W piekle dziś dzień szczególny
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Inna ciekawa anegdotka - ja go osobiście nie znam ale znam kilku ludzi, którzy blisko znają znaczącego polityka, którego nazwiemy tu Grzesiem. Grzesio ma tę cechę, że używa wielkiej ilości partykuł właściwych dla pewnych środowisk, kiedyś identyfikowanych z dołami społecznymi. W tekście "jest ładna pogoda" w wykonaniu Grzesia tych partykuł byłoby kilka. W telewizorze nigdy tego nie usłyszałem.
Gdzież jest Kolega Rydygier jak go trzeba?
Nie powiem, że Urban jako miecz Jaruzela był ślepy, ale to jednak Jaruzel był ręką.
Oczywiście panu Mularczykowi chodziło o dziś - już podpisaną i złożoną - notę dyplomatyczną dla niemieckiego federalnego ofisu zagranicznego o reparacje dla Polski za IIWŚ.
A tygodnikowi NIE o PJK
A wyszło komicznie...
A tu mi komęty wpadają pod jego wpisem, więc go widzę na TT.
Brrr, co za typn
To „rozpoznanie” zawsze było powodem mojego zdziwienia, ilekroć widziałem krzyżyki i wezwania do modlitwy po śmierci jakiejś kanalii czy przynajmniej szemranego typa. Nie dziwiłoby mnie to w najmniejszym stopniu, gdyby te wezwania pojawiały się za jego życia, bo to wtedy przecież decyduje się sprawa zbawienia duszy, a samo nawrócenie i okazanie tego publicznie mogłoby mieć pozytywny efekt. Ale po śmierci? Po co, skoro o kluczowej sprawie, tj. potępieniu, delikwent zaświadczył swoim życiem? A jeśli czymś nieznanym publice odkupił winy i znalazł miejsce w czyśćcu, to dobra jego. Widziałem takie wezwania do modlitwy za Durczokiem, Kiszczakiem itp., kiedy zmarli, za życia nigdy.
Na wezwania do modlitwy o Kiszczaka czy Urbana zawsze mówię, że najpierw muszę się pomodlić za Dżingis Chana.
Maryi Panny
Czciciele zuchwali:
(...)
By uzasadnić swe złudne twierdzenia i zaślepić się w tym więcej, przytaczają rozmaite zdarzenia, które słyszeli lub
czytali w książkach, prawdziwe lub zmyślone, mniejsza o to. Prawią tedy, że pewne osoby, zmarłe w grzechu
śmiertelnym bez spowiedzi, zostały wskrzeszone, by się mogły wyspowiadać, że w innym wypadku dusza biednego
grzesznika pozostała cudownym sposobem w ciele tak długo, dopóki tenże nie odprawił spowiedzi, że wielu otrzymało, przez Miłosierdzie Najświętszej Maryi Panny, od Boga w chwili śmierci łaskę doskonałego żalu za grzechy i ich odpuszczenie, i dostąpiło zbawienia; a to wszystko stało się dlatego, że osoby te za życia odmawiały pewne modlitwy lub spełniały niektóre praktyki religijne na cześć Najświętszej Panny. Więc i oni spodziewają się tego.
Nie ma nic tak potępienia godnego w chrystianizmie jak ta szatańska zuchwałość. Bo czy może ktoś mówić z przekonania, że kocha i czci Matkę Najświętszą, jeśli swymi grzechami kłuje, przebija, krzyżuje i znieważa bezlitośnie Jezusa Chrystusa, Jej Syna? Gdyby Maryja przez swe Miłosierdzie ratowała z reguły tego rodzaju ludzi, to by wprost popełniała zbrodnię i dopomagała w ukrzyżowaniu i znieważaniu swego Syna. Któż ważyłby się coś podobnego przypuścić?
Co dziwnego w tym, że ktoś chce dla wszystkich jak najrychlejszego Nieba i skrócenia mąk? Jedni z różnych przyczyn, ale zawsze z łaski Bożej, są do takiej modlitwy zdolni i chętni, drudzy, też z różnych przyczyn - nie. Dobra myśl.
Mnie przede wszystkim zgrzyta ten rozdźwięk między „eschatologicznym” przejęciem się delikwentem po jego śmierci zamiast za życia. „Eschatologiczny” wymiar modlitwy najwięcej powinien ważyć za życia takiej osoby, bo wtedy może to decydować o jej nawróceniu, a więc niepotępieniu, a przy okazji o niesprowadzeniu na manowce innych osób.
• niebo, życie wieczne;
• piekło, śmierć wieczna.
Czyściec to stan przejściowy, tymczasowy dla tych z "biletem" do Nieba. Można powiedzieć, że takie czasowe piekło, lecz z jedną zasadniczą różnicą - jest w nim Nadzieja (cnota teologiczna).
Kościół modli się za WSZYSTKICH w czyśćcu podczas każdej mszy świętej.
- Do Pana Jezusa: zaprowadź wszystkie dusze do Nieba.
- Do Przenajświętszej Panienki: módl się ... za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego.
Wogle to odnoszę wrażenie, że jesteśmy starymi tetrykami ze sklerozą, gdyż po śmierci każdej gnidy ta rozmowa powtarza się w niemal identyczny sposób.