Taki przykład systemowego "wyciągania kasy", z wczoraj.
Temperatura jak wiadomo daje się we znaki...więc dyrekcja wydaliła z siebie pismo w którym wszyscy pracownicy jednozmianowi (administracja i biały personel czyli tze wierchuszka mają skrócony czas pracy (do 12.00) z zachowaniem wynagrodzenia za pozostałe godziny (tj 2.35 i 3h) w związku z brakiem klimatyzacji (hahahaha - sprawa tak się ma że biura, dyżurki są akurat klimatyzowane w przeciwieństwie do sal chorych - z wyjątkiem sal intensywnego nadzoru np na oiomie, wybudzeniówka, no każdy oddział ma taką wielostanowiskową sale szczególnego nadzoru)
Pracownicy zmianowi (po 12 h- pielęgniarki, elektroradiolodzy, ratownicy, opiekunowie, sanitariusze) i dyżurujący lekarze są tego "przywileju" pozbawieni)
Tagżetak....
@los powiedział(a):
A kto się spodziewał po Donaldzie Tusk cokolwiek innego niż odwracanie kota ogonem?
Wielu jego zadeklarowanych fanów spodziewało się jeszcze w 2024r., że zajebie tych wrażych pisowców. To nie następuje i są oni coraz bardziej sfrustrowani i wściekli
@los powiedział(a):
A kto się spodziewał po Donaldzie Tusk cokolwiek innego niż odwracanie kota ogonem?
Wielu jego zadeklarowanych fanów spodziewało się jeszcze w 2024r., że zajebie tych wrażych pisowców. To nie następuje i są oni coraz bardziej sfrustrowani i wściekli
Ich jeremiady nad "nieskutecznym rozliczaniem" czyta się podobnie jak wiersz któregoś stalinowskiego poety (Mandalian?) w którym opiewał ciężką dolę ubeka co to musi po nocach przesłuchiwać wstrętnego "wroga ludu".
@ms.wygnaniec powiedział(a):
A w temacie bazowym, jaki to ten dr Jędrzejewski jest kiepskim lekarzem, to zadałem pytanie, czy mając do wyboru znakomitego dwudziestoośmioletniego lekarza, bez specjalizacji ale za to z legitymacją partyjną i na permanentnym dyżurze oraz tego kiepskiego lekarza z doktoratem, kilkudziesięcioletnim doświadczeniem rewelacyjnymi opiniami zawodowymi oraz specjalizacją ale bezpartyjnego, kogo wybierasz do leczenia swojego dziecka lub rodzica?
Przede wszystkim omijam lekarza, który dostaje % od operacji. Dziś akurat dowiedziałem się, że moją ciocię w wieku 80lat też namówiono na zapisanie się na operację ortopedyczną (lampka jej się zapaliła jak wygooglała, że ma wiele przeciwskazań, a tak naprawdę nic poważnego jej nie jest)... To już 4 starsza osoba, którą znam osobiście, i która spotkała się z podobnym "pchaniem" na operację biodra czy kolana.
Nie uważany wzorem Janusza Korwinowicza Mikke, że najlepiej się znamy na medycynie, prawie, ekonomii, historii, systemach emerytalnych i wszystkim innym. Po pierwsze: jesteśmy na to za starzy, a po drugie: zdarza się nam na czymś się naprawdę znać.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
A w temacie bazowym, jaki to ten dr Jędrzejewski jest kiepskim lekarzem, to zadałem pytanie, czy mając do wyboru znakomitego dwudziestoośmioletniego lekarza, bez specjalizacji ale za to z legitymacją partyjną i na permanentnym dyżurze oraz tego kiepskiego lekarza z doktoratem, kilkudziesięcioletnim doświadczeniem rewelacyjnymi opiniami zawodowymi oraz specjalizacją ale bezpartyjnego, kogo wybierasz do leczenia swojego dziecka lub rodzica?
Przede wszystkim omijam lekarza, który dostaje % od operacji. Dziś akurat dowiedziałem się, że moją ciocię w wieku 80lat też namówiono na zapisanie się na operację ortopedyczną (lampka jej się zapaliła jak wygooglała, że ma wiele przeciwskazań, a tak naprawdę nic poważnego jej nie jest)... To już 4 starsza osoba, którą znam osobiście, i która spotkała się z podobnym "pchaniem" na operację biodra czy kolana.
operacje biodra czy kolana dają ludziom życie. Jedna z superakcji PiS - nie da się finansować całej nędzy ludzkiej związanej ze zdrowiem, ale można dawać ludziom szansę na parę czynnych dodatkowych lat finansując nieskomplikowane operacje w pierwszej kolejności. Czytałam takie wspomnienia kogoś z rodziny pisane na początku lat 90-tych. Nauczycielka i harcerska cierpiała właśnie na bóle stawów biodrowych i słabe serce - nie wychodziła z domu. Te wspomnienia to pewnie było jej ostatnie dzieło. I mając schorowanych rodziców i teściów wiedziałam, że jedno i drugie byłoby dziś do ogarnięcia szybko i dobrze. A warto by było.
Kiedyś w dwa dni pan "złota rączka" ogarnął mi w domu wiele drobnych i większych usterek. Mówił, że ma wymienione oba stawy biodrowe i oba stawy kolanowe. Nie twierdził, że jest tak samo jak na zdrowych stawach, ale klękał, wspinał się na drabinę - no dla mnie nie wyglądał na osobę aż tak schorowaną.
jak mi 3 lata temu tam robili nogę na ortopedii, to jeszcze był ordynator Jóźwiak, który przeszedł z Solca z częścią zespołu, stary fachura (i katolk), który się podjął ogarnięcia zespołu chirurgii urazowo-ortopedycznej, trochę miał małolatów słabo wdrożonych jeszcze (dwa razy mi otwierali szew do usunięcia zespolenia; jako że za pierwszym razem lekarz nie ogarnął, że potrzebuje odpowiednich śrubokrętów do wykręcenia śrub - za drugim razem trzeba było termin operacji dostosować do dostępności tego sprzętu, bo to jakaś firma prywatna to wypożycza szpitalom - ale juz ordynator to zrobił rach ciach), nieźle mu czapkowali, ale zawsze z sympatią per "szefie", mam nadzieję, że godnego nastepcę zostawił
@KazioToJa powiedział(a):
Niech zapaleńcy, pracoholicy i etosowcy zarabiają dużo i bardzo dużo, lekarze kochający kasiorkę dla kasiorki ponad wszystko lepiej by zniknęli, a udawacze przestali zawyżać statystyki ilości lekarzy.
Przy całej złożoności tematu - jak mają zniknąć, gdy przy jednej z niższych liczb lekarzy per capita w Europie trzeba o nich konkurować płacami, mogą pompować kasę na B2B, płacić niewielki % podatku na ryczałcie i minimalną składkę hehe zdrowotną? Może ktoś mnie naprostuje, ale według mojej wiedzy dość częste rozwiązanie w innych krajach to obowiązek etatowej pracy w szpitalu. Wtedy można rozmawiać czy "dużo i bardzo dużo" to 3, 5, 10 czy 20 średnich krajowych (oficjalna brutto 2025 to prawie 9k, mediana brutto 7.5k).
@KazioToJa powiedział(a): Operacje biodra czy kolana dają ludziom życie.
Coraz więcej badań mówi coś innego. A w Polsce dodatkowo mamy brak przygotowania do zabiegu + prowizoryczną rehabilitację po.
Z przykładów anegdotycznych doświadczona lekarka z publicznej służby zdrowia po przeprowadzeniu usg w prywatnej klinice z miejsca powiedziała o konieczności operacji (tym razem chodzi relatywnie młodą osobę z bólem kolana)... Lekarz z polecenia, bardzo dobry i przyjmujący w PL tylko prywatnie, po prostu stuknął się w czoło, ale wcale nie był zdziwiony "diagnozą" tej pani. Sprawa rozwiązała się po około miesiącu i ból nie wrócił.
Wystawianie faktur korygujących dramatycznie pogrąża nadzory szpitali, to jest niesamowite jak Dawidek potencjalnie pogrąża swoich pryncypałów.
Całość sprawy zaczyna cuchnąć przerażająco trupio, a dyskredytacja sygnalisty wskazuje na gigantyczny strach.
Muszę pogadać z młodszym pokoleniem lekarzy, bo na razie jedynie najstarsze (50+) pokolenie jest oburzone. Nie wiem czy ich nie słychać, czy są aż tak zdemoralizowani.
Odnośnie Szpitala Południowego, to moja spekulacja jest taka, że zbudowano fajny szpital, pościągano dobrych specjalistów aby go zorganizowali, a kiedy uznano, że całość działa zaczęto go nasycać 'swoimi' albo zaczęto 'swoim' dawać rządzić i zaprowadzać swoje porządki. Jakość kadr Kało dała znać o sobie, więc to jest spodziewany skutek tych działań.
Czysta spekulacja oczywiście.
Teraz dygresja: Jest faktem empirycznym, że Polska jest podzielona. Różni mądrzy i mniej mądrzy ludzie próbowali identyfikować tę linię podziału. Jedni mówi, że to podział plemienny: rodzisz się w jednym plemieniu i przez całe życie pozostajesz wierny wodzowi. Gadali bzdury. Inni twierdzili, że to młodzi, wykształceni z wielkich miast popierają PO a starzy, niedouczeni z wioch popierają PiS. Gadali jeszcze większe bzdury. To jest podział osobowościowy i uświadomił nam to dr Kacprzyk. Dr Kacprzyka należałoby wypchać wiechciem słomy, zamarynować w formalinie i wystawić w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec platfusa. Dzieli nas stosunek do dr Kacprzyka - ci co się nim zachwycają głosują na PO, ci co się brzydzą głosują na PiS.
Teraz dygresja: Jest faktem empirycznym, że Polska jest podzielona. Różni mądrzy i mniej mądrzy ludzie próbowali identyfikować tę linię podziału. Jedni mówi, że to podział plemienny: rodzisz się w jednym plemieniu i przez całe życie pozostajesz wierny wodzowi. Gadali bzdury. Inni twierdzili, że to młodzi, wykształceni z wielkich miast popierają PO a starzy, niedouczeni z wioch popierają PiS. Gadali jeszcze większe bzdury. To jest podział osobowościowy i uświadomił nam to dr Kacprzyk. Dr Kacprzyka należałoby wypchać wiechciem słomy, zamarynować w formalinie i wystawić w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec platfusa. Dzieli nas stosunek do dr Kacprzyka - ci co się nim zachwycają głosują na PO, ci co się brzydzą głosują na PiS.
Oczywiście, że tak. Casus dr Kacprzyka pokazuje jak w zwierciadle tę ohydną, uśmiechniętą gębę bugodrzanskiego cwaniaka, tego mniej lub bardziej pulchnego misia (albo tłustego kota, jak kto woli). Gębę śmiejącą się nam w twarz, z ledwo skrywaną pogardą i wyższością. A są tych większych i mniejszych cwaniaków całe kohorty na terytorium pomiędzy Odrą a Bugiem (najczęściej elektorat KO i Konfy)
@los powiedział(a):
Zgodna z modus operandi PO.
(...) Dr Kacprzyka należałoby wypchać wiechciem słomy, zamarynować w formalinie i wystawić w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec platfusa.
Coś jak zwłoki Jeremy Bentham, gdzie do tej pory podczas części zebrań University College London filozof jest wciąż symbolicznie wpisywany na listę obecności z adnotacją: obecny, ale nie głosuje?
A merytorycznie, to naszła mnie kolejna spekulacja, że audyty w Szpitalu Południowym były udane i wykazały, że dokumentów nie da się wyczyścić, a jest bardzo źle. Dlatego podjęto akcję bezwzględnej akcji deprecjonującej świetnego lekarza, bo to jedyna droga obrony.
Jeżeli mam rację, to informacje są dwie:
jest dobrze, bo jak starczy determinacji to uda się to rozwikłać,
jest źle, bo atak na sygnalistę i Kanał 0 będzie nieprawdopodobnie obrzydliwy i hałaśliwie agresywny, więc tak takie Kamile Biedrzyckie będą zagłuszać, radzę sobie przypomnieć metody gdy mierniki wykryły ślady trotylu na wraku Tupolewa, ze słynną konferencją prokuratury na czele, gdy prowadzący śledztwo na początku konferencji stwierdził, że śladów trotylu nie było aby za kilka minut potwierdzić ich istnienie.
@KazioToJa powiedział(a): Operacje biodra czy kolana dają ludziom życie.
Coraz więcej badań mówi coś innego. A w Polsce dodatkowo mamy brak przygotowania do zabiegu + prowizoryczną rehabilitację po.
Z przykładów anegdotycznych doświadczona lekarka z publicznej służby zdrowia po przeprowadzeniu usg w prywatnej klinice z miejsca powiedziała o konieczności operacji (tym razem chodzi relatywnie młodą osobę z bólem kolana)... Lekarz z polecenia, bardzo dobry i przyjmujący w PL tylko prywatnie, po prostu stuknął się w czoło, ale wcale nie był zdziwiony "diagnozą" tej pani. Sprawa rozwiązała się po około miesiącu i ból nie wrócił.
mam parę anegdotycznych przykładów - dosłownie ludzie wracają do życia. Sama zaliczyłam kiedyś paromiesięczną kontuzję kolana - no nie da się żyć gdy każdy krok związany jest z dużym bólem, gdy nie da się siedzieć bez bólu, a w nocy ból budzi. Chyba, że mówimy o człowieku, który już z innych powodów zrezygnował z aktywności. O anegdotach typu "jeden lekarz mi powiedział" też można opowiadać sporo. Sama szusuję po życiu tak, by lekarzy nie widywać, ale też sama muszę przyznać, że parę razy (co za wstyd, miałam być zawsze naturalnie zdrowa) ratowali mi życie.
Coraz więcej ludzi z endoprotezami. Z tym, że za to, co było niedawno refundowane, teraz trzeba płacić jeśli nie chce się czekać 2-3 lata, a ból utrudnia funkcjonowanie. Odpłatnie można mieć wymianę stawu w ciągu miesiąca za 35 000 zł. Wiem to od sąsiadów; ojciec - wymiana barku, córka - wymiana stawu biodrowego. On- emeryt, córka pracująca. W sumie zabulą 70 000.
mam parę anegdotycznych przykładów - dosłownie ludzie wracają do życia. Sama zaliczyłam kiedyś paromiesięczną kontuzję kolana - no nie da się żyć gdy każdy krok związany jest z dużym bólem, gdy nie da się siedzieć bez bólu, a w nocy ból budzi. Chyba, że mówimy o człowieku, który już z innych powodów zrezygnował z aktywności. O anegdotach typu "jeden lekarz mi powiedział" też można opowiadać sporo. Sama szusuję po życiu tak, by lekarzy nie widywać, ale też sama muszę przyznać, że parę razy (co za wstyd, miałam być zawsze naturalnie zdrowa) ratowali mi życie.
Myślę, że możemy rozmawiać o dwóch różnych sprawach... Ja mówię o ludziach, którzy nie mieli poważnych wypadków, skomplikowanych złamań itd, a lekarz z niekompetencji, chęci zysku dla siebie/szpitala po podstawowych badaniach wysyła ich na operację. Standardem cywilizowanego świata jest proces przygotowania do takiej operacji, bo często okazuje się, że ból wynika zupełnie z czegoś innego, ból ustępuje i operacja nie jest potrzebna. Nie wiem co znaczy zrezygnował z aktywności, bo lekarz w pierwszej kolejności powinien zauważyć takie zaniedbanie pacjenta i wdrożyć rehabilitację a nie operację jako pierwsze działanie...
Salonik VIP w szpitalu nie jest czymś, co może oburzyć elektorat totalny. Odpowiada nowiem na jego aspiracje i oczekiwania w sferze symboliczneji. W sferze faktów to taki wyborca KO z przystawkami, czyli platformers, tak samo będzie czekał w kolejce na SOR jak jakiś pisior albo kto inny. Od ginącego totalsa tak samo odwołają lekarza do zapijaczonej szyszki platformerskiej. Ale poprzez głosowanie na totalnych aspiruje on do bycia w tej grupie uprzywilejowanej ufnej w skuteczność wieszania się brukselskiej klamki. Jak to mówili: lud pracujący miast i wsi konsumuje kawior ustami swoich przedstawicieli.
Ponieważ lemingrad znowu nie zrozumie środka wyrazu artystycznego i będzie płakał w komciach przeto przywołam debatę w której prof. Matczak dufny w… Nie wiem w co mógł być dufny i na co mógł liczyć. W – jak to mówią - każdym bądź razie stanął w szranki z red. Ziemkiewiczem. Stary Mata nie poradził sobie i nużące jest słuchanie jego odklejek. Koncepcja jest bowiem prosta i klarowna: Polskę rozdziera konflikt aspiracyjny gdyż każdy uważa się za szlachtę. Jedni i drudzy, jednocześnie odmawiając tego miana przeciwnikom. A jakie są przymioty szlachty? Ano przywileje. Jednym z tych przywilejów jest viprum i odtruwanie na SOR, co jest chyba oczywiste. I poprzez głosowanie na Tuska ogłaszają swoją przynależność do grupy społecznej platfusów. Oczywiście nie są w żadnej grupie, prędzej w grypie są. W grypie frajerów. Nie są oni też zbyt lotni, bo nie pojmują, że sprawcą klęski Rafała Trzaskowskiego jest Rafał Trzaskowski, a sprawcą klęski Aleksandra Miszalskiego jest Aleksander Miszalski. Uciążliwe jest tu powtarzanie głodnych kawałków o liczeniu głosów. W 2010 roku powinni liczyć.
Pisowcy natomiast nie pojmują tego i myślą, że ogłaszanie kolejnych vipów obniży notowania Tuska. No nie obniży bo elektorat totalny oczekuje takich rozwiązań. Możemy liczyć na wpływ w jakiejś eklektycznej grupie środkowej magmowatej. Ostatni atak na Jakiego, że niby awansował jakiegoś kolesia z Poznania do Warszawy, w porównaniu z wynurzaniami mecenasa Dubois w świetle Dawida Kacprzyka wygląda blado. Czy on go awansował, czy przeniósł na równorzędne stanowisko?
Postawa elektoratu pisoskiego jest zgoła inna z uwagi na klasyfikację punktową: decyduje stosunek afer prawdziwych do rzekomych: jedna czy nawet dwie rzeczywista afera PiS zderza się z dwudziestoma fejkowymi. Za każdą taką jest punkt dla PiS i wygrywa on stosunkiem 20 do 2.
@Smok_Eustachy powiedział(a):
Pisowcy natomiast nie pojmują tego i myślą, że ogłaszanie kolejnych vipów obniży notowania Tuska. No nie obniży bo elektorat totalny oczekuje takich rozwiązań. Możemy liczyć na wpływ w jakiejś eklektycznej grupie środkowej magmowatej.
No ale przecież to ta studia grupa wygrywa wyborki. Tu jest najwięcej ludzi i to oni są najbardziej labilni.
Kto znajdzie fujarkę na tych ludzi, ten wygra, proste.
Elektorat Kało jest oburzony, że to nie było kolejki pośredniej, czyli VIProom dla wybrańców jest OK, pogarda aby zdechli dla pisiorów też jest OK, natomiast gdzie godnościowa kolejka dla Wilanowa?
Tak to wychodzi z tych głosów.
Dokładnie. Elektorat kałowy nie ma nic przeciw, że najlepsi są traktowani najlepiej. Mają tylko pretensję o to, że ich samych zepchnięto między motłoch pisoski. Były trzy a nie dwie klasy na kolei, jest w tym głeboka mądrość.
@los powiedział(a):
Dokładnie. Elektorat kałowy nie ma nic przeciw, że najlepsi są traktowani najlepiej. Mają tylko pretensję o to, że ich samych zepchnięto między motłoch pisoski. Były trzy a nie dwie klasy na kolei, jest w tym głeboka mądrość.
Elektorat kałowy najbardziej ma za złe temu motłochowi pisoskiemu, że przez te 8 lat rządów PiS poprawiły mu się warunki życia. Może się temu elektoratowi żyć teraz za uśmiechniętej władzy gorzej, ale najważniejsze żeby jeszcze gorzej żyło się temu motłochowi pisoskiemu
@los powiedział(a):
Dokładnie. Elektorat kałowy nie ma nic przeciw, że najlepsi są traktowani najlepiej. Mają tylko pretensję o to, że ich samych zepchnięto między motłoch pisoski. Były trzy a nie dwie klasy na kolei, jest w tym głeboka mądrość.
Elektorat kałowy najbardziej ma za złe temu motłochowi pisoskiemu, że przez te 8 lat rządów PiS poprawiły mu się warunki życia. Może się temu elektoratowi żyć teraz za uśmiechniętej władzy gorzej, ale najważniejsze żeby jeszcze gorzej żyło się temu motłochowi pisoskiemu
Nieszczęście innych ludzi jest niezbędnym warunkiem dobrostanu niektórych,
@los powiedział(a):
Dokładnie. Elektorat kałowy nie ma nic przeciw, że najlepsi są traktowani najlepiej. Mają tylko pretensję o to, że ich samych zepchnięto między motłoch pisoski. Były trzy a nie dwie klasy na kolei, jest w tym głeboka mądrość.
Elektorat kałowy najbardziej ma za złe temu motłochowi pisoskiemu, że przez te 8 lat rządów PiS poprawiły mu się warunki życia. Może się temu elektoratowi żyć teraz za uśmiechniętej władzy gorzej, ale najważniejsze żeby jeszcze gorzej żyło się temu motłochowi pisoskiemu
Znany fakt, z badań wynikający.
Jeszcze lepszy znany fakt jest taki, że części tak się poprawiło, że doszła do wniosku że awansowała społecznie na tyle, że powinna już głosować na Kało zamiast na PiS.
Komentarz
Taki przykład systemowego "wyciągania kasy", z wczoraj.
Temperatura jak wiadomo daje się we znaki...więc dyrekcja wydaliła z siebie pismo w którym wszyscy pracownicy jednozmianowi (administracja i biały personel czyli tze wierchuszka mają skrócony czas pracy (do 12.00) z zachowaniem wynagrodzenia za pozostałe godziny (tj 2.35 i 3h) w związku z brakiem klimatyzacji (hahahaha - sprawa tak się ma że biura, dyżurki są akurat klimatyzowane w przeciwieństwie do sal chorych - z wyjątkiem sal intensywnego nadzoru np na oiomie, wybudzeniówka, no każdy oddział ma taką wielostanowiskową sale szczególnego nadzoru)
Pracownicy zmianowi (po 12 h- pielęgniarki, elektroradiolodzy, ratownicy, opiekunowie, sanitariusze) i dyżurujący lekarze są tego "przywileju" pozbawieni)
Tagżetak....
Wielu jego zadeklarowanych fanów spodziewało się jeszcze w 2024r., że zajebie tych wrażych pisowców. To nie następuje i są oni coraz bardziej sfrustrowani i wściekli
Ich jeremiady nad "nieskutecznym rozliczaniem" czyta się podobnie jak wiersz któregoś stalinowskiego poety (Mandalian?) w którym opiewał ciężką dolę ubeka co to musi po nocach przesłuchiwać wstrętnego "wroga ludu".
Przede wszystkim omijam lekarza, który dostaje % od operacji. Dziś akurat dowiedziałem się, że moją ciocię w wieku 80lat też namówiono na zapisanie się na operację ortopedyczną (lampka jej się zapaliła jak wygooglała, że ma wiele przeciwskazań, a tak naprawdę nic poważnego jej nie jest)... To już 4 starsza osoba, którą znam osobiście, i która spotkała się z podobnym "pchaniem" na operację biodra czy kolana.
Nie uważany wzorem Janusza Korwinowicza Mikke, że najlepiej się znamy na medycynie, prawie, ekonomii, historii, systemach emerytalnych i wszystkim innym. Po pierwsze: jesteśmy na to za starzy, a po drugie: zdarza się nam na czymś się naprawdę znać.
operacje biodra czy kolana dają ludziom życie. Jedna z superakcji PiS - nie da się finansować całej nędzy ludzkiej związanej ze zdrowiem, ale można dawać ludziom szansę na parę czynnych dodatkowych lat finansując nieskomplikowane operacje w pierwszej kolejności. Czytałam takie wspomnienia kogoś z rodziny pisane na początku lat 90-tych. Nauczycielka i harcerska cierpiała właśnie na bóle stawów biodrowych i słabe serce - nie wychodziła z domu. Te wspomnienia to pewnie było jej ostatnie dzieło. I mając schorowanych rodziców i teściów wiedziałam, że jedno i drugie byłoby dziś do ogarnięcia szybko i dobrze. A warto by było.
Kiedyś w dwa dni pan "złota rączka" ogarnął mi w domu wiele drobnych i większych usterek. Mówił, że ma wymienione oba stawy biodrowe i oba stawy kolanowe. Nie twierdził, że jest tak samo jak na zdrowych stawach, ale klękał, wspinał się na drabinę - no dla mnie nie wyglądał na osobę aż tak schorowaną.
Jak to rzekł pewien mądry Żyd z Jasła: Niewdzięczność jest dowodem na skuteczność dobrodziejstwa – obdarowany zapomniał zupełnie o dawnej potrzebie.
Nic osobistego ale googlowanie jako metoda leczenia to trochę słabe jest.
Może warto iść i rozstrzygnąć wątpliwości u specjalisty?
A wiadomo do którego specjalisty? Dochtura "wiatroholika"?
ja po prostu zrobiłem' wywiad' wśród znajomych i rodziny, nie ukrywam że praca w OZ ułatwia decyzję ws wyboru specjalisty
jak mi 3 lata temu tam robili nogę na ortopedii, to jeszcze był ordynator Jóźwiak, który przeszedł z Solca z częścią zespołu, stary fachura (i katolk), który się podjął ogarnięcia zespołu chirurgii urazowo-ortopedycznej, trochę miał małolatów słabo wdrożonych jeszcze (dwa razy mi otwierali szew do usunięcia zespolenia; jako że za pierwszym razem lekarz nie ogarnął, że potrzebuje odpowiednich śrubokrętów do wykręcenia śrub - za drugim razem trzeba było termin operacji dostosować do dostępności tego sprzętu, bo to jakaś firma prywatna to wypożycza szpitalom - ale juz ordynator to zrobił rach ciach), nieźle mu czapkowali, ale zawsze z sympatią per "szefie", mam nadzieję, że godnego nastepcę zostawił
Przy całej złożoności tematu - jak mają zniknąć, gdy przy jednej z niższych liczb lekarzy per capita w Europie trzeba o nich konkurować płacami, mogą pompować kasę na B2B, płacić niewielki % podatku na ryczałcie i minimalną składkę hehe zdrowotną? Może ktoś mnie naprostuje, ale według mojej wiedzy dość częste rozwiązanie w innych krajach to obowiązek etatowej pracy w szpitalu. Wtedy można rozmawiać czy "dużo i bardzo dużo" to 3, 5, 10 czy 20 średnich krajowych (oficjalna brutto 2025 to prawie 9k, mediana brutto 7.5k).
Witamy Kubę_ z powrotem na forumnie
Coraz więcej badań mówi coś innego. A w Polsce dodatkowo mamy brak przygotowania do zabiegu + prowizoryczną rehabilitację po.
Z przykładów anegdotycznych doświadczona lekarka z publicznej służby zdrowia po przeprowadzeniu usg w prywatnej klinice z miejsca powiedziała o konieczności operacji (tym razem chodzi relatywnie młodą osobę z bólem kolana)... Lekarz z polecenia, bardzo dobry i przyjmujący w PL tylko prywatnie, po prostu stuknął się w czoło, ale wcale nie był zdziwiony "diagnozą" tej pani. Sprawa rozwiązała się po około miesiącu i ból nie wrócił.
Czego się można spodziewać po lekarzach - mówi już Ewangelia.
Odnośnie Szpitala Południowego, to moja spekulacja jest taka, że zbudowano fajny szpital, pościągano dobrych specjalistów aby go zorganizowali, a kiedy uznano, że całość działa zaczęto go nasycać 'swoimi' albo zaczęto 'swoim' dawać rządzić i zaprowadzać swoje porządki. Jakość kadr Kało dała znać o sobie, więc to jest spodziewany skutek tych działań.
Czysta spekulacja oczywiście.
Zgodna z modus operandi PO.
Teraz dygresja: Jest faktem empirycznym, że Polska jest podzielona. Różni mądrzy i mniej mądrzy ludzie próbowali identyfikować tę linię podziału. Jedni mówi, że to podział plemienny: rodzisz się w jednym plemieniu i przez całe życie pozostajesz wierny wodzowi. Gadali bzdury. Inni twierdzili, że to młodzi, wykształceni z wielkich miast popierają PO a starzy, niedouczeni z wioch popierają PiS. Gadali jeszcze większe bzdury. To jest podział osobowościowy i uświadomił nam to dr Kacprzyk. Dr Kacprzyka należałoby wypchać wiechciem słomy, zamarynować w formalinie i wystawić w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec platfusa. Dzieli nas stosunek do dr Kacprzyka - ci co się nim zachwycają głosują na PO, ci co się brzydzą głosują na PiS.
Oczywiście, że tak. Casus dr Kacprzyka pokazuje jak w zwierciadle tę ohydną, uśmiechniętą gębę bugodrzanskiego cwaniaka, tego mniej lub bardziej pulchnego misia (albo tłustego kota, jak kto woli). Gębę śmiejącą się nam w twarz, z ledwo skrywaną pogardą i wyższością. A są tych większych i mniejszych cwaniaków całe kohorty na terytorium pomiędzy Odrą a Bugiem (najczęściej elektorat KO i Konfy)
Coś jak zwłoki Jeremy Bentham, gdzie do tej pory podczas części zebrań University College London filozof jest wciąż symbolicznie wpisywany na listę obecności z adnotacją: obecny, ale nie głosuje?
A merytorycznie, to naszła mnie kolejna spekulacja, że audyty w Szpitalu Południowym były udane i wykazały, że dokumentów nie da się wyczyścić, a jest bardzo źle. Dlatego podjęto akcję bezwzględnej akcji deprecjonującej świetnego lekarza, bo to jedyna droga obrony.
Jeżeli mam rację, to informacje są dwie:
mam parę anegdotycznych przykładów - dosłownie ludzie wracają do życia. Sama zaliczyłam kiedyś paromiesięczną kontuzję kolana - no nie da się żyć gdy każdy krok związany jest z dużym bólem, gdy nie da się siedzieć bez bólu, a w nocy ból budzi. Chyba, że mówimy o człowieku, który już z innych powodów zrezygnował z aktywności. O anegdotach typu "jeden lekarz mi powiedział" też można opowiadać sporo. Sama szusuję po życiu tak, by lekarzy nie widywać, ale też sama muszę przyznać, że parę razy (co za wstyd, miałam być zawsze naturalnie zdrowa) ratowali mi życie.
Coraz więcej ludzi z endoprotezami. Z tym, że za to, co było niedawno refundowane, teraz trzeba płacić jeśli nie chce się czekać 2-3 lata, a ból utrudnia funkcjonowanie. Odpłatnie można mieć wymianę stawu w ciągu miesiąca za 35 000 zł. Wiem to od sąsiadów; ojciec - wymiana barku, córka - wymiana stawu biodrowego. On- emeryt, córka pracująca. W sumie zabulą 70 000.
Myślę, że możemy rozmawiać o dwóch różnych sprawach... Ja mówię o ludziach, którzy nie mieli poważnych wypadków, skomplikowanych złamań itd, a lekarz z niekompetencji, chęci zysku dla siebie/szpitala po podstawowych badaniach wysyła ich na operację. Standardem cywilizowanego świata jest proces przygotowania do takiej operacji, bo często okazuje się, że ból wynika zupełnie z czegoś innego, ból ustępuje i operacja nie jest potrzebna. Nie wiem co znaczy zrezygnował z aktywności, bo lekarz w pierwszej kolejności powinien zauważyć takie zaniedbanie pacjenta i wdrożyć rehabilitację a nie operację jako pierwsze działanie...
Salonik VIP w szpitalu nie jest czymś, co może oburzyć elektorat totalny. Odpowiada nowiem na jego aspiracje i oczekiwania w sferze symboliczneji. W sferze faktów to taki wyborca KO z przystawkami, czyli platformers, tak samo będzie czekał w kolejce na SOR jak jakiś pisior albo kto inny. Od ginącego totalsa tak samo odwołają lekarza do zapijaczonej szyszki platformerskiej. Ale poprzez głosowanie na totalnych aspiruje on do bycia w tej grupie uprzywilejowanej ufnej w skuteczność wieszania się brukselskiej klamki. Jak to mówili: lud pracujący miast i wsi konsumuje kawior ustami swoich przedstawicieli.
Ponieważ lemingrad znowu nie zrozumie środka wyrazu artystycznego i będzie płakał w komciach przeto przywołam debatę w której prof. Matczak dufny w… Nie wiem w co mógł być dufny i na co mógł liczyć. W – jak to mówią - każdym bądź razie stanął w szranki z red. Ziemkiewiczem. Stary Mata nie poradził sobie i nużące jest słuchanie jego odklejek. Koncepcja jest bowiem prosta i klarowna: Polskę rozdziera konflikt aspiracyjny gdyż każdy uważa się za szlachtę. Jedni i drudzy, jednocześnie odmawiając tego miana przeciwnikom. A jakie są przymioty szlachty? Ano przywileje. Jednym z tych przywilejów jest viprum i odtruwanie na SOR, co jest chyba oczywiste. I poprzez głosowanie na Tuska ogłaszają swoją przynależność do grupy społecznej platfusów. Oczywiście nie są w żadnej grupie, prędzej w grypie są. W grypie frajerów. Nie są oni też zbyt lotni, bo nie pojmują, że sprawcą klęski Rafała Trzaskowskiego jest Rafał Trzaskowski, a sprawcą klęski Aleksandra Miszalskiego jest Aleksander Miszalski. Uciążliwe jest tu powtarzanie głodnych kawałków o liczeniu głosów. W 2010 roku powinni liczyć.
Pisowcy natomiast nie pojmują tego i myślą, że ogłaszanie kolejnych vipów obniży notowania Tuska. No nie obniży bo elektorat totalny oczekuje takich rozwiązań. Możemy liczyć na wpływ w jakiejś eklektycznej grupie środkowej magmowatej. Ostatni atak na Jakiego, że niby awansował jakiegoś kolesia z Poznania do Warszawy, w porównaniu z wynurzaniami mecenasa Dubois w świetle Dawida Kacprzyka wygląda blado. Czy on go awansował, czy przeniósł na równorzędne stanowisko?
Postawa elektoratu pisoskiego jest zgoła inna z uwagi na klasyfikację punktową: decyduje stosunek afer prawdziwych do rzekomych: jedna czy nawet dwie rzeczywista afera PiS zderza się z dwudziestoma fejkowymi. Za każdą taką jest punkt dla PiS i wygrywa on stosunkiem 20 do 2.
Kol. @Smoku Salonik VIP nie jest kierowany do elektoratu platformy, jest kierowany do reszty społeczeństwa.
No ale przecież to ta studia grupa wygrywa wyborki. Tu jest najwięcej ludzi i to oni są najbardziej labilni.
Kto znajdzie fujarkę na tych ludzi, ten wygra, proste.
Elektorat Kało jest oburzony, że to nie było kolejki pośredniej, czyli VIProom dla wybrańców jest OK, pogarda aby zdechli dla pisiorów też jest OK, natomiast gdzie godnościowa kolejka dla Wilanowa?
Tak to wychodzi z tych głosów.
Dokładnie. Elektorat kałowy nie ma nic przeciw, że najlepsi są traktowani najlepiej. Mają tylko pretensję o to, że ich samych zepchnięto między motłoch pisoski. Były trzy a nie dwie klasy na kolei, jest w tym głeboka mądrość.
Elektorat kałowy najbardziej ma za złe temu motłochowi pisoskiemu, że przez te 8 lat rządów PiS poprawiły mu się warunki życia. Może się temu elektoratowi żyć teraz za uśmiechniętej władzy gorzej, ale najważniejsze żeby jeszcze gorzej żyło się temu motłochowi pisoskiemu
Nieszczęście innych ludzi jest niezbędnym warunkiem dobrostanu niektórych,
Znany fakt, z badań wynikający.
Jeszcze lepszy znany fakt jest taki, że części tak się poprawiło, że doszła do wniosku że awansowała społecznie na tyle, że powinna już głosować na Kało zamiast na PiS.