Co teraz czytacie i co polecacie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Tak też wiem, kolega siedzi w grach i demach na platformę Atari 2600, bardzo dużo się tego wydaje.
Ale są nowe czyli trzeba się ich nauczyć. Wiele tej nauki nie jest ale grosz do grosza... Mam sobie bzdurą zapychać mózg, kiedy połowy rzeczy koniecznych nie wiem?
" Firma pod koniec XIX wieku produkowała karty do gry, a ostatecznie wprowadziła na rynek konsole - domową wersję automatów do gry. Ciekawa jest nazwa. Większość ludzi sądzi, że Nintendo oznacza "zdaj się na łaskę niebios" - w prawie dosłownym tłumaczeniu. Ale grałam z paroma Japończykami, od których dowiedziałam się, że nazwa ma głębsze znaczenie. NIN oznacza rycerskość, TEN odnosi się do Tengu, mitycznego ducha, który uczy sztuk walki tych, którzy coś stracili, a DO to sanktuarium. Czyli moim zdaniem Nintendo oznacza sanktuarium rycerskich istot, które bronią słabszych - ta wersja bardziej mi się podoba." - tłumaczy Maddie, jedna z postaci książki będąca zawodowym graczem.
Zajmuję się między innymi przewidywaniem osobowości użytkownika na podstawie śladów które zostawia, np. w telefonie, mediach społecznościowych itd. Aktualnie w najprostszym modelu dla sprawdzenia czy ktoś jest sumienny, rzetelny, uporządkowany - wysoki odsetek gier w stosunku do innych aplikacji jest jednym z ważniejszych sygnałów przesuwających go w stronę niskiego poziomu cechy.
W skrócie z działki Koleżanki - https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6192093/ - autor nie musi namiętnie biegać (choć może to robi, nie wiem), żeby pomierzyć wyniki biegaczy. A ja nie muszę grać w CoD żeby brać z niego dane - https://documenter.getpostman.com/view/5519582/SzzgAefq
Królem królów jest Heroes of Might&Magic III, gra strategiczna turowa. Ona chodzi do dziś, jest popularna, bo jest po prostu perfekcyjnym balansem wszystkiego co miodne w turówkach.
Co do czytania książek, to poza książkami rozwojowymi (bazy danych, techniki uczenia się, Big Data, eseje historyczne, eseje społeczne), to ostatnią książkę przeczytałem 3 lata temu Szewc z Lichtenrade.
(+jakiś emot ze łzą w oku kręcącą)
Obecnie odświeżam sobie (po wielu latach niegrania niemal w ogóle) Morrowinda i dalej jestem pod wrażeniem, bo w żadnej następnej części nie udało im się zrobić czegoś takiego jak tam.
• politopię, często online z bratem! (21 lat)
• robloxa
• minecrafta, z tym że TYLKO "creative", czyli budowanie świata, często z bratem (ekran TV podzielony na dwa poziomo)
(trochę i rzadko w inne głupotki typu slajmy czy wybuchanki-układanki)
sam się uczy, sam wyszukuje samouczków!
(kontrola rodzicielska jak najbardziej, co dobre, to m.in. przenosi te światy potem w klocki lego, czy walki na patyki na trawniku z bratem, poza tym brat uczy go czytać, pusać się stara od kwartału)
choć raz w tygodniu zagramy w planszówkę...
Gra od paru lat przeżywa wielki renesans. W 2018, 2019 i 2020 były organizowane "mistrzostwa Polski" (do tej ostatniej edycji zapisało się tysiąc osób), teraz są eliminacje do "mistrzostw świata" - 500 osób z Polski, 200 z Rosji, 75 z Białorusi i Ukrainy, z reszty świata 90. To ciekawe, że gra wydana ponad dwie dekady temu przez Amerykanów nigdy nie zdobyła na Zachodzie większej popularności (chociaż przez parę lat to pewien Duńczyk dosłownie deklasował resztę towarzystwa w grze sieciowej, ostatnio wrócił po bodajże dwuletniej przerwie, ale odstaje już od czołówki), natomiast u nas i na wschodzie zyskała wręcz ogromną popularność. W Polsce po przestoju scenę pvp ożywiły "mistrzostwa Polski", przede wszystkim zaś wydany 10 lat temu przez ruskich fanów dodatek Horn of The Abyss. Właściwie wyciągnął z niebytu grę, na wielu poziomach ją udoskonalając (możliwość łączenia się bezpośrednio w grze z innymi w ramach lobby, symultaniczne tury, które skróciły rozgrywkę i pozwoliły grać na większych, ambitniejszych szablonach, dopracowany generator map, dzięki któremu są o wiele bardziej zbalansowane). Wszyscy przez sieć grają już dzisiaj z wykorzystaniem tego dodatku. Jego główny opiekun co prawda niestety zginął jakieś pół roku temu w wieku 27 czy 28 lat w wypadku samochodowym, ale reszta ekipy dalej pracuje nad kolejnym "patchami". "Populacja graczy Heroes 3 zwiększa się" - można powiedzieć.
poza tem fajie jest, jak coś pokazujesz, a to trafia na podatny grunt
fajny brat jeden i drugi
Przemylawszy temat, uważam, że symulacja powinna służyć do nabywania umiejętności np symulator lotów, jak kolega wspomniał może słuzyć do przetestowania/profilowania człowieka ale to jest margines marginesu.
Gry teraz to uzależnajaca rozrywka. Zabierająca czas i zagospodarowywująca i monetyzująca fascynacje ludzkie poprzez wykorzystanie mechanizmów lenistwa i oportunizmu.
Niech miłośnicy strzelanek zagraja w WOT albo w najemnika.
Simsów w rodzinę
Need for Speed'ów a niechże się rajdną
Roman Empire - niech Marka Aureliusza czy Cezara poczytają itp.itd
Co do tematu wątka coś mie podkusiło by zacząć czytac książkę P. Bator "Gorzko Gorzko" trzymajta się ludziska z daleka. Wtórne, durne, przygnębiające i mizoandryczne.
Nie będę udawać, że nie wiem, co to jest granie w życie, i że granie w grę komputerową, choćby poruszającą szare komórki, graniem w życie nie jest*, niemniej odkąd człowiek en masse przestał robić w roli od brzasku do zmierzchu, ma czas wolny, który przeznacza na różne, powiedzmy, hobby, niezwiązane ściśle z graniem w życie, tj. na przykład wspomniane szachy, zbieranie znaczków pocztowych, hodowlę gołębi, alpinizm czy forumkowanie. Czy sugerowanie, że powinien cały czas grać w życie, nie zbliża nas do najbardziej cuchnącego z -izmów, czyli utylitaryzmu?
* Nawiasem mówiąc, jako że wspomniana przeze mnie społeczność graczy jest dość hermetyczna, sporo osób poznało się już realnie i tam również spotyka. Ma to więc pewne przełożenie też na życie.
Gry komputerowe porónywałabym raczej z cukrem niż szachami.