@KazioToJa powiedział(a):
nawet w ofertach pracy niektóre urzędy podkreślają - możliwość wzięcia kąpieli. W czasach dojazdów rowerem łazienki nie są czymś specjalnie dziwnym. A duzi prezesi no mają swoje łazienki, w wielu miejscach @rozum.von.keikobad , z natury rzeczy nie do użytku dla obcych, więc często ludzie o nich nie wiedzą. Tylko zaufani poddostawcy - sprzątaczki i informatycy.
Wiedziałby o tym każdy uważny gość, bo byłoby to choćby na planie ewakuacji.
Oczywiście gdzie jest ta łazienka w gabinecie Koleżanka pisać nie musi, bo brak odpowiedzi to też odpowiedź.
No to ja odpowiem: AWF w Krakowie, pawilon III parter i I piętro. Kiedyś były tam sale ćwiczeń do fizjoterapi i prowadzący po zajęciach praktycznych musieli mieć możliwość odświeżenia się. Potem przerobiono na gabinety ale tak, że niektóre były z malutkimi łazienkami.
@KazioToJa powiedział(a):
nawet w ofertach pracy niektóre urzędy podkreślają - możliwość wzięcia kąpieli. W czasach dojazdów rowerem łazienki nie są czymś specjalnie dziwnym. A duzi prezesi no mają swoje łazienki, w wielu miejscach @rozum.von.keikobad , z natury rzeczy nie do użytku dla obcych, więc często ludzie o nich nie wiedzą. Tylko zaufani poddostawcy - sprzątaczki i informatycy.
Wiedziałby o tym każdy uważny gość, bo byłoby to choćby na planie ewakuacji.
Oczywiście gdzie jest ta łazienka w gabinecie Koleżanka pisać nie musi, bo brak odpowiedzi to też odpowiedź.
Naprawdę uważasz, że każdy gość jakiegoś hotelu/instytucji/urzędu etc. nic innego nie robi tylko studiuje plan ewakuacji w tymże przybytku, w którym czasowo przebywa? I może również koniecznie ma ze sobą plecak ewakuacyjny, jak radził pewien polityk?
Serio uważam, że opowieści o tajnych pomieszczeniach, o których wiedzą tylko cyt. "zaufani poddostawcy - sprzątaczki i informatycy" można włożyć między bajki. @allium dzięki za odpowiedź. Razem z tym co napisał @marniok wychodzi, że takie rzeczy się zdarzają, jeśli pomieszczenie ma lub miało jakieś specjalne przeznaczenie. Nie jest to zatem coś typowego dla gabinetu.
A finał całej akcji, gdzie okazuje się że do życia nie trzeba ani butelkowanej wody, ani jedzenia, ale prądu do komórki każdy już oceni sam.
To ja, człowiek z Kanady, którego wogle nie interesuje polityka, nie wiem nawet o co tam za bardzo biega, tylko tyle, co z forumka (bo Mania napisała o tej posłance PIS, że okupuje coś tam, gdzieś tam, nawet nie wiem gdzie i dlaczego oraz, że przewijają się tam jakieś żurki na ziobrze, którzy, nie interesuje mnie - kto zacz {serio, serio!})...
...
...muszę to wam klarować? (aby nie było, tylko o głodówce, piciu, toalecie nawijam, bo to wałkujeta od tygodnia, a o potyliczny aspekcie nie wiem nic):
~ miała dostęp do toalety, bo okupywała korytarz a nie sam gabinet
~ dlatego mogła pić kranówę, bo kranówa w Warszawie dobra jest
~ nie jadła nic, bo chciała tylko jedzenie od PiSowców a ich nie dopuszczali
~ wyłączyli jej prąd - cellefon siadł i nie mogła się więcej kontaktować ani nagrywać
~ nagrała jakiś widełek (to będzie na potwierdzenie moich tutej wypocin) ale zamieściła na jakimś przedpotopowym pejs-zbuku {co to jest ten pejs-zbuk?} i jest toto oczywiscie niedostępne ale liczę, że widełło gdzieś, niedługo, normalnie pokażą
~ okupacja się skończyła, pani wróciła do domu
~ będzie kontynuować głodówkę
Komentarz
No to ja odpowiem: AWF w Krakowie, pawilon III parter i I piętro. Kiedyś były tam sale ćwiczeń do fizjoterapi i prowadzący po zajęciach praktycznych musieli mieć możliwość odświeżenia się. Potem przerobiono na gabinety ale tak, że niektóre były z malutkimi łazienkami.
Serio uważam, że opowieści o tajnych pomieszczeniach, o których wiedzą tylko cyt. "zaufani poddostawcy - sprzątaczki i informatycy" można włożyć między bajki.
@allium dzięki za odpowiedź. Razem z tym co napisał @marniok wychodzi, że takie rzeczy się zdarzają, jeśli pomieszczenie ma lub miało jakieś specjalne przeznaczenie. Nie jest to zatem coś typowego dla gabinetu.
A finał całej akcji, gdzie okazuje się że do życia nie trzeba ani butelkowanej wody, ani jedzenia, ale prądu do komórki każdy już oceni sam.
Ja pierdziele!
To ja, człowiek z Kanady, którego wogle nie interesuje polityka, nie wiem nawet o co tam za bardzo biega, tylko tyle, co z forumka (bo Mania napisała o tej posłance PIS, że okupuje coś tam, gdzieś tam, nawet nie wiem gdzie i dlaczego oraz, że przewijają się tam jakieś żurki na ziobrze, którzy, nie interesuje mnie - kto zacz {serio, serio!})...
...
...muszę to wam klarować? (aby nie było, tylko o głodówce, piciu, toalecie nawijam, bo to wałkujeta od tygodnia, a o potyliczny aspekcie nie wiem nic):
~ miała dostęp do toalety, bo okupywała korytarz a nie sam gabinet
~ dlatego mogła pić kranówę, bo kranówa w Warszawie dobra jest
~ nie jadła nic, bo chciała tylko jedzenie od PiSowców a ich nie dopuszczali
~ wyłączyli jej prąd - cellefon siadł i nie mogła się więcej kontaktować ani nagrywać
~ nagrała jakiś widełek (to będzie na potwierdzenie moich tutej wypocin) ale zamieściła na jakimś przedpotopowym pejs-zbuku {co to jest ten pejs-zbuk?} i jest toto oczywiscie niedostępne ale liczę, że widełło gdzieś, niedługo, normalnie pokażą
~ okupacja się skończyła, pani wróciła do domu
~ będzie kontynuować głodówkę
Nie ma za co
👣
🐾
🐾