Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Hmmm może i bardziej powód nawet.
Każdemu polecam.
Lata lecą i zdążyłem zapomnieć jak dramatyczny poziom miała reprezentacja benhałera, taktycznie w szczególności, w grze obronnej. Do przodu zresztą też szału nie było.
To wygląda, jakby ktoś chciał go celowo skompromitować
Mimo wszystko to mało istotna sprawa. Gwoli sprawiedliwości - mieli mecze nawet fantastyczne. Acz ogólnie - jedyny plus to awans.
Mecz który przelał czarę goryczy, to był mecz z Austrią na Euro, gdzie gdyby nie absolutnie fantastyczny Boruc, przegrywalibyśmy 4:0 z nimi do przerwy. Poziom żenady uzupełnił Smolarek, naśladując ojca w zaprowadzaniu piłki do rogu od 70 minuty spotkania, przy stanie 1:0 dla nas.
Wtedy już wiedziałem że z tej reprezentacji nic nie będzie, a zostawienie Benhauera (przy wywaleniu Janasa i Engela, którzy osiągnęli LEPSZE wyniki) uważałem od początku, i uważam do dziś za skandal. Dno jakie osiągnęła reprezentacja w eliminacja 2010 trudno zapomnieć.
Natomiast te bramki, które tracili Polacy (albo mogli stracić) w przypadku kadry Beenhakkera mamy:
- wybicie przez Dudka prosto w zawodnika Finlandii - winny Dudek + Beenhakker, który wystawił gościa, który prawie w ogóle nie grał w klubie, choć był ciągle modny w mediach,
- błąd w ustawieniu powodujący możliwość akcji kończącej się bardzo głupim faulem
- błąd w ustawieniu - btw. kilka stron wcześniej jest rozkmina jaki to tragiczny błąd nasi zrobili z Holandią przy stracie gola; ok. błąd był - a teraz porównajcie jak to wygląda z 3. bramką Finlandii wtedy. O różnicy potencjałów Finlandii / Holandii nawet nie wspominam
Do czego zmierzam, jakieś minimum pracy mentalnej / taktycznej i takich bramek mogła uniknąć nawet średnia reprezentacja. A trzecia bramka była wzorcem, którym zaatakowali nas na mistrzostwach w 2008 r. Niemcy i Austriacy, na jedno kopyto i to wystarczyło. Oczywiście mecz z Austrią dostał potem niespodziewanego obrotu zdarzeń, ale to już inna historia i ze znikomym wpływem Beenhakkera.
Jak mniemam nie wszyscy pochwalają tę metodę, ale ja uważam, że gra się żeby wygrać i jeśli ktoś gra zgodnie z regulaminem, to jest ok. A jeśli komuś się to nie podoba, winien zmienić regulamin.
Oczywiście Ebi nie potrafił tego robić, nie był taki silny jak ojciec i nie miał takego twardego charakteru, więc jego próba była śmieszna i nieskuteczna.
Żeby chociaż w zamian z przodu było wiele okazji do strzelenia czegoś. Ale i tego nie było.
Przykładem nasz najlepszy obrońca Grzegorz Bronowicki, który zatrzymał Cristiano Ronaldo.
Ktoś go w ogóle pamięta? Z czego innego niż meczu życia?
Przypomina mi on Pawła Skrzypka co wyłączył Gianfranco Zolę w 1997. Zola nie pamiętał jak sam powiedział takiego meczu żeby absolutnie nie miał żadnej sytuacji. Skrzypek i Bronowicki przepadli mimo to zupełnie.
Ale Leo pozostawił po sobie coś nowego. Te szydery dziennikarzy z jego "international level" dane niektórym piłkarzom nie były przypadkowe. On cały czas powtarzał, uwierzcie w siebie i wyzwólcie się z kompleksów, bo macie ich za dużo w stosunku do tego kim jesteście. To dziennikarzy wkurwiało nieprawdopodobnie i gryźli po kostkach, ale nigdy oficjalnej wojny nie prowadzili. Bo za Holendrem stali kibice i to też ci kumaci.
Z naszą kadrą dzieje się coś niewytłumaczalnego na turniejach. Rosja to do dziś zagadka, ale i praktycznie we wszystkich turniejach wiele spraw kompletnie niezabanglało. Czy to był trener nasz, czy zagraniczny. Z Brzęczkiem też nie wyjdzie, a mogło. Ale lud postanowił sobie igrzyska zrobić. Ten człowiek jest cieniem, morale mu szoruje po podłodze.
Nie zapominajmy że awans zrobił też Engel, którego ugotowano po Korei, w zasadzie niewiadomo za co. Chyba że za rozbuchane oczekiwania, które sam podsycał, ale jak się okazało - on i Janas to byli najlepsi trenerzy aż do czasów Nawałki. Przynajmniej jeśli o wyniki chodzi.
Janasa jednak zaszczuto, podobnie jak obecnie próbuje się zaszczuć Brzęczka. Czyżby?
Drużyna została fizycznie zarżnięta tuż przed meczem z Senegalem (trening dnia poprzedniego - było w raportach). A potem się moralnie i fizycznie nie zdołała podnieść przed Kolumbią - z Japonią fizycznie już było znośnie, a moralne - no cóż, pokazało ostatnich kilka minut.
To było widać przecież - tydzień przed Senegalem nasi zabiegali Litwinów, a z Senegalem nie byli w stanie w I połowie nadążyć za nimi (słynna rozpacz Piszczka).
Zagadka to to, jak tak doświadczony trener jak Nawałka mógł na to pozwolić, aż dziwne że samym piłkarzom nie zabanglało że coś jest mocno nie halo, kiedy lekki trening zaplanowany na godzinę przerodził się w ciężką ponad dwugodzinną harówę na wieczór przed Senegalem. "Bo im się dobrze grało". A ja wierzę że mu wyjdzie. Niezależnie od tego jak przed kamerą wypada - to jest facet doświadczony przez życie i nie tylko. Sądzę też że wbrew temu co się mówi, kadra zmierza w konkretnym kierunku - owszem, ciężko i mozolnie, ale jednak.
A fakt, że oczekiwania przed turniejem będą żadne, może bardzo pomóc.
Dobre mecze Beenhakkera? Wygrana z Portugalią, wygrana z Czechami. Koniec. Przecież nie będziemy liczyć wygranych z Belgią*, San Marino czy Kazachstanem.
Według Tecumseha jeszcze wyjazdowa Portugalia (2-2), ale tego nie oglądałem.
Jeszcze raz: 2-3 dobre mecze na 4 lata.
* Belgia w 2007 r. to były ogórki, jakby ktoś pytał, we wrześniu 2007 r. czyli ostatnim rankingu FIFA przed ich meczem z Polską mieli 60. miejsce, między Hondurasem a Zambią.
https://www.fifa.com/fifa-world-ranking/ranking-table/men/rank/id8296/#all
Nawałka w 2016 zrobił absolutnie wszystko co mógł, powiedziałbym że na ten medal naprawdę zasłużył. Kłopot w tym co się stało później.
To był bardzo dobry mecz. Oczywiście momentami nas gnietli, wiadomo, ale myśmy się odgryzali prześladowcom z pańskiego dworu często i skutecznie. Oni pałali żądzą zemsty za porażkę w Chorzowie, mieli wszystkie atuty po swojej stronie - a ich pierwsza bramka była po naprawdę arcypechowym kiksie z naszej strony. Gdyby nie ona, moglibyśmy ten mecz wygrać. Na pewno remis nie krzywdził nikogo, a to przy różnicy w poziomach duży sukces.
Zwracam uwagę nas słowa Szpaka - w Chorzowie przerwaliśmy Portugalczykom serię 8 lat (!) bez porażki na wyjeździe. A zatem ugranie u nich czegokolwiek będzie piekielnie trudne.
Pierwsza groźna akcja Portugalii - 25 minuta. To też ma swoją wymowę.
Ok, na skrócie wyglądamy nieźle, niech będzie jako trzeci dobry mecz. Jeszcze raz: 3 dobre mecze na 4 lata. Czyli po jednym dobrym meczu na rok, w ostatnim roku już żadnego dobrego meczu.
Jak już zeszliśmy na historię, polecam wyniki i tabelę tych "udanych eliminacji" Beenhakkera.
https://en.wikipedia.org/wiki/UEFA_Euro_2008_qualifying_Group_A#Poland_v_Portugal
Po latach na spokojnie możemy zaobserwować kilka mało oczywistych ciekawostek. Pierwsza jest taka, że jak ograniczymy się tylko do meczów 4 pierwszych zespołów, to w większości były remisy, a zwycięstwa - tylko Polski z Portugalią, Serbii z Finlandią i Finlandii z Polską. Czyli gdyby to była grupa 4 zespołów, to wygrałaby Serbia, druga byłaby Finlandia, Polska trzecia, a czwarta Portugalia. To czemu Polska i Portugalia awansowały? Bo lepiej ogrywały Belgię i pomniejszych graczy. Choć nie wszystkich - otóż kadra Beenhakkera już po meczu z Portugalią, prowadząc w grupie przegrała na wyjeździe, tak tak, z Armenią.
Co do reszty - zgoda. Acz celna uwaga o czterech pierwszych zespołach, nie zwróciłem wcześniej na to uwagi. Behnauer na turnieju nie wygrał ani jednego meczu w karierze (a grał 9), grając na MŚ aktualnymi wtedy mistrzami Europy - Holendrami.
Wszyscy pozostali nie wnieśli niczego. Najlepszą wizytówką koszmaru lat '90 jest Wójcik, człowiek do gruntu zepsuty. Smuda zaś idealnie wpasował się w klimat czasów przejściowych po okresie względnych sukcesów, mieliśmy teoretyczne państwo i teoretyczną kadrę.
Jest to niesamowicie, kurwa, smutne.
Są rzeczy które dzieją się z pozoru naprzeciw logice.