W piekle dziś dzień szczególny
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ja rozumiem dokładnie o co chodzi. I o tym właśnie piszę. Owszem. Ja się dowiedziałem od dobrej przyjaciółki, której ojciec odebrał nominację na profesora od Kwacha. A ponieważ nikt nie wiedział jak niski jest Kwach, to wszyscy w rodzinie przeżyli taki szok, że aż się nim ze mną podzieliła, jako główną historię z nominacji właśnie. Dziś zabrzmi to śmiesznie, ale jak zobaczyłem na żywo jakim bucem jest Żakowski, przeżyłem szok. Bo to był ten pan od wywiadów z Tischnerem, ten "nieskazitelny dżentelmen" z "Tok szoka" (na tle Nasztuba) - no, wtedy telewizja to była magia, internet dopiero się rodził.
Pozytywnie natomiast mnie zaskoczył Oleksy - jako że komuch, to niewiele się po nim spodziewałem, ale naprawdę kultura i szacunek do rozmówcy a byłem dla niego kompletnie nikim, i jeszcze zadawałem niewygodne pytania. To już naprawdę bucowaty wydawał mi się w telewizji, a na żywo - naprawdę miły gość.
Otóż mam bezpośredni dostęp do bardzo dobrych przyjaciół Jaruzelskich. Oczywiście są to ludzie zupełnie odmiennych poglądów od moich, ale... no, moja rodzina. Jaruzel był u nich częstym gościem, Monika nadal jest.
Oni ogólnie mają o nim jak najlepsze zdanie, wręcz nie chcą pamiętać zbrodni, itp. Ale są to ludzie którzy ogólnie chamstwem pokroju Olejnik, Durczoka, Lisa itp się brzydzą.
Pisałem tu na forum po obejrzeniu tego niepublikowanego wcześniej fragmentu "nocy z generałem" jak przylazł nalany Michnik - że Jaruzel się w sumie tą kreaturą brzydzi i to było widać w momencie gdy usłyszał że Michnik przyszedł. I mimo że jestem ostatni z tych, co będzie Jaruzela usprawiedliwiał - ciągle uważam że taka postać ma większe szanse na szczere nawrócenie niż te oślizłe bydlaki, które może i nikogo nie zabiły, no ale.
Oczywiście to nic więcej jak tylko mój pogląd i przeczucie.
Lecz o ile przejawem pychy byłoby przekonanie że dzięki MOJEJ modlitwie ktoś uniknął potępienia, to już spokojnie wierzę że dzięki modlitwie duszy miłej Bogu spokojnie ktoś może tego piekła uniknąć. Św Tereska nawet zdaje się miała taką zasługę, co udokumentowano w procesie kanonicznym.
Ale nie przeszkadza mi jak ktoś ma "natchnienie", żeby się modlić za kogoś mu nieznanego, nawet zbrodniarza. Zakładam wtedy, że może być dużo wyżej ode mnie w świętości i nie muszę rozumieć dlaczego tak robi.
Przykro mi, nie kupuję takiej teologii.
mam problem ze zbieraczami modlitw, "dziś już 5 różańców odmówiłam"
Kolacja wigilijna, liczna rodzina przy stole..wtem jedna z ciotek mówi do innej z przejęciem:
- Ty wiesz, że Krystyna ma raka?
Kolega zbladł, bo u niego w rodzinie trzy Krystyny, zapytał więc, która z nich...po czym otrzymał odpowiedź, że chodzi o Krystynę z Klanu.