Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
O bana...
Więc w playoffach mamy jak przewidywałem Szwajcarię i tu jednak nieco wbrew moim przewidywaniom, Szwecję i Portugalię. Te drużyny uważam za silniejsze od naszych, statystycznie niestety na którąś z nich trafimy, bo "ścieżki" awansowe są właśnie trzy. Przy odrobinie szczęścia możemy jednak nie trafić na żadną.
Oprócz tego z porównywalnych do nas Czechy i Rosja, z nieco słabszych Walia, Austria, Macedonia, Szkocja plus zwycięzcy tych dwóch ciągle otwartych rywalizacji (oczywiście jak przypadkiem jednak będzie to Holandia to już kolejny zespół, z którym nie będziemy faworytem).
W przeliczeniu ciągle szanse Polski na awans oceniam poniżej 50%.
W każdym razie sam czuję, że reakcja jest potrzebna, a właściwie konieczna. Jeśli to możliwe, na pewien okres. Może wypracuję w międzyczasie techniki powstrzymywania się (strumień zimnej wody na głowę czy coś) od takich uzewnętrznień. A jak nie, to chyba rzeczywiście pozostanie tylko wspomniana (samo)izolacja, ewentualnie funkcjonowanie wyłącznie w ramach jakiegoś zwierzyńca, np. na Wykopie. @romeck, banuj.
---
Mam nadzieję, że Polska wyjdzie silniejsza, niż była, z tego kryzysu.
Ąhę?
nie czytam tego wątku...
alleosochossssi?
A daj pan pokój! Mam ci ja posty od stycznia przeczytać?
Ależ ciężki mecz.
Sousa znowu postanowił kompletnie namieszać w składzie, i znowu mu się udało spieprzyć obraz gry.
No ale może wyszarpiemy charakterem to zwycięstwo.
Imho Świderski to obecnie drugi napastnik po Lewym - nie dość że regularnie strzela to jeszcze najczęściej kluczowe bramki.
Gratulacje dla Sousy.
Co do dzisiejszego meczu - remis na Węgrzech był fatalnym otwarciem eliminacji, ale dawał się wybronić "pierwszym meczem", tym, że nie zapoznał się z piłkarzami, był na wyjeździe itd. A czym bronić dzisiejszy mecz?
I co, wina Bońka, że źle ustawił kalendarz, bo tak to gralibyśmy o bezpośredni awans? Aha.
Sousa ma już za sobą dwie pełne rozgrywki - Euro i zasadniczą część eliminacji do MŚ. Wygrał w meczach o punkty (towarzyskie, tak konsekwentnie uważam, nie są porównywalne) z Albanią, San Marino i Andorą. Nie wygrał z Anglią, Węgrami, Słowacją, Szwecją, Hiszpanią.
Brzęczek w meczach o punkty wygrywał z Austrią, Łotwą, Macedonią, Słowenią, Izraelem, Bośnią nie wygrał z Holandią, Portugalią i Włochami.
Nie piszę, który lepszy, zawsze uważam, że gołe dane powiedzą to lepiej, a empiria wygra z intuicją.
A obiektywnie?
Według rankingu FIFA (https://www.fifa.com/fifa-world-ranking/men?dateId=id13442), obejmującego już dwukrotne zwycięstwo Albanii z Węgrami, Albania jest 63 (66, 66). Austria jest 32 (23, 27), Łotwa 136, Macedonia 74, Słowenia 64, Izrael 80, Bośnia 56 (49, 50).
W nawiasach przy Austrii i Bośni dałem dla pełnego kontekstu ich pozycję w rankingach gdy grali z Brzęczkiem, a dla Albanii rankingi bezpośrednie przed meczami Sousy.
Słowacja jest natomiast 40, a Węgry 43, żebyśmy mieli już pełny kontekst.
Subiektywnie natomiast dodałem jeszcze Macedonię, zespół nie ma jakichś wybitnych postaci (poza Pandevem, który już odszedł), ale w ich meczach widać było ogromne serce do walki, do Euro dostali się trochę na "dzikiej karcie" (z LN), ale teraz już do baraży dostali się normalnie, ogrywając ostatnio wysoko Islandię i Armenię, dzięki czemu w grupie wyprzedzili Rumunię. W marcu na wyjeździe wygrali z Niemcami.
Ja poza tym jednego nie rozumiem - dobrze, Węgry przegrały eliminacje.
Ktoś jednak widział ich mecze na Euro? W grupie śmierci?
Dobrze, ja wiem że to nie Euro - ale to jest drużyna która potrafi grać. Liczenie na to że ją się po prostu ogra bez najsilniejszego zawodnika ORAZ znowu w dziwnie zestawionym składzie - to ja nie wiem jakim huraoptymistą trzeba być.
Ja mam jeszcze jedno pytanie - można było Lewego na ławkę dać, nie na trybuny.
No ale Sousa wielkim trenerem jest, nie to co ten nieudacznik Brzęczek.
Następny k..wa Płacheta z meczu ze Szwecją - "a po wuja będę biegał, może bramka nie padnie".
Dla tego pana nie powinno być już miejsca w kadrze - podobnie jak dla Płachety. A ponieważ jest - to takie sytuacje będą się powtarzać.
No więc co z tego wyszło i co dalej ? Mamy zespół, który przy pełnej koncentracji i składzie może wygrać z każdym. Ale nie jest to sprawna maszyna do wygrywania, jeżeli jeden element wypada wszystko się sypie.
Idą arcyciekawe mecze. Ja nawet będę się cieszył, że zagramy na wyjeździe, bo lemingarium na Narodowym jest kurwa nieakceptowalne.
Sousa miał podobną sytuację. Otóż Andorczyk, jeszcze wcześniej nawet, też dostał od razu czerwo.
(oba czerwa się bronią, ja bym dał, broniłyby się też żółte przy kimś bardziej liberalnym)
Brzęczek wygrywa następnie 3:0, Sousa 4:1.
Czyli co, bez różnic?
W zasadzie bez, poza tym, że Bośnia to normalny, średni zespół, okresowo grający w MŚ czy barażach, z 2-3 zawodnikami światowego formatu (z pamięci Pjanic i Dżeko), a Andora to drużyna półamatorska.
Po trzecie drugi mecz jest w odstępie 4 dni, tak jak na turnieju. Grając jako nierozstawiony masz pewność, że będzie to podróż, przy rozstawieniu pierwszy mecz grasz u siebie, drugi się losuje - możesz też wylosować u siebie. Przy nierozstawieniu takiej szansy nie masz. Po czwarte, mając za przeciwnika w pierwszym meczu kogoś rozstawionego (czyli silniejszego) jesteś na drugim meczu bardziej wykartkowany i zmęczony niż po kimś słabszym.
No cóż, metoda pracy Sousy sprawdza się przy tworzeniu wielkich zespołów. Pytanie jest jednak czy mamy materiał na wielki zespół ?
Druga sprawa - bez udziału Lewandowskiego (jeśli faktycznie zmęczony) to mógł zagrać z Andorą.
Trzecia sprawa - graliśmy już ważny mecz bez Lewego, z Anglią na Wembley i był on co najmniej poprawny w naszym wykonaniu (przegrany owszem, ale odrobinę pechowo).
Czwarta sprawa - nie wiem po cholerę cały manewr w najważniejszym momencie - serio taki potrzebny? Po co?
Nie, nie mamy materiału na wielki zespół. Możemy być co najwyżej solidnym zespołem. Pierwszemu Nawałce się budowa takiego udała, Sousie - nie. Brzęczkowi przerwano w trakcie.
A czy mu wyjdzie ? Raczej nie, ale zrobi wszystko co się da zrobić. A dlaczego nie ? Bo mam jakieś takie przeczucie, że trafimy na Włochy. Jedyny zespół z którym raczej odpadniemy. W każdym innym przypadku stawiam na nas.
Paulo Sousa:
- Po golu na 1:1 dążyliśmy do zdobycia drugiej bramki. Mieliśmy kontrolę nad spotkaniem, choć powinniśmy być bardziej odpowiedzialni. W pewnym momencie straciliśmy głowę w środku pola. Po tym, jak Węgrzy odzyskali piłkę, odległość między obrońcami i resztą graczy była zbyt wielka. Defensywni piłkarze byli osamotnieni, pobiegli w stronę bramki, co wykorzystali rywale. Bo nikogo nie było przed polem karnym - zauważył Sousa.
Portugalczyk dostał gros pytań o absencję Roberta Lewandowskiego. Kapitan Biało-Czerwonych dostał wolne. - Decyzja zawsze jest podejmowana przed meczem, a nie po nim. Nie jestem człowiekiem, który się tego boi. Robert i Kamil nie będą grali wiecznie, przygotowywaliśmy ich na przyszłość, muszą zdobywać doświadczenie. Celem był awans do baraży, a teraz uznałem, że warto dać szansę kilku innym zawodnikom, by wzięli odpowiedzialność za wynik oraz drużyną. Dziś nie wszyscy pokazali optymalną formę - stwierdził Sousa.
- Moment, w którym Roberta nie będzie z nami, nadchodzi, reszta musi umieć radzić sobie bez niego. Po meczu, znając wynik, łatwo jest mówić o decyzjach, które zapadły przed nim. Ale to ja jestem pierwszym liderem i ja je podejmuję, nie boję się ich. Powinniśmy zagrać lepiej - zaznaczył Sousa. - To była wielka okazja, by zespół urósł. Tak to odebrali, z takim nastawieniem wyszli. Ja biorę za to pełną odpowiedzialność - dodał.
- Jeśli cały czas będziemy mówić, że na coś jest za wcześnie, to nigdy nikomu nie damy szansy. Musimy zaufać naszym zawodnikom, żeby zrobili krok naprzód, a jednocześnie zdobyli doświadczenie. Powtórzę jeszcze raz: podjąłbym tę samą decyzję. Z tego względu, że wierzę we wszystkich naszych zawodników i z mojego punktu widzenia to był właściwy moment, żeby podjąć taką, a nie inną decyzję. To był naprawdę ważny mecz dla nas wszystkich, i to w wielu aspektach: by rozwinąć się jako zespół bez tych zawodników, którzy nie zagrali - kontynuował Portugalczyk.
Porażka z Węgrami oznacza, że szanse na rozstawienie w barażach znacznie zmalały. - Ono jest ważne, ale chciałem zrzucić odpowiedzialność na innych graczy. Chcieliśmy grać pierwszy mecz u siebie, przed naszymi kibicami. Dziś grali bardziej sercem niż głowami. Powinni lepiej udźwignąć spotkanie, wykonać zadanie. Chciałem żeby inni spróbowali pełnić poważniejszą rolę w zespole - tłumaczył portugalski szkoleniowiec.
Sousa odniósł się także do słów Marco Rossiego. Selekcjoner Węgrów powiedział, że na absencję Lewandowskiego miał nalegać Bayern Monachium. - To my podejmujemy decyzje, a nie kluby. Bayern nie miał nic wspólnego z tym, że Robert nie zagrał. Ja biorę za to odpowiedzialność - odparł Sousa.
Na czym polscy kibice powinni opierać swój optymizm? - Jestem optymistą i jestem przekonany, że podjąłem dobrą decyzję. Wierzę w moich zawodników, bo pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie pokonać każdego przeciwnika: czy to na wyjeździe, czy u siebie. Oczywiście wolimy grać u siebie, choć najprawdopodobniej tak nie będzie. Trafimy pewnie na dobre reprezentacje, ale na Portugalię czy Włochy i tak możemy trafić w drugim meczu. Musimy być przekonani odnośnie do naszych zdolności i umiejętności - stwierdził Sousa.
Portugalczyk został także zapytany o gwizdy, które po raz pierwszy od niepamiętnych czasów pożegnały naszych piłkarzy - Jesteśmy lepsi, niż dziś pokazaliśmy. Kibice mieli prawo gwizdać i czuć się zawiedzeni wynikiem, bo spodziewali się więcej. My też. Nikt nie był w wysokiej formie, ja również - przyznał selekcjoner Polaków."
Ten artykuł przeczytałem przed chwilą, nie znałem słów i tłumaczenia Sousy. I jeszcze bardziej go rozumiem.
Być może Sousa myśli o drużynie, która jest w stanie wygrać finał Euro czy MŚ. Najpierw jednak jakoś się w tym finale trzeba znaleźć.
1. Próba gry bez Glika w arcyważnym meczu z Węgrami na otwarcie eliminacji.
2. Postawienie z góry i nieodołalnie na Szczęsnego, co przyspieszyło decyzję Fabiańskiego o odejściu z kadry. Teraz nie mamy alternatywy, a Szczęsny najmocniejszym punktem kadry delikatnie mówiąc nie jest.
3. Ciągłe rotowanie składem przed Euro - wychodzimy w piątym z kolei meczu grając pierwszy raz w danym składzie, w rezultacie przegrywamy ze Słowacją (i praktycznie żegnamy się z wyjściem z grupy na starcie turnieju).
4. Olbrzymie ryzyko w meczu z Węgrami, bez zostawienia sobie możliwości odwrotu - przegrywamy mecz i żegnamy się z prawie pewnym rozstawieniem.
To są koszmarne błędy - Brzęczka by za to żywcem powiesili. No ale zagraniczny pan ma jak zwykle u nas immunitet.