Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Jest pytanie o intencje. Jeśli kogoś interesuje dany sport na najwyższym możliwym poziomie, to nie ma sensu oglądać polskiej ligi, po prostu. Ja polskiej ligi nie oglądam.
Patologią jest dorabianie do tego antypolskiej ideologii.
A kibicowanie "polskim zawodnikom" niespecjalnie rozumiem... tzn. rozumiem, gdy są w kadrze albo w polskiej drużynie. Nie jest patriotycznym obowiązkiem kibicownaie każdemu pracodawcy każdego Polaka, także w sporcie.
Poza tym bycie koneserem oraz uczestnikiem sportu na najwyższym poziomie absolutnie nie przeszkadza w kibicowaniu lokalnej drużynie. Taki Jakub Błaszczykowski kibicował Wiśle (Artur Boruc Legii) grając w piłkę w renomowanych klubach.
Co do samego poziomu, to kompletnie inna rozmowa.
Może kiedyś wzorem tych lig podobnej proweniencji sponsorzy przejmą jakąś ekipę z Ekstraklasy, nakupują zawodników i zaczną seryjnie zdobywać mistrzostwa Polski i wchodzić co najmniej do Ligi Europy. Naprawdę chcielibyśmy tego?
Sympatie i antypatie to prosta wypadkowa sponsoringu i mniej formalnych sposobów futrowania pana dziennikarza. Plus prozaiczne kto z kim wódkę wypił, a z kim jeszcze nie. I kto kogo uszanował w kuluarach. I takie g-wna przesądzają potem, czy kiks pana piłkarza to wypadek przy pracy, czy pożywka do tygodni śmieszkowania.
Do tego - mowa o branży, w której 90% pracowników jest zbędna. Bo jaka jest wartość dodana z całego pudelkowego szumu pseudoinformacyjnego wokół sportu? Drzewiej wystarczała telegazeta z tabelami + Piłka Nożna raz w tygodniu a i tak treści wydawało się aż nadto.
W ogóle merytorycznie rzecz biorąc cały tzw. infotainment (informacja połączona z rozrywką) jest zbędny, bo wystarczą same transmisje sportowe, muzyka i filmy oraz tabele wyników sportowych i zestawienia oglądalności produktów popkultury.
Naprawdę wystarczą? No jasne, ze nie - komentarze, spekulacje i plotki na ogólnospołeczną skalę towarzyszyły tym dziedzinom od samego zarania dziejów.
Drzewiej infotainment był to dodatek, jakaś truskawka na torcie. Aktualnie stał się bytem osobnym, nie tyle przekazującym treść, co wręcz generującym ją. Zbliżył się w dodatku niebezpiecznie do sfery PR podmiotów zaangażowanych bezpośrednio (jak kluby, czy piłkarze z otoczeniem) i zyskując niemałą moc sprawczą. To patologia jest. Tym bardziej, że tworzą to gówniarze bez właściwości, za to wystarczająco wyszczekani i z tupetem pozwalającym wygłaszać opinie do oka kamery.
Ciekawe pytania się nasuwają. Jedno to kiedy właściwie skończyły się igrzyska w Rzymie. Przed czy po upadku Imperium. Czy były kontynuowane przez zdobywców i jak długo? Drugie to czy coronavirus zuboży Zachód na tyle że na igrzyska już nie starczy, albo osłabi na tyle że nie będzie komu ich bronić przed muslimami.
Poza tym bycie koneserem oraz uczestnikiem sportu na najwyższym poziomie absolutnie nie przeszkadza w kibicowaniu lokalnej drużynie. Taki Jakub Błaszczykowski kibicował Wiśle (Artur Boruc Legii) grając w piłkę w renomowanych klubach.
Więc jak się coś regularnie ogląda, to można mieć do jednych sympatie, a do innych nie. Stąd bierze się "kibicowanie zachodnim drużynom" i o ile trzyma się to w jakichś proporcjach, to nie jest nienormalne. Ja mam zachodnie drużyny piłkarskie, które lubię. Tak bym to nazwał - lubieniem, bo nie jest to kibicowaniem w sensie tradycyjnym, czyli że idziemy na każdy mecz na "żyletę" i zapewniamy doping. No bo nie idziemy. A czemu lubię te a nie inne? Najczęściej kiedyś pojawili się tam jacyś piłkarze / trenerzy, których polubiłem za styl i został sentyment.
I istotnie, nie musi tu być sprzeczności z kibicowaniem w tradycyjnym sensie lokalnej drużynie - czy drużynie z rodzinnego miasta (niekoniecznie aktualnego). Myślę, że sporo nie-patologicznego sympatyzowania z taką czy inną zachodnią drużyną tak właśnie wygląda.
A co do takich polskich indywidualnych zawodników - ok, masz rację, nie pomyślałem o tym, bo sportów indywidualnych w zasadzie nie oglądam.
Może kiedyś wzorem tych lig podobnej proweniencji sponsorzy przejmą jakąś ekipę z Ekstraklasy, nakupują zawodników i zaczną seryjnie zdobywać mistrzostwa Polski i wchodzić co najmniej do Ligi Europy. Naprawdę chcielibyśmy tego?
Ja bym nie chciał. Ale też nie wiem, czy w Polsce jest wielu oglądaczy ligi czeskiej, ukraińskiej czy rumuńskiej.
W zachodnich ligach to jednak wygląda nieco inaczej.
Z przodu nie grali nic, środek pomocy bez pomysłu.
Holandia kulturę gry miała zawsze na najwyższym poziomie, zero zdziwień. Przypominam że to było widoczne nawet w 2016 w meczu towarzyskim kiedy my już jechaliśmy na Mistrzostwa Europy, a oni nie awansowali w ogóle.
To że wygrali tamten mecz to pikuś - chodzi o to że nawet wtedy dominowali kulturą gry.
Moim zdaniem szału nie ma, tragedii też nie - ot mecz, który równie dobrze można było zremisować jak i przegrać 4:0. Wynik mniej więcej sprawiedliwy.
Jeśli na takim tle Polska bez nieprawdopodobnych fuksów uzyskuje wynik 0:1, a sama przy dużym szczęściu sama mogła coś strzelić, to nie było źle.
Aha, gra oczywiście wizualnie nie powalała, ale przy takiej taktyce powalać nie może. A taktyka, o dziwo, dobrana była dobrze.
Prawdziwym sprawdzianem będzie mecz z Bośnią, bo Bośnia to średniak w naszym zasięgu. Od ogrywania takich średniaków zależy pozycja Polski.
I to mówię ja, stary kibic, który za komuny jabole w majtkach, flagę Legii i dokumentnie niedozwolony kij do tej flagi na stadion pod ubraniem, między szyją a kolanem, troszkie kulejąc, wnosił. Tera z polską piłką mam tyle wspólnego, że raz życzenia urodzinowe od siostry dostałem a na kopercie znaczek z jakimś lamusem był. Wziełem lupkie a to sam Lewandoszczak za sześć złoty zaszczycił mnie swojem autoportretem. Meczu nie widziałem. Wogle to dzisiaj się dopiero dowiedziałem, że są jakieś tam rozgrywki UEFA National League. Po wpisie Ignaca sprawdziłem o.c.b. i zacząłem szukać na internacie jakiś live stream, coby później se zapodać. Cuś, gdzieś namierzyłem ale i tak to wszystko poszło się..., no ten, tego, nic nie wyszło z obglądania bo żona z córką za mojemy plecamy spisek wyrychtowały i zakomunikowały, że chcą jechać do IKEA i Costco. Po 20 minutach argumentów, "nie, no, po co?", "dzisiej?", "naprawdę potrzeba?" wziełem i uległem. Nawet po wyjeździe jeszcze próbowałem, że niby traffic, ale udawały, że nie słyszą. O meczyku, z nerwów zapomniałem. Tera dopiero wróciłem, odpaliłem laptoka, klikłem na tyn ów website co znalazłem rano, że niby meczyk można oblukać przez internat, a to już po ptokach. Ale statystykię podali, więc chcę się podzielić wrażeniami z meczu, hehe.
Lipa, syf i popelina. Powinno być 4:1. Czyly, że jak przegrały 1:0 to mamy się jarać?
No dajta spokój!
👣
🐾
🐾
A propos
Strzały 22-7
celne 5-3
udane podania 716-111
posiadanie 73-27
rzuty rożne 10-1
A jaki to mecz?
https://www.uefa.com/uefachampionsleague/match/2007692--barcelona-vs-chelsea/?referrer=/uefachampionsleague/season=2012/matches/round=2000266/match=2007692/index
Ostatni Guardioli w pucharowym meczu Barcy. Tak, Guardiola w tej statystyce to trener tych od 716 udanych podań i po tym meczu z tak wyśrubowanymi statystykami zrezygnował
Więc wracając do naszego meczu, oczywiście nie strzeliliśmy 2 bramek jak tamci (i nie stracili drugiej, ani nie zaliczyli poprzeczki ze strzelanego przeciwko nam rzutu karnego itd.), ale jeśli z jakichś względów oceniamy swój potencjał niżej niż przeciwnika, gramy na wyjeździe itd., to przyjęcie taktyki "murowania" jest po prostu racjonalne. Czasami - nie zawsze, lecz czasami - daje dobry wynik, lepszy niż 0:1. Pójście w takiej sytuacji na wymianę ciosów daje - nie zawsze, ale bardzo często - wynik typu wp...l, jakieś właśnie 4:1, 6:0, 8:2, 4:0 itd. Polecam zobaczyć sobie finał ME z Kijowa albo jeden z ćwierćfinałów ostatniej LM.
Więc jeszcze raz: nikt nie twierdzi, że Polska prezentuje aktualnie świetną formę, ale na nasz ogólny potencjał, aktualną formę (związaną m. in. z różnym etapem rozgrywek w różnych krajach), to dobrana taktyka jest dobrze (co u Brzęczka jest sporym postępem), a wynik ujdzie.
strzały ogółem 4 - 22
strzały celne 3 - 8
udane podania 177 - 486
posiadanie piłki 38 - 62%
rzuty rożne 0 - 6
Kto wie jaki to mecz?
Według Mordechlaja to była:
Nasi nic nie grali. Weszło słusznie jedzie po Brzęczku, że Bereszyński nie gra na swojej pozycji, zawala bramkę, gubi spalonego. A gra na pozycji Rybusa, który jest powoływany i w ogóle nie gra.
Tam jednak wynik był nieadekwatny do gry, to fakt.
A co do wyniku - wiemy w ogóle co to jest piłka nożna?
Bo jak widzę na tym forum pretensje jakby żywcem wzięte z wyborczej (albo weszło, jeden wuj) - to to pytanie nie jest bezzasadne.
Polska może wypuszczać chłopców z dzikich pól. O ile będą grali dobrze
I będą chcieli grać w polskich barwach
Nawet bez Lewandowskiego są na pokładzie zawodnicy z techniką pozwalającą na drybling, utrzymanie się przy piłce i wygrywanie indywidualnych pojedynków: Zieliński, Jóźwiak, Szymański. Nie było ŻADNEGO pomysłu na grę: ani pykania w środku (była przewaga liczebna, przecinaki Kryśkowiak i Kluch mogli asekurować Zielińskiego), ani szybkiej klepki na skrzydełku (prawonożny Bereszyński już na starcie osłabiał Jóźwiaka, a Kędziora wirtuozem nie jest) obrońcy ze skrzydłowym, podłączenia się środkowego i wrzutki na 3-4 wchodzących (napadzior, 2 środkowych, drugi skrzydłowy). Nie było nic.
Poprzednia drużyna, gdy nawet Lewandowski schodził do boku / cofał się na rozegranie, mogła spokojnie mieć w polu karnym pomocnika i dwóch skrzydłowych. Teraz nic.
Z takimi drużynami jak Holandia kiepsko jest, gdy mają piłkę. Ale mając piłkę nie trzeba jej od razu oddawać. Lepsza technika nie musi oznaczać wyższej kultury taktycznej, ustawiania się (ale niestety tak jest). Najsmutniejsze jest to, że przewaga właśnie takich dobrych reprezentacji, które nie mają pełno gwiazd (pełno gwiazd mają Francja, Belgia i Hiszpania, Argentyna i Brazylia, może Anglia)- czyli Holandii, Portugalii, Niemiec, Włoch- polega na dyscyplinie taktycznej, schematach, organizacji gry, modelu gry, przesuwaniu się itd. Nie ma to nic wspólnego z wyszkoleniem indywidualnym, a raczej jest ESENCJĄ sportu dru-ży-no-we-go.
I to dobrze, że piłka stała się znów sportem tak bardzo drużynowym. Zwiększa się jej znaczenie wychowacze i kształtujące.
Z Holandią nic nie graliśmy z przodu, bo planem było murowanie, po prostu.
Czy Holandia nie ma "pełno gwiazd" to nie wiem - a kto to gwiazda? Piłkarski celebryta? No to nie mają. Dobry piłkarz - no to van Dijk to aktualnie najlepszy, a co najmniej jeden z najlepszych obrońców świata, na innych pozycjach też mają ludzi ze światowego top (de Vrij, de Jong, Depay)
Z Bośnią jak widać graliśmy inaczej. Czyli sprawdzian, o którym pisałem wcześniej wypadł pozytywnie. Momentami razi oczywiście nieskuteczność.
Aha, jakby kto przegapił, nasi zrobili w końcówce dokładnie taki sam błąd, jaki skończył się utratą gola z Holandią (złamany spalony, podanie poprzeczne do wchodzącego z prawej, zgranie do środka - gol / pudło). No tylko Bośnia, to nie Holandia i to cała filozofia.