Trump i Rubio ogłosili dziś, że oczekują od Wenezueli wyłączności na współpracę w sektorze naftowym.
Jednocześnie przechwycili 2 tankowce demonstrując, że gotowi są bezwzględnie egzekwować blokadę dopóki Wenezuela ich żądań nie przyjmie.
Według przesłuchów amerykańskich mediów Biały Dom szacuje, że w warunkach szczelnej blokady morskiej reżimowi w Caracas zostało zaledwie kilka tygodni, zanim stanie się kompletnie niewypłacalny.
Zresztą, odcięta od możliwości eksportu ropy Wenezuela nie będzie miała niedługo nawet gdzie jej składować.
1 Star mruga też okiem ws. Iranu. Faktycznie, próba zmiana władzi w tym kraju na proamerykańską może sugerować, że Amerykanie przegrywają również tam.
"Grenlandia – widok z właściwej mapy (a nie z atlasu dla grzecznych komentatorów)
Zacznijmy od rzeczy niewygodnej dla wielu: Grenlandia formalnie należy do Danii, dokładnie tak samo, jak Indie „należały” kiedyś do Wielkiej Brytanii. Kolonialny relikt opakowany dziś w język „autonomii” i „wartości europejskich”. Geograficznie jednak Grenlandia nie ma nic wspólnego z Europą — to Ameryka Północna, a wręcz element archipelagu kanadyjskiego. Mapy polityczne i mapy rzeczywistości to dwie różne rzeczy.
Dlaczego więc Grenlandia jest dziś w centrum globalnej gry?
Ponieważ Moskwa skoncentrowała niemal cały swój strategiczny potencjał nuklearny na Półwyspie Kolskim, tuż przy granicy z Finlandią. To tam znajdują się silosy międzykontynentalnych pocisków balistycznych, bazy atomowych okrętów podwodnych oraz bombowce strategiczne.
Każda realistyczna trajektoria lotu — balistycznego lub manewrującego — z Koli do 48 stanów USA przebiega nad Grenlandią.
To nie teoria spiskowa, tylko geometria kuli ziemskiej, której projekcja Mercatora nie ogarnia.
Grenlandia jest więc kluczowym teatrem potencjalnej wymiany strategicznej między Waszyngtonem a Moskwą.
Jeśli chcesz przechwycić pocisk balistyczny, robisz to w apogeum lotu, a najkrótsza droga do apogeum prowadzi dokładnie tam, gdzie leży Grenlandia.
I to jest – bez ideologii, bez emocji – realny powód, dla którego administracja Trumpa (i każda następna administracja USA, która myśli kategoriami bezpieczeństwa) mówi, że Grenlandia jest kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Ale to nie koniec.
Drugim zjawiskiem jest topnienie Arktyki i otwieranie Przejścia Północnego. Wkrótce chińskie statki handlowe będą regularnie płynąć przez Arktykę do Rotterdamu, szybciej niż przez Kanał Sueski i bez ograniczeń klasy Suezmax. Handel Chiny–UE przyspieszy dramatycznie.
A skoro statki handlowe, to i chińskie okręty podwodne — pod Arktyką, na północnym Atlantyku.
Jeśli już tam nie są.
To oznacza, że północno-wschodnie wybrzeże Grenlandii realizuje nie jeden, ale dwa kluczowe cele strategiczne USA: kontrolę rosyjskiego wektora nuklearnego i monitorowanie chińskiej ekspansji morskiej.
I teraz najlepsze — hipokryzja narracyjna Zachodu.
Gdy w USA ktoś mówi o „przejęciu Grenlandii”, media krzyczą: zbrodnia, imperializm, kolonializm!
Ale gdy niemiecki kapitał po kryzysie finansowym hurtowo wykupował greckie wyspy, nazywano to „odpowiedzialną restrukturyzacją” i „aktem europejskiej solidarności”.
Serce rosło. 💙
Podwójne standardy? Skądże.
Co więcej — Dania sama ma na sumieniu bardzo mroczną historię wobec rdzennych Grenlandczyków.
Masowe przymusowe adopcje dzieci, które kończyły się traumami i samobójstwami.
Systemowe stosowanie środków antykoncepcyjnych bez zgody, by ograniczyć rozmnażanie ludności rdzennej.
To nie „teorie”, to udokumentowane praktyki kolonialne przykryte dziś europejskim PR-em.
Na koniec więc mała prośba:
projekcja Mercatora jest dobra dla dzieci i dziennikarzy, nie do analizy geopolityki.
Żaden poważny dorosły nie powinien budować swojego światopoglądu na mapie, która fałszuje skalę i odległości.
Każdy, kto twierdzi, że „musi być jakiś ukryty, dziwny powód, dla którego Trump interesuje się Grenlandią”, nie odkrywa tajemnicy — tylko demonstruje strategiczną ignorancję.
Geografia nie ma poglądów.
Ale bez jej zrozumienia polityka zamienia się w publicystykę dla naiwnych."
Anonim w większości ma rację, natomiast hejtowanie odwzorowania (tak, to słowo ma polską nazwę, bez potrzeby kalek z angielskiego) Merkatora jest nieporozumieniem. Każde odwzorowanie ma jakieś ograniczenia, bo nie da się, zachowując powierzchnię, odległości i kąty przenieść sfery na płaszczyznę. Ale jedno przenieść można - odwzorowanie Merkatora przenosi kąty. I ma w związku z tym sensowne zastosowania, a nie tylko "dla dzieci".
"Grenlandia – widok z właściwej mapy (a nie z atlasu dla grzecznych komentatorów)
Zacznijmy od rzeczy niewygodnej dla wielu: Grenlandia formalnie należy do Danii, dokładnie tak samo, jak Indie „należały” kiedyś do Wielkiej Brytanii. Kolonialny relikt opakowany dziś w język „autonomii” i „wartości europejskich”. Geograficznie jednak Grenlandia nie ma nic wspólnego z Europą — to Ameryka Północna, a wręcz element archipelagu kanadyjskiego. Mapy polityczne i mapy rzeczywistości to dwie różne rzeczy.
Dlaczego więc Grenlandia jest dziś w centrum globalnej gry?
Ponieważ Moskwa skoncentrowała niemal cały swój strategiczny potencjał nuklearny na Półwyspie Kolskim, tuż przy granicy z Finlandią. To tam znajdują się silosy międzykontynentalnych pocisków balistycznych, bazy atomowych okrętów podwodnych oraz bombowce strategiczne.
Każda realistyczna trajektoria lotu — balistycznego lub manewrującego — z Koli do 48 stanów USA przebiega nad Grenlandią.
To nie teoria spiskowa, tylko geometria kuli ziemskiej, której projekcja Mercatora nie ogarnia.
Grenlandia jest więc kluczowym teatrem potencjalnej wymiany strategicznej między Waszyngtonem a Moskwą.
Jeśli chcesz przechwycić pocisk balistyczny, robisz to w apogeum lotu, a najkrótsza droga do apogeum prowadzi dokładnie tam, gdzie leży Grenlandia.
I to jest – bez ideologii, bez emocji – realny powód, dla którego administracja Trumpa (i każda następna administracja USA, która myśli kategoriami bezpieczeństwa) mówi, że Grenlandia jest kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Ale to nie koniec.
Drugim zjawiskiem jest topnienie Arktyki i otwieranie Przejścia Północnego. Wkrótce chińskie statki handlowe będą regularnie płynąć przez Arktykę do Rotterdamu, szybciej niż przez Kanał Sueski i bez ograniczeń klasy Suezmax. Handel Chiny–UE przyspieszy dramatycznie.
A skoro statki handlowe, to i chińskie okręty podwodne — pod Arktyką, na północnym Atlantyku.
Jeśli już tam nie są.
To oznacza, że północno-wschodnie wybrzeże Grenlandii realizuje nie jeden, ale dwa kluczowe cele strategiczne USA: kontrolę rosyjskiego wektora nuklearnego i monitorowanie chińskiej ekspansji morskiej.
I teraz najlepsze — hipokryzja narracyjna Zachodu.
Gdy w USA ktoś mówi o „przejęciu Grenlandii”, media krzyczą: zbrodnia, imperializm, kolonializm!
Ale gdy niemiecki kapitał po kryzysie finansowym hurtowo wykupował greckie wyspy, nazywano to „odpowiedzialną restrukturyzacją” i „aktem europejskiej solidarności”.
Serce rosło. 💙
Podwójne standardy? Skądże.
Co więcej — Dania sama ma na sumieniu bardzo mroczną historię wobec rdzennych Grenlandczyków.
Masowe przymusowe adopcje dzieci, które kończyły się traumami i samobójstwami.
Systemowe stosowanie środków antykoncepcyjnych bez zgody, by ograniczyć rozmnażanie ludności rdzennej.
To nie „teorie”, to udokumentowane praktyki kolonialne przykryte dziś europejskim PR-em."
To dlatego Thusk powiedział, że będzie bronił Grenlandii jak Grodzkiego?
@KazioToJa powiedział(a):
Rosjanie naoglądali się amerykańskich filmów i byli pewni, że zadziała:
Dla wzmocnienia wysłali okręty wojenne do konwojowania i nie pomogło, a teraz tylko apelują o szybki powrót załóg do domu i godne ich traktowanie. Na Telegramie propagandyści krzyczą o zatapianiu dwóch statków "państw terrorystycznych" za każdy jeden "porwany statek" i atak jądrowy na Zachód, standardowo.
Dziś coś też było o trzecim przejętym statku, plus ataku ukraińskich dronów na tankowiec gdzieś koło Turcji.
Komentarz
1 Star mruga też okiem ws. Iranu. Faktycznie, próba zmiana władzi w tym kraju na proamerykańską może sugerować, że Amerykanie przegrywają również tam.
Jakiś anonim.
"Grenlandia – widok z właściwej mapy (a nie z atlasu dla grzecznych komentatorów)
Zacznijmy od rzeczy niewygodnej dla wielu: Grenlandia formalnie należy do Danii, dokładnie tak samo, jak Indie „należały” kiedyś do Wielkiej Brytanii. Kolonialny relikt opakowany dziś w język „autonomii” i „wartości europejskich”. Geograficznie jednak Grenlandia nie ma nic wspólnego z Europą — to Ameryka Północna, a wręcz element archipelagu kanadyjskiego. Mapy polityczne i mapy rzeczywistości to dwie różne rzeczy.
Dlaczego więc Grenlandia jest dziś w centrum globalnej gry?
Ponieważ Moskwa skoncentrowała niemal cały swój strategiczny potencjał nuklearny na Półwyspie Kolskim, tuż przy granicy z Finlandią. To tam znajdują się silosy międzykontynentalnych pocisków balistycznych, bazy atomowych okrętów podwodnych oraz bombowce strategiczne.
Każda realistyczna trajektoria lotu — balistycznego lub manewrującego — z Koli do 48 stanów USA przebiega nad Grenlandią.
To nie teoria spiskowa, tylko geometria kuli ziemskiej, której projekcja Mercatora nie ogarnia.
Grenlandia jest więc kluczowym teatrem potencjalnej wymiany strategicznej między Waszyngtonem a Moskwą.
Jeśli chcesz przechwycić pocisk balistyczny, robisz to w apogeum lotu, a najkrótsza droga do apogeum prowadzi dokładnie tam, gdzie leży Grenlandia.
I to jest – bez ideologii, bez emocji – realny powód, dla którego administracja Trumpa (i każda następna administracja USA, która myśli kategoriami bezpieczeństwa) mówi, że Grenlandia jest kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Ale to nie koniec.
Drugim zjawiskiem jest topnienie Arktyki i otwieranie Przejścia Północnego. Wkrótce chińskie statki handlowe będą regularnie płynąć przez Arktykę do Rotterdamu, szybciej niż przez Kanał Sueski i bez ograniczeń klasy Suezmax. Handel Chiny–UE przyspieszy dramatycznie.
A skoro statki handlowe, to i chińskie okręty podwodne — pod Arktyką, na północnym Atlantyku.
Jeśli już tam nie są.
To oznacza, że północno-wschodnie wybrzeże Grenlandii realizuje nie jeden, ale dwa kluczowe cele strategiczne USA: kontrolę rosyjskiego wektora nuklearnego i monitorowanie chińskiej ekspansji morskiej.
I teraz najlepsze — hipokryzja narracyjna Zachodu.
Gdy w USA ktoś mówi o „przejęciu Grenlandii”, media krzyczą: zbrodnia, imperializm, kolonializm!
Ale gdy niemiecki kapitał po kryzysie finansowym hurtowo wykupował greckie wyspy, nazywano to „odpowiedzialną restrukturyzacją” i „aktem europejskiej solidarności”.
Serce rosło. 💙
Podwójne standardy? Skądże.
Co więcej — Dania sama ma na sumieniu bardzo mroczną historię wobec rdzennych Grenlandczyków.
Masowe przymusowe adopcje dzieci, które kończyły się traumami i samobójstwami.
Systemowe stosowanie środków antykoncepcyjnych bez zgody, by ograniczyć rozmnażanie ludności rdzennej.
To nie „teorie”, to udokumentowane praktyki kolonialne przykryte dziś europejskim PR-em.
Na koniec więc mała prośba:
projekcja Mercatora jest dobra dla dzieci i dziennikarzy, nie do analizy geopolityki.
Żaden poważny dorosły nie powinien budować swojego światopoglądu na mapie, która fałszuje skalę i odległości.
Każdy, kto twierdzi, że „musi być jakiś ukryty, dziwny powód, dla którego Trump interesuje się Grenlandią”, nie odkrywa tajemnicy — tylko demonstruje strategiczną ignorancję.
Geografia nie ma poglądów.
Ale bez jej zrozumienia polityka zamienia się w publicystykę dla naiwnych."
Amerykanie wypowiadają członkostwo w ponad 60 organizacjach międzynarodowych, gdyż uznali, że współpraca z nimi nie służy ich racji stanu.
https://www.whitehouse.gov/presidential-actions/2026/01/withdrawing-the-united-states-from-international-organizations-conventions-and-treaties-that-are-contrary-to-the-interests-of-the-united-states/
@Przemko
Anonim w większości ma rację, natomiast hejtowanie odwzorowania (tak, to słowo ma polską nazwę, bez potrzeby kalek z angielskiego) Merkatora jest nieporozumieniem. Każde odwzorowanie ma jakieś ograniczenia, bo nie da się, zachowując powierzchnię, odległości i kąty przenieść sfery na płaszczyznę. Ale jedno przenieść można - odwzorowanie Merkatora przenosi kąty. I ma w związku z tym sensowne zastosowania, a nie tylko "dla dzieci".
To dlatego Thusk powiedział, że będzie bronił Grenlandii jak Grodzkiego?
Rosjanie naoglądali się amerykańskich filmów i byli pewni, że zadziała:
Dla wzmocnienia wysłali okręty wojenne do konwojowania i nie pomogło, a teraz tylko apelują o szybki powrót załóg do domu i godne ich traktowanie. Na Telegramie propagandyści krzyczą o zatapianiu dwóch statków "państw terrorystycznych" za każdy jeden "porwany statek" i atak jądrowy na Zachód, standardowo.
Dziś coś też było o trzecim przejętym statku, plus ataku ukraińskich dronów na tankowiec gdzieś koło Turcji.
Będą strzelać jądrami Putina?
...mogą, mają ich więcej