Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
abp kard. Müller (teolog, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary) odpowiada na pytanie (zadane przez ks. Jaklewicza) o to jak rozumieć papieża Franciszka w sprawie wojny na Ukrainie
26.03.2022 Centrum JPII w Krakowie
Krótko - swoimi słowami przedstawia to, co mamy w Katechizmie.
i dobrze mówi?
Żołnierz na wojnie nie walczy w swojej sprawie. Jakby szło mu tylko o niego samego, wywiałby z pola walki, nikt nie lubi, jak do niego strzelają. Żołnierz broni swoich rodziców, swojej żony lub narzeczonej, swego miasta. Walczy za mirnyj trud otcow, i za śliozy matierej, za liubimyj ukrainskij dom i za łunu nad Dnieprom. Teologia wojny to nie teologia agresji tylko opieki. Nie zauważyłem, by starsi tłuści panowie w kolorowych sukienkach chętnie ten aspekt sprawy poruszali. Katolik (być może) może pozwolić, by go obrabowano i pobito, ale nie może pozwolić, by obrabowano i pobito jego matkę.
A ma to konsekwencję, bo w tym kontekście wojna przestaje być czymś paskudnym, w co trzeba się włączyć, jeśli już przyszło, ale z wielką niechęcią. Wojna staje się pierwszym obowiązkiem chrześcijanina, który w wojnę powinien rzucić się z zapałem a duchowni powinni go ochoczo błogosławić! Paradoks? Nie tak bardzo. Chrześcijaństwo to podobno religia miłości a jak rzekł św. Jan w Ewangelii: Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. A tak postępuje żołnierz.
Zacytował to nawet sam Putin, choć w jego przypadku to imitatio perversa - bo w imperialnej Rosji nie ma niczego, co można kochać.
Co stoi za tym błędem? Dosyć paskudna herezja sugerująca, że zbiorowości też mają dusze nieśmiertelne a więc też podejmują decyzje i podlegają osądowi moralnemu. Oczywiście - Ukraina nie może nastawić żadnego policzka, bo Ukraina nie ma policzków, policzki mają tylko Ukraińcy i każdy może nadstawiać albo nie, co tylko uzna za stosowne. Ale to on sam ma zdecydować a nie władza polityczna za nich.
- Ojcze wielebny - rzekł - wielkie w was serce, bohaterskie i święte...
- At! Dałbyś spokój! - przerwał ksiądz Kordecki
- Bohaterskie i święte! Ale się się nijak na sztuce wojennej nie wyznajecie."
I tego się może trzymajmy.
Rzekłbym raczej, iż obowiązkowi mogą towarzyszyć paskudne skutki uboczne. A zapałowi - gorzki smutek.
Człowieka powinno przepełniać zapałem i radością pełnienie woli Bożej a niechęcią i smutkiem jej przeczenie. Jest wolą Bożą miłość bliźniego (zatem i obrona uprawniona). Równocześnie nie jest wolą Bożą, by się ludzie wzajem celowo zabijali: Nie jest wolą Bożą nawet śmierć jako taka: Jest, jak każde zło (czyli coś niezgodnego z wolą Boga), dopustem: (swoją drogą to jest odpowiedź na słynne pytanie wokół wolnej woli człowieka: dlaczego jest zło, skoro Bóg jest dobry i wszechmocny. Nie, żeby pytający ją zaakceptowali... Wynika tutaj, iż niepojęty Bóg CHCIAŁ dopuścić czasowo istnienie tego, co sprzeczne z Jego wolą, czyli czego NIE CHCE)
Śmierć niesprawiedliwego napastnika jest więc niezamierzonym, złym skutkiem ubocznym pełnienia woli Bożej: Nie staje się dobrem w kontekście obrony uprawnionej/wojny sprawiedliwej. Skoro tak, nie ma dobrego powodu, by wzajemne zabijanie się ludzi budziło zapał czy cieszyło kogokolwiek. Ratowanie zagrożonego życia - jak najbardziej.
Kończąc, jeśli powyższe nie zawiera błędu, nieobca dobrze czyniącemu chrześcijaninowi w skażonym grzechem i śmiercią świecie może być ambiwalencja uczuć. Zbytnio bym się tym nie martwił, uczucia to raczej pozawolicjonalne wskaźniki stanu niż coś więcej (nie stanowią przedmiotu oceny moralnej).
Ale mój zarzut pozostaje - wojna nie jest przyczynkiem do teologii samoobrony, wojna jest przyczynkiem do teologii opieki i to w sposób oczywisty. Co dziwi, bo w dawniejszych czasach teologom zdarzało się wcześniej zakosztować żołnierki.
Żołnierz praktycznie nigdy nie strzela w samoobronie, zwłaszcza w tych czasach.
Kiedy widzę przykazanie miłości bliźniego jak siebie samego to wciąż zadaję sobie pytanie co jest ważniejsze. I czy faktycznie jest to prawidłowo postawione pytanie.
Heroizm to stawianie życia innych wyżej niż swojego, tak? Jest on ewangeliczny? No chyba tak. Czy nie?
Moje wątpliwości wynikają z założenia czy aby na pewno wszystko już wiemy odnośnie tego Bożego przykazania.
Fakt też, trzeba uważać, by czasem nie utożsamiać zbiorowości podmiotów moralnych z podmiotem moralnym. "Społeczeństwo ma prawo do samoobrony" oznacza tyle, iż "członkowie społeczeństwa mają prawo wysłać swoich współczłonków, by bronili wszystkich członków". Użyta zasada moralna jest w przypadku samoobrony jak i obrony życia kogoś innego pokrewna i co do mechanizmu analogiczna, acz nie tożsama z uzasadnieniem wojny sprawiedliwej (obrona życia z jednej strony a obrona narodu przed "szkodą" z drugiej). W praktyce wszakże zwykle przynajmniej po części owa szkoda obejmuje utratę życia.
Zbiorowości nie mają duszy nieśmiertelnej. A swoją drogą - jak ta herezja się nazywa?
- żebyśmy nie absolutyzowali tego co doczesne zrównując heroicznego obrońcę tego co przemijające z męczennikiem za to co wieczne ...retorycznie mocne stwierdzenie, ale uproszczenie - jak większości retorycznie mocnych stwierdzeń
...agresor wcale nie zawsze atakuje z zamiarem szkodzenia bezpośrednio matkom i dzieciom czy w ogóle mieszkańcom strony atakowanej
...i zdaje się, że chyba nie z takim zamiarem Rosja zaatakowała Ukrainę - przyklad aktualny
Putin liczył na wymianę uprzejmości między mieszkańcami Ukrainy i sołdatami, nijakiego bezpieczeństwa nie było, a rząd Ukrainy posłał "swoich współczłonków, by bronili wszystkich członków", czyli ...rządu Ukrainy, bo to on był do wymiany
- jak ocenić moralnie tę sytuację? Jaka teologia wojny to tłumaczy?
Takie rzeczy należy nieustannie powtarzać: Ruskie mordują cywili nie dlatego, że ich do tego sprowokowali Ukraińcy. Ruskie mordują cywili dlatego, że chcą mordować.
Obocznie, acz być może do rzeczy przypomnę, iż np. p. Zelenski odmówił ewakuacji z Kijowa, gdy mu ją proponowano.
...sam Kol. po wielokroć raczył zauważyć, że agresor zwykle miłuje pokój i preferuje zwycięstwo bez walki, tylko ofiara jakoś nie wiadomo czemu się broni
- czy możemy powiedzieć z całą pewnością, że zmiana rządu na Ukrainie wyrządziłaby "narodowi lub wspólnocie narodów" szkodę, które byłaby "długotrwała, poważna i niezaprzeczalna"?
niezaprzeczalna
Ponadto - w jakim celu mielibyśmy w ogóle ważyć się na hazard takiego osądu? Na co nam to tutaj? Bóg osądzi.
- czy możemy powiedzieć z całą pewnością, że zmiana rządu na Ukrainie wyrządziłaby "narodowi lub wspólnocie narodów" szkodę, które byłaby "długotrwała, poważna i niezaprzeczalna"?
niezaprzeczalna
Poczytaj siebie, Filio. Najpierw pogrubiasz słowo niezaprzeczalna a potem jako DOWÓD, że rosjanie chcieli WYŁĄCZNIE wymienić rząd podajesz jakiś wątek. Nie widzisz śmieszności? Ludzie mają pamięć ameby? Czy rosjanie w ciągu swojej historii chcieli tylko wymiany rządów? Czy za ich rządami nie ścieliły się ofiary? Według niektórych liczone w dziesiątkach milionów (a czytałem nawet o liczbie 100M)?
Po co to piszesz?
Oto w pobliżu naszej winnicy rosła grusza obsypana owocami, nie odznaczającymi się zresztą ani szczególnie pięknym wyglądem, ani zaletami smaku. Ja i paru podobnych do mnie młodych nicponiów poszliśmy otrząsnąć gruszę i zabrać owoce. Było to późną nocą, gdyż zgodnie z naszym niechlubnym obyczajem przeciągaliśmy aż do tej pory zabawy na polach. Mnóstwo tego zgarnęliśmy, nie po to, by jeść, lecz ot - żeby rzucić świniom. Może coś tam z tego sami też zjedliśmy, lecz prawdziwą uciechą było czynienie czegoś, co było zabronione.
Oto serce moje, Boże mój, to serce, na które wejrzałeś miłosiernie, gdy było na dnie przepaści. Niech Ci teraz opowie, co je skłoniło do tak bezinteresownego zła. Jak to się stało, że do zła skusiło mnie samo tylko zło. Wstrętne było, a kochałem je, kochałem zgubę moją, mój upadek. Nie to, ku czemu upadłem, lecz sam upadek kochałem. Moja dusza nikczemnie wyrwała się spod Twej opieki, biegnąc ku zatracie - nie przez hańbę ku czemuś, lecz ku samej hańbie tylko.
Po co to piszesz?
...padło pytanie do kol. Rydygiera, kol. Rydygier potrafił normalnie odpowiedzieć, chwała mu!
...a co Ciebie gryzie trepie to nie wiem, czymś Ci zawiniłem?