranu oraz USA jako stabilne źródło ropy i gazu (muszę zweryfikować dane odnośnie eksporterów gazu i ropy, chyba że ktoś ma zweryfikowane takie dane)
Znowu w skrócie - czyli jak ktoś robi analizy i dyskutuje, to z definicji działa racjonalnie.
Pkt 4 pominę, bo albo go nie rozumiem, albo jest absurdalny.
Więc inaczej jak widać rozumiemy racjonalność.
Ciekawe1 jest natomiast twierdzenie, że chodzi nie o klasycznie rozumiane WMD, ale o drony - prostą, rozproszoną broń, którą może dysponować każde państwo. Każde, które nie jest zrównane z ziemią.
A to oznacza że uznajemy że USA może zrównać z ziemią każde państwo. Każde. I jeszcze walimy na to pieczątkę racjonalności.
Coś mi się zdaje, że nie za tym głosowali wyborcy i nie tego oczekiwali sojusznicy.
Oczywiście nie zabronię dziś wierzyć, że wszystko co robi Trump robi w swej niezgłębionej racjonalności, wiedząc rzeczy, o których my maluczcy nie mamy pojęcia - ale proszę nie mieć pretensji, że wyciągnę to za parę lat, a pamięć mam dobrą.
@polmisiek powiedział(a):
Jeden ciekawy fakt znamy, bo wymsknął się Trumpowi - jak parę tygodni przed wojną były protesty w Iranie, to próbowali przesłać protestującym broń przez Kurdów, ale nie wyszło. A reżim irański poszedł na całość i protestujących powybijał (liczbę zabitych szacuje się między 6000 a 36000!).
Tak więc przygotowania do zmiany reżimu nie wypaliły, irańska opozycja była martwa, ale i tak poszli na całość.
Przypadek wenezuelski był przygotowany starannie, ewidentnie ta kobieta (i nie tylko) co teraz tam jest u władzy była dogadana z Amerykanami.
Tam chodziło o starlinki do komunikacji (ktoś pamięta protesty w Wielkiej Brytanii zwoływane przez blackberry?) dla protestujących potrzebnych do koordynacji działań, oraz broń do walki.
Nie wierzę w to, że uznali, że Kurdowie się tym zajmą i nie nadzorowali tego na miejscu. To brzmi zbyt pięknie i prosto. Że aż się prosi o ładne zilustrowanie w nowym filmie o Jamesie Bondzie, co byłby przetrzymywany przez Kurdów, co mu będą przystawiać karabin śmiejąc się bezzębnymi ustami, że właśnie ten karabin miał służyć do walki ze Strażnikami Rewolucji.
Słowem historyjka o niewiernych Kurdach ma służyć do ich zohydzenia i usprawiedliwienia wsparcia Erdogana w zwalczaniu wszystkich pogrobowców PKK.
Tak @rozum, analizy i dyskusje to dowody na racjonalność wybranej metody podjęcia decyzji, natomiast to nie gwarantuje czy decyzja będzie dobra/zła czy dla postronnych racjonalna lub nie. Co więcej, mam obyczaj oceniania racjonalności decyzji po przebiegu procesu i skutkach w perspektywie średniookresowej. Czyli decyzja o zaatakowaniu Iranu była podjęta racjonalnie, czy sama decyzja była racjonalna tego nie wiem, bo jak napisałem, nie znam strategii w ramach której została podjęta, nie znam założeń na których bazowała, nie wiem jakie cele zostały wyznaczone. Proces trwa i ciężko powiedzieć aby USA przegrywały.
Punkt 4, to podjęcie decyzji przez Trumpa i to dla mnie jest bardzo racjonalne. Nie jakieś głosowanie, nie jakieś zespoły itp. Jest faza konsultacji, która jest zespołowa, i jest decyzja, jednoosobowa! czyli tak jak powinno się działać. To jest racjonalne, a sam wielokrotnie realizowałem plany, wobec których mocno protestowałem.
Akapitu o dronach nie rozumiem.
Ja nie twierdzę, że decyzje Trumpa są racjonalne i zawsze przynoszą dobre skutki. Natomiast zgodnie z teorią, nawet racjonalna decyzja może przynieść katastrofalne skutki (przykład to Polska w 1939 roku, gdzie podjęto racjonalną decyzję, idiotycznie ją realizując, a skutek był dla nas opłakany)
No więc inaczej rozumiemy racjonalność.
O słowa kłócić się nie zamierzam, dla mnie Twoje wpisy to bardziej już racjonalizowanie sobie tego wszystkiego.
W to, że nie zrozumiałeś akapitu o dronach nie wierzę i powtarzać nie zamierzam.
"podjęcie decyzji przez Trumpa i to dla mnie jest bardzo racjonalne"
"nie twierdzę, że decyzje Trumpa są racjonalne i zawsze przynoszą dobre skutki"
To w końcu są czy nie są?
Mam wrażenie że używasz tego samego słowa w co najmniej dwóch znaczeniach i to w odległości kilku zdań - i to jest najlepsza interpretacja, gorsze pomijam. Naprawdę szkoda na coś takiego dyskusji.
Komentarz
Chyba czytaliśmy inne artykuły albo inaczej rozumiemy racjonalność.
Dwie anegdoty mnie najbardziej rozwaliły - jedna jak Carlson dzwoni do Trumpa i pyta skąd wiesz że się uda? Bo mnie się zawsze udaje!
Druga jak Cheung przedstawia faktycznie dość racjonalne argumenty, ale wszystko kończy słowami "co by wódz nie zrobił i tak będzie wspaniałe"
Lol.
Ja też nie wiem czy artykuł jest prawdziwy. Ale wiem co przedstawia - późny dwór stetryczałego dziadka w fazie schyłkowej.
Jedna informacja jest tam pozytywna, że w całej tej bałwochwalczej akcji nie chciał brać udziału JD Vance. Dawałoby to szansę na dobrą prezydenturę w latach 2029-2037. O ile oczywiście jakimś cudem wygrałby wybory w 2028 r., co obecnie bardzo, bardzo się oddaliło.
Oj koledzy, co wy tam wiecie o protrumpowym fanatyźmie...
To żywy człowiek czy AI?
Chi lo sa?
Może chodzi o kosmicznego Chrystusa X, o którym wspominał w starej Frondzie pewien prawnik-eseista?
Chi lo sa?
To był pewien - jak się okazało - konfabulator (nie pamiętam nazwiska), który przypisywał m. in. Danikenowi tezy przezeń nigdy nie wypowiedziane.
Ponoć wzięty prawnik robiący w optymalizacji podatkowej (nie nazywał się Sławomir jakby cp).
Chodziło mi o ten cytat, w sensie, jego źródło.
@rozum ale przeczytałeś artykuł, czy szukałeś tylko potwierdzenia swoich przekonań?
Bo:
1. Rozmowa z Carlsonem nie wiadomo czego dotyczy, z opisu wynika, że Trump uspokajał odnośnie zagrożenia dla swojej prezydentury, a nie samej wojny (kontekst na to wskazuje).
2. Wypowiedź Cheunga dotyczyła konsekwencji wizerunkowych, a nie działań wojennych.
3. Jak na dworzan, to zadziwiająco śmiało przedstawiali swoje obiekcje.
4. Dla mnie to normalne zachowanie w korporacji, czyli szef konsultuje ze swoimi pracownikami technicznymi, a następnie podejmuje decyzje. Tu to było! Generał Dan Caine przekazał co w ocenie wojskowych jest osiągalne, jakie są ryzyka i zagrożenia (kolejny tydzień trwa bombardowanie Iranu, przy minimalnych stratach własnych, więc możliwości przedstawił realnie) ale od wydawania rozkazów o rozpoczęciu operacji jest poziom polityczny, Cheung wskazał na zagrożenia, może z odrobiną włazidupstwa ale to to i tak lajtowy poziom, J.D. Vance był jawnie przeciw ale lojalnie uznał swoje miejsce w szeregu i pomaga w realizacji cały czas. Tu nie ma dworu, tu jest uznanie decyzyjności Trumpa z profesjonalnym wskazaniem zagrożeń i możliwych do realizacji celów.
Reasumując, to poza rozmową z Carlsonem (osoba z zewnątrz, bez dostępu do danych wrażliwych) raczej o polityce wewnętrznej, żadnego promowania swojego geniuszu przez Trumpa tam nie było. Świat realny polega na tym, że określamy plan maksimum, plan minimum, co możemy poświęcić, a co jest 'progiem bólu', takie podstawy mam Ci @rozum tłumaczyć?
Zobacz, że plan minimum właśnie został zrealizowany, Iran ma nowe przywództwo (lepsze, gorsze to się zobaczy w funkcji czasu) z wdrukowaną (a raczej z wbombardowaną) informacją, że jak za bardzo fikniemy to Wujek Sam może nam zapewnić blask męczeństwa i pośmiertną chwałę bohatera, co inaczej działa w wieku 70+, a inaczej dla 40+ . Pomagam, władcy muzułmańscy bardzo chętnie kierują na ścieżkę męczeństwa swoich wojowników, a siebie już tak trochę mniej, więc uświadomienie przemijającej chwały kruchej ludzkiej egzystencji pomaga w realnych negocjacjach.
Siły dronowe i rakietowe jak długo trwa wojna to niewiadoma, ale już takie lotnictwo czy marynarka wojenna się skolapsowały.
Nielojalni sojusznicy USA mają solidny ładunek negatywnych emocji (takiemu Dubajowi zamigał kryzys roku 2009 na realnym horyzoncie) wobec Iranu.
Sam Iran poniósł nieznane straty w siłach IRGC, a aktywność armii irańskiej jest bardzo zastanawiająca.
No więc jak sprawię Ci tym przyjemność to Trum jest obrzydliwym sklerotycznym narcyzem, którym miotają emocje płynące z jego monstrualnego ego, ale czy teraz możemy zacząć pisać bez tej inklinacji?
Dla mnie, to obecnie trwają negocjacje jak Iran i USA mają 'jednocześnie' wygrać w tej wojnie oraz władze Iranu potrzebują realnego wsparcia USA aby przetrwać nadciągającą 'miłość' swoich sąsiadów więc to jakoś ustalają, bo okazało się że Chiny są strategicznym partnerem, Rosja sojusznikiem, a Unia Europejska gardzi Trumpem ale jak trzeba dać komuś realnie w ryja, to jedynie USA potrafi to zrobić.
Robert?
Huia Wi
Tak, to on - Robert, co się fiskusowi nie kłaniał, patrz. "Zygmunt Freud: ja, bezbożny Żyd" Fronda 19-20 (2000)
O, pamiętam. Ćwierć wieku temu toczyłem z nim zacięte dyskusje na tematy okołokościelne. Po tym jak rozeszły się jego drogi z Frondą i został lefebrystą.
Et voila!
https://t.me/s/swcbenelux
Nie znam zbyt dobrze tego uniwersum, ale jak się kliknie, a potem wybierze obcję "Preview channel" to po kilku Page Upach można wersję angielską znaleźć.
Wersja polska jest rzekomo poniżej, ale jako się rzekło ten ekosystem jest mi raczej obcym:
https://t.me/s/mimozanadaje
A skąd wiadomo że to pan Robert?
Jeden ciekawy fakt znamy, bo wymsknął się Trumpowi - jak parę tygodni przed wojną były protesty w Iranie, to próbowali przesłać protestującym broń przez Kurdów, ale nie wyszło. A reżim irański poszedł na całość i protestujących powybijał (liczbę zabitych szacuje się między 6000 a 36000!).
Tak więc przygotowania do zmiany reżimu nie wypaliły, irańska opozycja była martwa, ale i tak poszli na całość.
Przypadek wenezuelski był przygotowany starannie, ewidentnie ta kobieta (i nie tylko) co teraz tam jest u władzy była dogadana z Amerykanami.
W sumie to miło i dość romantycznie, że wyrżnięcie protestujących w Iranie nie zniechęciło Amerykańców i wybili całe kierownictwo Ajranu
@ms.wygnaniec
W skrócie - przychodzi jakiś naganiacz inwestycyjny i mówi kup pan mieszkanie w Barcelonie, świetna inwestycja, wynajmiesz turystom 19% zwrotu rocznie.
Biorę i kupuję bez researchu - tak, nieracjonalne i tak, wg artykułu takiej sytuacji nie było.
Robię research, dowiaduję się że to ściema z tym wynajmem, że nie wolno, a jeszcze mogą się zalęgnąć dzicy lokatorzy ... ale i tak kupuję, w końcu mnie stać i może się kiedyś przyda.
To serio jest racjonalne?
"Cele minimum", czyli odstrzelenie dziadka, który statystycznie i tak by umarł za kilka lat, a tak odszedł jako męczennik. Destrukcja potencjału militarnego, czyli coś co obiecywano pół roku temu jako zrealizowane. Czyli albo wtedy klamano (to czemu wierzyć teraz?) albo Iran jest w stanie odbudować potencjał w pół roku i jedynym rozwiązaniem jest bombardowanie co pół roku albo "cel maksimum" czyli zmiana reżimu, nieosiągalny bez lądowej agresji z gigantycznymi kosztami.
"Cele minimum" są zupełnie nieproporcjonalne do ponoszonych kosztów, pośrednich i bezpośrednich.
@rozum - analogia jest metodą obrazowania, a nie dowodzenia, dlatego powrócę do merituma.
W artykule:
Jak dobrze rozumiem, określasz decyzję jako nieracjonalną, bo nie znając strategii w ramach której została podjęta, nie potrafisz zinterpretować, w celu osiągnięcia jakich celów została podjęta i jakie ryzyka mitygowała, dodatkowo dysponujesz szczątkową wiedzą jak wygląda pole informacyjne osób podejmujący tę decyzję?
Coś pominąłem?
Zawsze pamiętam, że w trakcie zmiany ciężko jest oceniać jej efekt, a ze środka pudełka jego zewnętrzne kształty, dlatego dla mnie ta decyzja jest niezrozumiała, układ interesów jest wyjątkowo zawikłany a realizowane cele nie jasne (na marginesie, poprzednie ataki to program nuklearny, otwarte pytanie to czy masowa dronoza nie jest rodzajem broni masowego rażenia).
Dwa cele USA już osiągnęły, tz spore rozłamy w kierownictwie Iranu oraz USA jako stabilne źródło ropy i gazu (muszę zweryfikować dane odnośnie eksporterów gazu i ropy, chyba że ktoś ma zweryfikowane takie dane)
Znowu w skrócie - czyli jak ktoś robi analizy i dyskutuje, to z definicji działa racjonalnie.
Pkt 4 pominę, bo albo go nie rozumiem, albo jest absurdalny.
Więc inaczej jak widać rozumiemy racjonalność.
Ciekawe1 jest natomiast twierdzenie, że chodzi nie o klasycznie rozumiane WMD, ale o drony - prostą, rozproszoną broń, którą może dysponować każde państwo. Każde, które nie jest zrównane z ziemią.
A to oznacza że uznajemy że USA może zrównać z ziemią każde państwo. Każde. I jeszcze walimy na to pieczątkę racjonalności.
Coś mi się zdaje, że nie za tym głosowali wyborcy i nie tego oczekiwali sojusznicy.
Oczywiście nie zabronię dziś wierzyć, że wszystko co robi Trump robi w swej niezgłębionej racjonalności, wiedząc rzeczy, o których my maluczcy nie mamy pojęcia - ale proszę nie mieć pretensji, że wyciągnę to za parę lat, a pamięć mam dobrą.
Tam chodziło o starlinki do komunikacji (ktoś pamięta protesty w Wielkiej Brytanii zwoływane przez blackberry?) dla protestujących potrzebnych do koordynacji działań, oraz broń do walki.
Nie wierzę w to, że uznali, że Kurdowie się tym zajmą i nie nadzorowali tego na miejscu. To brzmi zbyt pięknie i prosto. Że aż się prosi o ładne zilustrowanie w nowym filmie o Jamesie Bondzie, co byłby przetrzymywany przez Kurdów, co mu będą przystawiać karabin śmiejąc się bezzębnymi ustami, że właśnie ten karabin miał służyć do walki ze Strażnikami Rewolucji.
Słowem historyjka o niewiernych Kurdach ma służyć do ich zohydzenia i usprawiedliwienia wsparcia Erdogana w zwalczaniu wszystkich pogrobowców PKK.
No więc inaczej rozumiemy racjonalność.
O słowa kłócić się nie zamierzam, dla mnie Twoje wpisy to bardziej już racjonalizowanie sobie tego wszystkiego.
W to, że nie zrozumiałeś akapitu o dronach nie wierzę i powtarzać nie zamierzam.
"podjęcie decyzji przez Trumpa i to dla mnie jest bardzo racjonalne"
"nie twierdzę, że decyzje Trumpa są racjonalne i zawsze przynoszą dobre skutki"
To w końcu są czy nie są?
Mam wrażenie że używasz tego samego słowa w co najmniej dwóch znaczeniach i to w odległości kilku zdań - i to jest najlepsza interpretacja, gorsze pomijam. Naprawdę szkoda na coś takiego dyskusji.