Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Bardzo bym chciał założyć o tym wątek, ale nie da się. Mało kto mnie zrozumie. I nie chodzi o to, że ja posiadłem jakąś wiedzę tajemną, po prostu robiąc to co robię musiałem zrozumieć dlaczego nie działa, co robię źle, kim jestem i kim nie będę nigdy.
Niekoniecznie to co Kolega pisze się tyczy się Sousy, ale rozstrząsanie tego może zostawmy na tutejszy wątek, niech ten nowy będzie wolny od tego przykładu, by nie rozmydlać.
Nawiasem mówiąc parę razy, w tym ostatnio, już się Koledze udało co do mnie - przemyślałem pewną kwestię pod własnym kątem i zauważyłem istotny brak u siebie. Stąd ciekawym owego wątka.
Jego "story-telling" jest całkiem sprawny i ładny, może uwodzić. Świadczy też o tym, że jako człowiek ma całkiem poukładane w głowie oraz o tym, że może i ma słusznego jeśli chodzi o funkcję trenera/menadżera drużyny/selekcjonera.
Tylko co z tego?
Tak jak najlepsi kołczowie nie są miliarderami ani najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi, tak jak najlepsi teologowie i homiletycy nie muszą być na czele peletonu do zbawienia, tak i trener Paweł Souza nie staje się dobrym treneiro z powodu wysokiego poziomu tej jednej z kompetencji. Piłka jest piękna m.in. z powodu mnogości tych kompetencji i z powodu skomplikowania relacji między nimi, co tak bardzo utrudnia tworzenie przepisów na futbolowy sukces.
Być może odpowiednią rolą dla niego to ktoś w rodzaju związkowego mentora. Jako trener/selekcjoner nigdzie nie wniósł jakiejś szczególnej wartości dodanej. Naprawdę, trudno uwierzyć, że całe piłkarskie środowisko nie poznało się na nim.
Oddzielałbym bardzo jego "warsztat" i dorobek od tego co opowiada. Nie tylko w piłce bierze się z tego za dużo nieporozumień.
Nie wiem czy każdy, ale dwóch ostatnich to nie ma najmniejszego startu do Souzy w gadanem. A i w powierzchowności mogliby mu buty czyścić gdyby nie to, że i tak zawsze lśniące.
I żeby było jasne - to żaden zarzut, że umie w gadkę, dyplomację itp. Na ten przykład doskonale w to umie Listkiewicz, o powierzchowność też dbać potrafi - i to są zalety. Wady są gdzie indziej, ale o tym już pisaliśmy.
Ja też nie kwestionuję tego, że co do przyczyn niepowodzeń może mieć rację, jeśli nie w całości to w sporej części. Może być też tak (i w to uwierzę spokojnie, bo imho na boisku, przynajmniej w mistrzostwach widać było pozytywną zmianę w sposobie grania wyjąwszy oczywiście tragiczny pod każdym względem mecz ze Słowacją), że kierunek zmian był słuszny - tyle że nie udało się go finalnie przeprowadzić, i wyniki nie przyszły. Może by przyszły - ale zanim się to udało, rzeczony postanowił kontynuować karierę gdzie indziej, i w tym w sumie największy problem. Ale nadal nie rozumiem dlaczego to miałoby przeszkadzać w powstaniu nader interesującego wątka.
No, 3:1 zwiastuje, że niby się Brazylianie odszczekiwali Polskim prześladowcom, ale.. dwa sety wygraliśmy do szesnastu. W siatkówce to pogrom - tak wygrywa się z drużynami które dzieli różnica klas.
Zaczęło się od zatrudnienia Świdra na prezesa Zaksy kilka lat temu. Uczynił z niej najbardziej profesjonalny klub na świecie. Sukcesy, które Zaksa osiągnęła, m.in. podwójne mistrzostwo Europy, wywindowało go na prezesa PZPS.
Wtedy wybrał Grbicia na selekcjonera. Grbić się nie p… i wywalił z kadry Kubiaka a przede wszystkim zgniłe jabłko – Drzyzgę.
Drzyzga ma baaaaaardzo mocną ochronę, bo tatuś jest komentatorem Polsatu a Polsat rządzi siatkówką. Nikt by Drzyzgi nie wywalił. Antiga, który go zaczął zadzać na ławie, od razu poleciał.
No, ale Nikola ma ochronę samego Świdra. Stąd oczyszczenie atmosfery w kadrze.
Żeby jednak nieco ostudzić emocje: Brazylia kilka dni temu przegrała 0-3 z Chinami, które się w ogóle nie liczą. Coś tam musi u nich być nie tak.
Teraz w siatce męskiej zrobiło się nieco tak, jak w tenisie kobit. Nie ma konkurencji. rosja wykluczona, Brazylia słaba, Włosi po przebudowie, Serbia słaba, USA nie ma godnych następców Andersona, Francja – hmmm. Oczywiście to tylko sport ale widzę przyszłoś w świetlanych barwach.
Ale co do porażki Brazylii z Chinami to bym tego nie traktował jako wyznacznik z cyklu "oj tam, przegrali nawet z Chinami, zlanie takiej Brazylii to żaden wyczyn". Taka pokusa może się pojawić, ale - imho Brazylia kompletnie Chinoli zlekceważyła, a nas absolutnie nie. Co prawda ostatnie 4 mecze z nimi przegraliśmy (ostatnia wygrana nasza to lipiec 2019), ale oni mają z nami porachunki - dwa ostatnie finały MŚ przerżnęli właśnie z nami, w tym ostatni do zera, nie ma mowy by nas zlekceważyli.
A poza tym po kompromitacji z Chinami na pewno chcieli pokazać się z lepszej strony - no i nie wyszło.
Ogólnie - jest dobrze. Miło byłoby zostać mistrzem świata trzeci raz z rzędu.
Nawiasem mówiąc - MŚ w siatce odbędą się w Polsce zamiast w Rosji, a na wykluczeniu Rosji skorzystała Ukraina - jako najwyżej sklasyfikowany zespół spośród tych które się nie zakwalifikowały
A w czym nie są fachowcami? W zarządzaniu ludźmi, w ocenie czyichś kwalifikacji, w znaniu się na ludziach. A część nawet nie ma pojęcia o trenowaniu, jak było widać po Bońku i Maradonie, wielkich piłkarzach i fatalnych trenerach.
To jest podobny problem, jak nawet wybitny aktor, reżyser czy kompozytor chce się wypowiadać o polityce - o dziedzinie, o której nie ma pojęcia.
Pomijam tu już, co konsekwentnie piszę - choćby najwybitniejszy piłkarz, jeśli chce sam wybierać sobie trenera, to niech mundial ogląda z kanapy.
Rozum darujmy sobie. Nie wszystko musimy rozumieć, ja jednych sprawy, ty innych. W szkole można było być dobrym ze wszystkiego i z polaka, i z majmy, w realu nie. Zdecydowanie nie.
Ale zdecydowanie się zgadzam, dyskusja o (rzekomym) profesjonalizmie Sousy nie ma żadnego sensu, antyempiryści nie przekonają empirystów, ta dyskusja ma już jakieś 400 lat, jedni mieli rację od początku, drudzy od początku jej nie mieli, nikt nikogo nie przekonał, a którzy mieli? Zdania są podzielone od 400 lat.
... czyli jednak.
2. Rzadko dobrymi trenerami zostają ludzie, którzy wcześniej nie byli zawodnikami.
3. Obecnie potrzeba sztabu szkoleniowego, a nie tylko trenera.
Ale przede wszystkim - skoro jest *w miarę* dobrze, to nie ma sensu rozwalać tego na pół roku przed mundialem. Nowy trener, jakikolwiek, choćby z naszych marzeń i snów, będzie miał tylko 2 okienka reprezentacyjne, żeby coś zrobić z kadrą. Pół roku to może być dużo w klubie, w kadrze to jest efektywnie kilka-kilkanaście dni.
W komentach jazda z Czesława na całego
Jak to z nim jest?
To aż tak bezczelnie było że wszyscy wiedzą?
Nie znam się więc pytam.
https://www.sport.pl/pilka/7,65081,28646123,lewandowski-zrugany-zimny-najemnik-a-nie-legenda-smutny.html