Skip to content

Pisma św. Maksymiliana Marii Kolbego

15678911»

Komentarz

  • 768

    Do Kamili Dybowskiej

    Niepokalanów, 28 II 1940

    Wohlgeborene Frau
    Als ich im Lager Amtitz interniert wurde, hatte ich das Glück, den Sohn Wohlgeborener Frau zu erkennen. Er war dort als Kompanie-Kommandant, welchem ich mit einigen Zehntern Ordensbrüder unterlegen war. Er erstaunte uns mit seiner hohen Kultur und seinem tiefen Gerechtigkeitsgefühl.
    Ich weiss nicht, wo Er jetzt seinen Aufenthalt hat, darum möchte ich Ihm durch Sie, Wohlgeborene Frau, für alles herzlichen Dank schicken und verkündigen, dass wir alle nach 3 Wochen, die wir noch in Schildberg waren, den 9 Dezember glücklich nach unserem Kloster gekommen sind.
    Die Unbefleckte Jungfrau Maria möge für alles vergelten.
    P. Maximilian M-a Kolbe

    [Adres] Wohlgeborene Frau | Kamilla Dybowska | Berlin N. 31 Lortzingstr. 40

    [Przekład polski]

    Wielmożna Pani

    W czasie mego pobytu w obozie dla internowanych w Amtitz miałem szczęście poznać syna Wielmożnej Pani [ 1 ]. Był tam komendantem kompanii, któremu wraz z kilkudziesięcioma braćmi zakonnymi byłem podległy. Zadziwił on nas swą wysoką kulturą i głębokim poczuciem sprawiedliwości.

    Nie wiem, gdzie on się obecnie znajduje, dlatego chciałbym przesłać mu przez Wielmożną Panią serdeczne podziękowanie za wszystko i zawiadomić, że po 3 tygodniach pobytu w Ostrzeszowie, dnia 9 grudnia przybyliśmy wszyscy szczęśliwie do klasztoru [ 2 ].
    Niech Niepokalana Dziewica Maryja za wszystko wynagrodzi.

    O. Maksymilian M-a Kolbe

    [ 1 ] Komendant kompanii, Alfons Stratmann, był zięciem pani Dybowskiej.
    [ 2 ] Zob. Pisma, 767, przyp. 2.

  • 768a

    Do o. Petru Iosif Pala

    [Przekład polski]

    Maryja!
    Drogi Ojcze,

    Otrzymałem książkę "Notitiae" Prowincji rumuńskiej [ 1 ]. Cieszę się, że sprawa Niepokalanej coraz bardziej rozwija się również w Rumunii. Jestem po trzymiesięcznym internowaniu w Niemczech [ 2 ]; powróciłem właśnie po święcie Niepokalanej. Uwolniony w samo święto.
    Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich znajomych

    br. Maksymilian

    [ 1 ] "Notitiae" - to wiadomości z prowincji rumuńskiej OO. Franciszkanów, ukazujące się w formie rocznika - zob. Pisma, 556, przyp. 2.
    [ 2 ] Zob. Pisma, 767, przyp. 2.

  • 768b

    Do o. Samuela Rosenbaigera

    Niepokalanów, 16 III 1940

    Maryja
    Drogi Ojcze!

    Pocztówkę otrzymałem - Bóg zapłać. Po trzymiesięcznym internowaniu z grupką około 30 braci, którzy pozostali [wcześniej] dla obsługi kaplicy i służenia żywnością i odzieżą tym, co uchodzili przed linią bojową lub powracali po przejściu tej linii,w dzień Niepokalanego Poczęcia zostaliśmy zwolnieni, a nazajutrz dostali się na powrót do klasztoru. Był też razem o. wikary Pius [ 1 ].

    Dzięki Niepokalanej misjonarzujemy modlitwą, przykładem i pracą.

    br. Maksymilian M. Kolbe

    [Dopisek] "Kishi" nie przychodzi; ostatni numer był z września [ 2 ].

    [Adres] Przewielebny Ojciec Gwardian | O. Mgr Samuel Rosenbaiger | Mugenzai Seibo no Kishi | Nagasaki | Hongochi Machi 196 | Japan - Nippon Asia - via Siberia

    [Stempel pocztowy] Teresin k. Sochacz. 17 III 40
    [Nadawca] Klasztor OO. Franciszkanów | Poczt. Teresin k. Soch. | Niepokalanów | Generalgouvernement - Polen
    [ 1 ] Bł. Pius Bartosik.
    [ 2 ] W oryginale wyraz "wrzesień" napisany znakiem japońskim.

  • 772

    Do o. Samuela Rosenbaigera

    [Niepokalanów, 22 IV 1940] [ 1 ]

    Maryja!
    Drogi Ojcze!

    Serdeczne "Bóg zapłać" za pocztówkę z wiadomościami. Kto komisarzem, a kto gwardianem?

    Niepokalana przeprowadziła sprawę Komisariatu [ 2 ] mimo wszelkich obaw ludzkich. Będzie też czuwać i nadal.

    Otrzymałem też zapytanie od Ojca z Czerwonego Krzyża [ 3 ].

    U nas Niepokalana miłościwą ręką prowadzi swe sprawy naprzód. Pracujemy dla Niej przez dobroczynność materialną w formie pomocy ślusarskiej, stolarskiej, sanitarnej itd.

    "Rycerz" jeszcze nie wychodzi. Jeszcze nie ma zezwolenia. Ale Niepokalana ma w tym swe zamiary.

    Z prośbą o modlitwę
    br. Maksymilian

    [Adres] Przew[ielebny] O. Gwardian | O. Samuel Rosenbaiger | Roma | Ss. Apostoli 51 | Italia

    [ 1 ] Data przyjęta na podstawie dopisku na odpisie sekretarza osobistego św. Maksymiliana, br. Rufina Majdana.
    [ 2 ] Komisariat w Nagasaki (jednostka administracyjna zakonu na etapie przejściowym przed utworzeniem prowincji) został doraźnie ustanowiony 1 V 1940. Komisarzem został o. Samuel Rosenbaiger, zastępcą komisarza o. Mieczysław Mirochna, a gwardianem Mugenzai no Sono o. Donat Gościński. Na stałe komisariat erygowano w 1966 r. (zob. "Comm. Ord." 63 [1966] 246), a prowincję japońską 16 VII 1969 (zob. "Comm. Ord." 66 [1969] 107-108).
    [ 3 ] Podczas internowania św. Maksymiliana (zob. Pisma, 767, przyp. 2) o. Samuel Rosenbaiger poszukiwał go przez Czerwony Krzyż - zob. Pisma, 781a.

  • 774

    List okólny do braci przebywających poza Niepokalanowem

    Niepokalanów, 21 V 1940

    Maryja!
    Drogie Dzieci!

    Już szereg miesięcy upłynęło od czasu, jak w rozmaite strony z woli Niepokalanej rozeszli się bracia [ 1 ]. Gdziekolwiek jednak znajdzie się dusza, co Niepokalaną naprawdę serdecznie kocha, to i miłość swą ku Niej przelewa na otoczenie, czyli zdobywa dla Niej coraz liczniejsze dusze i to coraz to doskonalej.

    Obecnie zazielenił się miesiąc Matki Bożej. Nie wszyscy z Was mają możność uczestniczyć w tak drogich sercu nabożeństwach majowych, lecz gdzie miłość ku Niej - tam nabożeństwo serca wewnętrzne, istotne.

    Starajmy się nie ustawać w misjonarzowaniu pozyskiwania dla Niej serc. Módlmy się, by Jej królowanie w duszach rozszerzało się, ofiarujmy w tym celu nasze utrapienia i przykrości i starajmy się, by przede wszystkim Ona z nas zadowolona była. - To osiągniemy, jeżeli sumienie nasze będzie zawsze czyste. Strzeżmy czujnie niepokalanej czystości sumienia i w razie jego skalania starajmy się jak najprędzej o oczyszczenie.
    Jeden akt miłości doskonałej odradza duszę; używajmy często tego środka. W praktyce to nie tak trudne, bo istotą tego aktu - to miłość ofiarna; starać się sprawić Jej przyjemność naszym kosztem, nie ze względu na nagrodę czy karę.

    Drogie Dzieci! Wiem, że tęsknicie za zwyczajną atmosferą klasztorną, ale pocieszajmy się nadzieją, że obecne warunki wyjątkowe nie będą trwać zawsze i wybije godzina, kiedy znowu pokój nastanie i każdy powróci do dawnej pracy dla sprawy Niepokalanej w duszach. - Zresztą i teraz ta misja trwa, chociaż w innej formie i w innych warunkach.

    Ile dusz dziękować będzie Niepokalanej (i... Wam) przez całą wieczność, że właśnie z powodu obecnego rozproszenia miały sposobność z Wami się spotkać i do Niepokalanej Matki dusz zbliżyć.

    Więc módlmy się, znośmy krzyżyki, bardzo miłujmy dusze wszystkich bez wyjątku bliźnich, przyjaciół i nieprzyjaciół i ufajmy, a to wszystko w tym celu, by Ona stała się jak najprędzej Królową wszystkich i każdego z osobna po całym świecie.

    Wasz
    br. Maksymilian M-a Kolbe

  • Trochę wiadomości [ 2 ]
    Celem Niepokalanowa, jak wiemy, jest szerzenie czci i miłości ku Niepokalanej i pociąganie ku Niej dusz. Dawniej czyniliśmy to przeważnie za pomocą prasy, obecnie specjalną uwagę zwrócono na modlitwę, pracę rąk, wytwórczość i dobroczynność.

    Zaraz po powrocie o. g[wardiana] i o. w[ikarego] [ 3 ] i braci spod Berlina w dniu 9 grudnia ub.r. powstała nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Najpierw po dwóch, a obecnie po czterech braci stale adoruje Boskiego Więźnia Miłości, zmieniając się co pół godziny. Jest to najważniejsza czynność chwili obecnej.

    Po wojnie wytworzyły się nowe warunki i różne potrzeby, toteż Niepokalanów w wielu wypadkach stara się przyjść z pomocą ludności okolicznych wiosek, dworom i folwarkom.

    Rozpoczęta jeszcze przed wojną działalność naszej Infirmerii prowadzona jest bez przerwy w dalszym ciągu, z tą tylko różnicą, że po wojnie frekwencja zwiększyła się bardzo znacznie i w obecnym czasie dziennie udziela się porad i pomocy różnego rodzaju przeciętnie 60 do 70 osobom, apteczka przygotowuje codziennie lekarstwa mniej więcej dla 20 osób. W szpitaliku dla osób świeckich, mieszczącym się nad kuchnia nowego refektarza, leży około 30 chorych. Są to przeważnie wysiedleni, których również nasza infirmeria obsługuje.

    Wiosna, czas obróbki pól, zasiewów itp., a jeśli kiedy, to w obecnych czasach przede wszystkim trzeba się troszczyć, by nie zabrakło chleba, by się zaopatrzyć w inne potrzebne produkty. Toteż dział mechaniczny przez całą prawie zimę pracował i dotąd pracuje nad narzędziami rolniczymi różnych dworów i gospodarzy. Oto niektóre szczegóły z pracy tego działu: wyremontowano gruntownie 3 siewniki, 1 traktor, 2 kieraty, 2 sieczkarnie, 1 motocykl, 7 rowerów. Wykonano okucie nowej wialni i jedną wialnię wyreperowano. W naprawie znajdują się obecnie 3 młocarnie i 2 żniwiarki. Prace zaległe do wykonania: 7 młocarni, 6 kieratów, 1 sieczkarnia i nowa wialnia. Do gruntownej reperacji 3 siewniki. Oto grubszy zarys prac działu mechanicznego. Trudno wszystko dokładnie ująć w cyfry, ponieważ liczba tych prac ciągle wzrasta.
    Stolarnia w ostatnim czasie wykonała: 15 stołów, 27 ław, 7 stołków - dla wysiedlonych. Dla Sochaczewa 12 stołów, 17 ław z oparciem, 48 taboretów. A że w Niepokalanowie są również wysiedleni w liczbie około 1500 i to przeważnie starzy lub dzieci, więc zdarzają się i wypadki śmierci. Na wykonanie czeka 2000 skrzyń na jaja dla "Rolnika" w Sochaczewie, 7 kajaków dla Wydziału Drogowego itp.
    Krawczarnia szyje nowe ubrania, wykonuje przeróbki itp. Szewczarnia zrobiła kilka par nowych butów, nareperowała około 200 par różnego obuwia, oczywiście wszystko za furtę.

    Bracia prowadzą kuchnię i przygotowują śniadania, obiady i kolacje dla około 1500 ludzi wysiedlonych. Piekarnia wypieka codziennie dla nich chleb, wysiedleni zajmują następujące budynki: Kwadrat, "COP", Nowicjat, Internat i Ekspedycja. Każdy blok ma 2 braci, którzy się opiekują ludźmi.

    Konieczność zmusiła nas również do wytwarzania figurek Niepokalanej. Pracą tą kieruje br. Teofil [ 4 ], pomaga br. Felicissimus [ 5 ].
    Ogród nie pracuje już tyle dla ludzi, choć w miarę możności użyczamy też flanców kapusty, pomidorów oraz nasion ogórków itp., ale pracy w nim dużo, bo wykorzystuje się każdy skrawek ziemi pod ziemniaki i inne warzywa.

    Oto pobieżny obraz obecnych zajęć. Pracy jest ponad siły, gdy się zważy, że jest nas tylko 1/4 dawnej liczby. Dużo prac już się nie przyjmuje z powodu braku rąk. I tak nie przyjmuje się już reperacji obuwia, zegarków, choć napływ wielki. Br. Salezy [ 6 ] sam nareperował przeszło 60 zegarków, lecz musi iść do innej pilniejszej pracy w dziale mechanicznym, gdzie tworzą się po prostu ogonki zaległych maszyn i narządzi rolniczych.

    Ale dzięki Niepokalanej i za to, co jest. Do tej pory bardzo odczuwamy Jej opiekę.

    W czasie wojny przenieśli się do wieczności następujący bracia: br. Amatus [ 7 ] rozstrzelany przez wojsko we wrześniu ub.r., br. Bonfiliusz [ 8 ] zmarł na gruźlicę w Sanatorium w Otwocku, br. Cyryl [ 9 ] zmarł na gruźlicę w Niepokalanowie z początkiem kwietnia br. i br. Rodrycjusz [ 10 ] zmarł u rodziców na zapalenie płuc. Za dusze zmarłych współbraci stosownie do Konstytucji należy odmówić po 2 koronki franciszkańskie [ 11 ]. W konwencie warszawskim zmarł na tyfus br. Sylwester Wojsław, profes solemny. W Łagiewnikach zginął od bomby w czasie wojny o. Juliusz Gordon. Za nich należy odmówić po 1 koronce.

    Podczas działań wojennych padły na Niepokalanów 4 bomby mniejszego kalibru. Trzy nie wyrządziły większej szkody, a jedna trafiła w nową furtę i zniszczyła sam środek budynku. Ofiar w ludziach na szczęście nie było.

    Dział Instalacyjny zainstalował na stacji w Szymanowie światło elektryczne, gdzie dostarczamy prądu. Elektrownia dostarcza prądu wszystkim blokom i sypialniom wysiedlonych.

    Starym zwyczajem na dziedzińcu Niepokalanowa, u stóp ładnie oświetlonej figury Niepokalanej, wieczorem bracia grają i śpiewają pieśni maryjne.

    Nabożeństwa majowe odprawiane są o godz. 7 wieczorem. W czasie tych nabożeństw o. wikary wygłasza ładnie opracowany wykład aktu poświęcenia się Niepokalanej.

    W kwietniu otrzymaliśmy wiadomość, że klasztor nasz Mugenzai no Sono w Japonii, został mianowany Komisariatem. Komisarzem został o. Samuel, zastępcą o. Mieczysław, a gwardianem o. Donat [ 12 ].

    Od grudnia ub.r. robiliśmy starania o wydawanie "Rycerza Niepokalanej", lecz do tej pory pozwolenia jeszcze nie mamy.

    W styczniu br. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk J. E. Ks. Arcybiskupa Galla w Warszawie, o. Ludwik Kim, Koreańczyk.

    O. Jubilat [ 13 ] mimo późnego wieku (blisko 80 lat) całą wojnę przetrwał w Warszawie i obecnie nadal przebywa w Niepokalanowie.

    [O. Maksymilian M-a Kolbe]

    [ 1 ] Zob. Pisma, 765, przyp. 3.
    [ 2 ] Tekst zredagowany przez br. sekretarza, Rufina Majdana, a skorygowany i zaaprobowany przez św. Maksymiliana, więc jego udział w redakcji listu jest bezsporny.
    [ 3 ] Bł. Pius Bartosik.
    [ 4 ] Br. Teofil Zimnoch.
    [ 5 ] Br. Fellicissimus Sztyk.
    [ 6 ] Br. Salezy Mikołajczyk.
    [ 7 ] Br. Amatus Robak.
    [ 8 ] Br. Bonfiliusz Palmąka.
    [ 9 ] Br. Cyryl Zaręba.
    [ 10 ] Br. Rodrycjusz Skorupski.
    [ 11 ] Zob. Konstytucje z 1932 r., nr 267.
    [ 12 ] Zob. Pisma, 772.
    [ 13 ] O. Szymon Łaś.

  • 774a

    Do o. Bedy Hessa, generała zakonu

    Niepokalanów, 25 V 1940

    [Przekład polski]

    J[ezus] M[aryja] J[ózef] F[ranciszek]
    Najprzewielebniejszy Ojcze Generale!

    Nie mam wątpliwości, że zechce Ojciec przyjąć od Niepokalanowa kilka słów życzeń z okazji swoich imienin.
    Jesteśmy tu zaledwie jedną trzecią poprzedniej [liczby], lecz razem z innymi Braćmi, którzy [rozrzuceni] po najrozmaitszych okolicach nie mogli jeszcze wrócić do macierzystego klasztoru, aż do tych, co wygnani pracują na dalekiej Syberii, przesyłamy Ojcu najserdeczniejsze życzenia jak najobfitszego błogosławieństwa dobrego Boga przez Niepokalaną Pośredniczkę wszelkiej łaski.

    Niech nas Ojciec pobłogosławi
    br. Maksymilian M. Kolbe

  • edytowano 04:03

    Ależ to jest piękne...

    777

    List okólny do braci przebywających poza Niepokalanowem

    Niepokalanów, 16 VII 1940
    Maryja!

    Drogie moje Dzieci,

    Tym razem podaję Wam nieco urywków z niektórych listów braci:

    ... bardzo mi smutno za Wami i za kochanym naszym Niepokalanowem, ale Niepokalana tym się wszystkim opiekuje. Nie wiem, czy ten list dojdzie do Was, czy go otrzymacie, a jeżeli dostaniecie, to proszę mi odpisać. Nie będę pisał dużo, bo nie wiem, czy z nas ktoś tam jest w naszym kochanym ubogim Miasteczku Niepokalanej...

    ... Dotarła do nas wiadomość, że Niepokalanów już jest czynny; czy to jest zgodne z prawdą? Bo "jako jeleń pragnie do źródeł wodnych, tak serca nasze tęsknią" [por. Ps 41,2] do życia klasztornego. Bardzo prosimy o wiadomość w tej sprawie. prosimy o modlitwę do Niepokalanej, by i nas, swoje dzieci, sprowadziła do ogródka swego.
    Cześć Niepokalanej!

    ... Chociażby nas dzieliły kraje, morza, oceany, to jednak serca i dusze nasze byłyby i wtedy złączone wspólnym celem każdego człowieka, ideą i celem Milicji Niepokalanej.

    ... Odczuwam cierpienie z powodu, że nie jestem razem w opłotkach grodu Niepokalanej.
    Im dłużej przebywam poza klasztorem, tym więcej go kocham, tym bardziej tęsknię do niego. Teraz dopiero widzę i sercem czuje, że tam jest królestwo Niepokalanej A stamtąd słodka Jej opieka napełnia duszę mą pokojem. Nadzieją i miłością w Niej żyję. Mino woli budzi się w człowieku jakaś młodość, jakieś życie, świeżość i wesołość wstępuje promienna i pogodna, która tak mile nastraja duszę i podnosi ją wysoko do celu. Zdarza się nieraz, że zapał stygnie, praca duchowa staje się cięższa, że aż się lękam czasem swej nieudolności, że tak mi brak odwagi do pełnienia cnót...

    Przepraszam bardzo, że tak długo nie pisałem. Nie, wiedziałem, czy są w Niepokalanowie bracia. Dowiedziałem się dzisiaj w mieście. Ucieszyłem się bardzo i składam serdeczne dzięki Maryi Niepokalanej, że zachowała swój gród. Przyszedłbym tam bardzo chętnie, choćby pieszo, ale nie wiem, czy można. Może będzie Ojciec Gwardian łaskaw mi napisać, bo mi bardzo tęskno.

    ... Obecnie jestem u rodziców. Czuję się zdrowo i dobrze. Tylko tęskno mi bardzo za dawną placówką - po prostu jak dziecko do piersi matki, gdy jest [jej] pozbawione.
    W tych stronach jest więcej braci naszych, którzy w każdej chwili pragnęliby się tam dostać.

    ... stale dręczy mnie myśl, że nie tu moje miejsce (tj. gdzie się obecnie znajduję), lecz już powinienem być w Zagrodzie Niepokalanej. Tęsknota tu czasem jest tak wielka, że bez łez się nie obejdzie, ale widocznie Niepokalana te trudności nasuwa, by się mocje powołanie ugruntowało jeszcze bardziej. Ufam, iż pod Jej opieką wszystkie te trudności z łatwością pokonam i przyjdzie chwila, kiedy u Jej stóp w zaciszu klasztornym będę mógł się swobodnie pomodlić...

    ... Teraz jak sobie przypomnę o kochanym Niepokalanowie, to jednym tchem bym tam chciał być, wyrwać się z tego światowego więzienia, chociaż po ludzku - jak to zazwyczaj ludzie mówią - klasztory nazywają więzieniami. Więzieniami, o jak oni się grubo mylą. O gdyby spróbowali chociaż miesiąc czasu w klasztorze, to by nie chcieli już wyjść z tego kochanego więzienia miłości...

    ... mamusia podaje mi list z klasztoru. Oczom własnym nie wierzyłem, dopiero po przeczytaniu pierwszych wyrazów: Maryja i Drogie Dzieci, upewniłem się, że to nie złudzenie, ale rzeczywistość.
    Czym dla mnie ten list, tego wyrazić nie potrafię, ale to wiem, że przyniósł mi nowe siły do codziennej walki, ożywił miłość i wdzięczność ku Matce Najświętszej za tyle wprost cudownej opieki, zwłaszcza w czasie wojny - zamknie usta tym, którzy w jakikolwiek sposób chcieli złamać wiarę moją w powrót do dawnego trybu życia. Z listu tego poznaję, że naprawdę służyliśmy Bogu, nie dla własnej korzyści i niczym dla nas trud i poświęcenie, byle tylko pozyskać dusze dla Niepokalanej, by miłość ku Niej rozszerzać po całym świecie...

    ... Gdym tylko otrzymał ten list, zaraz go otworzyłem i byłem pewny, że to jest jakie zaświadczenie lub przepustka na powrót do Zagrody Niepokalanej. Serce biło mi z radości i płaczu. Spoglądam i czytam tytuł "Drogie Dzieci" i podpis Przew[ielebnego] O. Gwardiana. Spokój mnie ogarnia; wyobraźnia przedstawia mi Najukochańszego O. Gwardiana, jak stoi przede mną, opuszczonym przez rodziców, siostry i braci, pocieszając mnie na sercu i duszy. Od tej chwili ogarnia mnie jeszcze większa tęsknota za Zagrodą Niepokalanej. Co za szczęście macie, Kochani Bracia, że możecie tak razem pracować dla Niepokalanej i być codziennie na nabożeństwie i adoracji Najświętszego Sakramentu...
    Tęsknię za Zagrodą Niepokalanej, gdzie się czułem tak szczęśliwy...

    cdn

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.