Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
A tak na marginesie - w siatkówce to się tylko wydaje takie proste, a wcale nie jest.
No nie, tak to nie wygląda.
Żeby odnieść sukces w siatce, musisz umiec postawić blok - bo inaczej przeciwnik cię zmiecie z parkietu, i to nawet przeciwnik niskiej klasy (bo skakać i walić to oni potrafią). Blok albo uniemożliwia, albo utrudnia przeciwnikowi skuteczny atak - ale musisz też umieć przyjąć atak tak, aby jeszcze można było wyprowadzić kontratak, a nie tylko przebić piłkę na połowę przeciwnika.
A żeby twoja akcja była skuteczna, musisz mieć RÓZNE warianty rozegrania - w przeciwnym razie blok przeciwnika na pewno zdąży, bo wie, co grasz.
W siatce precyzja musi być na dużo wyższym poziomie niż w piłce - boisko jest stosunkowo małe, a każdy błąd to utrata punktu (w piłce możesz popełniać błąd za błędem i nie stracisz bramki).
Deprecjonowanie siatki bardzo nie ok - naprawdę to się tylko wydaje takie proste.
Demonizowanie piłki (że to takie niewiadomo jak skomplikowane, i mamy za mało pieniędzy, by odnieść sukces) - też nie ok.
Możemy, ale warunkiem koniecznym jest wyeliminowanie PODSTAWOWYCH błędów.
Jeden z najlepiej zagrywających zawodników naszej ligi w jej historii to Ruciak, też posiadający tylko 190cm knypek a kapitanem naszej repry, bez którego Vital jej se nie wyobraża jest niejaki Kubiak liczący zaledwie 192 cm.
Ja sobie troszeczkę dworuje z siatki, bo miałem w szkole średniej panów WFistów (bardzo dobrych zresztą) byłych siatkarzy, co to uważali piłkę nożną za prostą dyscyplinę plebejska w odróżnieniu od "inteligenckiej" siatkówki i kosza
Bo wzrost oczywiście ma znaczenie. Drużyna złożona z najlepszych zawodników 192- nie miałaby szans z drużyną 200+.
Bodaj w 96 złoto olimpijskie zdobyła drużyna Neandertalii, w sumie nie za mocna, ale jako jedna z pierwszych (a może pierwsza) na szczeblu reprezentacyjnym złożona z samych zawodników 200+.
Wygrała w finale z Włochami, którzy na 3 igrzyskach i niezliczonych ligach światowych byli niepokonani, ale złota olimpijskiego nie zdobyli.
Potem była era Brazylii, która również zdobyła złoto 3 razy po kolei, ale olimpiadę wygrała tylko jedną.
Po tym nastąpiła era Polski. Dwa razy majster a potem jeszcze wzmocnienie najlepszym siatkarzem świata. Oby na IO nie było jak z Włochami. To specyficzny turniej.
Oczywiście jest też wariant nieracjonalny: nasi grają dobrze (nawet jak nie wyjdą z grupy to widać pomysł i przyszłość) i Suosa zostaje aby powalczyć jeszcze o finał MŚ.
Czy to nie na igrzyskach w Albertville Polska miała najwyższy blok na turnieju i przegrała wszystkie mecze?
Sam wzrost to sporo, ale nie wszystko - blok można rozbić, dobrym serwisem odrzucić od siatki, i przewagę wzrostu (jeśli nie jest miażdżąca) - zniwelować. Więc z tym "nie miałaby szans" to bym się aż tak nie rozpędzał.
Śmiem twierdzić że gdyby magicznym sposobem wszyscy Estończycy mieli po 2.10 a Polacy po 1.90 - na pewno nie bylibyśmy z góry skazani na porażkę. A bardzo możliwe że byśmy wygrali.
Czyli Polska, żeby zachować choćby matematyczne szanse na awans musi mieć choćby punkt z Hiszpanią.
Jak ktoś lubi tabele analizować, to polecam bardzo grupę B, gdzie mecz Finlandia - Dania rozbił dość przewidywalny układ tabeli i teraz awansować i odpaść zarówno Finowie, Rosjanie, jak i Duńczycy i każdy scenariusz oceniłbym jako realny, a nie tylko teoretyczny.
Gdyby jakimś cudem się udało jutro zremisować - to kto wie?
Tak wiem, zwykle po pierwszym meczu na turnieju uaktywnia się wiara w cuda. Pomarzyć można, a co
A tak na marginesie, dopiero dzisiaj widziałem dokładnie jak padła druga bramka dla Słowaków. Stał Słowak w Polu karnym, Jóźwiak go krył. W pewnym momencie Słowak zrobił koszykarski ruch wyjścia do piłki, zrobił ruch w kierunku bramki, odbił się rękoma od Jóżwiaka i poszedł w drugą stronę. Jóźwiak się zachwiał i nie ruszył za Słowakiem, spóźnił się. Powiem tak, gdyby upadł by był może i faul, ale nawet pomimo odepchnięcia mógł za nim nadążyć. Ta bramka to nie efekt złego ustawienia, a indywidualnego błędu w obronie Jóźwiaka. Pizdowatość taka.
Wczoraj grałem w nogę z dwoma kolegami, co byli w Sankt Petersburgu na meczu. Siedzieli za bramką (tą, na którą padły dwa gole). I mówili że straszliwy bezruch było widać po naszej stronie, czego pewnie nie widać było w telewizji.
No niestety, było widać.
Wogle ostatnie strony wątku postarzyły mnie o 10 lat, ilość znawstwa, sucharów i tatusiowych mądrych rad powoduje, że brzuszek piwny sam się hoduje, dzięki
Bez wątpienia.
Nie widziałem meczu Szkotów z Czechami, ale wynik Czechów z nimi i gra Czechów z Chorwacją oraz Anglii w obu meczach każe się zastanawiać, czy Anglia w ogóle wyjdzie z pierwszego...
A tak btw w pierwszej połownie nie ma wstydu.
Po tym co odwalamy na turniejach, mnie wystarczy kiedy nie ma wstydu.