Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kubiak z Bartmanem są skłóceni. Więc trenerzy nie biorą do kadry Kubiaka i Bartmana zusammen.
Kadra się teraz skłóciła z Bednorzem. Ale minął rok i Vital sobie ze skłóceniem poradził. Jakby sobie nie poradził, nie powołałby Bednorza.
Itd.
Otóż strasznie mocno do przodu poszła organizacja akcji side-out - czyli po przyjęciu. Na boisku jest sześciu zawodników: rozrywający, atakujący (zwolniony z przyjmowania zagrywki), dwóch skrzydłowych (przyjmujących), libero i środkowy bloku. W pierwszej linii jest 3 i w drugiej 3. Po dobrym przyjęciu w każdej akcji gotowych do ataku jest zawsze czterech zawodników: przyjmujący na lewym skrzydle w pierwszej linii, środkowy w pierwszej linii na środku siatki, atakujący na prawym skrzydle (w zależności od tego, czy akurat jest w linii ataku czy obrony atakuje z pierwszej lub drugiej linii, ale zasadniczo nie robi to wielkiej różnicy) i przyjmujący na środku drugiej linii (tzw. pipe). A jeśli przyjęcie będzie idealne, czyli tuż nad siatkę, to jeszcze atakować (kiwać) może rozgrywający (do którego zawsze należy drugie odbicie).
Po drugiej stronie siatki jest tylko 3 blokujących. Środkowy bloku musi zdecydować, gdzie skakać. Czy na swojego vis a vis, czy gnać do któregoś skrzydła. Jak będzie czekał na wystawę, będzie zawsze spóźniony - tak szybko teraz piłka leci do skrzydła. Jak będzie grał opcją, skakał w ciemno, to przecież rozgrywający go widzi kątem oka i wystawia tam, gdzie go nie ma. A na pojedynczym bloku atakujący ma wielgą przewagę nad blokiem. Praktycznie musi się pomylić, żeby nie skończyć.
Jedynym remedium na to jest odrzucić przeciwnika od siatki zagrywką. A ponieważ zawodnicy dobrze przyjmują, trzeba zagrać trudną zagrywkę a nie ma trudnej zagrywki bez ryzyka.
Ryzyko się oczywiście karkuluje. Nie można psuć połowy zagrywek, żeby raz na set odrzucić od siatki. Od tego są statystycy i trener.
Co oznacza zepsuta zagrywka? Stratę punktu. Ale łatwa zagrywka to też strata punktu. Nawet gorzej, bo przeciwnicy rozegrają dobrą akcję, wbiją gwoździa, nabiorą pewności siebie - zdobędą przewagę psychiczną. A po zepsutej zagrywce tego nie ma. Jeszcze się wychłodzą.
Inna sprawa, że porównanie linii obrony w piłce nożnej do zagrywki też jest wyjątkowo chybione. Zagrywka to sprawa indywidualna. Nie licząc zasłony praktycznie wszystko zależy od jednej osoby.
Inaczej z pułapką ofsajdową. Tu mamy do czynienia ze współpracą grupy ludzi. To raczej można porównać do linii bloku w skatkówce albo jeszcze bardziej do systemu blok obrona. Takim systemem Kędzierzyn od kilku lat wygrywa ligę. W miniony weekend odbył się finał superpucharu Polski. Bieniek dostaje piłkę do ataku -> blokujący skaczą do bloku i zasłaniają mu pewien wycinek boiska -> Bieniek musi atakować po skosie (statystycy wiedzą, jakie ma ulubione kierunki) -> na tym kierunku ustawia się Zatorski -> piłka go trafia leci w górę i kontra gotowa.
To wszystko jednak nie opiera się na indywidualnym wyszkoleniu zawodników a na treningach i analizach. W poważnej siatkówce każdy trening jest nagrywany i analizowany.
W piłce nożnej coraz więcej bramek pada ze stałych fragmentów gry. Poprawnie ustawiona linia obrony (pułapka ofsajdowa) to wg mojej intuicji (mogę się mylić, bo się nie znam) jest absolutnie kluczowa sprawa. Jeśli złamanie tej linii skutkuje bramką czy też np. 37% zwiększeniem ryzyka jej stracenia, to winno to być trenowane do urzygu. Tak, żeby ta linia się nigdy nie złamała.
Kubiak nie umie grać? Nie wie, że zepsuta zagrywka to koniec meczu? Wie, ale zna też statystykę i wie, że trzeba rydzykować. Tym razem nie wyszło.
Oczywiście że w siatce liczy się odsetek, ale mnie chodziło o co innego - każdy wie jaki jest cel i co jest błędem. Ale nie zawsze wychodzi. Identycznie w trzymaniu linii na obronie. A czy ja mówię że nie? No ale była skłócona i trener z tym nic nie zrobił. Nie miał ani charyzmy ani posłuchu takiego jak Górski. Ten ostatni w moment przywołałby ich do porządku. I tak dokładnie jest. Gdybym miał ocenić Kolegę tylko na podstawie tego zdania, to powiedziałbym że w ogóle się nie zna na sporcie. I to żadnym. Ciągle mam wrażenie że Kolega nie rozumie w ogóle o czym pisałem. Przykład straty był tylko przykładem, równie dobrze mogłem napisać "nadepnięcie linii przy serwie". Chodzi o to że zasady w piłce o nie łamaniu linii każdy zna, każdy to ćwiczy "do wyrzygania" a i tak błędy się zdarzają. Bo piłka, nie mniej niż siatka, to gra błędów.
Jednocześnie w zasadzie nie ma wiele miejsca na mecze towarzyskie więc eksperymenty robi się także w LN. I spoko, bo typowo towarzyskie mecze potrafią być niezwykle nudne.
Ryży zrobił dużo dla polskiej piłki, nie może być jednak dalej preziem, ale kto wie czy nie szykuje jakiegoś wariantu putinowskiego z polskim figurantem Medwiediewem przez jedną kadencję. Nie widzę zbytnio kontrkandydatów, bo Kulesza do sprawny ogarniacz kramu, nie ta liga.
Kiedy patrzę na takie sytuację zawsze stawiam się w roli danego człowieka. Bardzo mnie to wtedy motywuje żeby nigdy nic dla ludzi. Nigdy na świeczniku, nigdy nie pozwolić kurwom na coś takiego. Wymiksować się ze wszystkiego co może być przyczynkiem do jechania. I to robię.
Do dziś pamięta Steca z aborczej (mieliśmy w pracy i sport czytałem) po awansie do Euro:
Trenerzy x i y (jakichś krajów co awansowały) przyrządzili z doskonałych składników wyśmienite dania, Benhauer zaś przemienił wodę w wino."
To cytat. Poważnie.
Na przykładzie weszlaków: Brzęczek be, ale Boniek git, albo przynajmniej bez walenia bezpośrednio.
Czy przypadkiem ich kumpel, b.prezes Legii, nie miał apetytu na ten stolec?
A już najbardziej, że w końcu zagrał Bednarek, Brat Swego Brata, a nie jego hologram
Ale bliżej było 4:2 niż 3:3, takze generalnie spoko.
Charleroi / Partizan Belgrad - Apollon Limassol / Lech Poznań
FC Kopenhaga / Piast Gliwice - HNK Rijeka / Kołos Kowaliwka
Legia Warszawa / Drita - Qarabag Agdam
Tak dobrego losowania nie pamiętam.
Karabach jakiegoś dżokera wyciągnął, czy już kogoś ograł?
Ostatecznie tuczą się na nich równie mętni pośrednicy transferowi, plaga współczesnego futbolu.