Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Oczywiście dostosować się powinna też i druga strona, trzeba chronić słabszego, ale trupy będą szły jak idą teraz. Tylko zmieni się prawidłowość, będzie coraz więcej wtargnięć ze skutkiem śmiertelnym.
Powiedz mi dlaczego ja nigdy nie spowodowałem zagrożenia jako pieszy ? Staram się też nie utrudniać ruchu drogowego, bo to on jest najważniejszy. Szczególnie, że mnie to kosztuje 20 sekund poczekania ?
Oczywiście zdarzają się ludzie predysponowani. Ale to też nie są cyborgi. Np. wśród kandydatów na kosmonautów wskazany był pewien czynnik powrotu. Otóż kiedy pojawiał silny bodziec, coś się wydarzało krytycznego, organizm reagował silną emocją, ale szybko wracał do konstansu. Im szybciej tym lepiej, ale brak reakcji nie wchodził w grę, to też było niekoniecznie dobre. Zdecydowana większość ludzi ostro pobudzona silnym bodźcem długo wraca do równowagi. co przekłada się na brak panowania nad sobą, jasnego myślenia itd.
Ale druga sprawa, karierę na scenach zaczyna się w bardzo młodym wieku. I kiedy powiedzmy doświadczenie jest na tyle duże, że wchodzi luzik (u nielicznych, ale jednak to się zdarza) jest już po ptakach. Bo są w nałogu. I tak to leci.
Alkohol załatwi sprawę w 3 godziny. Nawalony śpisz jak dziecko i to po wcale niekoniecznie dużych ilościach, bo szybko się upijasz.
To są 50-letnje zaleglości, konwencja wiedeńska o ruchu drogowym została napisana w latach 60-tych, a przyjęta przez PRL w 1988 z błednym tłumaczeniem. Wskutek tego błędnego tłumaczenia (które prawdopodobnie przyszło z wersji rosyjskiej) zachód od lat 60-tych uczył się że pieszy ma pierwszenatwo a my zaczęliśmy w 2021.
Większość z nas, gdyby poszła ich zawodową drogą skończyłaby podobnie. Bo to są chore drogi. Wypaczają porządnych ludzi, nie dają rady.
Najbardziej zbliżone doświadczenie, jakie mam: w podstawówce chodziłem do szkoły muzycznej, regularnie trzeba było występować przed większą publicznością i to na ocenę (na koniec semestru). Stres był podobny.
No więc teza moja jest taka, że tam coś musi działać zamiast/oprócz stresu.
Jak ktoś lubi wpisywać wszystko w wielkie społeczne ramy, to powie, że to wyraz ułańskiej fantazji i chęci rywalizacji, która ma coraz mniej dróg ujścia, a próba uporządkowania jazdy w mieście i wymuszania prawem na kierowcach zatrzymywania się przed każdym pieszym – zgniłkowatego pedalizmu. Ale można też w drugą stronę – to wyraz postępującego chamienia i rozpadu wspólnoty (tutaj chodzi tylko o to, kto kogo, frustracja aż kipi pod skórą).
Ale pieszych-zombi też widziałem. Miastowe.