@los powiedział(a):
Jest z wykształcenia historykiem, więc pewną orientację mieć powinien. Być może zresztą użył tego określenia przenośnie w sensie: Nic nikomu nie zawdzięczam, wszystko co osiągnąłem, to moja zasługa. Też to o nim dobrze nie świadczy.
Korzystniejsza interpretacja: ludzie jako ogół (nie tylko sam Mateusz) powinni brać sprawy w swoje ręce. Nie powinni oczekiwać, że ktoś lub coś (system, państwo) rozwiąże za nich ich problemy.
@los powiedział(a):
Jest z wykształcenia historykiem, więc pewną orientację mieć powinien. Być może zresztą użył tego określenia przenośnie w sensie: Nic nikomu nie zawdzięczam, wszystko co osiągnąłem, to moja zasługa. Też to o nim dobrze nie świadczy.
Co akurat nie jest prawdą... Wszystko zawdzięcza lokalnemu układowi.
@los powiedział(a):
Jakiś program na tych studiach był
Oczywiście, że był i nawet ciężkie egzaminy ustne w konwencji: studenciak vs trzech psorów najczęściej (rzadziej zdarzali się dochturzy i ducenty), ekspierdzi w swoich dziedzinach, którzy rzucają studenciakowi pytania na ćwarz, po części wstępnej jego występu egzaminacyjnego, kiedy to referował tematy wylosowane na karteczce. Pytania rzucane na ćwarz miały często charakter betonowych kół ratunkowych, np. pamiętam jak kolega z roku dostał następujące: proszę wymienić dostępne źródła i bibliografię dotyczącą państwa staroasyryjskiego... (sic!) na egzaminie ze starożytnej (tylko na ten jeden egzamin po I roku studiów trzeba było mieć w małym paluszku trzy cegły obowiązkowe: "Bliski Wschód w starożytności" Zabłockiej, "Historię starożytnych Greków" Wipszyckiej-Bravo i "Starożytny Rzym" Jaczynowskiej. Plus wybrana literatura uzupełniająca). Mateusz jest 5 lat starszy od Edenu, a więc kiedy on bronił magisterkę to Edenu zdawał egzaminy wstępne na studia historyczne i program mógł mieć tylko jeszcze bardziej rozbudowany.
A kończyliśmy z Mateuszem tą samą Alma Mater
Komentarz
Korzystniejsza interpretacja: ludzie jako ogół (nie tylko sam Mateusz) powinni brać sprawy w swoje ręce. Nie powinni oczekiwać, że ktoś lub coś (system, państwo) rozwiąże za nich ich problemy.
Co akurat nie jest prawdą... Wszystko zawdzięcza lokalnemu układowi.
Jw. a ponadto
...raczej biografem taty, magisterka z historii SW, więc miał
perfekcyjną orientację w lokalnym układzie, jak również usytuowanie w tymże
Jakiś program na tych studiach był
Oczywiście, że był i nawet ciężkie egzaminy ustne w konwencji: studenciak vs trzech psorów najczęściej (rzadziej zdarzali się dochturzy i ducenty), ekspierdzi w swoich dziedzinach, którzy rzucają studenciakowi pytania na ćwarz, po części wstępnej jego występu egzaminacyjnego, kiedy to referował tematy wylosowane na karteczce. Pytania rzucane na ćwarz miały często charakter betonowych kół ratunkowych, np. pamiętam jak kolega z roku dostał następujące: proszę wymienić dostępne źródła i bibliografię dotyczącą państwa staroasyryjskiego... (sic!) na egzaminie ze starożytnej (tylko na ten jeden egzamin po I roku studiów trzeba było mieć w małym paluszku trzy cegły obowiązkowe: "Bliski Wschód w starożytności" Zabłockiej, "Historię starożytnych Greków" Wipszyckiej-Bravo i "Starożytny Rzym" Jaczynowskiej. Plus wybrana literatura uzupełniająca). Mateusz jest 5 lat starszy od Edenu, a więc kiedy on bronił magisterkę to Edenu zdawał egzaminy wstępne na studia historyczne i program mógł mieć tylko jeszcze bardziej rozbudowany.
A kończyliśmy z Mateuszem tą samą Alma Mater
Łamiąca wiadomość: kamienica nadal stoi.