Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
1. Szkoła na 3000 uczniów? Jak tam można normalnie funkcjonować???
2. Morderca to świr na psychotropach, w dodatku lewak. No sorry, ale jak społeczeństwo działa w ten sposób: smutno ci? weź pigułkie...
A w ogóle to też mógł być jakiś false-flag. Jak tam z Las Vegas, wyjaśniono coś? Chodziły słuchy, że to odwrócenie uwagi i w hotelu mieli (chcieli? kto?) kolejnego Saudi szejka rąbnąć...
Załóżmy że wszystkie państwa mają po dziesięć milionów mieszkańców:
- w USA na jedno zabójstwo z użyciem broni palnej przypada 30k sztuk broni, sztuk jest prawie 9 milionów, a zabójstw niemal 300
- w Polsce na jedno ZzUBP przypada 14k sztuk broni, sztuk jest 130 000, zabójstw 9
- Honduras to jakiś absurd, na 90 sztuk broni jest jedno zabójstwo, prawie 7k zabójstw
- Belgia blisko USA, 25k sztuk na zabójstwo, ginie 68 osób
- Niemcy mają 23 razy więcej broni niż Polacy, ale potrzebują 10 razy więcej sztuk żeby zabić jedną osobę
- Francuzi mają jeszcze więcej broni niż Niemcy, ale zabijają nią tylko 6 osób - 2/3 tego co Polacy
Moim zdaniem (nie jestem wrogiem broni, strzelam) te dane nie wspierają tezy, że rozpowszechnienie broni w Polsce będzie bezpieczne. Z wymienionych krajów Europy mamy zdecydowanie najgorszy przelicznik (powszechność broni/powszechność zabójstw przy użyciu broni), gorszy nawet niż w USA.
Spróbuję później zrobić dokładną tabelkę na podstawie danych dostępnych dla wszystkich krajów.
Edycja - założenie dla 10 milionów mieszkańców.
Jestem bowiem pawian, iż przeciętny uzbrojony Amerykanin/Szwajcar/Skandynaw posiada więcej sztuk broni od polskiego posiadacza, choćby z powodów ekonomicznych.
W takiej (liczonej względem sztuk) statystyce Polska zawsze wypadnie niekorzystnie.
Wymieniłeś "Szwajcarii, Niemiec, Francji, Czech, Austrii czy Skandynawii", ok. razem to jest "sto kilkadziesiąt", z czego ok. 3/4 mają dwa - Niemcy i Francja. We wszystkich tych krajach liczba broni jest znacznie większa niż w Polsce i znacznie mniejsza niż w USA, natomiast uśrednione statystyki zabójstw też będą znacznie mniejsze niż w USA, natomiast co do Polski to już w zależności od kraju będą albo zbliżone (Niemcy i Skandynawia) albo wyższe (Francja).
https://en.wikipedia.org/wiki/Estimated_number_of_guns_per_capita_by_country
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_intentional_homicide_rate
Warto też przypomnieć, że USA mimo wyższej statystyki morderstw mają niższą niż (zachodnia) Europa statystykę ogólnej przestępczości.
Natomiast jeszcze raz: sto kilkadziesiąt to połowa z 300, a ok. 30 to niecała 1/3 z setki, więc przy "liniowej" korelacji wystarczy Ci ok. 8-9 razy mniej strzelanin w wymienionych krajach. A jak idzie o liczby ofiar, USA ciągle nie nadrobiło Breivika. I długo pewnie nie nadrobi.
Bo ja nie chcę.
Ile zabójstw z użyciem broni dotyczy LEGALNEJ broni?
Czy liczba zabójstw wzrasta wraz ze wzrostem liczby LEGALNEJ broni? No właśnie.
Otóż liczba egzemplarzy legalnej broni w Polsce od 2014 roku wzrosła ponad 82 tysiące sztuk (2014 - 381588 vs 2017 - 463768 sztuk).
Jak w tym czasie zmieniła się statystyka zabójstw z użyciem broni palnej?
Zerknijmy na oficjalne statystyki - nie ma tam roku 2017, ale za to jest historia zabójstw z użyciem broni od 2002 do 2016 roku:
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/bron/bron-przestepstwa/50844,Przestepstwa-przy-uzyciu-broni.html
W skrócie - liczba zabójstw z użyciem broni w Polsce SPADA. Z lekkimi wahnięciami, ale w dłuższym okresie spada - ze 111 w 2002 do 15 (słownie: piętnastu) w 2016. Ciekawym statystyki za 2017 (może być lekki wzrost, jak się zdarzało w poprzednich latach), ale jak widać na spadek w dłuższym okresie nie miało na to wpływu ani ucywilizowanie przepisów w 2011r ani gwałtowny wzrost liczby posiadaczy i posiadanych sztuk broni (także czarnoprochowej) w ostatnich latach.
Jaka liczba zabójstw pochodzi z legalnej broni - tego statystyka nie określa, ale śmiało mogę zgadywać że znikoma, jeśli nie literalnie zerowa.
Dlaczego? Bo zabójstwo z legalnie posiadanej i zarejestrowanej broni, to jak zostawienie imienia, nazwiska, adresu i próbki dna z pisemnym przyznaniem się do winy.
Nie wiem czy wiecie, ale każda sztuka broni sprzedawanej w Polsce jest trzykrotnie odstrzeliwana na Policji właśnie po to, by można później bezproblemowo (i bez konieczności posiadania podejrzanej broni) stwierdzić czy to z niej padł strzał czy nie. Zatem użycie legalnej broni do przestępstwa jest idiotyzmem.
Policja (co wykazałem wyżej) pokazuje dane że są.
Nota bene w tym wspisie sam sobie zaprzeczasz, ale mniejsza.
Teza, że "nie ma zabójstw bo nie ma powszechności broni" i w domyśle że te niecałe pół miliona plus co najmniej 200 tysięcy czarnoprochowców to pikuś na 38 milionów mieszkańców - jest z gruntu błędna co wykazałem wyżej - bo kiedy było znacznie mniej broni (co najmniej trzy razy mniej) zabójst z użyciem broni było sześć razy więcej niż obecnie.
Nie, ja nie twierdzę że to zasługa ucywilizowania przepisów (przed 2011 pozwolenie dostawali wyłącznie krewni i znajomi królika - Policja mogła odmówić pod byle pretekstem, obecnie po spełnieniu warunków nie może odmówić wydania pozwolenia). Myślę że ogólnie jako naród się cywilizujemy i po prostu przestępstw jest mniej, ma to zapewne także związek z poprawą sytuacji ekonomicznej, emigracją, itp.
Ale jasno widać że wzrost liczby posiadaczy broni i posiadanych sztuk broni kompletnie w tym nie przeszkadza. Dane przeczą z góry założonej tezie?
Przykład UK jest znany ale nie jest w pełni reprezentatywny, to wiem. Na przykład w Czechach i Słowacji statystyka przestępst po uwolnieniu dostępu do broni nie zmieniła się.
Ale jak wykazałem wyżej - najlepiej operować na przykładzie Polski, a tu statystyka wyraźnie SPADA. Wiem - spadała wcześniej, ale po 2011 nic się nie zmieniło, spada dalej. A liczba posiadaczy broni dynamicznie wzrasta.
Jest tylko manipulacją.
A w przypadku Polski korelacja jest ujemna,
A ponieważ zachodziła przed 2011 rokiem, nie oznacza ona, że istotne zwiększenie ilości broni u obywateli (oraz ilości obywateli tę broń legalnie posiadających) faktycznie powoduje zmniejszoną liczbę zabójstw z użyciem broni.
Co do tezy przeciwnej - zastanawiam się czy ujemna korelacja jej tylko z pewnością nie dowodzi, czy po prostu wprost jej zaprzecza. I wychodzi mi to drugie.
Ale jakiej tezy, że rozpowszechnienie broni w Polsce będzie bezpieczne? Ciekawe w jaki sposób zwiększa to prawdopodobieństwo, chyba w taki że zakładamy iż głównymi nabywcami będą "kolekcjonerzy" którzy po prostu zbierają broń jak inni książki czy płyty.
A że z realnych dróg legalnego posiadania broni mamy dwie - kolekcjonerstwo i sport, wybrałem tę, która nie wymaga dalszych nakładów (obowiązkowych startów w zawodach) i nie ma tylu ograniczeń (po dwie sztuki broni na kaliber - tu różnie bywa, ale najczęściej takie ograniczenia dają).
Jak pokazują ostatnie statystyki, coraz więcej ludzi zaczyna myśleć podobnie. Ale my - kolekcjonerzy - strzelamy dokładnie tak samo (a czasem więcej) niż sportowcy. Nie znam ani jednego którego broń leżałaby miesiącami nie używana w szafie.
Ano stąd.
W 2016 r. mamy 15 (słownie: piętnaście) zabójstw bronią palną. I 276 niebezpiecznym narzędziem (nożem, siekierą itp.), onet wziął dane z 2012 r. czyli przeliczył 34 (trzydzieści cztery) polskie przypadki.
Czyli szansa zostania zabitym z broni palnej w Polsce jest 1 na milion, moim zdaniem określenie "prawie nie ma" jest adekwatne.
I jeszcze raz, co napisałem wyżej - w USA (w zabójstwach ogółem, jak i zabójstwach z broni palnej) mamy znacznie więcej niż w Polsce i Europie, w krajach zachodniej Europy wskaźniki są - w zależności od kraju - porównywalne lub nieco wyższe.
A skąd dane?
http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/bron/bron-przestepstwa/50844,Przestepstwa-przy-uzyciu-broni.html
________________
Jeszcze raz. Przy analizie przestępczości robicie jeden podstawy błąd - zastanawiacie się, jakbyście Wy mieli na chłodno zaplanować i nie dać się złapać. Tymczasem ogromną większość przestępstw nie popełniają geniusze zbrodni opisani w filmach, w ogóle przy statystyce wykrywalności zabójstw jakiekolwiek zabójstwo to dokładne zaprzeczenie racjonalności. A już zwłaszcza z broni palnej.
Gdyby wszyscy ludzie zachowywali się racjonalnie to broń faktycznie nie byłaby problemem. Nawet gdyby większość przestępców zachowywała się racjonalnie, to by też nie było problemu. Ale się nie zachowują.
Czy serio chcemy rozmawiać na temat artykułów na takim poziomie manipulacji?
Bo ja nie chcę.
Dane przeczą z góry założonej tezie?
_________________
Właśnie to jest klasyczny tekst pod tezę. To już źle, ale nie dyskwalifikujące. Ale udowadnianie nasycenia bronią Anglii w XIX wieku na podstawie eksponatów strzelającej parasolki z muzeum? Serio?
Poza tym, nie zrozum mnie źle, ale rozwalania każdej bzdury, nieścisłości itp. zajmuje czas, kiedyś mi się chciało:
http://markooff2.nazwa.pl/ivrp/viewtopic.php?t=14111&start=0
Naprawdę? To dlaczego kiedy liczba zarejestrowanej broni (i ludzi z pozwoleniem) rośnie dynamicznie, to liczba zabójstw z bronią dynamicznie spada w Polsce?
Nie ma to jak wyrwać z kontekstu.
Nie, nie chodzi o parasolki, tylko o to że po ograniczeniu w dostępie do broni liczba zabójst zrosła - i to pomimo coraz surowszych przepisów.
Otóz to.
Chodzi o to, że ma sens wyłącznie zestawianie ilości zabójstw wobec ilości LUDZI posiadających broń.
Zestawianie typu: zabójstwa wobec ilości SZTUK broni niczego nie wyjaśnia a poza tym faworyzuje bogate kraje, w których przeciętny posiadacz broni posiada wiele jej egzemplarzy..