CKM popierać związki partnerskie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Chrześcijanie patrzą w sposób holistyczny, na ile człowiek jak całość jest bliżej Chrystusa. I o ile nietrudno sobie wyobrazić nawrócenie kogoś, kto czasem zapomni pójść na msze, to naprawdę daleką drogę przed sobą ma ktoś, kto regularnie i z zadowoleniem praktykuje grzech sodomski. A jeśli ktoś taki bywa regularnie w kościele, możemy raczej oczekiwać w tym szyderstwa niż wiary.
Przypomnę wpis poczatkowy: Pomijając wymianę zdań w międzyczasie oraz to co napisał, i z czym całkowicie się zgadzam, Los, to jaki związek widzisz pomiędzy pierwszym i drugim cytatem?!
Katolik, wg mnie z całą pewnością powinien być przeciw związkom partnerskim (bo grzech ciężki!).
Katolik powinien być również z całą pewnością przeciw postępowaniu, które prowadzą do popełnienia przez niego (lub innego człowieka) grzechu ciężkiego.
Oczywista oczywistość.
Oraz katolik powinien zabiegać o zbawienie swoje i każdego bliźniego.
Również oczywista oczywistość.
Nosz mamy to przekazane jak wół:
Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
O co tu pytać?
O jakieś dodatkowe zasady?
Ale Ty w poście otwierającym pytasz o ułatwienia. I tu uczciwie i jednoznacznie odpowiedziałam - zero ułatwień. Koniec. Kropka.
A teraz raptem pytasz o kary i zakazy.
Przepraszam. Po pierwsze nie mam zamiaru, więcej powiem - NIE WOLNO mi nikogo oceniać. Każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Pana Boga, dysponuje wolną wolą i ma prawo wyboru między dobrem a złem.
To jego wybór, nie mój.
Klękając przed konfesjonałem, spowiadam się wyłącznie ze swoich grzechów i zaniedbań. Cudze mnie nie interesują.
Albo dokonuję poprawy, albo... nie i biorę to na własne sumienie. Rozliczy mnie Pan Bóg.
Sorry za wykład z elementarza, ale zostałam sprowokowana.
Chyba, że faktycznie czegoś nie zrozumiałam.
"bądź wola Twoja" to najtrudniejszy fragment?
I skąd pomysł, że cierpienie jest wolą Pana Boga?
Ps. Nie napisałam tego zdania w tej formie. To na marginesie. Proszę nie manipulować.
Cóż, pozostawiam w takim razie Kolegę z zadziwieniem.
a nawet pragnieniem
to dla mnie
Przecież o to właśnie się modlimy:
Bądź wola Twoja.
W tym akapicie każde słowo jest ważne. Każde.
Bądź
wola
Twoja.
Czekam, przyjmuję, z pełną pokorą, Twoją (a nie moją) wolę.
A że czasem może to być trudne? Tak po ludzku?
Chyba każdy zetknął się np. z taką sytuacją, kiedy bezradnie zadaje sobie pytanie Panie Boże, czego Ty ode mnie oczekujesz? Albo gdy nagle, wbrew woli człowieka, jego życie zmienia się o 180 stopni, albo... Przykłady można dopisywać.
Mnie się w każdym razie zdarzyły.
Różnimy się. Po prostu. Wiekiem, doświadczeniem życiowym, pewnie również wyobraźnią, itp.
Kończę na tym.
Nawrócenie sodomity jest możliwe, bo nawrócenie każdego jest możliwe, pod jednym warunkiem - że ze swoimi grzesznymi praktykami będzie się czuć jak dziad. Aby się od grzechu odwrócić, grzech musi uwierać. Grzesznik musi się czuć ze swoim grzechem jak dziad, jak będzie ze swego grzechu zadowolony, to się nie nawróci.
Kastrowanie i ćwiartowanie sodomitów jest chyba niewłaściwe ale równie niewłaściwe jest wymiatanie im spod stóp każdego pyłka.
Temu właśnie służy działalność działaczy LGBT, którzy pewnie nawet sodomitami sami nie są - podobnie jak działacze tzw. robotniczy praktycznie nigdy nie byli robotnikami. Przecież sodomia praktycznie zawsze z wyjątkami bardzo rzadkimi wiąże się z promiskuityzmem, sodomitom żadne związki partnerskie ani tym bardziej małżeństwa nie są potrzebne. Chodzi o co innego - o społeczną akceptację i komfort grzesznych praktyk. Jak grzech nie jest uznawany za grzech, trudniej się od niego odwrócić.
Lepiej bym tego nie ują. Może tylko zamiast „działaczy” dałbym jakeś inne słowo.
Coś w rodzaju, no faktycznie twoi rówieśnicy cię trochę przegonią ale chociaż te 6 tyś rocznie na ewentualne dokształcenie proszę przyjąć.
Bo to przy wypłacie świadczenia przy pierwszym dziecku oznacza dla osób lepiej sytuowanych. Mało osób dostrzega, że 500+ to świadczenie wieloaspektowe z punktu widzenia statusu materialnego rodziny.
Napiszę ponownie, tylko zacietrzewieni głupcy tego nie widzą.