Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Może źle osądzam zamożnych, lecz byłam w bardzo "wypasionych willach" w mojej okolicy i pianina nigdzie nie widziałam.
👣
🐾
🐾
Zwłaszcza Japończycy pokochali muzykę Chopina, co jest efektem i Konkursu, i laureatów, i późniejszej działalności polskich pianistów w Japonii. Pianiści japońscy, z którymi byłam kiedyś zaprzyjaźniona, chętnie opowiadają o pewnym pokrewieństwie duchowym - o tym, że Chopin jest subtelny, niejednoznaczny, zwięzły, zaskakujący, nieprzewidywalny, w tej muzyce brak "efektowności" i takiej uroczystej pompy, której pełno np. w muzyce niemieckiej. Kto wie, może i mają rację...
Nawet nie musiałbym niczego otwierać.
Ale chyba otworzę
(Wysowianka)
Ta samotność wygląda nieco lepiej w rodzinach muzyków - pamiętam wywiad z Blechaczem, który mówił, że najbardziej lubi grać z mamą, kiedy się do siebie uśmiechają znad fortepianów.
Lepiej wyglądają szkoły kształcące muzyków mniej ambitnie, nie na wielkie konkursy wirtuozów, ale do kapeli i orkiestr.
Tegoroczny konkurs przypomniał mi konkurs z czasów gdy kończyłam podstawówkę (muzyczną). Prawie cała klasa przegrańców, ludzi, którzy mieli wyjść z muzycznego światka, przestraszonych troszeczkę, z 20 osób kończących z muzyką dzisiaj pracuje bodajże trójka. W sumie najbardziej wygrani byli ci najgorsi, ci, którzy już od dawna słabo ćwiczyli dając sobie czas na inne zajęcia.
Tak mi żal tych, którzy odpadli w tym konkursie - byli też bardzo dobrzy. Zabrakło mi w tym roku jednego - przy takim wysypie utalentowanych konkursowiczów ustanowienia dodatkowych nagród.
Ta samotność wygląda nieco lepiej w rodzinach muzyków - pamiętam wywiad z Blechaczem, który mówił, że najbardziej lubi grać z mamą, kiedy się do siebie uśmiechają znad fortepianów.
Lepiej wyglądają szkoły kształcące muzyków mniej ambitnie, nie na wielkie konkursy wirtuozów, ale do kapeli i orkiestr.
Tegoroczny konkurs przypomniał mi konkurs z czasów gdy kończyłam podstawówkę (muzyczną). Prawie cała klasa przegrańców, ludzi, którzy mieli wyjść z muzycznego światka, przestraszonych troszeczkę, z 20 osób kończących z muzyką dzisiaj pracuje bodajże trójka. W sumie najbardziej wygrani byli ci najgorsi, ci, którzy już od dawna słabo ćwiczyli dając sobie czas na inne zajęcia.
Tak mi żal tych, którzy odpadli w tym konkursie - byli też bardzo dobrzy. Zabrakło mi w tym roku jednego - przy takim wysypie utalentowanych konkursowiczów ustanowienia dodatkowych nagród.
Ja myślę że zależy jak do tego się podchodzi. Niech dzieciaki mają jakąś fajną umiejętność. Nie muszą być muzykami, ale co mózg sobie nagimnastyują to ich. Poza tym jakoś znajdują czas na spotkania z kolegami, przesiadywanie na boisku, granie na konsoli, wycieczki do żabki po łakocie. Nawet że starym ojcem sporty uprawiają.
Mechanika kwantowa została uznana za level high w skali miodności i trudności głównie dlatego, że jest po prostu popierdolona, kompletnie nieintuicyjna i właściwie niezrozumiała dla nas. Ale nie w sensie trudności ogólnej, a że jest nie do racjonalnego przyjęcia. Dlatego fizycy opierali się długo z akceptacją tego szaleństwa.
Ta samotność wygląda nieco lepiej w rodzinach muzyków - pamiętam wywiad z Blechaczem, który mówił, że najbardziej lubi grać z mamą, kiedy się do siebie uśmiechają znad fortepianów.
Lepiej wyglądają szkoły kształcące muzyków mniej ambitnie, nie na wielkie konkursy wirtuozów, ale do kapeli i orkiestr.
Tegoroczny konkurs przypomniał mi konkurs z czasów gdy kończyłam podstawówkę (muzyczną). Prawie cała klasa przegrańców, ludzi, którzy mieli wyjść z muzycznego światka, przestraszonych troszeczkę, z 20 osób kończących z muzyką dzisiaj pracuje bodajże trójka. W sumie najbardziej wygrani byli ci najgorsi, ci, którzy już od dawna słabo ćwiczyli dając sobie czas na inne zajęcia.
Tak mi żal tych, którzy odpadli w tym konkursie - byli też bardzo dobrzy. Zabrakło mi w tym roku jednego - przy takim wysypie utalentowanych konkursowiczów ustanowienia dodatkowych nagród.
Ja myślę że zależy jak do tego się podchodzi. Niech dzieciaki mają jakąś fajną umiejętność. Nie muszą być muzykami, ale co mózg sobie nagimnastyują to ich. Poza tym jakoś znajdują czas na spotkania z kolegami, przesiadywanie na boisku, granie na konsoli, wycieczki do żabki po łakocie. Nawet że starym ojcem sporty uprawiają.
nauka gry jak najbardziej, ale brak jakiegoś podziału na granie i granie wirtuozowskie. To widać już na wczesnym etapie z kogo będzie muzyk, a z kogo nie.
Tak jak w sporcie - na uprawianie sportu rekreacyjne i związane z konkurencją.
Gitarzysta Queen
Queen to w ogóle ciekawy zespół, perkusista Roger Taylor jest stomatologiem, a basista John Deacon po prostu odszedł z branży i zerwał z nią jakiekolwiek kontakty.