Z przyczyn zawodowych mam do czynienia z samotnymi, wścibskimi i upierdliwymi osobami płci obojga które wszystkich dookoła pouczają jak trzeba żyć, a same mają problem z wdrażaniem swoich mądrości we własne życie.
Pamiętam jak mieszkaliśmy w bloku i mój śp. Tata musiał zainterweniować w sprawie imprezy piętro wyżej, a ponieważ był to PRL więc pomysł sprowadzenia 'psiarni' był ostateczną ostatecznością.
Tata do 22 się nie wtrącał, bo 'maja prawo', do 23 dał czas 'bo młodość ma swoje prawa', natomiast później postanowił zainterweniować (znam z opowieści, bo z racji wieku i godziny nie brałem udziału w akcji). Poszedł piętro wyżej i starał się pukaniem i dzwonieniem spowodować otworzenie drzwi, z racji hałasu lub specjalnie nikt nie otwierał, więc otworzył szafkę z korkami, wykręcił główny korek dla tego mieszkania i chwilę odczekał. Kiedy usłyszał odgłosy krzątania się ponownie zapukał, drzwi otworzył młody właściciel mieszkania i wtedy Tata powiedział, że on rozumie młodość, ale jest prawie północ, żona musi iść rano do pracy, syn do szkoły więc gdyby byli tak uprzejmi i po wkręceniu korka już tak bardzo nie hałasowali to będzie wdzięczny.
Stosunki były bardzo uprzejme, nawet jak później ten młody właściciel założył tam sektę hinduistyczną, to uprzedzał, że się spotykają i będę swoje ceremoniały odprawiać, więc śpiewy i bębny będzie słychać. Było to uciążliwe ale sąsiad miły więc to tolerowaliśmy.
Prawda jest taka, że polskie prawodawstwo nie nadążyło za przerabianiem mieszkań na hotele pracownicze.
Z drugiej zaś strony - no niestety, jak komuś przeszkadza mieszkanie w bloku a w dodatku nie mieszka na najwyższym piętrze, to pozostaje mu wyprowadzka do domku na wsi. Można mieć szczęście z sąsiedztwem albo mieć pecha.
@qiz powiedział(a):
Prawda jest taka, że polskie prawodawstwo nie nadążyło za przerabianiem mieszkań na hotele pracownicze.
Z drugiej zaś strony - no niestety, jak komuś przeszkadza mieszkanie w bloku a w dodatku nie mieszka na najwyższym piętrze, to pozostaje mu wyprowadzka do domku na wsi. Można mieć szczęście z sąsiedztwem albo mieć pecha.
Ludziom z miasta przeprowadzającym się na wieś w poszukiwaniu kontaktu z przyrodą często owa natura w postaci nieregularnego ukształtowania terenu, odgłosów zwierząt i zapachów nomen omen naturalnych zaczyna mocno doskwierać.
@qiz powiedział(a):
Prawda jest taka, że polskie prawodawstwo nie nadążyło za przerabianiem mieszkań na hotele pracownicze.
Z drugiej zaś strony - no niestety, jak komuś przeszkadza mieszkanie w bloku a w dodatku nie mieszka na najwyższym piętrze, to pozostaje mu wyprowadzka do domku na wsi. Można mieć szczęście z sąsiedztwem albo mieć pecha.
Ludziom z miasta przeprowadzającym się na wieś w poszukiwaniu kontaktu z przyrodą często owa natura w postaci nieregularnego ukształtowania terenu, odgłosów zwierząt i zapachów nomen omen naturalnych zaczyna mocno doskwierać.
Sami autochtoni na wsi tez niekoniecznie chcą znosic takie uciazliwosci. Dzis wiekszosc nie trudni się rolnictwem i chce zyc w warunkach cywilizowanych a nie wdychac odory z farmy przemyslowej.
@qiz powiedział(a):
Prawda jest taka, że polskie prawodawstwo nie nadążyło za przerabianiem mieszkań na hotele pracownicze.
Z drugiej zaś strony - no niestety, jak komuś przeszkadza mieszkanie w bloku a w dodatku nie mieszka na najwyższym piętrze, to pozostaje mu wyprowadzka do domku na wsi. Można mieć szczęście z sąsiedztwem albo mieć pecha.
Ciężko ustalić, gdzie zaczyna się hotel.
Ktoś wynajmuje indywidualnie - też gdzieś pracuje, na jakiś czas, płaci sam, z pensji.
Ktoś wynajmuje indywidualnie jw., ale w umowie ma, że to pracodawca mu oddaje.
Kolejny nie wynajmuje sam, ale wynajmuje pracodawca.
Jeszcze kolejny mieszka w mieszkaniu wynajętym przez agencję pracy tymczasowej.
Gdzie zaczyna się hotelowość i w sumie jaka jest różnica w uciążliwości dla mieszkańców?
Dalej, ja mimo wszystko uważam, że lepiej że pracownicy obcokrajowcy nawet tymczasowi mieszkają rozproszeni po kilka osób w różnych miejscach niż w obozach/hotelach po kilkuset.
I wreszcie, znacznie bardziej uciążliwe są air bnb niż robotnicy, ci ostatni często są zbyt zmęczeni żeby rozrabiać.
Komentarz
Na razie to Edenu jest upierdliwym somsiadem
Z przyczyn zawodowych mam do czynienia z samotnymi, wścibskimi i upierdliwymi osobami płci obojga które wszystkich dookoła pouczają jak trzeba żyć, a same mają problem z wdrażaniem swoich mądrości we własne życie.
Pamiętam jak mieszkaliśmy w bloku i mój śp. Tata musiał zainterweniować w sprawie imprezy piętro wyżej, a ponieważ był to PRL więc pomysł sprowadzenia 'psiarni' był ostateczną ostatecznością.
Tata do 22 się nie wtrącał, bo 'maja prawo', do 23 dał czas 'bo młodość ma swoje prawa', natomiast później postanowił zainterweniować (znam z opowieści, bo z racji wieku i godziny nie brałem udziału w akcji). Poszedł piętro wyżej i starał się pukaniem i dzwonieniem spowodować otworzenie drzwi, z racji hałasu lub specjalnie nikt nie otwierał, więc otworzył szafkę z korkami, wykręcił główny korek dla tego mieszkania i chwilę odczekał. Kiedy usłyszał odgłosy krzątania się ponownie zapukał, drzwi otworzył młody właściciel mieszkania i wtedy Tata powiedział, że on rozumie młodość, ale jest prawie północ, żona musi iść rano do pracy, syn do szkoły więc gdyby byli tak uprzejmi i po wkręceniu korka już tak bardzo nie hałasowali to będzie wdzięczny.
Stosunki były bardzo uprzejme, nawet jak później ten młody właściciel założył tam sektę hinduistyczną, to uprzedzał, że się spotykają i będę swoje ceremoniały odprawiać, więc śpiewy i bębny będzie słychać. Było to uciążliwe ale sąsiad miły więc to tolerowaliśmy.
😁
Prawda jest taka, że polskie prawodawstwo nie nadążyło za przerabianiem mieszkań na hotele pracownicze.
Z drugiej zaś strony - no niestety, jak komuś przeszkadza mieszkanie w bloku a w dodatku nie mieszka na najwyższym piętrze, to pozostaje mu wyprowadzka do domku na wsi. Można mieć szczęście z sąsiedztwem albo mieć pecha.
Ludziom z miasta przeprowadzającym się na wieś w poszukiwaniu kontaktu z przyrodą często owa natura w postaci nieregularnego ukształtowania terenu, odgłosów zwierząt i zapachów nomen omen naturalnych zaczyna mocno doskwierać.
I to doskwieranie należy tępić z całą mocą
Sami autochtoni na wsi tez niekoniecznie chcą znosic takie uciazliwosci. Dzis wiekszosc nie trudni się rolnictwem i chce zyc w warunkach cywilizowanych a nie wdychac odory z farmy przemyslowej.
Na pewno ten wątek?
Ciężko ustalić, gdzie zaczyna się hotel.
Ktoś wynajmuje indywidualnie - też gdzieś pracuje, na jakiś czas, płaci sam, z pensji.
Ktoś wynajmuje indywidualnie jw., ale w umowie ma, że to pracodawca mu oddaje.
Kolejny nie wynajmuje sam, ale wynajmuje pracodawca.
Jeszcze kolejny mieszka w mieszkaniu wynajętym przez agencję pracy tymczasowej.
Gdzie zaczyna się hotelowość i w sumie jaka jest różnica w uciążliwości dla mieszkańców?
Dalej, ja mimo wszystko uważam, że lepiej że pracownicy obcokrajowcy nawet tymczasowi mieszkają rozproszeni po kilka osób w różnych miejscach niż w obozach/hotelach po kilkuset.
I wreszcie, znacznie bardziej uciążliwe są air bnb niż robotnicy, ci ostatni często są zbyt zmęczeni żeby rozrabiać.