Co teraz czytacie i co polecacie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Z ciekawości pytam
Melonowska to ważny głos w debacie publicznej. Mam nadzieję, że stanie się jeszcze bardziej znana (czytana, słuchana i oglądana). Sama przeszła pewną drogę od Więzi do Christianitas. Mówi dużo o obyczaju, o współczesnych barbarzyńcach oraz o zdrowym feminizmie. Polecam.
Poniżej zamieszczam opis książki oraz krótką notkę o autorce - ze strony taniaksiazka.pl:
Stary katolicyzm walczy. Nie tylko o dusze ludzkie, ale o swe własne przetrwanie w Europie. „Europa” jest trzecim – obok „religii” i „walki” – pojęciem wyznaczającym zakres podjętych tu poszukiwań. Książka ta wpisuje się w nurt szeroko rozumianej refleksji apokaliptycznej. Coraz liczniejsze i – w opinii piszącej te słowa – coraz bardziej przekonujące są bowiem diagnozy schyłku cywilizacji zachodniej. Pisma machabejskie wynikają zatem z przekonania, że istota europejskości ulega daleko idącej transformacji, zwiastującej rychły koniec tej cywilizacji. Przy tym zasada uwiądu jest całkowicie wewnętrzna, na wskroś europejska. Wszystko, co w Europie było najlepsze, co stanowiło jej istotę – uznanie wagi jednostkowego istnienia, rozumne powiązanie wolności z powinnością oraz tradycji z rozwojem, przyznanie człowiekowi praw jedynie na mocy jego przynależności do gatunku ludzkiego, uznanie sumienia za istotną zmienną w działaniach politycznych, niegdysiejszy rozkwit kultury i sztuki – wszystko to wyrodziło się, przybrało formy karykaturalne, wręcz spotworniałe. W swej istocie są to formy tanatyczne, dosłownie „ku-śmiertne”. To jednak nie Europa umiera, ale Arcyeuropa, nie Europejczycy stali się bezpłodni, ale Arcyeuropejczycy.
Justyna Melonowska (1976) – doktor filozofii. Adiunkt w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Autorka książek i artykułów naukowych, m.in.: Osob(n)a: kobieta a personalizm Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Doktryna i rewizja (2016), Ordo amoris, amor ordinis. Emancypacja w konserwatyzmie (2018).
W dobie transmisji władzy w USA oraz powyborczych ekscesów polecam "Słoneczną loterię" z 1955 - jedna z pierwszych książek P.K.D. chociaż pisarskie frycowe zapłacił nieco wcześniej, więc nie jest to debiut. Warto i biorąc pod uwagę, że potem w zasadzie było już tylko lepiej - to zachęca.
P.S.
Mam na półce wszystko Konioluba Grubasa co wyszło po polsku.
wersja elektroniczna, moze ktos juz czytal?
EDIT: ,,To miłe, że są ludzie, którzy mają jeszcze jakieś złudzenia.''
Naukowcy to tylko ludzie, ludzie sa slabi, omylni, grzeszni.
EDIT2: i jeszcze, moze komus sie przyda
Na kanwie powieści Robinsona zrobiono tv serial pt: DCI Banks. Można go obejrzeć na cda i viderze. Wczoraj obejrzałam kilka odcinków - są super.
Zajawka:
Bardziej zaglądam niż czytam, to maleństwo, a nie książka. Jeden rozdział dziennie to nadto. Potem można sobie porozmyślac.
Brada!
To była książka mej młodości.
Muszę odgrzebać.
Nie wię czym podpadła dziś, ale kiedyś pono była częściej czytana niż Biblia sama
W świecie są tylko dwa prawa: prawo natury, w którym gatunki wyżej rozwinięte zjadają gatunki podrzędne; prawo boskie, w którym istoty wyższe wspomagają istoty słabe. Człowiek zawsze odwołuje się bądź do jednego, bądź do drugiego. Gdy wyschnie źródło miłości w naszych sercach, z namiętną siłą zawładnie nim prawo zwierzęce. Poza chrześcijaństwem człowiek jest zawsze antropofagiem.
Już to przerabialiśmy w dziesiątkach wątków, w ostatnich miesiącach może nawet bardziej niż wcześniej, więc powinienem tylko westchnąć „no tak” i przejść do następnego tekstu (zresztą też bardzo ciekawego, bo o „innym” Baudelairze), a jednak poczułem się na tyle uderzony tymi słowami wymachanymi bądź co bądź dwa wieki temu, że aż się postanowiłem nimi podzielić. Przyznaję, że może nawet zanadto się zapaliłem, bo mam wrażenie, że teraz za każdego winkla (szczególnie wirtualnego, ale nie tu) spoziera na mnie jakiś antropofag. A i w lustro strach zajrzeć.
Nie wiem czy ortodoksyjne ale miesza pod czerepem.
Niezwykle mocna i stawiająca do pionu lektura z główną myślą przewodnią: odkładanie nawrócenia do późnej starości jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem.
antropofogia
i taką, spośród niewielu, definicję znalazłem:
Rytualny kanibalizm- integralny element kultury azteckiej. Kanibalizm= antropofogia, która jest wynikiem wcześniej istniejącej teofagii - spożywania ciała bóstwa.
Aż mnie tknęło, że te wszystkie kanibalizmy - od dosłownych, po symboliczne w różnych starożytnych kulturach - są pierwotną niewysłowioną tęsknotą za Komunią Ciałem Chrystusa w Kościele!
?
nie wiem, tak mi wpadło po cytacie @Motes'a...
- Jesteś srakofagiem.
- Chciałeś powiedzieć sarkofagiem?
- Chciałem powiedzieć gunwojadem.
Niedziela, 202103-10, na 7. marca
Jacek Pałkiewicz (od kulku tygodni felietonista tygodnika)
Wnikliwi tutejsi czytelnicy między wireszami będą mi mileli żniwo dotyczące informacji dot mieszania sie stanów i mentalności jaka z tego sie narodziła.
Z wielkim sentymentem odnajdywałam dwa etosy mieszające się w mojej rodzinie oraz zastanawiałam się odwożąc zegarek do przegladu do Bronowic na "czyjejich morgach" stoi budynek gdzie ów się znajduje, jak drastycznie zmieniła się okolica choć dawna topografię z kapliczek rozpykać przy minimalnym wysiłku się da.
Jeli więc kogoś interesuje to co było jak po Weselu "żyli długo i szczęśliwie" z czego żyli, jak rodziły im się dzieci, jak przetrwali wojny itp. niech sięgnie po te ksiazkę
Ja to pamiętam, jak pacholęciem będąc udałem się S-Bahnem do Spandau, które stanowi(ło już wtedy) część Berlina. Strasznie poruszyło mnie, że po drodze mijałem lasy i jeziora i że ono Spandau stanowiło w zasadzie odrębne miasteczko, z własnym rynkiem, ratuszem, strukturą, wszystkim.
Prokocimia nie znam, natomiast Ruczaj i Bronowice już trochę i tam tych śladów wsi nie widziałem.
Możem faktycznie niewrażliwym?
Pod wpływem niektórych kolegów postanowiłem sobie trochę odświeżyć mechanikę - równania różniczkowe cząstkowe, deformacje, osobliwości, te klimaty.
Mozna sobie sprawdzić Kraków, ul. Zalesie (nazwa Przysiółka), Obozowa, Magnolii Pszczelna nawt na gógielnicy widać "sady" przydomowe.
Będą bloki choć jescze jakąś gruszę i ze dwie śliwy po sadzie w chaszczu da się wypatrzyć.
No zaraz, zaraz, gdzie Prokocim, gdzie Bronowice - no tak Proko było pod silnym wpływem rozwijającej się kolei tak robotniczo - chłopska tkanka. Do tej pory ul. Bieżanowska ma super klimat prowincjonalnego miasteczka (jeszcze). Małe skromne domki słupy z drutami wzdłuż ulicy ogródki z rabatami itp.