Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ja w ogóle liczę, że turniej się odbędzie okrojony, jakiś Kamerun wyeliminuje Rosję, mistrzem świata zostanie bo ja wiem Egipt, a potem FIFA się z hukiem rozleci i następne 50 lat żadnych mistrzostw świata nie będzie tylko 3 rywalizujące organizacje walczące o masę upadłościową niczym w czasach niewoli awiniońskiej.
Z jednej strony pojawił się wyłom, który zjednoczył grupę członków federacji przeciwko jej władzom. Z drugiej - świat piłki przeżarty został żądzą pieniądza do śpiku kości, kręcącą się już wokół dzieciaków w szkółkach. Jak więc naprawiać i oczekiwać przyzwoitości w top-menedżmencie?
Szczególnie zabawne będzie jak biały, liberalny zachód będzie grał sam ze sobą, jednocześnie głoszą inkluzywność i uniwersalizm
Ja bym sobie odpalił superligę, tak jak odpalam LM.
Wiem, że temat piłkarski, ale drużyny fińska i łotewska wycofały się z KHL. Oczywiście KHL od tego nie upadnie, ale za jakiś czas może zredukować się do I ligi rosyjskiej.
Jakby kto nie wiedział KHL - kontynentalna liga hokejowa to liga rosyjska, ale w której mogą grać zespoły z innych państwa jak zapłacą, w założeniu ma być przeciwwagą dla NHL.
Pisze się nieoficjalnie jeszcze, że FIVB przeniesie MŚ z rosji.
Teraz presja pójdzie na ban dla rosyjskich drużyn narodowych i klubowych.
Zatem jedyna szansa na rozlecenie FIFA, to neoFIFA pod egidą państw, jako organizacja międzynarodowa. Zatem potrzebny jest kryzys plus nowa inicjatywa. To pierwsze odrobinę widać, na drugie nie zanosi się.
LM i tak jest elitarna, i tak wymaga kupę kasy. Ale jedna drużyna gra łącznie 6 meczów na jesieni i max 7 na wiosnę. W międzyczasie spuszczają łomot jakiemuś Bochun, St Etienne czy Rayo Vallecano, zamiast grać kolejne ciekawe mecze między sobą.
Zaksa, która w 1/4 Ligi mistrzów miała się mierzyć z milicyjnym klubem z Moskwy, tym samym trafia do 1/2, gdzie będzie się potykać albo z Jastrzębskim Węglem albo ponownie (mecz 3 i 4 w tym sezonie a 5 i 6 licząc ubiegły). W razie wygranej zagra pewnie z drużyną Leona i Grbicia - Perugią.
Meczu dziś nie widziałem, konsekwentnie wolę oglądać mecze o coś, więc czekam na dogrywkę Szwecja - Czechy
Szwedzi znakomicie się bronią, w ataku jest niby mizeria, nie ma bezustannych sytuacji, przesiadywania pod bramką przeciwnika. Ale są skuteczni, jedna, dwie akcje i gol. Jak już strzelą, to raczej nie odpuszczą wyniku, Czesi mieli 10 minut na odrobienie straty, nie stworzyli w zasadzie żadnej sytuacji. Z kolei Czesi byliby wygodniejszym przeciwnikiem, bo grają tylko jakieś 70 minut, potem kondycyjnie siedli. Na Euro też zresztą tak grali, ćwierćfinał mieli przypadkiem, Szwedzi przypadkiem go nie mieli.
Nawet nie zdajcie sobie sprawy jak jestem zagotowany po tym co dziś zobaczyłem w Glasgow. Odechciewa mi się oglądać mecze kadry.
Trudny mecz, z walczakiem na jego terenie. Może mecz Nawałki wyglądał lepiej?
Jedno co - wyśmienity sparingpartner, co było łatwe do przewidzenia. Ten mecz w ogóle na towarzyski nie wyglądał i bardzo dobrze. Nie wiem kto miał bekę - albo nie pamiętam, albo coś mnie ominęło. Ale przecież to o Szwedach to truizm - coś jak to że po piątku zwykle jest sobota. Ja nie obstawiam, po prostu będę kibicem. Przed 2014 z hitlerowcami nie wygraliśmy nigdy, a wtedy się udało - może się uda mimo wszystko. Nie jest to rywal poza zasięgiem, to jest rywal cholernie dla nas niewygodny, ale to nie jest mission impossible.
No i - wbrew temu co było na Euro - nie trzeba tego meczu wygrać za wszelką cenę, można zremisować, a karne to wiadomo. Gdybyśmy mieli podobny komfort na Euro i gdyby nie ta łajza Płacheta, co jej się biegać nie chciało chwilę po wejściu na boisko, to byśmy tego nmeczu nie przegrali.
Wiem, szukam pozytywów, zdaje sobie sprawę że szanse są małe, ale nie niewielkie. Myślę że 40-60, w najgorszym wypadku 30-70. To będzie moim zdaniem mecz gdzie wynik będzie się ważył do końca.
Bo imho zagraliśmy z trudniejszym przeciwnikiem na wyjeździe, i wywieźliśmy remis - i bynamniej ani chwila tego meczu nie wskazywała na to że jest on towarzyski. Zresztą z nami Węgry też zdaje się grały o nic.
Obraz gry? Wolne żarty jaśnie panie. Widziałem oba.
Oba mecze bez Lewego. W jednym z nich trener grał swój piętnasty mecz, w drugim pierwszy .
Pewnie się nie znam i tak dalej - bardzo możliwe, ale może ktoś wytłumaczy?
---
Cytowana wypowiedź jest z wątku o papieżu, ale chyba znalazła się tam przez pomyłkę.
Jak na materiał ludzki którym dysponują - efekty są powyżej potencjału, choć nie spektakularne.
Zatem kopanina, eksperyment z ustawieniem hipotetycznie dającym możliwość reagowania na sytuację bez potrzeby zmian, próba ustawiania niektórych graczy na nietypowych pozycjach. Oglądać się nie dało, ale nie o to. Oby Czesio znalazł odpowiedzi na pytania do swojego konceptu.
A rywal jeśli nie słabszy, to na pewno mniej zadziorny, a do tego gralimy u siebie, o coś, a oni na wyjeździe o nic.
No i ten żeśmy zremisowali, tamtem przegrali. Tam trener był "wdrożony", tu - nowy.
Nie rozumiem zatem czym się tu wkurwiać? Ani wynikiem, ani stawką, ani obrazem gry (w porównaniu do ostatniego meczu) - nie ma najmniejszego powodu. Owszem, ale dlatego są dla nas świetnym sparingpartnerem. Albo ich rozegramy, albo będziemy musieli poćwiczyć zadziorność, charakterek, i tak dalej. Nie ma tego złego. A ja mecze walki lubię:) Szachy i finezję techniczną też - lubienie jednego, drugiego nie wyklucza:)