Dziatki szkolne i widełokonferencje
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
W szkole średniej nauczyłam się zbioru zadań z matematyki praktycznie na pamięć wystarczyło nawet na studiach.
Dajcie chwilę i markery wstukam wszystko.
Teraz taka nauką byłaby torturą.
Online jest tylko podstawowa wiedza.
Szczególnie mądrości internetowe wymagają weryfikacji.
Dyskutować można o detalach, ale tak myślę, że jeśli minister Czarnek zechciałby być tak mocny w czynach, jak w słowach, to stoi u wrót niepowtarzalnej szansy związanej z nieuchronną rewolucją technologiczną w nauczaniu (niezależnie od rozwoju kowidowej sytuacji). To mogła by być szansa na opcję zero bez konieczności zaorywania tego co stare (to zdechnie sobie samo), oporu i buntu edu-betonu i budowę na nowo definiowanych fundamentach.
W zasadzie to cała cenna wiedza z internetu jaką zdobyłem to zamienione na PDF screenshoty książek które zapiraciłem.
Piractwo ratuje twarz internetu.
A co jest cennego online?
Kolego, to już zależy czym dysponujemy na wejściu. Jeśli tylko językiem polskim, to w sumie mało, co nie znaczy nic. Jeśli Kolega natomiast zna angielski, a może jeszcze jakiś język, w stopniu umożliwiającym czytanie książek na interesujące tematy, to jest tego całe mnóstwo. Ze swojej strony polecam zwłaszcza witryny gutenberg.org i archive.org.
Polecam też youtube.com, wiem, że dominuje tam chłam, ale jest mnóstwo cennych rzeczy. Im więcej takich oglądamy, a im mniej chłamu, tym potem więcej widzimy cennych, a mniej chłamu, algorytm jest tam niezły i bardziej pod widza niż gdziekolwiek indziej. Czasem coś wciska, ale relatywnie rzadko, kilka razy do roku - i do oglądania też nie zmusza.
Np. dostęp do muzyki klasycznej nigdy nie był większy. Jakość dźwięku jest tam jaka jest - niższa niż płyty cd włączonej na dobrym odtwarzaczu, ale wystarczająca dla zapoznania się z utworem. Jeśli chcemy w celach poznawczych, a nie rozrywkowych, jest to w zasadzie nieograniczone źródło wiedzy. Jest też IMSLP, ogromna baza partytur. Dwadzieścia lat temu dostęp do takiej ilości nagrań i nut może mieli w jakichś bibliotekach i uniwersytetach w USA czy UK, bo wątpię czy gdzie indziej. Teraz ma to każdy człowiek z dostępem do netu i minimalną znajomością angielskiego.
Kiedyś ktoś na torze prowadził stronę - coś w rodzaju proxy pod web of science,
tak jakby pozwalał wchodzić przekierowując jako instytut.
____
A czy mówimy o lekcji online gdzie nauczyciela można o coś zapytać czy
tylko obserwujemy? Powiem uczciwie, że nie miałem pojęcia, jeżeli coś takiego ma miejsce,
że ludzie biorą za lekcje online pieniądze i prowadzą coś w rodzaju małych klas z dorosłymi ludźmi, którzy siedzą przed monitorami i się douczają - uwaga - bez przymusu ( raz ktoś opowiadał, że firma takie niby szkolenie załatwiła - w takim stylu ).
Wydaje mi się, że tego typu nauka dyskryminuje ręczne notatki - co jest złe.
Jeżeli chodzi o wykłady na tubce to kilka razy szukałem i nigdy nic dobrego nie znalazłem. Może nie wstrzeliłem się w temat.
Z angielskim zaś jest tak, że niestety nawet z tłumaczem w ręku może być bardzo ciężko przetłumaczyć książki traktujące na jakieś niszowe tematy. Czyli trzeba mieć już podkład. Ktoś obyty ma szanse skorzystać. Osoba zielona straci masę czasu.
Co do PDF / ebook to potem napiszę PM. Mam prenumeratę jednej gazetki i dają własnie tylko PDF.
Aha i jeszcze jedno. Rozważając o naukach medycznych doszedłem do wniosku, że model studiowania gdzie student sam zdobywa wiedzę i umiejętności za trafiony. Nie te czasy.
mi się zdarzyło druknąć kilka stron w pracy bo w domu nie posiadam sprzętu, a nie wiem jak tam z punktami xero w dobie pandemi. Drukarki niby nie są drogie, ale nigdy nie wpadło mi do głowy aby takie coś kupić z uwagi na miejsce, którego w mieszkaniu mało i każdy sprzęt nieużywany często jest niewskazany.
No a szkoła wymaga, druknij to, druknij tamto, ostatnio nawet w kolorze.
Gdybym nie chodził do biura i pracował zdalnie to musiałbym albo zakupić sprzęt i ograniczyć przestrzeń życiową albo mieć probem..
Mamy globalną sytuację nadzwyczajną i musi to powodować znaczne niedogodności.
1. temat w ogóle zasadniczo dotyczył lekcji online prowadzonych dla dzieci przez nauczycieli - opłacanych przez szkoły, najczęściej państwowe (szkoły prywatne w Polsce też mają dotację państwową), więc no owszem jest to odpłatne i chyba można o coś zapytać nauczyciela
2. nie do końca wiem, o jaki rodzaj wiedzy Koledze chodzi w internecie. Więc ja powiem za siebie. Jestem prawnikiem i co do źródeł wiedzy w otwartym internecie, to w zasadzie interesuje mnie tylko BIP. Czyli oficjalnie opublikowane informacje przez podmioty publiczne. Są też dwa programy, systemy informacji prawnej, lex i legalis, one są odpłatne, działają online. Lex może jeszcze wychodzi na płytkach dla jakichś dinozaurów, ale generalnie idzie online.
Poza tymi źródłami (BIP, legalis, lex), resztę "prawniczej" treści w internecie oceniam nisko, to nie jest coś, czego można używać w pracy zawodowej.
Natomiast ponieważ prawo nie jest zbyt pasjonujące, mam też inne zainteresowania. Historię, w tym zwłaszcza historię muzyki, astronomię, języki obce, filozofię, religię, astronomię, geografię. Uważam, że w tych dziedzinach, na potrzeby nie naukowe czy zawodowe, ale hobbystyczne, w internecie można znaleźć bardzo dużo, także za darmo.
Nie wiem kim Kolega jest z zawodu, ale pewnie w większości zawodów będzie podobnie. Tzn. treść z otwartego internetu nie będzie zazwyczaj przydatna do pracy zawodowej czy naukowej. Ale do wykorzystania hobbystycznego, poszerzania zainteresowań, wiedzy ogólnej, nauki języków to już tak.
Prawdziwy indianin to Hindus
@Cyrylica, proszę absolutnie nie brać do siebie, ale dobrych nauczycieli jest mniejszość, a bardzo dobrych to juz naprawdę niewielu. Przy pandemii to niejako "wyszło" wcześniej było w murach szkoły. Choć swoje juz widzieliśmy w zeszłym roku w czasie strajku.