Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Osiągnęliśmy szczyt zenitu.
https://www.sport.pl/pilka/7,65037,28563250,odrzucmy-wynik-a-bedzie-jeszcze-gorzej-belgowie-pokazali-polakom.html
tytuł linka (bo nie artykułu) mylący, treść ciekawa. I jako że widzę szkolenie dzieci, bo mój syn gra - wnioski z artykułu w pełni właściwe moim zdaniem. Inna sprawa że u nas się na lepsze zmienia.
Wynik jest adekwatny. Nasi mieli niewykorzystane szanse? Niby tak, a ile strzałów w światło bramki? Dwa, tamci jedenaście, jak podzielimy przez 2 to wyjdzie 5,5:1, co mniej więcej odpowiada wynikowi. Strzałów łącznie 16:4, czyli jak podzielimy przez 4 to wyjdzie 4:1, trochę mniej, ale istota wyniku się nie zmieni.
@Jorge,
"ofensywna" to nie jest synonim "dobra", żeby było jasne. Przy drugiej bramce jak teraz dokładnie sprawdziłem mamy 7 piłkarzy zaangażowanych ofensywnie, mimo że dobrze jeszcze nie wyprowadzili piłki. W obronie zostaje 2, a w efekcie zawodnik belgijski jest kompletnie niekryty. Pomijam już nawet to, że de Bruyne w momencie odbioru piłki Lewandowskiemu wcale nie ma bliżej do bramki niż polscy zawodnicy, ale jemu się chce biec. Przy trzeciej bramce proporcje takie same.
Te dwie bramki były decydujące dla przebiegu meczu, bo potem Polakom się już nie chce, przynajmniej w obronie, z kolei pierwsza połowa była na 1:1, po jednym błędzie w obronie z obu stron, które ogólnie mogą się zdarzyć.
@Tecum,
na ile przejrzałem artykuł to taki system szkolenia - skupienie na technice piłkarzy zamiast na taktyce i nastawieniu na sukces drużyny świetnie pokazuje zarówno siłę ... jak i ograniczenia reprezentacji Belgii, przy okazji całej ligi.
Po pierwsze, liga belgijska jest daleko poniżej poziomu reprezentacji. Po drugie, reprezentacja mimo że ma pełno gwiazd, świetnych indywidualności, to w którymś momencie przegrywa z kimś lepiej poukładanym taktycznie, w efekcie nie zdobyła żadnego wielkiego trofeum. Jasne, że dziś 3. miejsce na świecie kupilibyśmy w ciemno, choć już 1/4 euro mieliśmy sami za Nawałki.
Aha, jak Lewy ma ochotę stawiać ultimatum władzom związku to mundial powinien sobie zobaczyć z kanapy.
A że 2:2 - już pamiętam 30 lat temu dokładnie tak samo było. Tyle że dowieźliśmy 2:2 a i na 3:2 dla nas szanse były. Zobaczymy jak dziś.
Ale w ataku pozycyjnym trochę nie mamy pomysłu. Natomiast wcale nie gramy gorzej - Holendrzy do ogrania dziś.
Niezły mecz naszej drużyny w sumie.
Gole naszych - cóż, tamci mają problem z szybkimi kontrami, jak wrócimy do meczu na którym odpadli z Euro (z Czechami) jest dokładnie to samo.
Gole Holendrów - karygodne z naszej strony rozprężenie po chwilowym prowadzeniu.
Karny gwizdnięty po aptekarsku, teraz chyba zgodnie z przepisami, ale to jednak nonsens.
Dziś oddaliśmy 3 celne strzały na bramkę. I tak będziemy grać. Nie lubię tak, tak nie lubię, ale co zrobić.
Posiadanie piłki 64:36 dla Holandii, pozostałe statystyki podobnie, poza bramkami. Trochę to przypomina Norwegię sprzed wielu lat.
A nie wydaje wam się że sędzia słabiutko? Wygląda na to że nie panował nad tym co się dzieje na boisku, podejmował błędne decyzje (nie chodzi o karnego, bo ręka była, acz Casha nie winię, bo nie widział gdzie jest piłka po odbiciu), choć wyniku nie wypaczył. Ale imho - słabo.
Zdaniem Kamil Kosowski, piłkarze Biało-Czerwonych lepiej radzą sobie na boisku, gdy nie ma na nim Lewandowskiego. To zaskakująca opinia, gdyż "Lewy" to bez wątpienia najlepszy napastnik świata ostatnich lat, a jego gole dały wiele polskiej reprezentacji.
"Uważam, że gdy nie ma na boisku Roberta Lewandowskiego, to inni piłkarze rosną. Z opaską kapitańską zagrał Krychowiak i był to jeden z jego najlepszych meczów w ostatnim czasie. Zieliński pod nieobecność Roberta udźwignął rolę lidera i mecz zakończył ze strzelonym golem" - napisał Kosowski.
Ok, nasi zagrali bez Lewandowskiego w ostatnim czasie 3 poważne mecze o punkty, 1 dobry (zremisowany), 1 średni (przegrany na wyjeździe z Anglią 2:1) i 1 słaby (przegrany z Węgrami u siebie). Z Lewandowskim też mamy rozstrzał od 2:0 ze Szwecją do 1:6 z Belgią. Ja tu żadnej reguły nie widzę. Chyba że to pokrętnie sformułowana teza "Lewandowski nie jest niezastąpiony", to się zgodzę.
Nie rozumiem natomiast jak ta powolna i niemrawa Holandia pokonała Belgów. Dosypali im czegoś do posiłku?
Bratankowie zlali Angoli 4 do jaja!
Belgia jest bardzo chimeryczna, wbrew pozorom. Jak już pisałem wyżej, w odpowiedzi na wrzucony przez Ciebie artykuł. Wyhodowali świetnych technicznie piłkarzy, ale w którymś momencie ta drużynowość (czy raczej jej brak) wychodzi. Dziś Belgowie zagrali przeciętnie (jak na siebie), z Holandią słabo, a z Polską w Belgii bardzo dobrze - przynajmniej drugą połowę, bo pierwszą tak jak dziś. Na turniejach też miewają słabsze mecze, przypominam, że w Rosji w 2018 r. już przegrywali 0:2 z ... Japonią. Odrobili straty, ale jednak. A parę dni potem wielki mecz z Brazylią.
Dziś Polska zagrała nieźle, wiadomo, nie był to wybitny mecz, ale też nie był zły, a najbardziej znowu razi nieskuteczność w ataku. I niestety przerwaliśmy długą passę meczów ze zdobytą bramką.
BTW - ja nie rozumiem dlaczego Świderski jest czasem pomijany czy wchodzi z ławki. Dla mnie to rewelacja od zawsze - nie miał chyba słabego meczu, facet jest petarda. Powinien być pewniakiem do pierwszego składu w każdym poważnym meczu.
Ale zwróćcie uwagę, że nie było praktycznie żadnego płynnego wyprowadzenia piłki, które by stworzyło zagrożenie, albo (co bardzo ważne) uspokoiło grę i zniechęciło Belgów do pressingu. Wszystko to było improwizowane, z ogromnym zagrożeniem straty i wprowadzało non stop nerwowość. Nikt na boisku nie wiedział co się może zaraz wydarzyć, co wyraźnie wyprowadziło Lewandowskiego z równowagi. On był do zmiany. Lewandowski tak nie potrafi grać, podobnie zresztą jak znowu zagubiony Zieliński.
Na plus Świder, jak zwykle kiedy wchodzi z ławki, zawsze dużo daje. No i ten Kiwior, kurdens, chłop ma papiery na internaszonal lewel, królik z kapelusza, on gdzieś po Słowacjach się tułał.
_____________________
Po pierwsze, to nie wiem, czy w ogóle jest sens tak grać. To kwestia w znacznej mierze estetyczna.
Po drugie, to się samo nie zagra, nie zrobi tego ani Czesio, ani Nawałka, ani nawet Sousa - czy ten realny, czy ten z marzeń. Nie przeskoczysz w kilka dni zgrupowania braków wyszkolenia technicznego, nie zrównasz schematów, którzy różni piłkarze mają z różnych klubów itd. A na dziś żaden polski selekcjoner nie ma do wzięcia "gotowej formacji", jak kiedyś Prandelli wziął całą obronę z Juve łącznie z bramkarzem, a w finale zagrał wtedy z del Bosque, który prawie całą drużynę skleił z Realu i Barcelony, przy czym bardziej Barcę z przodu i Realu z tyłu. Nawet Smuda miał "polskie trio z Borussii" (wiadomo, prawy pomocnik, prawy obrońca i środkowy napastnik to żadna "formacja", ale i tak byli zgrani), obecnie trzeba lepić z pojedynczych piłkarzy. W takiej sytuacji nie ma co liczyć na jakieś finezyjne, spokojne wyprowadzanie piłki, na atak pozycyjny przez kilka minut nieprzerwanych podań, nie. Musimy się nastawić na indywidualne akcje, a próba wyprowadzania piłki w "spokojny, płynny" sposób to prędzej skończy się jak akcje na 2:1 i 3:1 w Brukseli niż naszym golem.
Można też wrócić do mojego porównania 2 meczów ze Szwecją, jakie mieliśmy za dwóch różnych trenerów.
Ale co tu pieprzyć. Zobaczcie jak zachowuje się w meczu i po Lewandowski. Po nim można poznać czy wszystko zmierza w dobrym kierunku.
- Niemcy 2014 r. - 1. wrzutka, błąd Neuera i Milik strzela jak nam kiedyś Sherer, 2. kontra, Niemcy w strasznym chaosie, podanie do niekrytego Mili
- Niemcy 2015 r. - indywidualnie bokiem Grosik dośrodkowanie na Lewego,
- Szwajcaria 2016 r. - gol po kontrze Błaszczykowskiego,
- Portugalia 2016 r. - powtórka z Niemiec 2015 r., tylko chyba dośrodkowywał kto inny
- Japonia, Senegal 2018 r. - gole po wrzutce po wolnym czy coś takiego
Rozklepać i mieć przewagę z posiadania to on mógł mieć z jakąś Rumunią, Ulsterem czy Armenią, choć nawet z Rumunią gole były raczej po kontrach. Nie widziałem meczu z Danią w 2016 r. (widziałem ten z 2017 r. 0:4), może wtedy dominowaliśmy z jakimś *poważnym* przeciwnikiem. Z tego, co ja widziałem bramki naszych z dobrymi przeciwnikami padają właśnie po indywidualnych akcjach, po stałych fragmentach, nie po przygotowanych akcjach.
Aha i Sousa obok "wygrywania" w jednym zdaniu - jeszcze raz: Albania, San Marino, Andora, NIC więcej, z żadnym innym zespołem Sousa jako trener kadry nie wygrał. Fakt, piłki posiadał więcej i w każdym meczu był gol, ale efektem był 1 pkt na Euro i wejście do baraży jedynie fuksem (dzięki dwukrotnej porażce Węgrów z Albanią)