@los powiedział(a):
Pomyślałem sobie, że podobnie mogli opowiadać jacyś Szwedzi czy Moskale o husarii. Przybyło kilku na koniach, przejechali się po nas raz, drugi i trzeci, kule się ich nie imały... Nikt nie chce przeżyć tego, co my.
Na wojnie technologia rulez.
Coś jak relacja z bitwy pod Fuengirolą.
Lord Blayney tak opisał swoich zwycięzców: Scena, która się wydarzyła w tym momencie nigdy nie zostanie wymazana z mojej pamięci, zarówno polscy oficerowie i żołnierze mieli wszyscy wygląd tych zdesperowanych rozbójników opisanych w romansach; ich długie wąsy, ich twarze poczerniałe od dymu i prochu strzelniczego, i ich zakrwawione i podarte ubrania, nadające im wygląd nieopisanie groźny[2]. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Fuengirolą
"Pamiętacie spiny jak to się rzekomo USA dogadało z Wenezuelą i cała obrona przeciwlotnicza Caracas była rzekomo wyłączona?
No to tak była "wyłączona" że mamy zarejestrowane minimum jedno odpalenie z BUKa, jedno Igły (oba zagłuszone) zaś Amerykanie po "dogadaniu się" zniszczyli 7 lub 8 BUKów na trasie dolotu.
Zaś jeden Ch-47 z 160 SOAR został postrzelany jak sito.
Ciekawe co jeszcze wyjdzie na materiale audowizualnym ale na razie widać że Amerykanie to czego nie mogli zagłuszyć a co posiadało tory optyczne do naprowadzania rakiet profilaktycznie niszczyli.
PS. z poniższych 7-8 zniszczonych BUKów minimum 3 lub 4 były na stanowiskach bojowych - co jasno pokazuje kłamstwo narracji o tym że "nawet nie wyjechały z garaży bo się dogadali".
No nie."
Ta relacja mrozi krew w żyłach.
Ochroniarz lojalny wobec Nicolás Maduro opisuje operację, w której 20 technologicznie zaawansowanych żołnierzy, po wyłączeniu radarów oraz użyciu dronów i broni sonicznej, rozbiło setki obrońców bez własnych strat. W Ameryce Łacińskiej przekaz został odczytany jasno: nikt nie chce być następny.
Ochroniarz:
W dniu operacji niczego nie zauważyliśmy. Byliśmy na posterunku, ale nagle wszystkie systemy radarowe się wyłączyły — bez żadnego wyjaśnienia. Chwilę później zobaczyliśmy drony. Mnóstwo dronów, lecących nad naszymi pozycjami. Nie wiedzieliśmy, jak reagować.
Dziennikarz:
Co było dalej? Jak wyglądał główny atak?
Ochroniarz:
Po dronach pojawiły się helikoptery, ale było ich bardzo mało. Myślę, że może osiem. Z nich wysiadło niewielu żołnierzy — może dwudziestu. Ale to byli ludzie technologicznie niewyobrażalnie zaawansowani. Nie przypominali niczego, z czym kiedykolwiek walczyliśmy.
Dziennikarz:
I wtedy zaczęła się walka?
Ochroniarz:
Tak, ale to była rzeź. Nas były setki, a nie mieliśmy żadnych szans. Strzelali z taką precyzją i szybkością… jakby każdy z nich oddawał 300 strzałów na minutę. Byliśmy bezradni.
Dziennikarz:
A wasza broń? Nie pomogła?
Ochroniarz:
W ogóle. Bo to nie chodziło tylko o broń. W pewnym momencie użyli czegoś… nie wiem, jak to opisać. To było jak potężna fala dźwiękowa. Poczułem, jakby głowa eksplodowała mi od środka. Wszyscy zaczęliśmy krwawić z nosa. Niektórzy wymiotowali krwią. Upadliśmy na ziemię, sparaliżowani.
Dziennikarz:
A wasi towarzysze? Stawili opór?
Ochroniarz:
Nie. Dwudziestu ludzi — bez żadnych strat — zabiło setki z nas. Nie mieliśmy żadnej możliwości rywalizacji z ich technologią i uzbrojeniem. Przysięgam, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Po tej broni dźwiękowej nie mogliśmy nawet wstać.
Dziennikarz:
Czyli region powinien się dwa razy zastanowić, zanim skonfrontuje się z Amerykanami?
Ochroniarz:
Bez wątpienia. To ostrzeżenie dla każdego, kto myśli, że może walczyć ze Stanami Zjednoczonymi. Oni nie mają pojęcia, do czego Amerykanie są zdolni. Po tym, co widziałem, nigdy nie chcę znaleźć się po drugiej stronie. Z nimi się nie igra.
Dziennikarz:
A teraz, gdy Trump mówi, że Meksyk jest „na liście”, czy sytuacja w Ameryce Łacińskiej się zmieni?
Ochroniarz:
Zdecydowanie. Wszyscy już o tym mówią. Nikt nie chce przeżyć tego, co my. To, co się tu wydarzyło, zmieni bardzo wiele — nie tylko w Wenezueli, ale w całym regionie
"Wenezuela chociaż sprzedaje (zależnie od szacunków) od 50 do 91 % swojej ropy do Chin (Rosji zapewne też odsprzedaje to co kupiła do Chin) to odpowiada jedynie kilka % potrzeb Chin, które zbudowały specjalną linię do jej przerobu (to ropa bardzo ciężka i przez to lepsza do produkcji np smarów, mazutu niż benzyny). Inaczej rzecz się ma z Iranem, gdyż Chiny zapewniają pokrycie blisko 20% swoich potrzeb z Iranu i to ropą która jest tańsza w przerobie i bardziej użyteczna niż wenezuelska.
Jeżeli cały Iran obróci się przeciwko ajatollahom, możemy być pewni, że Chiny będą miały poważny problem."
Ta relacja mrozi krew w żyłach.
Ochroniarz lojalny wobec Nicolás Maduro opisuje operację,
Ciekawe czy to jakaś propaganda czy rzeczywistość?
komęt z fejsbóka
Dramat w jednym akcie
Występują :
Dziennikarz (anonimowy)
Ochroniarz (anonimowy)
Statyści .
Litości!!!
Z jednej strony tak. Z drugiej: to była bardzo ryzykowna operacja. Jej klęska to by była klęska wizerunkowa nie tylko Dona ale i USA. Jest oczywiste, że tak, jak rosja chwali się zabawkami, które istnieją tylko z nazwy, tak USA mają zabawki, o których nikt nigdy nie słyszał (nic nie wiem o uzbrojeniu, ale nie sądzę, że to była broń soniczna, którą nawet polska psiarnia posiada). No, a zgranie i procedury amerykańskich komandosów są legendarne.
I teraz jakiś Szawes czy inny watażka każą nosić swoim gwardianom słuchawki, ale do kolejnej akcji użyje się innej zabawki.
Skoro mówi się, że budżet zbrojeniowy USA = suma budżetów kolejnych 17 państw i przy założeniu, że średnia kradzież w tych 17 państwach jest za 2-3 razy większa od kradzieży w USA, to możemy sobie łatwo wyobrazić, co tam takiego muszą robić.
No nie chcą się ci Eskimosi (czy tam Innuici) zanurzyć w kowbojskim rowie mariańskim. No nie chcą. Cóż za podłość i niewdzięczność 😡
"Grenlandzcy liderzy zaznaczyli, że wszelkie decyzje dotyczące przyszłości wyspy muszą zapadać w dialogu z jej mieszkańcami. Odwołali się przy tym do zasad prawa międzynarodowego. Wyraźnie sprzeciwili się jakiejkolwiek ingerencji ze strony państw trzecich. Ich zdaniem presja polityczna lub próby wymuszania decyzji są niedopuszczalne."
Rosyjskojęzyczna mniejszość na Grenlandii w pełni popiera te postulaty i domaga się ochrony przed amerykańskim imperializmem.
Komentarz
Coś jak relacja z bitwy pod Fuengirolą.
Lord Blayney tak opisał swoich zwycięzców: Scena, która się wydarzyła w tym momencie nigdy nie zostanie wymazana z mojej pamięci, zarówno polscy oficerowie i żołnierze mieli wszyscy wygląd tych zdesperowanych rozbójników opisanych w romansach; ich długie wąsy, ich twarze poczerniałe od dymu i prochu strzelniczego, i ich zakrwawione i podarte ubrania, nadające im wygląd nieopisanie groźny[2].
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Fuengirolą
Dura i expierdy to oddzielny rozdział do rozwiazania
defence jest niezły poza Durą, ale wyraźnie pozostali mówią mu szefie. Może daje im osłonę?
"Pamiętacie spiny jak to się rzekomo USA dogadało z Wenezuelą i cała obrona przeciwlotnicza Caracas była rzekomo wyłączona?
No to tak była "wyłączona" że mamy zarejestrowane minimum jedno odpalenie z BUKa, jedno Igły (oba zagłuszone) zaś Amerykanie po "dogadaniu się" zniszczyli 7 lub 8 BUKów na trasie dolotu.
Zaś jeden Ch-47 z 160 SOAR został postrzelany jak sito.
Ciekawe co jeszcze wyjdzie na materiale audowizualnym ale na razie widać że Amerykanie to czego nie mogli zagłuszyć a co posiadało tory optyczne do naprowadzania rakiet profilaktycznie niszczyli.
PS. z poniższych 7-8 zniszczonych BUKów minimum 3 lub 4 były na stanowiskach bojowych - co jasno pokazuje kłamstwo narracji o tym że "nawet nie wyjechały z garaży bo się dogadali".
No nie."
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid02QWK2JsJguS7gzWZGXBJMdfPW1gTPy8S56SVodvJXYA9NRqLk5Yuu62abkgbLU5Yyl&id=100081152535725
Ta relacja mrozi krew w żyłach.
Ochroniarz lojalny wobec Nicolás Maduro opisuje operację, w której 20 technologicznie zaawansowanych żołnierzy, po wyłączeniu radarów oraz użyciu dronów i broni sonicznej, rozbiło setki obrońców bez własnych strat. W Ameryce Łacińskiej przekaz został odczytany jasno: nikt nie chce być następny.
Ochroniarz:
W dniu operacji niczego nie zauważyliśmy. Byliśmy na posterunku, ale nagle wszystkie systemy radarowe się wyłączyły — bez żadnego wyjaśnienia. Chwilę później zobaczyliśmy drony. Mnóstwo dronów, lecących nad naszymi pozycjami. Nie wiedzieliśmy, jak reagować.
Dziennikarz:
Co było dalej? Jak wyglądał główny atak?
Ochroniarz:
Po dronach pojawiły się helikoptery, ale było ich bardzo mało. Myślę, że może osiem. Z nich wysiadło niewielu żołnierzy — może dwudziestu. Ale to byli ludzie technologicznie niewyobrażalnie zaawansowani. Nie przypominali niczego, z czym kiedykolwiek walczyliśmy.
Dziennikarz:
I wtedy zaczęła się walka?
Ochroniarz:
Tak, ale to była rzeź. Nas były setki, a nie mieliśmy żadnych szans. Strzelali z taką precyzją i szybkością… jakby każdy z nich oddawał 300 strzałów na minutę. Byliśmy bezradni.
Dziennikarz:
A wasza broń? Nie pomogła?
Ochroniarz:
W ogóle. Bo to nie chodziło tylko o broń. W pewnym momencie użyli czegoś… nie wiem, jak to opisać. To było jak potężna fala dźwiękowa. Poczułem, jakby głowa eksplodowała mi od środka. Wszyscy zaczęliśmy krwawić z nosa. Niektórzy wymiotowali krwią. Upadliśmy na ziemię, sparaliżowani.
Dziennikarz:
A wasi towarzysze? Stawili opór?
Ochroniarz:
Nie. Dwudziestu ludzi — bez żadnych strat — zabiło setki z nas. Nie mieliśmy żadnej możliwości rywalizacji z ich technologią i uzbrojeniem. Przysięgam, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Po tej broni dźwiękowej nie mogliśmy nawet wstać.
Dziennikarz:
Czyli region powinien się dwa razy zastanowić, zanim skonfrontuje się z Amerykanami?
Ochroniarz:
Bez wątpienia. To ostrzeżenie dla każdego, kto myśli, że może walczyć ze Stanami Zjednoczonymi. Oni nie mają pojęcia, do czego Amerykanie są zdolni. Po tym, co widziałem, nigdy nie chcę znaleźć się po drugiej stronie. Z nimi się nie igra.
Dziennikarz:
A teraz, gdy Trump mówi, że Meksyk jest „na liście”, czy sytuacja w Ameryce Łacińskiej się zmieni?
Ochroniarz:
Zdecydowanie. Wszyscy już o tym mówią. Nikt nie chce przeżyć tego, co my. To, co się tu wydarzyło, zmieni bardzo wiele — nie tylko w Wenezueli, ale w całym regionie
https://x.com/red_bad/status/2009891326641193139
Ciekawe czy to jakaś propaganda czy rzeczywistość?
@janosik ale @Przemko podał to 4,5 godziny wcześniej...
i padły odpowiedzi, że.... fajnie się to czyta
a to sorka, przeoczyłem
komęt z fejsbóka
"Wenezuela chociaż sprzedaje (zależnie od szacunków) od 50 do 91 % swojej ropy do Chin (Rosji zapewne też odsprzedaje to co kupiła do Chin) to odpowiada jedynie kilka % potrzeb Chin, które zbudowały specjalną linię do jej przerobu (to ropa bardzo ciężka i przez to lepsza do produkcji np smarów, mazutu niż benzyny). Inaczej rzecz się ma z Iranem, gdyż Chiny zapewniają pokrycie blisko 20% swoich potrzeb z Iranu i to ropą która jest tańsza w przerobie i bardziej użyteczna niż wenezuelska.
Jeżeli cały Iran obróci się przeciwko ajatollahom, możemy być pewni, że Chiny będą miały poważny problem."
Z jednej strony tak. Z drugiej: to była bardzo ryzykowna operacja. Jej klęska to by była klęska wizerunkowa nie tylko Dona ale i USA. Jest oczywiste, że tak, jak rosja chwali się zabawkami, które istnieją tylko z nazwy, tak USA mają zabawki, o których nikt nigdy nie słyszał (nic nie wiem o uzbrojeniu, ale nie sądzę, że to była broń soniczna, którą nawet polska psiarnia posiada). No, a zgranie i procedury amerykańskich komandosów są legendarne.
I teraz jakiś Szawes czy inny watażka każą nosić swoim gwardianom słuchawki, ale do kolejnej akcji użyje się innej zabawki.
Skoro mówi się, że budżet zbrojeniowy USA = suma budżetów kolejnych 17 państw i przy założeniu, że średnia kradzież w tych 17 państwach jest za 2-3 razy większa od kradzieży w USA, to możemy sobie łatwo wyobrazić, co tam takiego muszą robić.
Ciekawe1 czy te drony to była premiera zabawek od Andurila
https://wpolsce24.tv/swiat/to-sie-trumpowi-nie-spodoba-znamy-stanowisko-grenlandii,61871?fbclid=IwVERDUAPQfUVleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZAwzNTA2ODU1MzE3MjgAAR4X809qCI2mv6n8XH1RYoe-EszEGMYTN7WjqgfLawX7iGYPAp8vqR0WYLkyBQ_aem_DIBir54Q13NrNoTc-KUuVQ
No nie chcą się ci Eskimosi (czy tam Innuici) zanurzyć w kowbojskim rowie mariańskim. No nie chcą. Cóż za podłość i niewdzięczność 😡
"Grenlandzcy liderzy zaznaczyli, że wszelkie decyzje dotyczące przyszłości wyspy muszą zapadać w dialogu z jej mieszkańcami. Odwołali się przy tym do zasad prawa międzynarodowego. Wyraźnie sprzeciwili się jakiejkolwiek ingerencji ze strony państw trzecich. Ich zdaniem presja polityczna lub próby wymuszania decyzji są niedopuszczalne."
Rosyjskojęzyczna mniejszość na Grenlandii w pełni popiera te postulaty i domaga się ochrony przed amerykańskim imperializmem.
...żółta rasa ciągnie do żółtego?
Słowo klucz "liderzy". Pamiętamy Chmielnickiego?